Connect with us

Publicystyka filmowa

GLADIATOR większy niż życie! Arcydzieło Scotta rozszyfrowane

Gladiator (reż. Ridley Scott, 2000) oraz Braveheart – waleczne serce (reż. Mel Gibson, 1995) wyznaczają we współczesnej historii kina powrót supergigantów historycznych na ekrany.

Published

on

Gladiator

Film Ridleya Scotta jest jednak bardziej kanonicznym przykładem tego gatunku filmowego, gdyż jego akcja rozgrywa się w starożytnym Rzymie. Pomimo odmiennego okresu w dziejach, filmy te są do siebie bardzo podobne. Opowiadają o wojnie, miłości i zemście oraz wykorzystują fakty historyczne tylko jako tło do rozgrywających się wydarzeń.

Historia to element spektaklu, który można dowolnie wykorzystywać i kształtować. Jednak w porównaniu z reżyserem Bravehearta, Ridley Scott wydaje się twórcą dużo bardziej świadomym. W wielu scenach pokazuje, że nie istnieje jedna, nienaruszalna wersja dziejów, a film, jako dziedzina sztuki, korzysta z historii jak z jednego z „tworzyw”, na którym można eksperymentować. Tak jak w przypadku wszystkich supergigantów, również w filmie Gladiator znajdziemy wiele nieścisłości historycznych, jednak w przypadku tego filmu jest to zabieg całkowicie zamierzony.

Advertisement

Film nawiązuje bezpośrednio do Upadku Cesarstwa Rzymskiego (reż. Anthony Mann, USA 1964). Mamy ten sam okres w dziejach i takie samo zawiązanie akcji. Oto generał Maximus po zwycięskiej bitwie z Germanami chce odejść ze służby, wrócić do rodziny i zostać skromnym rolnikiem. Jednak Marek Aureliusz ma wobec niego inne plany. Doceniając jego męstwo, chce, by to Maximus został kolejnym cesarzem, a nie jego własny syn, Kommodus. Marek Aureliusz pragnie, by w Rzymie znów zapanowała republika i uważa, że jedynie Maximus – jako nieskorumpowany przez politykę – może tego dokonać.

Gdy Marek Aureliusz opowiada o swoich planach swojemu synowi, ten w przypływie gniewu zabija go i ogłasza się nowym cezarem. Każe zgładzić Maximusa i jego rodzinę. Ranny generał dostaje się do niewoli, by później zostać sprzedanym trenerowi gladiatorów. Od tego momentu musi walczyć na arenie. Pragnie tylko jednego – pomścić śmierć bliskich.

Advertisement

Gladiator

Marek Aureliusz, zgodnie z faktami, nie zginął z ręki swojego syna i nie planował pozbawienia go władzy. Ten zabieg w sensie dramaturgicznym jest być może trafną decyzją, dlaczego jednak został przeniesiony z filmu, który powstał czterdzieści lat temu, w niemal identycznej formie? Na pewno nie z powodu niewiedzy twórców. Scott w swoim filmie pokazuje, że fakty historyczne są podległe materii filmowej.

Gladiator odwołuje się nie tylko w bezpośredni sposób do klasyki kina, ale też do najbardziej stereotypowych przedstawień starożytności. W jednej ze scen Kommodus opowiada swemu siostrzeńcowi Lucjuszowi historię (a właściwie już legendę) o Kleopatrze, przywołując jeden z najbardziej znanych epizodów z jej życia, czyli scenę samobójstwa. Oczywiście z udziałem żmii, która kąsa królową prosto w serce. Chwilę później, gdy chce on dać do zrozumienia swej siostrze Lucilli, że spotka ją kara, jeśli będzie próbowała knuć spisek przeciw niemu, posługuje się przykładem Klaudiusza, zdradzonego przez najbliższych.

Advertisement

Również Rzym przedstawiony jest głównie poprzez swój słynny symbol: Koloseum. Oprócz scen w pałacu cesarstwa i krótkich chwil w senacie, nie poznamy wielu innych miejsc tej starożytnej stolicy świata.

