Connect with us

Publicystyka filmowa

JAMES NEWTON HOWARD. Niepozorny gigant

JAMES NEWTON HOWARD. Niepozorny gigant odkrywa tajemnice życia jednego z najważniejszych kompozytorów filmowych, który tworzy w cieniu.

Published

on

JAMES NEWTON HOWARD. Niepozorny gigant

Nie jest pierwszym nazwiskiem, jakie przychodzi do głowy na hasło: muzyka filmowa (a już na pewno nie w Polsce). Rzadko kiedy trafia na pierwsze strony gazet, nie jest szeroko komentowaną gwiazdą internetowych portali, nie bryluje na imprezach czy rozdaniach nagród. A mimo to już od ponad trzech dekad bezustannie oddziałuje na doznania kinomanów, gdy ci zasiadają do filmowych seansów. W swoim résumé ma ponad 150 tytułów – często niezwykle popularnych, kasowych bądź kultowych pozycji, za które ośmiokrotnie nominowany był do Oscara. Bez jego muzyki trudno wyobrazić sobie krajobraz współczesnego kina hollywoodzkiego, mimo iż wciąż pozostaje w cieniu innych kompozytorów. I dobrze mu z tym.

Advertisement

Komponowanie przychodzi mi naturalnie.
Ze wszystkich kreatywnych procesów ponad wszystko inne wybieram właśnie to.

James Howard jest stricte amerykańskim kompozytorem, bowiem urodził się 9 czerwca 1951 w… Los Angeles w Kalifornii. Szybko zaczął obcować z muzyką i już w wieku czterech lat rozpoczął naukę gry na fortepianie. Jako młody człowiek był nieustannie pod wpływem różnorakich gatunków brzmień, z których zaczął czerpać inspiracje.

Szczególne wrażenie wywarł na nim Ludwig van Beethoven – a z muzyki popularnej Beatlesi. Jeśli zaś idzie o kompozycje filmowe, to były to między innymi prace Henry’ego Manciniego, Alexa Northa, Elmera Bernsteina i Jerry’ego Goldsmitha. To właśnie pod ich wpływem Howard podjął decyzję o wyborze nauki w Muzycznej Akademii Zachodu w Santa Barbara, a potem również w Szkole Muzycznej Thorntona na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Tam poznał tajniki kompozycji i orkiestracji, a także po raz pierwszy zetknął się z aranżerem Martym Paichem, który po latach został dyrygentem wielu jego prac (maestro rzadko sam je dyryguje).

Advertisement

Po studiach Howard nie zajął się, o dziwo, dyrygowaniem właśnie – co jest naturalną drogą w tej branży – lecz poświęcił się muzyce popularnej. Grał jako keyboardzista w zespole Mama Lion, w którym zdobył praktyczną wiedzę o instrumentach elektronicznych, co w przyszłości zaowocuje wydatnie w jego partyturach. W 1974 roku Howard wydał swój pierwszy solowy album – James Newton Howard. To właśnie wtedy dodał do personaliów człon „Newton”, aby uniknąć skojarzeń z młodszym o dwa lata jazzmanem o takim samym nazwisku (żeby było śmieszniej, także wywodzącym się z Miasta Aniołów).

Niestety niezbyt duże zainteresowanie płytą sprawiło, iż szybko stał się wolnym strzelcem, którego można było wynająć na przykład jako aranżera. To także nie pozostało bez wpływu na jego dalszą twórczość, gdyż w tym czasie miał możliwość współpracy z wielkimi gwiazdami showbiznesu – z Ringo Starrem, Carly Kimon i Melissą Manchester na czele.

Advertisement

W rok później James Newton Howard został drugim klawiszowcem samego Eltona Johna, z którym ściśle współpracował przez następną dekadę, biorąc udział w nagraniu wszystkich większych hitów artysty, takich jak: Sorry Seems To Be The Hardest Word, Don’t Go Breaking My Heart, Little Jeannie, Empty Garden czy Tonight, gdzie odpowiadał też za partie symfoniczne. Tym samym Howard szybko zyskał status jednego z najlepszych i najbardziej wszechstronnych muzyków w branży. Prócz Eltona Johna miał okazję pracować z takimi sławami, jak Olivia Newton-John, Diana Ross, Barbra Streisand, Cher, Eric Clapton, Randy Newman (również ceniony kompozytor filmowy) i Rod Stewart oraz z zespołami Earth, Wind & Fire czy TOTO (jego ówczesny związek z Rosanną Arquette miał niejaki wpływ na duży hit kapeli – Rosanna).

Do tradycyjnej muzyki usiłuję podchodzić ze współczesnym nastawieniem.

Lata 80. przyniosły kolejny zwrot w życiu Howarda – jak się okazało, najważniejszy. Jako ekspert od brzmień elektronicznych został zaproszony przez Jerry’ego Goldsmitha do współpracy przy filmie Strefa mroku. Howard wykonał tam niezwykle trudne partie klawiszowe oraz odpowiadał za aranżacje i produkcję. Mimo wcześniejszych koneksji była to pierwsza wprawa kompozytorska na polu muzyki filmowej, która nie pozostała bez wpływu na Howarda. Jednak dopiero w roku 1985 kompozytor otrzymał okazję stworzenia samodzielnej partytury na potrzeby komedii Centrala Kena Finklemana. Po tym udanym debiucie (biorąc pod uwagę, iż Howard nie miał pojęcia o technice tworzenia muzyki pod ruchomy obraz) zrozumiał, że to właśnie muzyka filmowa jest jego przeznaczeniem.

Advertisement

Swój pierwszy ważny score JNH napisał w dwa lata później do W pogoni za szczęściem – filmu, który zapoczątkował jego długotrwałą współpracę z reżyserem Michaelem Hoffmanem (zrobili potem Niektóre dziewczyny, Czas przemian, Szczęśliwy dzień i Klub imperatora). W 1989 roku kompozytor dodał do swojego skromnego CV popularną komedię o baseballu – Pierwsza liga (sequel której również zilustruje za kilka lat) – oraz otrzymał pierwszą nominację do nagrody Emmy za pilot serialu Men. Początkowo Howard tworzył swoją muzykę w oparciu o syntezatory i skromną orkiestrę, jednak od czasu pierwszego spotkania z Andrew Davisem (Przesyłka, 1989) zdobył doświadczenie przy w pełni symfonicznej partyturze, którą to – wbrew trendom – preferuje do dziś, czasem lawirując pomiędzy mniejszym a większym składem zespołu lub ubarwiając go delikatnie elektroniką.

Advertisement

Prawdziwa sława (o ile w przypadku tego twórcy w ogóle można tak napisać) przyszła jednak wraz z początkiem lat 90. i stworzeniem muzyki do jednego z największych przebojów tamtych lat – Pretty Woman (paradoksalnie w zbiorowej świadomości zapisał się zbiór piosenek wykorzystanych w filmie, a skromny score JNH do dziś pozostaje niewydany – casus niestety wielu prac tamtego okresu). Potem przyszły kolejne ważne dokonania, wśród których wymienić należy: oryginalną Linię życia (czyli kolejny tytuł z Julią Roberts), Księcia przypływów, Moją dziewczynę, wybitnie jazzowe Glengarry Glen Ross z całą plejadą gwiazd i dziś już trochę zapomnianego Człowieka z Księżyca z debiutującą na dużym ekranie, młodziutką Reese Witherspoon w roli głównej (zatem nie należy go mylić z późniejszym o osiem lat filmem Miloša Formana).

Za następny przełom uważa się jego pierwszą tak dojrzałą i zarazem epicką partyturę do survivalu przygodowego Alive, dramat w Andach (1993). Jako pierwszy w branży zastosował tam własne elektroniczne demo muzyki zamiast tak zwanego temptracku (czyli, jak sama nazwa wskazuje, zbioru muzyki tymczasowej, często złożonej zarówno z utworów ilustracyjnych, jak i piosenek, która ma za zadanie określić emocje i ton danych scen) – co stało się jednym z jego znaków rozpoznawczych. W tym samym roku Howard skomponował także świetny (i nominowany do Oscara) score do sensacyjnego obrazu wspomnianego Andrew Davisa – Ściganego. Film ten automatycznie przeniósł kompozytora do pierwszej ligi Hollywood, w której, mimo paru wtop, pozostaje do dziś.

Advertisement

Kiedy zacząłem pisać muzykę pod filmy, to było coś innego. Uczucie ekscytacji, zespolenia i świadomość bycia na właściwym miejscu, czego nigdy wcześniej nie doznałem.

Od tej pory JNH stał się rozchwytywany wśród reżyserów i właściwie każda jego kolejna partytura była mniejszym lub większym sukcesem, przynoszącym mu nie tylko pieniądze i dalsze angaże, ale coraz większe rzesze fanów gatunku. Z ważniejszych dzieł danej dekady warto wymienić: thrillery Epidemia, Upadek i W słusznej sprawie; Wielki kanion Lawrence’a Kasdana, z którym zrobił też komedię romantyczną Francuski pocałunek; dwa inne tytuły tego sortu, raz jeszcze z Roberts – Mój chłopak się żeni oraz Uciekająca panna młoda.

Był wielki przebój z Królikiem Bugsem i Michaelem Jordanem – Kosmiczny mecz, ambitny horror Adwokat diabła i dramaty sądowe: głośny Lęk pierwotny i intymne Cedry pod śniegiem. Oraz, przede wszystkim, trzy superprodukcje sygnowane nazwiskiem Kevina Costnera – Wodny świat, Wyatt Earp (w reżyserii Kasdana) i niesławny Wysłannik przyszłości. Mimo artystyczno-finansowych porażek tych blockbusterów, Howard dał z siebie wszystko, tworząc jedne ze swoich największych i najbardziej rozbuchanych prac w duchu Kina Nowej Przygody. To również wtedy maestro napisał charakterystyczny temat do jednego z najpopularniejszych seriali w historii telewizji – Ostry dyżur.

Advertisement

Na osobną wzmiankę zasługuje rok 1999, kiedy dość niespodziewanie, bo na zasadzie zastępstwa kolegi po fachu, doszło do spotkania i początku trwającej cały czas (z drobnymi przerwami) współpracy z najoryginalniejszym twórcą filmowym przełomu wieków – M. Night Shyamalanem, z którym JNH zrobił jedne ze swoich najlepszych i najbardziej przemyślanych dzieł, tworzących prawdziwą jedność z ruchomym obrazem i wykraczających daleko poza miano „ilustracji”. Obaj panowie przez lata zaprzyjaźnili się, na dobre definiując wzajemnie swój styl w tak niezapomnianych (i często kontrowersyjnych) filmach, jak: Szósty zmysł, Niezniszczalny, Znaki, Osada, Kobieta w błękitnej wodzie, Zdarzenie, Ostatni Władca Wiatru i w końcu 1000 lat po Ziemi. Tutaj dziwić może zatem absencja kompozytora w paru późniejszych projektach reżysera – Wizycie i Split – lecz okazało się to tylko chwilową, podyktowaną okolicznościami rozłąką i w nadchodzącym Glassie (sequelu zarówno Niezniszczalnego, jak i Split) duet ten znowu połączy swe siły.

Z Hansem Zimmerem

Także współpraca ze studiem Walta Disneya przyniosła słuchaczom wspaniałe partytury – zarówno do animacji (Dinozaur, Atlantyda – zaginiony ląd, Planeta skarbów), jak i aktorskich wersji starych hitów (Czarownica oraz, już od wytwórni Universal, Królewna Śnieżka i Łowca i jej sequel, Łowca i Królowa Lodu), a Howardowi dalsze uznanie i bogatą praktykę w niełatwym zadaniu umuzycznienia fantastycznych światów dla najmłodszych. Wykorzystał to doświadczenie całkiem niedawno, przejmując schedę po Johnie Williamsie w odnodze przygód Harry’ego PotteraFantastycznych zwierzętach i jak je znaleźć, którego sequel pojawi się w przyszłym roku – oraz przy serialowej wersji Serii niefortunnych zdarzeń od Netflixa. Chyba nie trzeba dodawać, że w każdej z nich odnalazł się bezbłędnie. I zapewne tak samo będzie z nadchodzącą, uwspółcześnioną wersją Jumanji o podtytule: Przygoda w dżungli, jak i z jeszcze jedną próbą opowiedzenia nieśmiertelnej historii Dziadka do Orzechów, czyli The Nutcracker and the Four Realms Lassego Hallströma, której premiera za rok.

Napisałem sporo muzyki instrumentalnej, ale dopóki nie zostałem kompozytorem filmowym, nie znałem prawdziwego znaczenia bycia produktywnym. Pracujesz 60 lub 70 godzin tygodniowo, aby stworzyć 6 lub 7 minut muzyki. To zupełnie inny kaliber.

Inną ważną personą oraz znajomością w życiu Howarda został też Francis Lawrence, którego wszystkie filmy, za wyjątkiem debiutu – Constantine – zilustrował. Począwszy od Jestem legendą aż po zbliżające się wielkimi krokami The Odyssey i Czerwoną jaskółkę. W tej puli znalazły się również kolejne części Igrzysk śmierci, z którą to sagą kompozytor związany jest od samego początku, a która przyniosła mu chyba największy rozgłos w tym stuleciu – zwłaszcza wśród młodzieży. I to nie tylko dzięki takim akcjom jak ostatnie poszukiwania wokalistki, która mogłaby koncertowo wykonać słynną piosenkę, w filmach śpiewaną przez Jennifer Lawrence. Seria filmów o Katniss Everdeen pozwoliła niejako na nowo odkryć słuchaczom talent JNH, a jemu samemu jeszcze lepiej rozwinąć swoje, i tak już szerokie, pole specjalizacji.

Advertisement

Aczkolwiek w międzyczasie bynajmniej nie narzekał on ani na brak pracy, ani też na głośne angaże. To w końcu James Newton w ostatniej chwili zastąpił Howarda Shore’a przy King Kongu Petera Jacksona, dosłownie za pięć dwunasta wysmażając pracę równie muskularną i potężną, co włochaty bohater filmu. Również i on rozpoczął wespół z Hansem Zimmerem muzyczny pochód Człowieka-nietoperza w Batman – Początek i Mrocznym Rycerzu, tworząc ścieżki dźwiękowe, które nadal stanowią punkt odniesienia dla kolejnych ilustracji o superbohaterach różnego sortu. Notabene JNH od lat przyjaźni się z Zimmerem, jako iż obaj należą do tej samej agencji – Gorfaine-Schwartz.

Michael Clayton, Opór, Salt, Wstrząs, Wolny strzelec, Wojna Charliego Wilsona, telewizyjne Do końca, ambitne Parkland oraz Pionek, czy w końcu najświeższy film Kathryn Bigelow, Detroit – to inne osiągnięcia ostatnich dziesięciu lat, o których warto wspomnieć. A przecież wcześniej były jeszcze między innymi imponujące soundtracki do Zakładnika, Piotrusia Pana, Hidalgo – ocean ognia czy Krwawego diamentu. Z tej listy łatwo wyłuskać pewną powtarzalność nazwisk – gwiazd, producentów i reżyserów – potwierdzających fakt, że kto raz współpracował z Howardem, chętnie zrobi to znowu. Bo jest to jeden z tych kompozytorów, którym niestraszny żaden gatunek; który dobrze odnajduje się właściwie w każdym możliwym projekcie – niezależnie od budżetu, formy, długości. Nie boi się też krótkich terminów, jakości samych filmów i ogromu pracy, co czyni go podobnym tytanem amerykańskiego rynku, co. .. Jerry Goldsmith.

Advertisement

Oczywiście styl obu panów różni się drastycznie, mimo iż obaj słyną ze smykałki do eksperymentowania z brzmieniem. Lecz tam, gdzie Goldsmith atakował słuchacza agresywnymi taktami instrumentów dętych, często i gęsto stawiając na chłodne, surowe faktury elektroniki, tam u Howarda króluje romantyczny, awanturniczy sznyt, z wydatnie zaznaczonymi smyczkami i dopracowaną w najmniejszych detalach orkiestrą, dla której syntezatorowe wstawki są jedynie dodatkiem. Niemniej JNH w bardzo podobny sposób buduje sobie pozycję, żyje swoją pracą i bierze czasem więcej zleceń, niż nakazuje logika.

Jeśli tworzysz ilustrację do filmu, nie martw się o obraz.
Po prostu napisz wspaniałą muzykę, a reszta zrobi się sama.

Wzorem swojego mistrza potrafi zatem podpisać się niekiedy pod strasznymi chałami – i tak jak on nie zawsze jest w stanie wybronić się z efektu końcowego. Junior, Green Hornet, Dziedzictwo Bourne’a, Łowca snów, Green Lantern­ – to tylko kilka przykładów kiepskich produkcji z niezbyt lotną, mało ciekawą muzyką.

Advertisement

Ze względu na renomę podobne wpadki nie szkodzą mu jednak zbytnio – dokładnie tak, jak nie szkodziły Goldsmithowi. To pisząc, trzeba przyznać, że obaj z tym swoim skupionym wyrazem pokerowej twarzy skrytej za okularami, sprawiają wrażenie swego rodzaju… profesorów rzemiosła (inna sprawa, że akurat oprawki ma Howard zbliżone bardziej do tych noszonych przez Shore’a lub Michaela Nymana).

W 2008 roku JNH został zresztą honorowym członkiem Królewskiej Akademii Muzycznej w Londynie, zatem coś jest na rzeczy. Osiem lat wcześniej otrzymał natomiast statuetkę im. Henry’ego Manciniego za całokształt twórczości. Do tych laurów dochodzą także liczne wyróżnienia w corocznych wyścigach. Jak na osobę skrytą w cieniu innych przystało, Howard był jednak więcej razy nominowany do różnych nagród, niż faktycznie je otrzymywał. Na chwilę obecną może pochwalić się jedną Emmy (za temat do Gideon’s Crossing) i jedną Grammy (za Mrocznego Rycerza) oraz wieloma pomniejszymi nagrodami krytyków (przykładowo Amerykańskie Stowarzyszenie Kompozytorów, Autorów i Wydawców, ASCAP, honorowało go aż 19 razy).

Advertisement

Nominowany był natomiast jeszcze czterokrotnie do Emmy (za film Do końca oraz za seriale Ostry dyżur, Men i Seria niefortunnych zdarzeń) i Złotego Globu (za King Kong i Opór oraz za piosenki do filmów Junior i Szczęśliwy dzień), trzy razy do Grammy (za Krwawy diament i Mroczny Rycerz oraz za piosenkę ze Szczęśliwego dnia), raz do nagrody BAFTA (ponownie Mroczny Rycerz) i aż osiem razy do Złotego Rycerza (Książę przypływów, Ścigany, Mój chłopak się żeni, Osada, Michael Clayton i Opór oraz za piosenki do Juniora i Szczęśliwego dnia).

To potwierdza tylko, że choć James Newton Howard nadal nie jest jakoś wielce rozpoznawalnym przez widzów nazwiskiem, to pozostaje jednym z najważniejszych kompozytorów w Hollywood. I być może także jednym z ostatnich klasycznych amerykańskich twórców.

Advertisement

Ludzie zapominają to, jak szybko pracowałeś – za to pamiętają, jak dobrze.

Od dwudziestu lat James Newton Howard posiada własne studio nagraniowe w Santa Monica – JNH Studio – wraz z ekipą stałych współpracowników, do których należą: Brad Dechter, Jeff Atmajian i Jim Weidman. Był trzykrotnie żonaty – z żoną Sophie (z którą rozwiódł się po dwunastu latach małżeństwa) doczekał się dwóch synów, Jacksona i Haydena. Jest także właścicielem labradora Otisa (od piosenkarza Otisa Reddinga) i wielkim miłośnikiem tej rasy psów. Obecnie 66-letni kompozytor mieszka tam, gdzie się urodził – w Los Angeles. I bynajmniej nie przestaje pisać.

BROKEN FLOWERS (2005)

A dalej, starym zwyczajem, TOP 10 prac kompozytora.

Advertisement

Niezniszczalny

Howard specjalizuje się w dwóch rodzajach filmowych – w potężnych, często epickich przygodowych dziełach, gdzie muzyka akcji wychodzi na pierwszy plan; i w niepozornych, zupełnie nie-hollywoodzkich filmach, w których melodie odgrywają równie ważną rolę, co aktorzy. Niezniszczalny z powodzeniem łączy oba te style, dając nam wspaniały, bohaterski motyw przewodni i znacznie skromniejszą, ale jakże piękną nutę refleksji. Dzięki temu partytura ta starzeje się niczym dobre wino, będąc niemalże… niezniszczalną.


King Kong

Wielkie osiągnięcie nie tylko przez wzgląd na ogrom filmu i jego bohatera, ale przede wszystkim z uwagi na kulisy powstania. W kilka tygodni JNH napisał ilustrację praktycznie bezbłędną – dobrze oddającą potęgę bestii, ale także kruchą naturę pięknej. To muzyka z przepychem, ale i perfekcyjną dozą zwiewnej liryki, co doskonale słychać zwłaszcza w fenomenalnym, podzielonym na pięć aktów finale godnym największych.


Ścigany

Czy słuchaliście kiedyś ścieżki dźwiękowej, która wywoływała nieodparte wrażenie ponownego sięgnięcia po film? Jeśli nie, to polecam sięgnąć właśnie po album z muzyką ze Ściganego. Słuchając jej, nie tylko wyraźnie czuje się atmosferę i charakter filmu, nie tyle przypominają się z niego konkretne sceny, ale przede wszystkim nachodzi ochota na jeszcze jeden seans – choćby i któryś z kolei, nawet jeśli znamy to już na pamięć. To muzyka, która niby tylko „robi swoje”, a trudno wyrzucić ją z pamięci i wraca się do niej z dużą radością.


Ostatni Władca Wiatru

Choć film to bez dwóch zdań fatalny, to muzyka do niego jest wręcz genialna. Howard stworzył iście poetycką, miejscami wręcz idealnie koncertową kompozycję, na którą cała produkcja po prostu nie zasłużyła, a która w samoistnej formie płytowej znacznie lepiej opisuje całą historię, jakby rekompensując widzom słabą jakość całego projektu. Howard w iście mistrzowski sposób opowiada tu nutami, osiągając poziom artyzmu dany nielicznym.


WIERZĘ W SMARZOWSKIEGO, w "3" JEDYNEGO. Choć ostatnio powątpiewamWodny świat

Soundtrack, który całkiem niedawno doczekał się dwupłytowej edycji limitowanej, to przede wszystkim porywająca przygoda pełną gębą. To także pozycja jedyna w swoim rodzaju w twórczości maestro, bowiem ten nigdy przedtem i nigdy później nie połączył w podobnie rozbuchany sposób elektroniki z tradycyjną orkiestrą, miłosnej liryki z porywającą dynamiką. To muzyka, która nieodłącznie kojarzy się nie tyle z gigantycznym fiaskiem filmu Kevina Costnera, co z wodą samą w sobie. Być może dlatego słucha się jej wprost rewelacyjnie.


Krwawy diament

Afryka zawsze mocno inspirowała kompozytorów i nie inaczej jest tutaj. To jedna z najbardziej dynamicznych ścieżek dźwiękowych napisanych przez Howarda. I zarazem niepozbawiona przepięknej, wypełnionej bólem, ale też refleksyjnej liryki z nutką odpowiedniego patosu. To muzyka energiczna, ale z duszą i sercem. Bombastyczna, lecz posiadająca olbrzymią klasę. I niezwykle bogata tematycznie. Wspaniała po prostu.


THE AFFAIR. Serialowa dekonstrukcja romansuZnaki

Kolejny i bynajmniej nie ostatni przykład tego, jak wiele Howard zawdzięcza współpracy z Shyamalanem, jak wiele Shyamalan zawdzięcza Howardowi i jak obaj panowie perfekcyjnie się uzupełniają. W tej pracy nie ma słabych punktów, a jej kulminacja to istny muzyczny orgazm, który chce się przeżywać raz za razem. Za pomocą minimalistycznych środków przekazuje maksimum emocji.


Dinozaur

Prawdziwie epicka ilustracja, która porywa już od pierwszych swoich nut. Wyśmienite, niezwykle efektowne i atrakcyjne tematy porażają zarówno pomysłowością, olbrzymią żywiołowością, jak i naturalnym pięknem, emocjonalną szczerością. W kinie czysto rozrywkowym – w dodatku przeznaczonym głównie dla dzieci – to prawdziwy szczyt ekspresji, bez jednoczesnego epatowania popularnym w gatunku dźwiękonaśladownictwem i uderzaniem w oczywiste, przesadnie ckliwe tony. Coś pięknego!


Osada

Smyczkowe arcydzieło. Solówki Hilary Hahn to jedne z najpiękniejszych i najbardziej magicznych przykładów współczesnej muzyki filmowej. Zresztą cała ilustracja to szczyt wirtuozerii dźwiękowej, która nie tylko perfekcyjnie scala się z ruchomym obrazem, ale też stanowi wspaniałe doznanie samo w sobie. Za tę muzykę Howard zasłużenie otrzymał swoją szóstą nominację do Oscara (jedyną w dodatku dla filmu). To bez cienia wątpliwości jego szczytowe osiągnięcie we współpracy z Shyamalanem. A być może i w całej karierze.


Cedry pod śniegiem

Najwybitniejsza praca Howarda i bez wątpienia jedno z najdojrzalszych i najbardziej dopracowanych dzieł tego kompozytora. Jej przepiękna poetyckość, mistycyzm i niesamowity magnetyzm zawartych w niej dźwięków sprawiają, że płyta ta na zawsze pozostaje w pamięci oraz w sercu widza/słuchacza. To emocjonalne mistrzostwo świata – być może niełatwe w odbiorze, bo zbyt intymne, by do każdego przemówiło od razu. Ale do głębi poruszające.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *