Connect with us

Publicystyka filmowa

Clint Eastwood. Wczoraj i dziś.

Clint Eastwood nie musi już nikomu nic więcej udowadniać.

Published

on

Clint Eastwood. Wczoraj i dziś.

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement

Życie jest efemeryczne. Wielu artystów odeszło z tego świata, nie wykorzystując nawet połowy drzemiącego w nich potencjału. Nie można powiedzieć tego samego o Eastwoodzie. Mamy do czynienia z twórcą pod wieloma względami spełnionym. Trudno jednak wyobrazić sobie wyrwę, która powstanie w świecie kina, gdy gwiazda jednej z jego największych legend kiedyś zgaśnie.

Kowboj od zawsze

Lata początkowych zmagań Eastwooda w mekce światowego filmu – jak niewątpliwie można określić Hollywood – zaowocowały główną rolą w popularnej, jednakże sztampowej telewizyjnej opowiastce o Dzikim Zachodzie pt. Rawhide (1959-1965). Pociągało to za sobą realne ryzyko przypięcia metki „aktora telewizyjnego”. W połowie ubiegłego wieku oznaczało to trudno usuwalne piętno. Nieoczekiwanie furtką do świata srebrnego ekranu i wielkiej sławy okazała się eskapada na Stary Kontynent i udział w niskobudżetowym westernie Za garść dolarów (1964).

Advertisement

Niepozorna włosko-hiszpańska produkcja w reżyserii Sergio Leone, inspirowana Strażą przyboczną Kurosawy, wprowadziła na amerykańskie podwórko tzw. spaghetti western i stała się wielkim komercyjnym sukcesem. Leone złamał reguły dotychczas rządzące westernem. Do czarno-białej wizji świata dorzucił sporo szarości. Stworzył nowy typ westernowego antyherosa. Tym razem nie drugoplanowej, ale wiodącej postaci, kogoś, komu mieliśmy kibicować. Protagonistę pełnego dwuznaczności, swoją często naganną postawą utrudniającego widzowi pełne utożsamianie się z nim, a z drugiej strony będącego znacznie bliżej realnego życia niż „ostatni sprawiedliwy”, ikoniczny szeryf z W samo południe, uosabiany przez Gary’ego Coopera.

Dotychczas główny bohater zazwyczaj wyrastał moralnie ponad otaczające go otoczenie. Wraz z obrazem Leone miało to ulec zmianie. Bezimienna postać Eastwooda łączyła w sobie cynizm i pogardę w stosunku do otaczającego świata, co do którego nie miała żadnych złudzeń. Leone kpił, że Eastwood jest „poruszającym się jak lunatyk blokiem marmuru”. Z początku nawet wściekał się na przybysza z Ameryki, strofując go, by ten podczas kręcenia scen „pokazywał więcej emocji”. Clint kiwał wówczas głową i grał jeszcze bardziej beznamiętnie. Leone zapewne zdał sobie sprawę, że minimalistyczny styl gry Eastwooda stał się ważnym elementem składowym tryumfu jego produkcji.

Advertisement

Obsadził go później w wiodących rolach kolejnych filmów: nakręconego w 1965 roku Za kilka dolarów więcej i Dobry, zły i brzydki (1966). Co ciekawe, saga ochrzczona „dolarową trylogią”, mająca ogromny wpływ na rozwój westernów produkowanych w USA, do dzisiaj bywa traktowana przez amerykańskich recenzentów ze sporą rezerwą i mieszanymi uczuciami. Najprawdopodobniej nie mogą ścierpieć, że mieszkańcy europejskiego południa mieli tak znaczący wkład w gatunek filmowy, który uważają za autonomiczną własność. Clint w całej trylogii zagrał właściwie tę samą rolę – samotnego, z trudem cedzącego słowa jeźdźca, brutalnego, momentami bezwzględnego rewolwerowca, skrzętnie ukrywającego swoje pokłady empatii. Wszak w świecie Dzikiego Zachodu uzewnętrznianie uczuć było słabością, luksusem, na który nie można było sobie pozwolić.