O podrzędnej roli historii w całym spektaklu świadczy już sama fikcyjna postać głównego bohatera, prostego żołnierza i rolnika, który dzięki swoim cnotom zostaje wyznaczony przez cesarza-filozofa Marka Aureliusza na swego następcę. Maximus nie zasiądzie co prawda na tronie, ale to właśnie on uratuje Rzym przed upadkiem, zabijając Kommodusa podczas walki w Koloseum. Źródła historyczne wspominają o gladiatorskich upodobaniach młodego cezara, ale nie zginął on podczas walki na arenie, a już na pewno nie zabity przez jednego ze swoich byłych generałów. Najlepszym jednak przykładem funkcjonalnego podejścia twórców do faktów jest znakomita scena rekonstrukcji II bitwy pod Kartaginą, odtworzonej na arenie Koloseum.

Maximus, wraz z innymi gladiatorami należącymi do Proximo, odgrywa rolę dowódcy barbarzyńskiej hordy Hannibala, która niegdyś starła się z Rzymianami. W rzeczywistości barbarzyńcy przegrali tę bitwę, jednak dzięki dowódczym umiejętnościom Maximusa to właśnie jego drużyna odnosi zwycięstwo. Od nieprzestrzegania ścisłości historycznej zależało ich życie! Ta scena dobitnie pokazuje to, że historię można kształtować, że jest ona zmienna w czasie i podatna na manipulacje. Obraz Ridleya Scotta udowadnia, że film, jeśli jest dobrze zrobiony, urealnia i usprawiedliwia każdy dramaturgiczny zabieg fabularny. Prawda nie jest ważna, ważny jest spektakl. I między innymi o tym jest właśnie ten film.

Advertisement

Gladiator, w swej formule wielkiego widowiska, jest równie klasyczny jak Braveheart. Maximus, tak jak William Wallace, staje na straży takich wartości, jak wolność, sprawiedliwość, męstwo, a kieruje nim chęć zemsty za śmierć ukochanego wodza i ukochanej kobiety. Maximus jest postacią posągową, na której nie znajdziemy ani jednej rysy. Natomiast jego wróg jest przeciwieństwem dzielnego wodza.

Już jego wygląd fizyczny kontrastuje z potężną sylwetką Maximusa. Nie tylko jest gorzej od niego zbudowany, ale ma też zajęczą wargę (przypomina to postępowanie twórców socrealistycznych przy portretowaniu postaci wrogów ustroju!). Jego cech charakteru nie musimy się nawet domyślać, twórcy filmu głośno o nich mówią. W scenie rozmowy z ojcem Kommodus wygłasza takie oto przemówienie: „Przysłałeś mi kiedyś list, w którym wymieniłeś cztery cnoty: mądrość, sprawiedliwość, męstwo i powściągliwość. Wiedziałem, że nie mam żadnej z tych zalet. Ale mam inne”. Wśród tych drugich wymienia on ambicję, zaradność, odwagę („nie tę z pola bitwy, wszak istnieje wiele rodzajów odwagi”) i oddanie rodzinie.

Advertisement

Ambicja i zaradność to być może cechy pozytywne, ale w wydaniu Kommodusa ambicja jest wręcz chorobliwa, a zaradność objawia się poprzez mordowanie każdego, kto sprzeciwia się jego władzy. Jego oddanie rodzinie to natomiast zabójstwo ojca oraz kazirodcze zapędy wobec własnej siostry. Na pytanie, dlaczego Kommodus nie może zostać następnym cesarzem, Marek Aureliusz odpowiada: „On nie ma moralności. Ma ją natomiast Maximus, do którego to odnosi się pierwszy z wymienionych zestawów cech.

Gladiator

Film w swojej konstrukcji i wymowie jest również anachroniczny. Znajdziemy w nim wszystkie dobrze znane motywy: zdradę, spiski, mężną walkę o wolność i godność; pytania o człowieczeństwo, honor i poświęcenie. Ale ten film miał właśnie taki być, Ridley Scott stworzył nostalgiczną wizję świata, który już dawno odszedł. Gladiator jest przede wszystkim filmem o umieraniu. Umiera zarówno bohater, jak i to, co sobą reprezentuje.

Advertisement

Świadczy o tym już pierwsze ujecie: to zbliżenie dłoni, która muska dojrzałe kłosy zbóż. W tle słychać śmiech dzieci. Obraz jest odrealniony poprzez spowolnienie ruchu. To nietypowe ujęcie pojawi się jeszcze kilka razy. Zaraz po nim widzimy zatroskaną twarz mężczyzny odzianego w zbroję. To oczywiście Maximus, przygotowujący się do decydującego starcia z Germanami. Sens pierwszego ujęcia zostanie szybko wyjaśniony przez samego generała, gdy przemawia on do swoich żołnierzy tymi słowy: „Jeśli nagle znajdziecie się sami na rozświetlonej łące pośród zboża, nie bójcie się, bo znaleźliście się na polach elizejskich, a to oznacza, że i tak jesteście martwi.

Od samego początku filmu daje się nam do zrozumienia, że głównemu bohaterowi przeznaczona jest śmierć. Generał mówi jeszcze swoim ludziom, żeby wyobrazili sobie miejsce, w którym chcą się znaleźć, a na pewno tam dotrą. Maximus pragnie być znów w Hiszpanii, przy swojej rodzinie i uprawiać rolę. Jest on człowiekiem religijnym, o czym świadczą częste modlitwy jakie odmawia, a przy których zawsze towarzyszą mu figurki kobiety i dziecka – jego rodziny. Wierzy w to, do czego się modli i w to, co mówi.

Advertisement

GLADIATOR

Po raz kolejny ujęcie dłoni pojawia się w momencie, w którym zostaje on skazany na śmierć. Prosi swego przyjaciela Kwintusa, by zaopiekował się jego rodziną, na co ten odpowiada: „Spotkasz się z nimi po śmierci”. Po tych słowach ukazuje nam się widok drogi do domu Maximusa, następnie widzimy kobietę i chłopca (to rodzina głównego bohatera), potem ponownie ujęcie dłoni. Jest ono pokazane z innej perspektywy niż poprzednio, co oznaczać może, że Maximus zbliżył się już do celu. Każde z tych ujęć utrzymane jest w chłodnej, niebieskiej palecie barw. W tym momencie łączą się ze sobą tragiczne losy generała i jego rodziny.

Gdy Maximus wymyka się pretorianom, którzy mieli rozkaz go zabić, od razu wyrusza w podróż do domu. Podczas walki został ciężko ranny i sam znajduje się w stanie pomiędzy życiem a śmiercią. Objawia się to tym, że słyszy zupełnie realne wołanie o pomoc swej mordowanej żony. Pomimo wyczerpania rusza galopem w dalszą drogę, ale niestety przybywa za późno – jego rodzina została spalona żywcem i ukrzyżowana. Bohater mdleje, a nad jego ciałem gromadzą się ludzie. Kolejna scena to kompozycja szybko następujących po sobie ujęć. Pierwsze z nich to przyśpieszony widok zachodzącego słońca, kolejnym jest odrealniony obraz głowy Maximusa sunącej kilka centymetrów nad powierzchnią ziemi.

Advertisement

Kolejne to widok muru z bramą, utrzymane ponownie w niebieskiej kolorystyce. Dalej dłoń ze zbożem (realna kolorystyka i śmiech dziecka w tle), później dłoń, której palce ledwie muskają ziemię. Ponownie głowa Maximusa (już realna, można dostrzec że bohater leży na wozie), który nagle otwiera oczy. Twarz Murzyna, który mówi: „Nie umieraj”. Kilka następnych ujęć to zbitka wizji sennych z tymi realnymi, a pośród nich obraz jego rodziny w niebieskich barwach. Maximus znajduje się w objęciach śmierci, oddala się od rzeczywistości, ale nie jest to jeszcze koniec. Zostaje on wyrwany z wieczności, gdyż nie tak odchodzą bohaterowie. Musi najpierw wykazać swoją wielkość. Jednak obraz wyczekującej rodziny przypomina o tym, co nieuniknione.

W scenie śmierci bohatera mamy do czynienia z podobną zbitką ujęć. Maximus ponownie znajduję się w stanie między życiem a śmiercią. Ciężko ranny, po wygranej walce z Kommodusem, wyciąga rękę, a w następnym ujęciu widzimy niebieskie ujęcie bramy, którą otwiera zakrwawiona dłoń. Za bramą znajduje się droga do jego hiszpańskiego domu. Do świata żywych wzywają go jeszcze dwa głosy: Kwintusa i Lucilii. Wzywają tylko po to, by mógł wygłosić ostatnią wzniosłą mowę o ziszczeniu się snu, jakim jest republika.

Advertisement

Prosi też by uwolnić jego ludzi. Ostatnie słowa kieruje do Lucilli: „Lucjusz jest bezpieczny”, groziło mu bowiem niebezpieczeństwo ze strony cezara. Czy Maximus trafia rzeczywiście do Elizjum? Jego oczami wkraczamy do krainy śmierci, która jest odrealnionym domem bohatera. Widzimy to, co widzi sam bohater, to on jest tu najważniejszy. Nie starożytny Rzym, nie Koloseum, nie spiski i przepych pałaców, ale właśnie człowiek. Jednak nie postać z krwi i kości, a pewna figura. Bohater. To film o śmierci kogoś, kto stał się bohaterem, ale też o śmierci w taki sposób pojmowanego bohaterstwa (tak w świecie rzeczywistym, jak i świecie filmu). Maximus po śmierci trafia tam, gdzie chciał; jest to jego świat.

Gladiator

Tym, co odróżnia Gladiatora od innych supergigantów, jest znaczne uprzywilejowanie scen batalistycznych. To film o żołnierzu, który naprawdę zna się na swoim fachu, oraz opowieść o śmierci jako widowisku. W klasycznym supergigancie sceny batalistyczne mają być jedynie przerywnikiem między „społecznymi” działaniami bohaterów.

Advertisement

Składały się na nie głównie spiski, romanse, zdrady, uczty. Poznawaliśmy wtedy lepiej głównych bohaterów opowieści i ich motywację do działania. To starcie poszczególnych postaw i światopoglądów stanowiło główny trzon fabularny tych filmów. W Gladiatorze proporcje zostają zmienione. To walka stała się najbardziej wyeksponowanym elementem filmu. Maximus udowodni swoje cnoty, wychwalane przez Marka Aureliusza, na polu bitwy. Film rozpoczyna się od pięknie skonstruowanej sceny batalistycznej, a kończy pojedynkiem z głównym antagonistą. By jednak mogło do niego dojść, nasz bohater będzie musiał najpierw sprawdzić się jako gladiator.

W tym przypadku to sceny batalistyczne są „przerywane” innymi, mniej ważnymi działaniami postaci. Oczywiście, znajdziemy tu i spisek, i zdradę, a nawet romans, ale pokazane one zostaną bardzo skrótowo. Co więcej, spisek nie powiedzie się i jedyną metodą pokonania tyranii będzie bezpośrednia walka.

Mało w tym filmie scen, które pokazują nam losy innych postaci. Na chwilę tylko zajdziemy się w senacie i w pałacu Kommodusa. W filmie życie toczy się wokół areny. W rozszerzonej wersji filmu poznajemy nieco więcej szczegółów dotyczących planowanego spisku na cezara. Widzimy, że Lucilla jest jednym z jego głównych prowodyrów. W oryginalnej, kinowej opowieści brak tych scen, co zaburzało nieco tok narracji, ale jednocześnie powodowało, że film był bardziej spójny w swej wizji, skoncentrowany na głównej postaci.

Advertisement

gladiator

„Festiwal śmierci” to dobre podsumowanie całego dzieła, w którym sprowadzona jest ona do roli rozrywki. Im efektowniej zadana śmierć, tym większa cześć dla zabójcy. Ten, kto kontroluje tłum, kontroluje też cały Rzym. Kommodus chce zdobyć przychylność ludu poprzez urządzanie igrzysk (zakazanych przez jego ojca), po to, by przejąć całkowitą władzę, odrzucając senat. Maximus chce zdobyć lud, by zemścić się na zabójcy rodziny.

Wola ludu jest najważniejsza. Po „wygraniu” przez barbarzyńców inscenizacji zdobycia Kartaginy, cesarz chce osobiście poznać gladiatora, który przyczynił się do tego zwycięstwa. Gdy Maximus zdradza swoją tożsamość, Kommodus pragnie go od razu zgładzić, jednak całe Koloseum krzyczy „oszczędź. Cezar nie ma wyjścia i kieruje kciuk w górę, by zadowolić lud. To pierwsza z jego błędnych decyzji. Obywatele Rzymu będą sprzyjać generałowi, który nieco bezwiednie zdobędzie jego poklask. Wszelkie decyzje odnośnie do Maximusa sprowadzą na cezara jedynie porażkę.

Dlaczego napisałem, że Maximus bezwiednie zdobywa uznanie? Pamiętajmy, że jest to prawdziwy rycerz bez skazy, twórcy filmy nie mogli stworzyć go jako postaci, która wykorzystuje swe umiejętności walki po to tylko, by się podobać. Proximo, właściciel szkoły gladiatorów, poucza Maximusa, że aby posiąść tłum, musi on stworzyć z zabijania spektakl, musi robić to bardziej efektownie. Bycie „zwykłym rzeźnikiem” jest dobre na prowincji, ale nie w Rzymie, do którego dostać pragnie się Maximus, gdyż jest to jedyna szansa na spotkanie z Kommodusem. Maximus zabija, bo musi, robi to metodycznie i skutecznie, ale tłum wymaga czegoś więcej.

Advertisement

Jak wspomniałem, nie zniża się on do poziomu człowieka, który zrobi wszystko, by stać się popularnym. Wystarczy jedynie zgoda bohatera na propozycję Proxima, żeby zabijać bardziej efektownie, by ten zabrał swego najlepszego gladiatora do Rzymu. A pierwszym sprawdzianem w Koloseum będzie owa bitwa o Kartaginę, w której – tylko po to, by przeżyć – Maximus wraz ze swoją drużyną musi dokonać cudów waleczności.

gladiator

Nie trzeba się już specjalnie „sprzedawać” dla spektaklu, samo zwycięstwo jest ogromną niespodzianką. Następnie nasz bohater stawia czoło najlepszemu gladiatorowi w historii (oraz kilku tygrysom), wystawionemu do walki przez samego cezara w jednym celu: zabicia Maximusa. Ten wygrywa pojedynek i daruje życie przeciwnikowi, pomimo opuszczonego kciuka Kommodusa, sygnału do zadania śmierci. Tłum zacznie skandować „Maximus łaskawy”, a to oznacza kolejna porażkę młodego cezara.

Advertisement

Maximus zdobywa tłum, pozostając czysty moralnie. Nie widząc innego sposobu na zabicie swego byłego generała, Kommodus decyduje się na ostateczny krok: wyzwie go na pojedynek. W ten sposób nie tylko pozbyłby się wroga, ale również zyskał sławę tego, który pokonał najwspanialszego gladiatora. Chcąc mieć pewność zwycięstwa, rani wcześniej naszego bohatera, by nie mógł on sprawnie walczyć. Pomimo tego zabiegu to Kommodus zginie na arenie, okrywając się hańbą. Dzięki Maximusowi nad republiką znowu wzejdzie słońce (przedzierające się promienie słońca są ostatnim ujęciem filmu – gdy Kommodus przejmował władzę, nad Rzymem gromadziły się chmury).

Wzejdzie ono jednak tylko dla mieszkańców tego miasta, którym od tej pory będzie się żyło lepiej. Natomiast zginął bohater, a skoro władzę przejął lud, nie pojawi się już następny. Jego marzeniem jest powrót do domu (choćby pośmiertnie) i zajęcie się hodowlą bydła. Z wojownika chce stać się ziemianinem. Tak oto Maximus opisuje swój dom: „Stoi wśród wzgórz ponad Trujillo. Zwyczajne miejsce. Różowe kamienie ogrzewane słońcem. Ogród przy kuchni, który pachnie ziołami w dzień, jaśminem w nocy. Przy bramie stoi olbrzymia topola. Mam też figi, jabłonie i grusze. Ziemia jest czarna niczym włosy mojej żony.

Advertisement

Winogrona z południowej strony, oliwki z północnej. Dzikie kuce nieopodal”. Maximus nie mówi nic o służbie, ale w jednej ze scen widzimy ludzi pracujących na jego polu. To dom samowystarczalny, urządzony bez przepychu, ale wygodnie, to dom, z którego gospodarz może być dumny.

gladiator

Opis ten bliski jest ideałowi posiadłości, jaki zaproponował Leone Battista Alberti w XV wieku. Posiadłość niezależnego mieszczanina, związanego nadal z ziemią, która jest najlepszą gwarancją kapitału. Dom, w którym panują jasne zasady i patriarchalny system wartości. Może tylko miłość do kobiety jest tu bardziej romantyczna, niż miało to miejsce u włoskiego humanisty*.

Advertisement

Twórcy filmu Gladiator akceptują ten ideał. Nie życie wojownika i wielkie czyny, a spokojna egzystencja gdzieś na uboczu. Taka ma być lekcja dla widza, dla którego wcześniej przygotowano ten balet śmierci.

Widz przed ekranem postawiony jest w identycznej sytuacji, jak widz w Koloseum. Chce oglądać krwawą bitwę, słuchać o wielkich i wspaniałych czynach, a jednocześnie chce pozostać jedynie obserwatorem. Igrzyska są świętem. Ale my mamy przewagę nad starożytnymi gośćmi Koloseum. Gdy obejrzymy już cały film, będziemy wiedzieć, że bohaterów już nie ma, pojawiają się tylko na chwilę, by nas zabawić, a to, co najważniejsze, jest też najprostsze. Nie trzeba być wielkim wodzem, by być szczęśliwym, wystarczy dobry dom. Herosów nie ma w realnym świecie, tak jak nie ma ich w filmowym. Ustąpili miejsca bardziej skomplikowanym jednostkom i bardziej ludzkim problemom.

Advertisement

Ten film ma być jak rytuał: ma oczyścić i wprowadzić świat na właściwe tory. Stanowić pochwałę wartości, będących produktem społeczeństwa mieszczańskiego. Projektując je na starożytność, za cenę jawnego anachronizmu zyskuje przychylność współczesnej, masowej widowni. Tak skonstruowanych postaci nie spotyka się już w kinowej sali. No chyba że w parodii lub pastiszu (ewentualnie w ekranizacji komiksu). Współcześni bohaterowie to często zwykli ludzie, posiadający swoje słabości, często nieporadni lub nawet śmieszni. Klasycznych twardzieli nie znajdziemy nawet u Tarantino. Rycerza bez skazy zobaczyć możemy tylko w staroświeckim supergigancie.

Maximus porwał rzymskie tłumy, Ridley Scott porwał kinowych widzów, tworząc z ekranowej śmierci, pokazanej brutalnie jak nigdy dotąd, rozrywkę dla milionów. Formuła „zabij jak najefektowniej” obowiązująca w Koloseum, obowiązuje również w kinowej sali, a nikt nie odmówi jej przecież Gladiatorowi.

Advertisement

* Więcej o idealnym domu według Albertiego patrz: Maria Ossowska, Moralność mieszczańska, Wrocław 1985, s. 249-278.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *