search
REKLAMA
Ranking

BRAWO, PRAWO! Ulubione filmy prawaków

Szymon Skowroński

30 marca 2018

REKLAMA

 Juno

Niespodziewanie ciepła i „ludzka” historia nastolatki, która zachodzi w niechcianą ciążę. Pomimo możliwości wykonania aborcji, dziewczyna decyduje się urodzić dziecko, czym na pewno sprawia wiele radości zwolennikom ruchów pro-life. Stan błogosławiony to oczywiście setki wyzwań, problemów i chwil słabości, które Juno napotyka każdego dnia. Wraz z przyjaciółką zaczynają szukać zastępczej rodziny dla nienarodzonego dziecka. Trafiają na właściwych ludzi, ale nieletnia matka z biegiem czasu coraz mniej chce rozstawać się z ciężarem, który nosi pod sercem. Film był dużym zaskoczeniem – kameralna komedia obyczajowa o młodocianej ciąży okazała się zręcznie i humanitarnie podchodzić do problemu. Scenarzystka Diablo Cody uhonorowana została za swój tekst Oscarem. Juno pokazuje, jak wielkim darem i szczęściem jest życie, zwłaszcza – życie nienarodzonego dziecka.

Rocky

Sylvester Stallone oparł scenariusz swojego najważniejszego (i najlepszego) filmu w dużej części na wydarzeniach ze swojego życia. Historia podrzędnego boksera, który otrzymuje szansę jedną na milion, od ponad czterdziestu lat inspiruje nowe pokolenia, a seria rozwinęła się do siedmiu części – a to jeszcze nie koniec. Film ma szczere, krzepiące przesłanie, które hołduje skromności, determinacji i wytrwałości. Jednak podskórnie można wyczuć przywiązanie Stallone’a do tradycyjnego modelu konserwatywnej rodziny, w którym mąż robi karierę, a żona stoi za jego plecami, oferując mu swoje najlepsze cechy. Żaden z sequeli nie zgłębił ich relacji, a teraz jest już na to za późno – Balboa w szóstej odsłonie opłakuje swoją zmarłą żonę nad jej grobem. Trzeba jednak wziąć poprawkę na czasy, w których film powstawał. Nie wszystkie kobiety pragnęły robić karierę. Niektóre zadowalały się tym, że mogły założyć rodzinę z uczciwym, poczciwym facetem, który miał w życiu swój cel. Tylko tyle i aż tyle.

300

Grupka twardych, umięśnionych mężczyzn o żelaznych zasadach etycznych broni niewielkiej cieśniny przed znacznie liczniejszą armią półbarbarzyńskich Persów. Obrona jest ruchem samobójczym, bo każdy ze Spartan jest świadomy, że walka będzie trwać do końca jego życia – co jest kwestią kilkunastu godzin. Ten bohaterski czyn stanowi podstawę komiksu Franka Millera oraz filmu na nim opartego w reżyserii Zacka Snydera. Heroiczny gest stał się podstawą dziwacznej laurki wystawionej społeczeństwu, które specjalizowało się w zabijaniu podejrzanych bez procesu, uznawało za słuszne pozostawienie słabowitego noworodka w górach (przy tej opcji już zrzucenie go ze skały wydaje się być bardziej humanitarne), traktowało kobiety jedynie jako rodzicielki i służące innych kobiet. Jednak do dziś Spartanie podziwiani są za swój upór i odwagę. Snyder wrzucił słynną bitwę w postmodernistyczny koktajl spoconych, muskularnych ciał, dostojnych przemówień i masakry ukazanej niemal z fetyszystycznym umiłowaniem. Kult ciała, siły fizycznej i ojczyzny w najlepszej oprawie!

Avatar

Szymon Skowroński

REKLAMA