search
REKLAMA
Zestawienie

5 najlepszych ról HELENY BONHAM CARTER. Błękitna krew aktorstwa

Wybór nie był łatwy, ale kilka znanych ról Heleny, które się w tej piątce nie zmieściły, znalazłoby się bardzo blisko wymienionych w zestawieniu.

Odys Korczyński

26 maja 2021

REKLAMA
Po jej elitarnym pochodzeniu można się było spodziewać, że kariera aktorska posłuży takiej personie do jeszcze większego zaakcentowania swojej wyjątkowości. Helena Bonham Carter należy do aktorskiej arystokracji – nigdy nie bała się wejść w buty zarówno mieszkańców czworaków, jak i najwyższych sfer królewskich. Nie stroniła od testowania różnych gatunków filmowych, od historii obyczajowych aż po fantasy. Postaci przez nią wykreowane są barwne i unikalne, często kontrowersyjne i nieprzyjemne, lecz zawsze kunsztownie zbudowane. Wybór nie był łatwy, ale kilka znanych ról Heleny, które się w tej piątce nie zmieściły, znalazłoby się bardzo blisko wymienionych w zestawieniu. Właściwie tak blisko, że jedynie mój osobisty gust filmowy zdecydował, iż się w nim nie pojawiły. Zupełnie nie oznacza to jednak, by były gorsze.

Księżniczka Małgorzata, The Crown (2016–2021), reż. m.in. Benjamin Caron

Między Heleną Bonham Carter a Vanessą Kirby w tej roli jest spory uskok – tak bym tę sytuację nazwał. Przy czym nie jest to wina aktorek, a raczej twórców, którzy w taki, a nie inny sposób napisali postać Małgorzaty. W wydaniu Carter księżniczka straciła cały swój bunt, podobnie zresztą jak książę Filip, gdy zaczął go grać Tobias Menzies. Niemniej wciąż w Małgorzacie da się zauważyć charakterystyczną dla postaci odgrywanych przez Helenę Bonham Carter psychotyczność, socjopatię i ukryte skłonności autodestrukcyjne. Nieszczęścia w niej znajdziemy całe hałdy, tyle że są one przykryte grubszą warstwą maski, koniecznego pogodzenia z sytuacją, stwardniałą od udawania magmą, która niegdyś mogła spalić każdego, kto odważył się stanąć obok – no właśnie, spalić czy uwolnić?

Bellatrix Lestrange, m.in. Harry Potter i Książę Półkrwi, reż. David Yates

Jedna z najbardziej obrzydliwych postaci w serii Harry Potter. Na wpół obłąkana, radykalnie oddana Voldemortowi, podobno związana z nim także relacją erotyczną. A zatem idealny materiał do zagrania przez naszą solenizantkę. Wieloletni związek z Timem Burtonem rozwinął u Heleny Bonham Carter zdolności do kreowania mocno surrealistycznych bohaterek, co przydało się w budowaniu osobowości Bellatrix. Nie da się jej polubić, ale się ją pamięta. Jest to wielkie osiągnięcie aktorskie jak na postać z dalszego planu umieszczoną wśród tylu innych artystycznych osobowości. Szkoda, że fabuły poszczególnych odcinków serii o przygodach Harry’ego Pottera nie poświęciły więcej uwagi osobowości Lestrange, jednej z ciekawszych antagonistek tej historii.

Marla Singer, Podziemny krąg (1999), reż. David Fincher

Miała ciekawe, nieco psychotyczne hobby. Uczęszczała na różne grupy wsparcia, gdyż uważała, że jest to lepsze niż wyjście do kina, a przynajmniej podczas spotkań można się napić darmowej kawy. Na jednym z takich meetingów poznała głównego bohatera, Narratora, tworząc wraz z nim samonapędzający się mechanizm produkujący masowo urojenia. Marla okazała się materialna do bólu, będąc uzupełnieniem pustego życia osobistego protagonisty. Kto więc, jak nie Helena Bonham Carter, mógł zagrać tak odrealnioną, a równocześnie fizjologicznie namacalną bohaterkę? Brudna osobowość Marli wypada bardzo autentycznie. Kto dobrze zna życie, ten wie, że Marla istnieje w każdym z nas.

Ofelia, Hamlet (1990), reż. Franco Zeffirelli

Postać stojąca w jednym szeregu z Marlą. Ogarnięta miłosnym szaleństwem kobieta nieszczęśliwa do granic zdrowego rozsądku. Protoplastka romantycznych samobójczyń krzywdzących siebie z powodu w tej samej mierze poważnego, co błahego, jakim zdaje się miłosne niespełnienie rozpatrywane albo w kontekście utraty kogoś niezastępowalnego, albo w perspektywie chwilowego afektu, który potencjalnie może być szybko zastąpiony innym obiektem westchnień. Helena Bonham Carter jeszcze wtedy na dorobku przećwiczyła tą rolą swoje talenty odgrywania osobowości granicznie wręcz zindywidualizowanych, osamotnionych i osaczonych przez własne emocje. Kocham emfazę Szekspira, a w interpretacji Carter uważam za doskonałą.

Jane Hatchard, Sztuka latania (1998), reż. Paul Greengrass

Sztuką w tej roli było takie zagranie chorej Jane, żeby widz nie poczuł się przytłoczony jej pogarszającym się stanem. Nagminnie w melodramatach o umierających bohaterach zdarza się, że od pewnego momentu można jedynie oglądać i płakać, że w odchodzeniu nie jest zaprezentowane nic, co przyniosłoby jakąś otuchę – widać jedynie CIERPIENIE. W przypadku Jane widać coś innego – chęć posmakowania życia, nie tylko łączącą się z seksem, ale także istotną dla całej jej sytuacji. Choroba uczyniła z Jane osobę niepełnosprawną, lecz nie odebrała jej marzeń, chęci odkrywania świata i potrzeb. Nagminnie zapomina się o tym, gdy portretuje się w filmie osoby niepełnosprawne, stawiając na ckliwość i prowokowanie współczucia u widzów. W przypadku Sztuki latania tak nie jest, zarówno dzięki Helenie Bonham Carter, jak i znakomicie napisanym dialogom, które prowadzi ona z Kennethem Branaghem. Śmiech, ciekawość i odwaga w walce z chorobą także potrafią wzruszać.

Odys Korczyński

Odys Korczyński

Filozof, antyteista, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu w wydaniu Slavoja Žižka, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz reklamowym. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA