Connect with us

Publicystyka filmowa

50 prawd objawionych przez JOHNA RAMBO

W filmie JOHNA RAMBO odkrywamy 50 prawd o przemocy, pacyfizmie i rozczarowujących efektach, które mogą zaskoczyć niejednego widza.

Published

on

50 prawd objawionych przez JOHNA RAMBO

Tak się jakoś złożyło, że do naszego, dla jednych kultowego, dla drugich kulawego cyklu 50 prawd trafia właśnie trzecia z oldskulowych ikon kina akcji lat 80. Dostało się już innym „odkurzonym bohaterom”: McClane’owi i Indianie. Dziś dołącza do nich zreanimowany w filmie John Rambo John Rambo. Co jest nie tak z Johnem Rambo? Właściwie prawie wszystko. Za dużo filozofowania, za mało strzelania. Zwolnione zdjęcia zamiast na Rambo, koncentrują się na wieśniakach. Film akcji, który powinien oferować przynajmniej 90 minut porządnej rozpierduchy, kończy się w siedemnastej minucie drugiej godziny seansu.

Advertisement

Bądźmy szczerzy – silące się na coś w stylu propokojowego, pacyfistycznego przesłania dzieło Sylvestra Stallone’a jest po prostu egzaltowanym spektaklem przemocy i bezmyślną sieczką ukrytą pod fasadą, jak najbardziej słusznej, walki o pokój. Z przykrością odkryłem, że tym, czym usiłuje się film Stallone’a wyróżniać, są bebechy fruwające tak malowniczo i tak wysoko, jak nigdy wcześniej.

Zważywszy na to, że John Rambo trwa zaledwie jedną godzinę i siedemnaście minut, o pomstę do nieba woła fakt, że tak łatwo można wyłowić z niego aż 50 prawd. Przy bzdurach, które znalazły się w czwartej odsłonie cyklu, bledną nawet takie perełki, jak pamiętny atak w pojedynkę na ruską armię z okrzykiem „Fuck You!” na ustach w Rambo III. Tamte nonsensy miały przynajmniej pewien naiwny urok. Te, zaprezentowane nam w antywojennym manifeście pod tytułem John Rambo, nawet się o urok nie ocierają. Film nie ma klimatu, nie ma ciekawych bohaterów i wali po oczach pretekstową fabułą, z której wszyscy – od aktorów począwszy, poprzez reżysera, na montażystach skończywszy – starają się wycisnąć coś na kształt pełnowartościowego filmu kinowego.

Advertisement

Brakuje jednak dramaturgii, a czarny charakter jest zupełnie pozbawiony charyzmy, cechującej wyrazistych badguyów z poprzednich części, których w finale zawsze dopadał John. Oglądając „Rambo raz, dwa i trzy”, z wypiekami na policzkach, uszach i nosie czekało się, aż John obije wszystkim twarze, a na końcu wjedzie czołgiem w dupsko złego gościa!

A co mamy dziś? Jakie emocje towarzyszą nam podczas seansu „czwórki”? Obojętność i znudzenie. Trudno uwierzyć, ale jak się okazuje, można przynudzić nawet w filmie trwającym zaledwie nieco ponad godzinę! Co więcej, gdy na końcu Johna Rambo John Rambo sprzedaje kosę dowódcy birmańskich żołnierzy i zapuszczony zostaje znany z poprzednich części drapieżny motyw muzyczny, zastanawiałem się, czy ta scena aby na pewno zasługuje na takie muzyczne wyróżnienie. Muzyka sama nie zbuduje atmosfery, jeżeli nie będą jej towarzyszyć dobrze rozpisane relacje między antagonistami, budowane konsekwentnie od początku filmu.

Advertisement

Owszem, ciekawym zabiegiem było odebranie głosu czarnemu charakterowi – przez bitą godzinę i siedemnaście minut nie odzywa się on praktycznie ani razu – ale czy dzięki temu staje się on postacią choćby o gram bardziej interesującą?

Zmarnowano ogromny potencjał drzemiący w relacjach birmański dowódca / John Rambo. Ich spotkaniu nie towarzyszy żadna puenta ani podsumowująca kropka nad i. Ot, birmański okrutnik wpada na nóż Johna Rambo. Czy naprawdę nie można było tego rozegrać ciekawiej, na przykład tak, jak w Taken? Tam, w scenie wyczekiwanego przez widzów spotkania goodguya z badguyami wypowiedziane przez Liama Neesona zdanie: „Mówiłem, że cię znajdę” powodowało szczere oklaski i okrzyki zachwytu wśród kinowej publiczności! Pod tę kopiącą po cojones scenę wylano jednak solidny fundament i scementowano ją genialną puentą! W Johnie Rambo nie znajdziemy nawet namiastki takich emocji.

Advertisement

Znajdziemy za to zmarnowany potencjał, który widać nawet (w piekielnie widowiskowej, muszę przyznać) finałowej sekwencji, w której Rambo poza staniem za sterami potężnego działa nie robi nic więcej. Owszem, pokazane jest to ze stu pięćdziesięciu kątów widzenia kamery, ale po pierwsze: nie dodaje to akcji tempa, po drugie: pokazuje Rambo nie jako siejącą zniszczenie machinę bojową, a maszynkę do trzymania za spust. Szkoda! Ktoś inny powinien obsługiwać to działko, a Rambo latać w terenie i kosić birmańskich żołnierzy łukiem, nożem, ręką, złym słowem, krzykiem i grymasem na twarzy. Do takiego Rambo nas trylogia przyzwyczaiła, a nie stojącego przez dziesięć minut za pancerzem potężnego karabinu.

Zanim przejdziemy do wyłożenia 50 prawd o Johnie Rambo, spróbujmy podsumować film jednym zdaniem. Podsumowanie idealnie pasujące do tego filmidła wymyślił były członek KMF – Mental. Według niego w Johnie Rambo jest tylko jedna prawda: John Rambo to film o facecie idącym do działka…

Advertisement

Święto pomidora rozpoczęte!

01. Jeśli chcesz zrobić film będący manifestem antywojennym, w którym zechcesz zamieścić pacyfistyczne przesłanie, pokaż na ekranie tyle latających flaków, odnóży i hektolitrów krwi, ile jeszcze nikt przed tobą nie pokazał. Ważne: nie zapomnij ochlapać krwią kamery i siebie.

02. Na wymyślenie fabuły kolejnego „Rambo” miałeś równo 20 lat. Rezultatem tych wieloletnich przygotowań okazał się… scenariusz Rambo III przerobiony z Afganistanu na Birmę i akcja odbicia pułkownika Trautmana przerobiona na akcję odbicia kobiety, w której „być może się kochasz.

03. Z wiekiem wyostrza ci się wzrok. Dwadzieścia lat temu z łuku trafiałeś w śmigłowiec. Dziś – w rybę.

Advertisement

04. Cztery razy udało się twojej ekipie samodzielnie dotrzeć do Birmy, jednak gdy chcesz tam dotrzeć po raz piąty, nie potrafisz obejść się bez pomocy Johna Rambo, który jest jedyną szansą, żeby się tam dostać.

Stój, bo strzelam!

05. Choć wiesz, że przetransportowanie grupy pacyfistycznych masochistów… przepraszam, grupy chrześcijańskich misjonarzy do Birmy to pewna śmierć, robisz to, bo piękna kobieta poprosiła cię o to w strugach deszczu. Robisz to za darmo, bo jesteś albo kompletnym frajerem, albo naprawdę dawno nie miałeś kobiety.

06. Żeby dżonka z pierdzącym silnikiem przepływająca w nocy obok siedziby birmańskich piratów pozostała niezauważona, należy się pochylić.

Advertisement

07. Żeby birmańscy piraci nie zabili ludzi, których przewozisz, każesz nie patrzeć piratom w oczy. Oczywiście pierwsze, co sam robisz, to patrzysz piratom w oczy.

Szybki montaż sprzymierzeńcem starszych ludzi.

08. Gdy kilku birmańskich piratów trzyma cię na muszkach karabinów, zanim pociągną za spusty zdążysz wyjąć pistolet i po kolei zastrzelić każdego z nich. Pomoże ci w tym szybki montaż.

09. Gdy uratujesz kobietę przed gwałtem z rąk (z rąk?) birmańskich piratów, zabijając ich, ukochany kobiety zareaguje na to krzykiem: „Coś ty zrobił!?. Bo ukochany kobiety to największy w grupie chrześcijańskich misjonarzy pacyfista-masochista, który wolałby widzieć swoją kobietę gwałconą przez zapoconych birmańskich piratów, niż martwych birmańskich piratów.

Advertisement

10. Gdy złapiesz pacyfistę-masochistę za gardło, tłumacząc mu, że birmańscy piraci zgwałciliby jego kobietę 50 razy, a jemu ucięliby głowę (a dokładniej cytując: „jebaną łepetynę”), kobieta, którą uratowałeś przed gwałtem, krzyknie na ciebie, żebyś puścił jej ukochanego… bo poza byciem misjonarzami, chrześcijanami, pacyfistami i masochistami, twoi pasażerowie są też bezmyślnymi niewdzięcznikami.

11. Mimo że odbyłeś właśnie dość hałaśliwą wymianę ognia z birmańskimi piratami z łodzi patrolowej, piraci na brzegu, których przed chwilą minąłeś, niczego nie usłyszeli. Prawdopodobnie dzięki temu, że twoi pasażerowie się pochylili.

Advertisement

Wcale ci nie dziękujemy, morderco gwałcicieli!

12. Gdy będziesz zostawiał swoich pasażerów na brzegu, zamiast „dziękuję” usłyszysz od lidera grupy, że zostanie na ciebie złożone doniesienie, bo nie wolno zabijać ludzi, nawet jeśli są to zapoceni piraci obcinający jebane łepetyny i gwałcący kobietę 50 razy.

13. Kobieta, którą uratowałeś od gwałtu, zamiast strzelić z liścia swojego faceta i rzucić ci się z wdzięcznością na szyję, podchodzi do ciebie i mówi, że nie wie, co powiedzieć.

14. Sprawdzasz stan uzębienia mieszkańców birmańskiej wioski i czytasz im o Jezusie. Dzięki temu umrą za chwilę wierząc, że nie mają ani jednej z siedmiu oznak zdrowych zębów.

Advertisement

15. Gdy jesteś birmańskim żołnierzem, prowadzisz regularny ostrzał wioski z moździerza, choć twoi koledzy są już w tej wiosce. I nie trafiasz żadnego z nich.

16. Najłatwiej nawiązać do poprzednich części Rambo, pokazując ich fragmenty jako czarno-biały sen.

Advertisement

17. Zawsze, gdy ktoś przychodzi prosić cię o pomoc w sprawie życia i śmierci, leje deszcz.

18. Gdy zgadzasz się w końcu przewieźć do Birmy drugą grupę ludzi, musisz to odreagować waląc młotem w rozżarzony kawał metalu. Prowadzisz wówczas monolog wewnętrzny niczym Konrad w „Wielkiej Improwizacji”.

Advertisement

19. Świetnie wyszkoleni najemnicy, podobnie jak pacyfiści-masochiści, nie są w stanie dostać się do Birmy bez twojej dżonki. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby nie było ciebie i twojej dżonki. Nikt nie mógłby się dostać do Birmy!

Milczę, więc jestem.

20. Choć jesteś samotnikiem stroniącym od ludzi i kłopotów, wszyscy znajdują cię tak łatwo, jakby na twoim szałasie wisiała kartka: „Podwożę ludzi do Birmy, milcząc.”

21. Mimo że robisz łaskę już drugiej ekipie ludzi, że chcesz ich dowieźć do Birmy, ta grupa także cię nie lubi. I już sam nie wiesz, czy czepiają się ciebie, bo milczysz, czy milczysz, bo się ciebie czepiają.

Advertisement

22. Birmańscy żołnierze trzymają masochistów-pacyfistów w klatkach bez żadnego celu. Ani ich nie gwałcą, ani nie żądają od nikogo okupu. Prawdopodobnie więżą ich tylko po to, żebyś miał kogo uratować i żeby było o czym nakręcić film.

23. Podczas przewozu najemników nie odzywasz się do nich ani słowem, bo chcesz być tajemniczy. Niestety, zamiast wrażenia tajemniczości, sprawiasz wrażenie głuchoniemego wioskowego głupka.

Advertisement

24. Grupa najemników to prawdziwi twardziele-profesjonaliści. Na wieść o tym, że prawdopodobnie będą musieli walczyć z setką żołnierzy, reagują słowami: „Jak nie uwolnimy ich bez walki, to wiejemy..

25. Najemnicy-profesjonaliści dopiero na miejscu akcji zastanawiają się, czy wzięli ze sobą jakieś materiały wybuchowe.

Advertisement

26. Gdy zechcesz iść razem z najemnikami na akcję, nazwą cię „przewoźnikiem” i każą zostać przy łodzi. Nie przyjdzie im do głowy zapytać cię kim jesteś i co potrafisz, skoro chcesz iść z nimi na akcję.

27. Najemnikom, którzy (jak sami mówią) „niejedno gówno w życiu widzieli”, na widok zabitych wieśniaków po raz kolejny odchodzi ochota do walki.

Advertisement

28. Gdy przewodnik ostrzega najemników o minach, które na terenie spacyfikowanej wioski są wszędzie i prosi ich, by patrzyli, gdzie stawiają nogi, najemnicy chodząc po wiosce patrzą wszędzie, tylko nie pod własne nogi.

29. Birmańscy żołnierze przywożą na teren wioski kilku pozostałych przy życiu wieśniaków, ustawiają ich nad brzegiem rozlewiska, wrzucają do wody kilka odbezpieczonych min przeciwpiechotnych, obstawiają zakłady pieniężne i chyba każdy, widząc taki obrazek, domyśla się, że zaraz wieśniacy będą biec przez wodę, aż któryś z nich wdepnie na minę. Każdy oprócz jednego z najemników, który wydaje z siebie pytanie: „Co oni robią?’.

Advertisement

Tako rzecze Zaratustra.

30. Gdy, niczym sześćdziesięciodwuletni Legolas, załatwisz przy pomocy łuku uzbrojony w karabiny oddział birmańskich żołnierzy, najemnicy, którzy od razu powinni załapać, że mają do czynienia z doskonale wyszkoloną maszyną do zabijania, zadadzą ci pytanie: „Kim jesteś, przewoźniku?”.

31. Gdy chojracy – tchórzliwi najemnicy chcą kolejny raz dać drapaka z miejsca akcji, celujesz do jednego z nich z łuku, ale zamiast powiedzieć wprost, że albo idą na akcję, albo ich wytłuczesz… wygłaszasz filozoficzny monolog o sensie istnienia.

32. Birmańscy żołnierze zamiast „zabawić” się z więzionymi kobietami, jak na zdegenerowanych żołnierzy przystało, każą im tańczyć na scenie w ubraniach, obrzucają je petami i polewają piwem.

Advertisement

33. Ostra impreza z laskami, która zapowiada się na orgię gwałtu i przemocy, kończy się zadymieniem pomieszczenia czerwoną świecą dymną, którą jakiś idiota przyniósł ze sobą.

34. Biorąc pod uwagę fakt, że birmańskim żołnierzom nie udaje się zgwałcić w filmie ani jednej kobiety, a ich dowódca spędza noc z chłopcem, można śmiało stwierdzić, że Sylvester Stallone nakręcił film o problemie homoseksualizmu w armii.

Advertisement

35. Gdy jesteś okrutnym, uzbrojonym birmańskim żołnierzem pilnującym bramy w strugach deszczu, możesz palić papierosa i wymachiwać nim we wszystkie strony. Gęsta ulewa go nie zgasi. Boi się.

36. Choć cały czas biegasz z wielkim nożem w ręku, gościowi, który chce zgwałcić kobietę „w której się chyba zakochałeś” wyrywasz gardło gołą ręką, bo chcesz jej zaimponować, a tańczyć ani śpiewać nie umiesz.

Advertisement

37. Koniecznie pokaż biegnących wieśniaków w zwolnionym tempie, wychodzących z zadymionego baraku żołnierzy pokaż czterokrotnie na niemal identycznych ujęciach, a John Rambo niech zdanie „go home” powie aż trzy razy. A wszystko po to, żeby film miał szansę dociągnąć do tej 1 godziny i 17 minut.

Przepraszam, potknęłam się o nic.

38. Choć udaje ci się bez przeszkód przebiec przez błotniste i nierówne zaułki bazy wojskowej, jest bardziej niż pewne, że przewrócisz się na prostej drodze, aby strażnicy mogli cię dostrzec.

39. Dwaj birmańscy żołnierze zostaną po postrzale z karabinu snajperskiego wyrzuceni do tyłu z takim samym impetem i na taką samą odległość, niezależnie od tego, czy trafieni zostaną w klatkę piersiową czy w głowę.

Advertisement

40. A teraz trzy porady dla treserów psów: Psy, które złapią trop uciekinierów, załaduj na pakę ciężarówki. Stamtąd będzie im łatwiej wąchać ziemię.

41. Wywieź te psy daleko w dżunglę, zatrzymaj się w zupełnie przypadkowym miejscu i daj im do powąchania ciuch uciekiniera – psy właśnie w tym miejscu podejmą trop.

Advertisement

42. Gdy pies zgubi trop i stanie w miejscu, nie wiedząc, gdzie iść, ponownie daj mu do powąchania kawałek ubrania uciekiniera – pies natychmiast ruszy we właściwym kierunku.

43. Będąc w samym środku dżungli i czując na karku oddech pościgu, będziesz miał czas na skonstruowanie eleganckich noszy wykonanych z prostych i równo przyciętych kawałków drewna, profesjonalnie połączonych za pomocą sznurka. Każe się to zastanowić, czy oglądamy jeszcze Johna Rambo, czy już Hot Shots 2.

Advertisement

Uciekinier skrywający się pod zawiniątkiem.

44. Jako sześćdziesięciodwulatek nie tylko przemierzasz dżunglę w tempie młodego Boga, ale jesteś też w stanie bez żadnych przyrządów pomocniczych dotrzeć do miejsca, w którym leży wielka bomba. Zdążysz też – zanim dogonią cię birmańscy żołnierze – zamontować przy niej skonstruowany na szybko system detonacyjny. Pomoże ci w tym szybki montaż oraz długie sceny biegnących i nie mogących dobiec żołnierzy.

45. Gdy pies zatrzyma się przy wielkiej bombie wbitej w ziemię, mimo że nie ma przy niej żadnego uciekiniera – podejdź do bomby bliżej. Spostrzeżesz tam kawałek materiału owinięty sznurkiem – koniecznie go podnieś, możliwe, że pod zawiniątkiem ukrywa się uciekinier. Ale psikus! – pod zawiniątkiem nie ma uciekiniera, tylko wybuch!

46. Zwykła bomba lotnicza wybucha z zacięciem godnym bomby atomowej i falą uderzeniową zmiata z powierzchni ziemi połowę dżungli. Tylko tobie nie robi żadnej krzywdy, bo się pochyliłeś.

Advertisement

47. Gdy zaczajony daleko w krzakach widzisz (przez lunetę swojego naładowanego i sprawnego karabinu snajperskiego), że za chwilę zostaną rozstrzelani twoi kumple, stwierdzasz… że nic nie możesz zrobić.

48. Gdy przejmujesz działko, nie przystępujesz natychmiast do ratowania ludzi przed egzekucją, tylko strzelasz 15 minut w plecy siedzącego przed tobą kierowcy.

Advertisement

Doszedłem do działka, macie przesrane!

49. Idealnym zakończeniem serii będzie twój powrót do cywilizacji. Zaraz, zaraz… toż to zapowiedź piątej części, będącej kopią scenariusza części pierwszej, w której aresztowano cię za włóczęgostwo.

50. Ostatnia prawda jest optymistyczna: Choć masz 62 lata, wciąż jesteś żywym zaprzeczeniem powiedzenia: „I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa.

Podsumowanie:

Advertisement
Mimo niespotykanego natłoku absurdów, Johna Rambo ogląda się bezboleśnie (bo krótko), a piorunujące wrażenie, jakie robią latające w zasadzie wszędzie kończyny oraz krew bryzgająca na lewo i prawo wynagradzają scenariuszową, dialogową i emocjonalną pustkę autorskiego dzieła Sylvestra Stallone’a. Pomyślmy jednak przez chwilę co by było, gdyby nowy „Rambo” wzorem filmów Szklana pułapka 4.0 i Indiana Jones i Królestwo kryształowej czaszki został zrobiony jako PG-13. Gdyby odebrać Johnowi krew, flaki i „fucki”, do oglądania.

.. nie pozostałoby zupełnie nic. Reasumując, mimo ewidentnego niedorobienia, John Rambo wśród filmów o bohaterach-weteranach powracających po latach plasuje się u mnie gdzieś pomiędzy Szklaną pułapką 4.0 – którą uważam za najbardziej udany powrót, a Indianą Jonesem, którego comeback to niestety małe nieporozumienie.

Tekst z archiwum film.org.pl (26.10.2008).

 

Advertisement

Od chwili obejrzenia "Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia "Akirę”, "Drive”, "Ucieczkę z Nowego Jorku", "Północ, północny zachód", i niedocenioną "Nienawistną ósemkę”). Wielbiciel Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Autor książki "Frankenstein 100 lat w kinie". Założyciel, i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE. Od 2016 roku zawodowo zajmuje się fotografią reportażową.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *