Connect with us

Publicystyka filmowa

NA TROPIE PRZYGODY. Kino Nowej Przygody w XXI wieku

NA TROPIE PRZYGODY to fascynująca podróż przez kino Nowej Przygody, odkrywająca magię, humor i emocje niezapomnianych filmów.

Published

on

Kino Nowej Przygody to termin utworzony przez uznanego filmoznawcę Jerzego Płażewskiego. Odnosi się do renesansu lekkiego, pełnego nieskrępowanej wyobraźni i humoru kina przygodowego, który dzięki takim twórcom jak Steven Spielberg, George Lucas czy Robert Zemeckis od końca lat siedemdziesiątych przyniósł nam niezapomniane klasyki jak Bliskie spotkania trzeciego stopnia, E.T., Goonies czy oczywiście całe serie – Gwiezdne wojny, Indiana Jones, Powrót do przyszłości.

Advertisement

Nie ukrywam – Kino Nowej Przygody to obok kina superbohaterskiego, które zresztą opiera się często na podobnych schematach, moja największa filmowa miłość, moje dzieciństwo, moja tożsamość. Ben Kenobi to ulubiony nauczyciel, Harrison Ford przyszywany rodzic, a Luke Skywalker kolega z podwórka. To filmy, których nigdy nie zapomnę, bo wychodzące daleko poza kasety VHS i seanse w publicznej telewizji. To walki na kradzione z działek kije (czytaj: miecze świetlne), z dumą znaleziony fragment żuchwy psa (czytaj: cenny artefakt archeologiczny) i wiele innych wydarzeń, wspomnień, przygód (!) związanych z ukochanymi bohaterami.

Jeśli wasza krew, tak jak moja, jak tlenu potrzebuje kina przygodowego, zapraszam na wspólną podróż po tworach dwudziestego pierwszego wieku, w których tropy tej pierwszej miłości znajdziemy. Załóżcie fedorę, zabierzcie mapy, kompasy i te dwa roboty, ale nie martwcie się – tam gdzie zmierzamy, nie potrzebujemy dróg!

Advertisement

Fantastyczne światy

„Zamierzam przeżyć przygodę!” – wykrzykuje młody Bilbo Baggins, zanim wyruszy w niepozorną podróż, której konsekwencje odmienią losy całego świata, a które poznamy w Hobbicie Władcy Pierścieni i tychże ekranizacjach, chociaż powstałych w odwrotnej kolejności i w formie aż sześciu filmów.

Advertisement

Chociaż im dalej w las (w tej serii często dosłownie), w przypadku obu trylogii akcja zaczyna zmierzać w mocno militarne i podniosłe rejony, to Peter Jackson przemyca tam też bardzo dużo elementów przygody, pozytywnych przeżyć, a niezwykły świat Śródziemia zachwyca, nawet kiedy reżyser zabiera nas w najmroczniejsze jego zakamarki. Szkoda tylko, że w przypadku Hobbitów Jackson tak bezgranicznie zaufał komputerowi.

Oczywiście fantasy to gatunek, który aż prosi się o przygodowy sznyt i śmiało mogę polecić pierwszą część nowszej odsłony Opowieści z Narnii (w kontynuacjach coś wyraźnie nie wyszło), te lepsze części Harry’ego Pottera (cztery pierwsze i siódmą) oraz zapomnianą nieco ekranizację książki Neila Gaimana – Gwiezdny pył.

Advertisement

Piraci z Karaibów i inne dzieci Disneya

Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły to film wyjątkowy. Powstał w czasach, kiedy każde poważne studio pogodziło się już z faktem, że nie da się zarobić na pirackich przygodach. Może za sukcesem produkcji stoi fakt, że film Gore’a Verbinskiego jest filmową adaptacją… atrakcji w Disneylandzie? Raczej nie. Chodzi prędzej o wartką akcję, lekkość, odrobinę grozy, szczyptę fantastyki, sprawny wątek miłosny i sympatyczne postaci z kultowym dziś Jackiem Sparrowem na czele.

Klątwa doczekała się już czterech kontynuacji. Dwóch od twórcy oryginału, w których Verbinski coraz śmielej forsował swoją wizję i w końcu w zwieńczeniu trylogii przedstawił w pełni autorski, doskonały blockbuster (tak, to kontrowersyjne zdanie) i dwóch popłuczyn, które szybko powinny wylądować na śmietniku historii.

Advertisement

Disney ośmielony sukcesem Piratów z Karaibów chciał wprowadzić do kin kolejne lekkie przygodówki, które miały dać początek dochodowym franczyzom. W ten sposób powstały takie, przykurzone już produkcje jak Książę Persji: Piaski czasuJeździec znikąd (za kamerą znów Gore Verbinski), John Carter. Wszystkie obiecywały niezobowiązującą rozrywkę i chociaż dotrzymały słowa, to nie znalazły wśród publiczności zbyt wielu fanów. Żaden nie doczekał się kontynuacji, ale na pewno warto dać szansę.

Goonies na zawsze 

Głównie za sprawą Goonies Richarda Donnera utarł się w popkulturze archetyp przygody związanej z grupą wyautowanych nieco dzieciaków. Motyw wykorzystał J.J. Abrams w znakomitym Super 8, stanowiącym hołd właśnie do Kina Nowej Przygody spod batuty Stevena Spielberga (odpowiedzialny za produkcję Goonies i właśnie Super 8). Abrams tworzy przepiękny (chociażby czysto wizualnie) obraz, który śmieszy, wzrusza i niepokoi, ale przede wszystkim zabiera nas na niezapomnianą przygodę z bohaterami, których pokochałem od pierwszego seansu.

Advertisement

Podobny schemat (punktów wspólnych jest niepokojąco dużo) wykorzystali twórcy serialu Stranger Thingsktóry w tym roku doczeka się drugiego sezonu. Autorzy Netfliksowego hitu skupili się jednak bardziej na nostalgii do lat osiemdziesiątych i horrorowym sosie inspirowanym twórczością Stephena Kinga.

Komiksowe przygody

Kino superbohaterskie garściami czerpie z innych gatunków. Szczególnie widać to na przykładzie kinowego uniwersum Marvela, gdzie twórcy inspirują się w zależności od tytułu kinem szpiegowskim, politycznym, komediami młodzieżowymi, heist movies czy właśnie kinem przygodowym (jego elementy znajdziemy chyba w każdej produkcji).

Advertisement

Lampka pt. „Gdybym miał dziesięć lat, to byłby to film mojego życia” szczególnie mocno żarzy mi się przy takich tytułach jak świadomie inspirowany Poszukiwaczami zaginionej Arki Captain America: Pierwsze starcie, spaceoperowi Strażnicy Galaktyki (druga część poszła już w stronę postmoderny w jedynie kosmicznej oprawie) i lekkim fantasy w postaci pierwszej odsłony Thora. Oczywiście nie samym Marvelem żyję i klimat nowej przygody bez problemu znajdziemy chociażby w tegorocznej Wonder Woman

Na pokładzie Serenity

Trudno w to uwierzyć, ale Firefly Jossa Whedona kończy w tym roku piętnaście lat. Za tym kultowym dzisiaj serialem stoi smutna historia. Stacja odpowiedzialna za produkcję z niewiadomych przyczyn potraktowała całość bardzo po macoszemu, np. emitując odcinki w niechronologicznej kolejności, przez co serial nie cieszył się wysoką oglądalnością, a związku z powyższym nigdy nie doczekał nawet drugiego sezonu. Prawdziwy boom i niesłabnący do dzisiaj kult zawdzięcza wydaniu DVD, które oddało dziełu Whedona sprawiedliwość.

Advertisement

Za historią grupy podróżujących po kosmosie najemników (skojarzenia z Sokołem Millenium mile widziane) stoją ostre jak brzytwa dialogi, przezabawny humor, niezwykle sympatyczna ekipa bohaterów, ale przede wszystkim niesamowite koncepcje Whedona na ten jedyny w swoim rodzaju western w kosmosie.

Fala spóźnionej popularności doprowadziła do produkcji kinowej kontynuacji – filmu Serenity. Jest to kolejna kapitalna przygoda, ale czuję się w obowiązku zaznaczyć, że odstająca nieco klimatem i stawiająca bardziej na space operę i standardową wizję futurystycznego science fiction.

Advertisement

Między złodziejami

Nie film, nie serial, ale seria gier okazała się najlepszym spadkobiercą złotych czasów Kina Nowej Przygody. Cztery części przygód poszukiwacza przygód znanego jako Nathan Drake to idealna synteza humoru, akcji, przygód, tajemnicy, podróży i znakomitych postaci. Żadne gry nie sprawiły mi tyle frajdy. Do trzeciej części – Oszustwa Drake’a – zasiadłem pewnego weekendowego wieczoru, aby oderwać się dopiero nad ranem, kiedy na ekranie pojawiły napisy końcowe produkcji.

Nate często nazywany jest współczesnym Indianą Jonesem, ale – mimo wyraźnego podobieństwa – twórcy gry stworzyli nową, dla większości niedoścignioną jakość. Warto sięgnąć chociażby po gameplaye, bo przy Uncharted nie trzeba w ręku pada (chociaż zachęcam!), aby doskonale się bawić.

Advertisement

Powrót Spielberga

W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku na plan zdjęciowy postanowiła, jak się okazało po raz ostatni, wrócić wielka trójka – Steven Spielberg, George Lucas i Harrison Ford. W maju 2008 roku, po prawie dwudziestu latach przerwy, na ekrany kin wejść miała kolejna przygoda ukochanego archeologa Hollywood – Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki.

Jasne, film pod wieloma względami rozczarował. Historia nie trzymała się kupy, przesadzono z odklejeniem przygód Jonesa od rzeczywistości i zaufaniem fatalnym efektom komputerowym, ale to mimo wszystko kawał dobrej rozrywki, pełnej humoru, klimatu amerykańskich lat pięćdziesiątych i przede wszystkim ducha serii. Zdaję sobie sprawę, że film rozdrażnił fanów, ale mnie kojarzy się jedynie pozytywnie.

Advertisement

Królestwo Kryształowej Czaszki okazało się jednak zaledwie rozgrzewką i przecieraniem szlaków do powrotu do klasycznego kina przygodowego przez Stevena Spielberga. W 2011 roku reżyser zaprezentował światu ekranizację belgijskiego klasyka komiksu – Przygody TintinaWartka, zwariowana i niedająca chwili oddechu przygoda to wyraźne duchowe dziecko Indiany. Film nie zebrał negatywnych recenzji, ale nie wyczyścił kinowych kas.

Warto odnotować, że na 2020 rok (Harrison Ford będzie miał wtedy siedemdziesiąt osiem lat, a seria prawie czterdzieści!) Disney zaplanował kolejną część. Na stołku reżyserskim po raz piąty zasiądzie mistrz Spielberg. Mimo jego wcześniejszych deklaracji („Nigdy nie zrobiłbym Indiany Jonesa bez George’a Lucasa. To byłoby szaleństwo!”) George Lucas nie wróci z zasłużonej emerytury. Szkoda, bo liczyłem na na prawdziwy zlot dinozaurów (John Williams już na pokładzie) i widowisko pt. „Powróćmy jeszcze raz i pokażmy im, na co nas stać!”

Advertisement

 Czy piąty Indiana Jones potwierdzi, że do trzech razy sztuka?

Przebudzenie Mocy

Kiedy w 1999 roku Gwiezdne wojny za sprawą Mrocznego Widma szturmem wróciły do kin, jasne się stało, że – niezależnie od opinii na temat trylogii prequeli – George Lucas nie ma w sobie na tyle scenopisarskiej i reżyserskiej lekkości, aby jeszcze raz stworzyć filmy PRZYGODOWE. Dynamizm, płynność i czystą radość przeżywania przywrócił serii dopiero J.

Advertisement

J. Abrams (szlifujący spaceoperowe umiejętności przy Star Treku), autor Przebudzenia Mocy – pierwszego filmu z serii wyprodukowanego przez Disneya.

Rok później premierę miał pierwszy spin-off serii – Łotr jeden, który również pozwolił przeżyć nam wielką przygodę, mimo że okraszoną nieco dojrzalszą i bardziej militarną formą. Na tegoroczny grudzień zaplanowana jest premiera kontynuacji filmu Abramsa – Ostatni Jedi – a na kolejny rok problematyczny film o Hanie Solo. Czas pokaże, czy Disneyowi uda się utrzymać formę i godnie operować spuścizną Lucasa.

Advertisement

I cała reszta!

Oczywiście wszystkie wymienione powyżej filmy to tylko moje ulubione, może nieco oczywiste tropy. Świat kina i przygody są od początku nierozerwalne. Do głowy przychodzą mi także mniej oczywiste wybory – jak częściowo obie części Sherlocka Holmesa Guya Ritchiego, elementy King Konga Petera Jacksona czy zeszłoroczny, niespodziewany hit – Księga Dżungli

Szukajcie dalej, przygoda trwa!

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *