Publicystyka filmowa
Mniej znane HORRORY z XXI wieku, które TRZEBA zobaczyć
XXI wiek to czas niezwykłych horrorów! Odkryj MNIJ ZNANE HORRORY, które zaskoczą Cię oryginalnością i niepowtarzalnym klimatem.
XXI wiek to dobry czas dla horroru. W tym okresie powstały nie tylko filmy uważane za gatunkowe klasyki jak Rec (2007), Paranormal Activity (2007) czy Obecność (2013), ale także produkcje niezwykle oryginalne w formie i treści, zupełnie rewolucjonizujące dotychczasowe konwencje gatunkowe. Oto sześć najbardziej oryginalnych horrorów XXI wieku.
Koko-di Koko-da (2019)
Pogrążone w żałobie po stracie córki małżeństwo wyjeżdża na weekend za miasto, aby w rozbitym w lesie namiocie ratować swój związek. Na miejscu trafiają jednak na grupę psychopatów… Choć to motyw znany z Funny Games Hanekego czy Nieznajomych, szwedzki reżyser Johannes Nyholm zupełnie inaczej podchodzi do tematu, serwując swoim bohaterom i widzom pełną grozy i szaleństwa wariację na temat Dnia świstaka. Bohaterowie muszą zmierzyć się z żalem, gniewem, wzajemnymi oskarżeniami i poczuciem winy, aby wydostać się z tego błędnego koła cierpienia.
Dziwak (2014)
XX wiek dał nam Blair Witch Project (1999) – przełomowy film grozy nakręcony techniką found footage, a w XXI wieku tę technikę z powodzeniem stosowały i rozwijały takie filmy jak już wcześniej wspomniane Rec (2007) czy Paranormal Activity (2007).
Niskobudżetowy Dziwak, wyreżyserowany napisany i zagrany przez duet Patrick Brice i Mark Duplass, prezentuje inteligentne i nowatorskie podejście do gatunku found footage. Aaron (w tej roli Brice) jest filmowcem szukającym pracy, gdy natrafia na ogłoszenie Josefa (Duplass). Mężczyzna okazuje się być chory na nowotwór i, niczym Michael Keaton w filmie Gra o życie, pragnie uwiecznić na kamerze jeden dzień ze swojego życia dla nienarodzonego jeszcze syna. Mężczyźni spotykają w letniskowym domku w górach i spędzają ze sobą dzień, podczas którego manifestują się dziwaczne zachowania Josefa.
Choć podskórnie od początku domyślamy się, jak to może się skończyć, sposób w jaki prowadzona jest fabuła niweczy wszystkie nasze przewidywania. To ciekawy i oryginalny horror balansujący na granicy grozy i komedii.
Under the Shadow (2016)
Akcja filmu rozgrywa się w latach 80. w Teheranie ogarniętym wojną iracko-irańską. Shideh (Narges Rashidi) opiekuje się córką Dorsą, podczas gdy jej mąż, ojciec dziewczynki, lekarz, zostaje wysłany na front. Pozostawiona same sobie bohaterka jest sfrustrowana swoim pełnym społeczno-kulturowych ograniczeń życiem w konserwatywnym Iranie – nie może kontynuować studiów medycznych, a niewyrozumiały mąż zupełnie nie rozumie jej pragnień, radząc jej, że znacznie bardziej odpowiednia dla niej jest opieka nad domem i córką.
Frustracja coraz bardziej narasta w Shideh, podobnie jak niepokój o bezpieczeństwo swoje i córki. Dorsa coraz częściej opowiada o dżinie, tajemniczym duchu znanym z bliskowschodnich legend i baśni. Choć reżyser Babak Anvari wykorzystuje znane z filmów grozy konwencje, nadaje im zupełnie inne znaczenie – ponadnaturalne zjawiska dziejące się w domu Shideh są metaforą dla jej wewnętrznych przeżyć.
Lament (2016)
W małym koreańskim miasteczku położonym w górach dochodzi do szeregu dziwnych zgonów, a mieszkańców ogarnia dziwna, prowadząca do utraty zmysłów choroba. Na czele dochodzenia staje flegmatyczny Jong-goo (Do-woon Kwak), który będzie musiał zmierzyć się z dziwacznymi mieszkańcami okolicy i niedającymi się wyjaśnić zjawiskami.
Nie sposób przyrównać tego filmu do żadnego innego, bo gatunkowo i fabularnie wymyka się znanym schematom. Lament miesza ze sobą wiele horrorowych wątków i konwencji – jest tu coś z apokaliptycznego filmu o epidemii, coś z filmów o zombie, są szatańskie opętania, wierzenia voodoo i szamanizm. Z początku detektywistyczny thriller szybko staje się zaskakującą mieszaniną gatunkowych konwencji, mylących tropów i fabularnych wolt.
Mięso (2016)
Równie obrazowy, co oryginalny film francuskiej reżyserki Julie Ducournau opowiada o młodej Justine (Garance Marillier), wegetariance, obrończyni praw zwierząt, która rozpoczyna naukę w szkole weterynaryjnej. Dziwny rytuał inicjacyjny sprawia, że bohaterka rozsmakowuje się w surowym mięsie.
Poza pragnieniem zanurzenia zębów w zwierzęcej tkance w Justine budzą się także dużo mroczniejsze pragnienia, w tym seksualne.
Coś za mną chodzi (2014)
W swoim pełnometrażowym debiucie David Robert Mitchell dokonuje pastiszu, wiwisekcji i recyklingu schematów znanych ze slasherów lat 70. i 80. o ginących nastolatkach, metaforycznie karanych za swoją aktywność seksualną.
W filmie Mitchella współżyjący ze sobą bohaterowie przekazują sobie drogą płciową tajemniczą klątwę, która ich zabija, o ile w odpowiednim czasie nie przekażą jej komuś innemu. Coś za mną chodzi nie tylko łamie schematy i konwencje, lecz ma w sobie także ukryte dno. Film można interpretować jako manifest wolności seksualnej, a także jako film sprzeciwiający się tzw.
Zęby (2007)
Ten horror-komedia będzie dla wielu kontrowersyjny czy nawet przekraczający granice dobrego smaku, nie ulega jednak wątpliwości, że to film grozy oparty na bardzo oryginalnym koncepcie. Nastoletnia bohaterka Zębów cierpi na nietypową przypadłość – uzębioną waginę. Dziewczyna nosi obrączkę czystości, czym przysięga zachowanie seksualnej abstynencji przed ślubem.
Żyje w konserwatywnym świecie, gdzie kobieca seksualność jest tematem tabu, a przemoc seksualna jest na porządku dziennym. To właśnie podczas niechcianego zbliżenia drugi zestaw zębów dziewczyny przystępuje do akcji, kastrując szkolnego kolegę. W swoim przesłaniu to film wyprzedzający