Pod koniec lat 60. zapewne nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że oto narodziła się nowa ikona westernu. W 1967 roku w kinach na terenie Stanów Zjednoczonych wyświetlono wszystkie części „dolarowej trylogii”. Eastwood sukcesywnie zdobywał coraz większe uznanie w Mieście Aniołów. Wciąż grywał w westernach, m. in. Powieście ich wysoko (1968) oraz w wojennych widowiskach. Partnerował Richardowi Burtonowi w Tylko dla orłów (1968), przewodził też plejadzie gwiazd w Złocie dla zuchwałych (1970). We wszystkich tych obrazach pielęgnował swoje emploi małomównego macho, stojącego nieco z boku outsidera o zagadkowej przeszłości.

Advertisement

„Dalej, zrób mi tę przyjemność”

W 1971 roku powstał film niewątpliwie określający wizerunek Eastwooda na kilka kolejnych dekad. Rola funkcjonariusza wydziału zabójstw policji San Francisco Harry’ego Callahana w Brudnym Harrym Dona Siegela stworzyła nowy rodzaj niezłomnego stróża prawa, bohatera stanowiącego natchnienie dla filmowców z całego globu. Eastwood przeniósł z Dzikiego Zachodu na ulice San Francisco lekko tylko złagodzoną postać nieprzeniknionego twardziela wyposażonego we własny kodeks honorowy. Callahan prezentował typ rozczarowanego patrioty, zmęczonego nieudolnością państwa, nierozumianego przez zwierzchników, nieuznającego kompromisów odludka, który postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Advertisement

Nie był oczywiście zimnym mordercą, mimo tego jednak nie stronił od wyjątkowej brutalności i niejednokrotnie naginał normy prawa. Protagonista Eastwooda łechtał próżność męskiej części widowni, dając jej bohatera, jakim w skrytości ducha chciałby choć przez moment stać się każdy facet. Żeńską publikę Harry uwodził atrakcyjną aparycją i szorstkim męskim wdziękiem. Nie ulegało jednak wątpliwości, że spoglądający pochmurnie ze srebrnego ekranu gliniarz traktował panie w sposób mocno instrumentalny.

Callahan świetnie wstrzelił się w zapotrzebowania mieszkańców USA z początku lat 70. Ameryka znajdowała się w dołku. Przygnębiona potwornością wojny w Wietnamie, kryzysem ekonomicznym i zwiększającą się w zastraszającym tempie przestępczością, w ramionach nieustępliwego gliny znalazła swoje ukojenie. Część krytyków wyraziła oburzenie, uważając film za gloryfikację przemocy, uznając Harry’ego niemalże za faszystę, ale to nie ona tłumnie oblegała kinowe kasy, tylko zwykli widzowie. Eastwood stał się gwiazdą wielkiego formatu. Rolę Callahana powtórzył jeszcze czterokrotnie.

Advertisement

Nie spoczął na laurach. Szukając nowej formy eksploracji celuloidowego świata, skierował wzrok w stronę reżyserii. Pierwszą próbą na tym polu okazał się dosyć dobrze przyjęty thriller psychologiczny Play Misty For Me (1971), opowiadający o dyskdżokeju prześladowanym przez niezrównoważoną psychicznie fankę. Po latach Eastwood przyznał, że zawarł w tym filmie wątki autobiograficzne. Mając dziewiętnaście lat nie mógł bowiem poradzić sobie z zafascynowaną nim, o kilka lat starszą od niego kobietą. Od czasu Play Misty For Me jego kariera aktorska i reżyserska toczyły się równolegle.

Już w latach 70. nie bał się lekkich eksperymentów ze swoim wizerunkiem. W komedii sensacyjnej Piorun i Lekka Stopa (1974) wraz z Jeffem Bridgesem stworzył klasyczny duet dwóch odmiennych charakterów przypadkowo zmuszonych do współpracy. W 1978 poszedł o krok dalej i wystąpił w slapstickowej komedii Każdy sposób jest dobry, tym razem za partnera mając orangutana (sic!).

Advertisement

Nie zapominał o swoich korzeniach. Wyreżyserował i zagrał tytułową rolę w Wyjętym spod prawa Joseyu Walesie (1976), pełnokrwistym westernie, jednym z arcydzieł gatunku. Zaczął też odsłaniać więcej z portretu psychologicznego odgrywanych przezeń protagonistów. Josey Wales nie jest człowiekiem bez przeszłości, a tym bardziej bez imienia. Poznajemy go jako farmera z czasów wojny secesyjnej, którego spokojny żywot zostaje przerwany przez zwyrodnialców chowających się za flagą Unii. Mordują jego żonę i dzieci, jego samego zaś ciężko ranią. Wales przyłącza się do konfederatów, odmawiając demobilizacji, nawet gdy ci już kapitulują.

Staje się wyjętym spod prawa. Eastwood w roli Walesa nie bał się pokazać więcej emocji niż mieli jego poprzedni bohaterowie razem wzięci. Dalej był surowy i milczący, ale znaliśmy już przyczynę jego cierpienia. Miłość do rodziny okazała się dla Walesa wszystkim, po jej stracie nie miał już nic. Zemsta miała okazać się jedynym lekiem, który choć w części potrafi uśmierzyć jego ból.

Advertisement

Wydawać by się mogło, że Clint zacznie coraz częściej uzewnętrzniać się w swoich filmach. Tymczasem wcielając się w postać skrytego Franka Morrisa w opartej na prawdziwych wydarzeniach Ucieczce z Alcatraz (1979), powrócił do emploi milkliwego twardziela. Równocześnie w swojej filmowej karierze Eastwood wykazywał się niezależnością i brawurą. Niewielu aktorów odrzuciłoby rolę Jamesa Bonda, a taką to ofertę otrzymał Eastwood na początku lat 70. Lakonicznie argumentował swoją decyzję, twierdząc, że postać Bonda powinien kreować rodowity Anglik. Odmówił nawet samemu F.

F. Coppoli zagrania Benjamina L. Willarda w Czasie apokalipsy, nie chcąc spędzać tygodni na Filipinach. Publiczność całego globu mogłaby nigdy nie dowiedzieć się, kim jest Christopher Reeve, gdyby na kilka lat przed powstaniem filmu Richarda Donnera Superman Eastwood uległ namowom samego szefa Warner Brothers i przywdział niebieski trykot superbohatera. Ekranowy wizerunek skrajnie upartego odmieńca okazywał się nie być jedynie wymysłem.

Advertisement

W pierwszej połowie lat 80. zapragnął kolejnej odmiany, której owocem był Honkyton Man (1982). Sentymentalna opowieść o śpiewaku country umierającym na gruźlicę musiała solidnie zaskoczyć fanów Brudnego Harry’ego. Eastwood po raz pierwszy wcielił się w postać tak słabą, będącą u kresu swojego życia. Otrzymaliśmy wyraźny sygnał z jego strony, że potrafi się dystansować do swojego wizerunku „człowieka z żelaza”, po czym w tym samym roku wcielił się w… super-pilota, szpiega, weterana wojny w Wietnamie. Nakręcony przez niego Firefox, bo o to nim mowa, wpisywał się w tematykę zimnowojenną.

Historyjka o majorze Mitchellu Gancie, usiłującym wykraść Rosjanom ich tajną broń – supernowoczesny odrzutowiec – jawiła się niestety jako bezwstydna laurka, a zarazem hołd złożony polityce Reagana. Oddając mu po trosze sprawiedliwość, należy przyznać, że Eastwood nigdy nie ukrywał sympatii dla republikańskiego establishmentu. W kolejnych latach wciąż nie unikał sensacji o zabarwieniu komediowym, vide Gorący towar (1984). Kumpelskie kino policyjne rozgrywające się za czasów prohibicji, w którym przekomarzał się z Burtem Reynoldsem względem wielkości trzymanej w kaburze broni.

Advertisement

Heros czuje się zmęczony

Ponawiające się flirty z trywialną komercją nie mogły zatrzymać powiewu zmian coraz mocniej przeszywającego filmografię Eastwooda. Jego bohaterowie zaczynali zauważać upływający czas i coraz bardziej tęsknić do długotrwałych związków z kobietami. Wcześniejsze damsko-męskie relacje protagonistów Eastwooda sprowadzały się zazwyczaj do przelotnych miłostek.

We Wzgórzu złamanych serc (1986) zagrał Toma Highwaya, zmęczonego życiem, topiącego smutki w alkoholu sierżanta starej daty, bohatera z Wietnamu, wielokrotnie degradowanego za niesubordynację. Dla Highwaya odzyskanie eks-żony wydaje się jedynym, co może zawrócić jego żałosny żywot na właściwe tory, a jednocześnie okazuje się trudniejsze niż przetrwanie w dżungli pod ostrzałem wroga. Problemy ze stałością w związkach z płcią piękną nie były dla Eastwooda jedynie ekranową fikcją, lecz miały odzwierciedlenie w prawdziwym życiu. Dość powiedzieć, że bohater niniejszego tekstu „dorobił się” siódemki dzieci z pięcioma różnymi niewiastami, doczekawszy reputacji nałogowego podrywacza.

Advertisement

W mniemaniu biografów wyrazem jego fascynacji seksem okazała się ociekająca erotyzmem Lina (1984). W kolejnej już reinkarnacji Callahana, tym razem jako policjanta o nazwisku Wes Block, z wielką atencją infiltrował nowoorleańskie burdele, pragnąc rozwiązać serię morderstw dokonanych na prostytutkach, niejako przy okazji dając upust własnym rozbuchanym fantazjom seksualnym. Powolną zmianę stosunku Clinta do kobiet zdaje się obrazować cykl o Brudnym Harrym. Po premierze pierwszej odsłony serii część krytyków oskarżała twórców filmu o męski szowinizm.

Callahanowi zarzucano wręcz mizoginizm. Wraz z kolejnymi częściami sagi bohater Eastwooda stawał się coraz bardziej przyjazny płci przeciwnej, zaczął w pewnym stopniu ulegać emancypacji kobiet. W Egzekutorze (1976) zaakceptował policjantkę w roli swojego partnera w pracy, a nawet, po początkowej skrajnej niechęci, obdarzył niezwykłą estymą, doceniając jej bystrość i lojalność. Nagłe uderzenie (1983) wprowadziło do akcji postać ochrzczoną przez prasę za oceanem mianem „Brudnej Harriet”. Callahan dał milczące przyzwolenie zgwałconej (wraz z młodszą siostrą) przed laty kobiecie do krwawego odwetu dokonanego na grupce jej oprawców.

Advertisement

Ostatnia dotychczas nakręcona część serii – Pula śmierci (1988) dała nam już Harry’ego na tyle „rozmiękczonego”, iż wydawał się być w równym stopniu zajęty życiem uczuciowym, jak prowadzonym przez siebie śledztwem.

Clint wciąż nie przestawał zaskakiwać w kwestii doboru repertuaru, szczególnie obrazów, jakie decydował się reżyserować. Od ambitnych biografii artystów, takich jak Bird (1988) i Biały myśliwy, czarne serce (1990), do skrajnie komercyjnego, miałkiego kina akcji, czyli Żółtodzioba (1990). Pojedynkował się w nim na poziom testosteronu z młodszym o 35 lat Charlie’em Sheenem. Warto nadmienić, że począwszy od lat 90. występował już tylko w filmach, które sam reżyserował.

Advertisement

Artystyczny Mount Everest

Mimo niewątpliwych sukcesów, także artystycznych, Eastwooda wciąż traktowano głównie jak wielką gwiazdę, świetnego rzemieślnika. Miało to ulec zmianie za sprawą Bez przebaczenia (1992). Opowieść o emerytowanym rewolwerowcu Billu Munnym, nieporadnie opiekującym się po śmierci żony dwójką dzieci, fascynowała od pierwszej chwili. Mężczyzna, nie umiejąc odnaleźć się w uczciwym życiu, postanawia wykonać ostatnie zlecenie. Przyjmuje ofertę wynagrodzenia w dolarach od prostytutek, dążących do zemsty za okaleczenie jednej z nich.

Eastwood, kręcąc Bez przebaczenia i wcielając się w Munny’ego, definitywnie rozliczył się z westernem, a przede wszystkim z własnym wizerunkiem, kreowanym przez niego w tym gatunku na przestrzeni kilku dekad. Jako Bill Munny symbolicznie odarł swoich dawnych bohaterów z resztek atrakcyjności i niewinności. Do reszty obalił też westernowe mity o szlachetnych, dobrotliwych bohaterach walczących ze złem. Munny potrafił osiągnąć swój cel, ponieważ bezwzględnością przewyższał większość swoich oponentów. W tym świecie nie ma miejsca dla słabych jednostek. Eastwood w swojej przewrotności pokazał, jak będąc bydlakiem można dopiąć swego, a równocześnie jak destrukcyjne skutki niesie to za sobą.

Advertisement

Munny zachował resztki człowieczeństwa, w odpowiednim momencie zagłuszając sumienie alkoholem. Reżyser pozostawia widza z retorycznym pytaniem: kto z nas chciałby zostać takim „bohaterem”? Akademia uhonorowała obraz czterema statuetkami, w tym za najlepszy film roku i najlepsza reżyserię. Obie nagrody odebrał Eastwood. Od tej pory powszechnie zaczęto definiować go jako artystę.

Clint powoli, acz sukcesywnie odsłaniał się coraz bardziej. Pokazywał, że prawdziwa męskość, przeważnie ukryta za maską surowości, może skrywać wielkie pokłady wrażliwości. Nie bał się wystawiać swojej starości na widok publiczny, m.in. w Na linii ognia (1993), grając zniszczonego przez wiek i rozchwianego emocjonalnie agenta Secret Service. W tym samym roku zrealizował doceniony dopiero po latach Doskonały świat. Najwyraźniej coraz bardziej temperował własne ego, pozostawiając młodszym kolegom większe pole do popisu. Główną rolę Roberta Hayensa, poszukiwanego przestępcy, powierzył Kevinowi Costnerowi, sam zaś zadowolił się drugoplanową postacią Redda Garnetta, ścigającego go szeryfa.

Advertisement

Opowieść o bandycie (Costner), przechodzącym wewnętrzną przemianę pod wpływem niewinnego chłopca, zdołała uniknąć pułapki taniego sentymentalizmu. Eastwood przytomnie zauważył, że nawet najsilniejszy pozytywny bodziec w magiczny sposób nie zmieni do końca tego, jak ukształtowało nas życie na przestrzeni wielu lat. Także Garnett w jego aktorskiej interpretacji znacząco różnił się od nieśmiertelnego już Callahana. Zdawał się patrzeć na świat z większym dystansem i dostrzegał niuanse niewidoczne dla narwanego „Brudnego Harry’ego”.

Co się wydarzyło w Madison County (1995) wprawiło niejednego wielbiciela Eastwooda w konsternację. Tylko ktoś niedbający już o pozycję w Hollywood pozwoliłby sobie na tak drastyczne odejście od swojego dotychczasowego emploi. Melodramat o spokojnym fotografie (Clint), zakochującym się w gospodyni domowej (Meryl Streep), rzucił światło na uczuciową część duszy Eastwooda, świetnie balansującego na granicy autentyczności i patosu. Poruszył nieczęsto podejmowany w kinie temat miłości dwojga dojrzałych już ludzi. Jak sam twierdził, przesłaniem filmu jest „niczego nie przegap”.

Advertisement

Nie bez znaczenia wydaje się to, iż niedługo po nakręceniu tegoż obrazu poślubił drugą i ostatnią ze swoich żon, Dinę Ruiz. Posunął się nawet do stwierdzenia, że Dina to pierwsza prawdziwa miłość w jego życiu, zaś sama miłość jest silniejsza, gdy przydarza się w drugiej połowie życia.

W poszukiwaniu dalszych zmian

Advertisement

Twórca Bez przebaczenia coraz częściej dystansował się od jednoznacznych, często skrajnych poglądów, jakie manifestował we wcześniejszej twórczości. Nie było to jednakże bezrefleksyjne odcinanie się od przeszłości, lecz nabywana wraz z doświadczeniem życiowym zmiana poglądów na wiele ważkich tematów. We Władzy absolutnej (1997) nie agitował już ślepo za wielkością USA, jak miało to miejsce w Firefoxie, i bez znieczulenia obnażał nadużycia władzy. Dwa lata później w Prawdziwej zbrodni prowadził dziennikarskie śledztwo, aby uratować niesłusznie osadzonego w celi śmierci skazańca. Wskazywał tym samym nieudolność wymiaru sprawiedliwości. Dawny „Brudny Harry” z pewnością nie zastanawiałby się nad zasadnością wyroków śmierci.

Wkraczając w nowe millenium, kosztem aktorstwa, w coraz większym stopniu koncentrował się na reżyserii. W 2003 roku nakręcił Rzekę tajemnic, znakomity dramat sensacyjny. Opowiedział nam o tym, jak kolosalny wpływ na życie trzech dorosłych mężczyzn może wywrzeć traumatyczne doświadczenie z wczesnego dzieciństwa jednego z nich oraz jak potworne reperkusje za sobą niesie. Ale to nie wszystko. W Rzece tajemnic Eastwood podkreślił też znaczenie kobiet w życiu mężczyzn. Wspomniani już bohaterowie, z których dwaj to prawdziwi twardziele – policjant i groźny kryminalista, przez cały emocjonujący seans nie zdawali sobie sprawy z tego, jak często bywają jedynie narzędziami w rękach swoich partnerek życiowych.

Advertisement

Nie oznacza to oczywiście, że Eastwood zaczął ukazywać kobiety wyłącznie w ciemnych barwach, niczym potwory wykorzystujące innych, wręcz przeciwnie. Dawniej oskarżany o męski szowinizm, teraz coraz częściej chwalony za kunsztowne ukazywanie złożoności psychiki płci pięknej.

Swojego drugiego w reżyserskiej karierze Oscara otrzymał za film Za wszelką cenę (2004). Przybliżył w nim losy niezwykle zdeterminowanej bokserki, marzącej o zostaniu mistrzynią. Banalną z pozoru fabułę zmienił w przypowieść o życiu, jego wartości i poświęceniu dla osiągnięcia sukcesu. Zabrał też głos w drażliwym temacie eutanazji. Deszcz nagród, jaki otrzymał za to dzieło (m.in. Oscar za reżyserię), natchnął go do dalszego poruszania materii szeroko rozumianego feminizmu. Oparta na faktach Oszukana (2009) kreśliła portret niezwykłego żeńskiego heroizmu matki próbującej ze wszystkich sił odnaleźć swojego synka. Eastwood złożył swoisty hołd w uznaniu dla siły instynktu macierzyńskiego.

Advertisement

Brudny Harry wciąż nieustannie poszukuje nowych tematów i inspiracji. W 2006 roku zrealizował dwa wojenne widowiska na temat działań na Pacyfiku podczas II wojny światowej, a konkretnie bitwy o Iwo Jimę. Niezwykłość całego przedsięwzięcia polegała na tym, że pierwszy obraz, tj. Sztandar chwały, skupiał się na odczuciach amerykańskich żołnierzy, zaś drugi – Listy z Iwo Jimy – oglądaliśmy z perspektywy Japończyków.

Z biegiem lat Eastwood coraz bardziej zaczął podkreślać złożoność i wielowymiarowość zagadnień, jakie poruszał w swoich dziełach. Jego ostatni jak do tej pory występ aktorski, tradycyjnie także przez niego wyreżyserowany, pretendował do kolejnego już rozrachunku z własnym filmowym emploi. O ile w Bez przebaczenia rozliczył się z kreowanym przez lata kowbojem-mścicielem, odzierając go z pozorów atrakcyjności, to w Gran Torino (2008) w roli Walta Kowalskiego, weterana wojny w Korei, sprawia wrażenie niepogodzonego ze swoim losem Callahana na emeryturze – Callahana dopiero na stare lata przyznającego, co przychodzi mu z wielkim trudem, że samą brutalną siłą nie rozwiąże się każdego problemu.

Advertisement

Czasem potencjalny wróg może okazać się naszym przyjacielem. Kowalski z wielkim niedowierzaniem przyjmuje do wiadomości, że zamieszkali nieopodal jego domu wietnamscy uchodźcy z ludu Hmong – Azjaci, których całą niemalże rasę uznawał do niedawna za utajnionego wroga – okażą mu więcej serca niż własna rodzina. Historia pokazana w Gran Torino to tak naprawdę próba odkupienia win przez głównego bohatera. Kowalski jest przytłoczony faktem, iż przemoc, której dopuszczał się na wojnie, sprawiała mu specyficzną satysfakcję. Jednocześnie jest za stary, zbyt zgorzkniały i czuje się zbytnio przesiąknięty odorem dokonanego w przeszłości zła, by móc się całkowicie zmienić.

Stać go jednak na wielki pojedynczy Gest – heroiczny czyn, mogący odmienić życie innych. Niegdysiejszy „Brudny Harry” nie użyje na końcu siły, aby osiągnąć swój cel. Zamiast tego skompromituje przemoc. Obnaży bezwzględność i brutalność swoich oponentów, skrywające zwykłą głupotę i bezradność w radzeniu sobie z otaczającym światem.

Advertisement

Clint Eastwood nie musi już nikomu nic więcej udowadniać. Mimo tego najwyraźniej nie zamierza zwalniać tempa i niedawno uraczył nas biografią Hoovera pt. J. Edgar z Leonardo Di Caprio w roli tytułowej. Pracujący z nim na planie ci sami od lat ludzie zgodnie podkreślają, że zawsze jest spokojny i skory do współpracy. Najbardziej ponoć ceni sobie lojalność. Jednocześnie wielu podkreśla, że Eastwood jest indywidualistą, tak naprawdę nie podlegającym niczyim wpływom. Samowystarczalnym samotnikiem zdolnym zadbać o siebie i jeśli trzeba – radzącym sobie z wszelkimi kłopotami.

Choć ma za sobą wiele niekiedy burzliwych damsko-męskich relacji, bardzo dba o własną prywatność. Zawsze trzyma się nieco z boku, stroniąc od wielkiego zgiełku Hollywood. Być może najtrafniej zdefiniował go Mike Hoover, operator filmowy i alpinista, pracujący z Eastwoodem prze realizacji Akcji na Eigerze (1975): „Clint zawsze wydaje się bardzo chłodny i pragmatyczny, ale w środku jest uczuciowy”. Jego była życiowa partnerka Sondra Locke, którą obsadził w kilku swoich obrazach, stwierdziła kiedyś: „To jedna z najcieplejszych osób na świecie, ale jest w nim jakaś rezerwa, coś tajemniczego.

Advertisement

Do pewnego stopnia jest nieprzystępny… Clint to kawał łobuza”. Po rozpadzie ich związku akcentowała już raczej tylko owego łobuza, pozywając go o alimenty za wspólnie spędzone lata i piorąc publicznie ich brudy.

Sam Eastwood zazwyczaj nie zaprzecza ani nie potwierdza krążących o nim opinii. Podeszły wiek i jesień życia przyjmuje z godnością i wręcz z zadziwiającą brawurą. W ubiegłorocznym Medium porusza ciekawe zagadnienie, jakim jest życie po śmierci. Nieważne, co będzie jeszcze robił w przyszłości, jakie filmy kręcił, czy też za sprawą Gran Torino faktycznie definitywnie pożegnał się z aktorstwem. Pewne jest to, że na zawsze pozostanie macho. Jednakże jest to macho pod wieloma względami niedościgniony. Sam twierdzi, że prawdziwy mężczyzna to ten, który zdaje sobie sprawę ze swojej siły, ale się z tym nie afiszuje.

Advertisement

Pod pozorami grubej skorupy i pogardy dla wszelkiej słabości skrywa oblicze kogoś niezwykle wrażliwego, widzącego często więcej niż inni, zadającego trudne pytania, a przede wszystkim potrafiącego przyznać, że nie na wszystkie zna odpowiedzi. Nie spotkacie go jednak nigdy tam, gdzie epatują tanią ckliwością. To nie jest i nigdy nie będzie jego adres.

Specjalne podziękowania dla Anny J.

Advertisement

Bibliografia : 

– Douglas Thompson „Clint Eastwood. Człowiek wart miliard dolarów”, Warszawa 2007.

Advertisement

– Marc Elliot „Amerykański buntownik. Życie Clinta Eastwooda”, Wrocław 2009.

-H. Rosner „Sentymentalny rewolwerowiec”, „Cinema” nr 6/68,2000 r.

Advertisement

– Drukowane dodatki do anglojęzycznego DVD box sets’u „The Spaghetti Western Collection”.

-https://www.nytimes.com/2006/09/21/movies/21flag.html?pagewanted=all 

Advertisement

– https://www.webcitation.org/5uuAyMleF

-https://www.imdb.com/

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *