Publicystyka filmowa
NAJGORSI zdobywcy OSCARA w latach 2010–2019
W zestawieniu NAJGORSI zdobywcy OSCARA w latach 2010–2019 odkryj, które filmy nie zasłużyły na złotą statuetkę. Czas na kontrowersje!
Po liście najlepszych zdobywców Oscara z lat 2010–2019 przyszła kolej na mniej chlubne zestawienie. Oto najgorsi zdobywcy Oscara minionej dekady, przy czym wciąż obowiązuje zasada: nie oceniamy filmów/twórców w stosunku do konkurencji w danym sezonie nagród, lecz w porównaniu z innymi zdobywcami Oscara w tej samej kategorii z lat 2010–2019.
Film: Artysta
Przy całej sympatii dla filmu Michela Hazanaviciusa i jego wpływie na wznowienie mody na kino nieme – decyzja Akademii, by w najważniejszej kategorii nagrodzić Artystę, była całkowicie chybiona. Fakt, stawka w 2012 roku nie była zbyt mocna, ale wśród nominowanych filmów można było znaleźć co najmniej dwa lepsze tytuły. Dziś niewiele osób pamięta nie tylko o Artyście, ale i jego reżyserze, który także otrzymał wówczas Oscara. Nagroda nie stała się jednak dla Hazanaviciusa przepustką do wielkiej globalnej kariery.
Reżyseria: Tom Hooper
Choć Jak zostać królem jest filmem bardzo solidnym i chętnie oglądanym przez widzów także dziś, ostatnie, co można wymienić jako jego zaletę, to reżyseria. Co prawda wśród obowiązków reżysera jest także prowadzenie aktorów, a przecież Colin Firth zdobył Oscara za główną rolę, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ta nagroda to stuprocentowa zasługa znakomitego brytyjskiego aktora. Jak zostać królem to dzieło całkowicie przezroczyste pod względem reżyserii, jak to zresztą często bywa w przypadku rzetelnych, choć zaledwie poprawnych biografii. Nic tu nie zaskakuje ani nic nie zachwyca pod względem realizacyjnym. Oscar stał się zresztą swoistym piętnem dla Hoopera – oczekiwania wobec niego wzrosły, jego kolejne filmy (Nędznicy, Dziewczyna z portretu) nieco rozczarowywały, zaś kulminacją nie najlepszej passy okazały się niesławne już Koty, wyszydzana z każdej strony adaptacja słynnego musicalu. Oto przykład, jak niesłusznie przyznany Oscar może stać się klątwą…
Scenariusz oryginalny: Jak zostać królem
Zawsze mam problem ze scenariuszami, które uznawane są z oryginalne, choć w lwiej części opierają się na rzeczywistych wydarzeniach lub czerpią z nich inspirację. Przecież to nie są oryginalne pomysły! Jak więc można było przyznać Oscara w tej kategorii filmowi, który jest biografią? Jak zostać królem ogląda się bardzo dobrze, jednocześnie nawiązując więź z postaciami, ale czy to wystarczający powód, by wyróżniać tę historię Oscarem za oryginalność scenariusza? To z pewnością jedna z tych niezasłużonych nagród Akademii dla Jak zostać królem.
Aktor pierwszoplanowy: Eddie Redmayne / Rami Malek
Oto dwa przykłady na potwierdzenie aktorskiej zasady: chcesz zwiększyć swoje szanse na Oscara, zagraj znaną postać. Najlepiej zmarłą lub chorą, jak w przypadku dwóch aktorów zupełnie niesłusznie nagrodzonych przez Akademię w kategorii aktor pierwszoplanowy.
Obaj mieli przed sobą spore wyzwanie – Eddie Redmayne w Teorii wszystkiego wcielał się w Stephena Hawkinga, geniusza dotkniętego stwardnieniem zanikowym bocznym, zaś Rami Malek w Bohemian Rhapsody miał na ekranie stać się Freddiem Mercurym, muzycznym idolem sprzed lat. I trudno powiedzieć, by nie sprostali zadaniu – obu ogląda się dobrze, a ich kreacje są profesjonalne i wiarygodne, ale… To wciąż tylko poprawne wcielenia biograficzne, a nie takie role powinna nagradzać Akademia. W obu przypadkach wśród nominowanych znajdowało się kilku lepszych kandydatów do Oscara, ale nie po raz pierwszy wybór padł na bardziej prominentne i bezpieczne kreacje. Do dziś werdykty te uważa się za jedne z najbardziej nietrafionych w kategorii aktor pierwszoplanowy.
Aktorka pierwszoplanowa: Meryl Streep
Jeszcze jeden dowód na prawdziwość zasady wymienionej we wstępie do poprzedniego akapitu i jeszcze jedna nudna rola biograficzna. O tym, że Meryl Streep, o ile w danym sezonie nagród gdzieś gra, dostaje nominację do Oscara z urzędu, wiedzą już i akceptują to wszyscy.
Ale to, że dostaje statuetki za niczym niewyróżniające się role, jest już całkiem nie w porządku. Streep to w istocie jedna z najlepszych aktorek na świecie i dziwnie wymieniać ją w zestawieniu najsłabszych zdobywców Oscara minionej dekady, ale jej rola w
Aktor drugoplanowy: Mark Rylance
Na drugim planie wśród panów panował w ubiegłej dekadzie prawdziwy dobrobyt. Dwukrotnie nagrodzony na przestrzeni trzech lat Mahershala Ali, Sam Rockwell czy J.K. Simmons dali w minionych latach prawdziwe aktorskie koncerty, ale nie wszyscy imponowali równie mocno. Mark Rylance w tej stawce jest niczym Nikodem Dyzma na politycznych salonach – niby ostatecznie potrafił się odnaleźć, ale od początku czuć było, że znalazł się w tym gronie trochę przez pomyłkę.
Cenię Rylance’a za jego dobroduszny, szlachetny anturaż, ale w
Aktorka drugoplanowa: Anne Hathaway
Hathaway w Nędznikach była na ekranie raptem przez kwadrans, ale to wystarczyło, by zachwycić członków Akademii. Przeciwników tej decyzji było wielu, a wśród nich także autor niniejszego artykułu – mimo dużej sympatii dla Anne Hathaway uważam, że w tamtym sezonie Amy Adams biła jej kreację na głowę. Dziś wiadomo, że w minionej dekadzie wszystkie pozostałe zdobywczynie Oscara w kategorii drugoplanowej stworzyły znacznie bardziej imponujące kreacje – być może nie musiały na ekranie śpiewać, ale zaprezentowały po prostu lepsze aktorstwo. W porównaniu z innymi oscarowymi rolami pań na drugim planie występ Hathaway wypada po prostu przeciętnie.
Najlepszy film animowany: Rango
W tekście o najlepszych zdobywcach Oscarów z lat 2010–2019 zachwycałem się poziomem pełnometrażowych animacji wyróżnionych przez Akademię i faktycznie – to była iście złota dekada dla filmów nieaktorskich, czyli, mówiąc potocznie, bajek. Ale nie cała dziesiątka prezentowała ten sam poziom – odstawał przede wszystkim Rango Gore’a Verbinskiego. Utrzymana w konwencji westernu animacja próbowała przenieść przygodowego ducha Dzikiego Zachodu na jeszcze bardziej umowny, bo animowany komputerowo grunt, ale niewiele z tego wyszło.
Dla Johnny’ego Deppa, który w oryginale podkładał głos pod tytułowego bohatera, była to pierwsza z dwóch westernowych wtop (dwa lata później pojawił się równie przeciętny, choć już aktorski
Najlepszy film nieanglojęzyczny: W lepszym świecie
Żeby była jasność – film Susanne Bier jest dziełem zrealizowanym na wysokim poziomie, świetnie zagranym i poruszającym ważne kwestie, jak choćby temat reagowania na zło i agresję, sposoby, w jakie konfrontujemy się z negatywnymi aspektami współczesnego świata.
Gdy jednak spojrzymy na listę laureatów Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego w latach 2010–2019, wszystkie pozostałe dzieła wydają się być o kilka długości lepsze: bardziej uniwersalne, mocniej oddziałujące na widza, lepiej zapamiętywalne. Oscar (a wcześniej też Złoty Glob) dla
Najlepsza muzyka: Życie Pi
Przy całym szacunku dla Mychaela Danny i jego dorobku, nawet w stacjach radiowych zajmujących się przede wszystkim muzyką filmową nie słychać kompozycji z Życia Pi.
Podobnie jak sam film, tak i napisane na jego potrzeby utwory szybko przepadły w niepamięci widzów. Muzyka skomponowana przez Dannę na potrzeby filmu Anga Lee nijak ma się do doskonałych kompozycji Alexandre’a Desplata (dwukrotnie nagrodzonego Oscarem w minionej dekadzie) czy też mistrzowskich dźwięków starego mistrza Ennia Morricone, który w wieku 88 lat wreszcie otrzymał pierwszego konkursowego Oscara za
