Publicystyka filmowa
CHARLIZE THERON. Afrykańska królowa
CHARLIZE THERON. Afrykańska królowa to fascynująca opowieść o początkach niezwykłej kariery aktorskiej w malowniczym RPA. Poznaj jej historię!
Wywołani do tablicy, ile nazwisk aktorów i aktorek pochodzących z RPA potrafilibyście wymienić? Nie martwcie się, drodzy czytelnicy – wielu fanów kina ma bardzo znikomą wiedzę o filmowcach z Republiki Południowej Afryki. W ostatnich latach sytuacja ta nieco się zmieniła dzięki sukcesowi duetu Neill Blomkamp–Sharlto Copley, ale pewnie spora część fanów talentu i urody Charlize Theron (zastanawiacie się, jak poprawnie wymówić jej imię i nazwisko? Z pomocą przychodzi sama zainteresowana) nie zdaje sobie sprawy, że ta piękna blondwłosa aktorka urodziła się w południowoafrykańskim mieście Benoni, które słynie z… największej na południowej półkuli liczby stajni na kilometr kwadratowy.
W takich właśnie farmerskich warunkach wychowywała się Charlize, potomkini Holendrów, Francuzów i Niemców, urodzona 7 sierpnia 1975 roku w rodzinie Afrykanerów. Dorastała w Putfontein, przedmieściach ponad stupięćdziesięciotysięcznego Benoni, gdzie na dwóch hektarach ziemi poznawała naturę, jak poprzednie pokolenia jej farmerskiego rodu. Na początku swego pobytu w Hollywood często wspominała swoje prowincjonalne wychowanie, swą ukochaną kózkę, a także dzieci dojeżdżające do szkoły na osłach. O ile wczesne dziecięctwo Charlize mogło jeszcze bywać beztroskie, o tyle okres dojrzewania upłynął pod znakiem traumy – na kilka tygodni przed szesnastymi urodzinami dziewczyny jej ojciec-alkoholik napadł na swą żonę, a ta skorzystała ze swej broni i śmiertelnie postrzeliła małżonka.
Sąd, znając poprzednie wybryki głowy rodu Theron, uznał tragiczne zdarzenie za obronę konieczną i oczyścił matkę Charlize z zarzutów. Kerrie, jak mówił na dziewczynę ojciec, dorastała w cieniu tragedii, bezwzględnie podporządkowując się dyscyplinie wprowadzonej przez matkę, która mimo ostrego wychowania starała się spełniać wszystkie marzenia córki, która jednego dnia pragnęła zostać malarką, drugiego – muzykiem. To drugie marzenie nawet zaczęła realizować, grając na gitarze najpierw dla szkolnych kolegów, później dla klientów lokalnego supermarketu, zarabiając w ten sposób pierwsze pieniądze.
W szkole podstawowej była odludkiem, nosiła wielkie okulary i podkochiwała się w kim popadnie, z zachwytem obserwując także najpopularniejsze dziewczyny w szkole. Miała mnóstwo kompleksów, ale gdy weszła w wiek nastoletni, uodporniła się na złośliwości rówieśników i mocniej uwierzyła w siebie. Jako trzynastolatka wyjechała do Johannesburga do szkoły z internatem, a wkrótce rozpoczęła naukę w National School of Arts w największej metropolii RPA. Chciała tańczyć, ale jako szesnastolatka wygrała konkurs modelingowy i przeprowadziła się do Mediolanu. Wróżono jej karierę – wszelkiej maści doradcy mówili: „Schudnij kilka kilogramów i będziesz supermodelką!”.
Spędziła rok na wybiegach, usiłując połączyć pozowanie z nauką baletu, ale wkrótce wysiadły jej kolana i jako tancerka była skończona. Mieszkała wtedy przez pewien czas w Nowym Jorku, a przymusowy rozbrat z baletem wpędził ją w poważną depresję. Odwiedziła ją wówczas matka, która w swoim bardzo zasadniczym stylu postawiła córce ultimatum: „Albo wymyślisz, co robić dalej, albo wracasz ze mną do domu, bo dąsać się możesz także w Afryce Południowej”. To właśnie za matczyną poradą Charlize postanowiła poszukać szczęścia w Hollywood. Gdy przyleciała do Los Angeles, taksówkarz zawiózł ją do obskurnego motelu, gdzie bała się nawet zasnąć.
Kochała kino, ale nie miała pojęcia o aktorstwie. Postanowiła wziąć lekcje i… pomogło. Od razu poczuła, że jest na właściwym miejscu – pozostawało jedynie sprawić, by uwierzyli w to hollywoodzcy decydenci.
Opatrzność czuwała nad Charlize, choć sytuacja, w której na dobrą sprawę zaczęła się jej kariera, nie należała do najprzyjemniejszych. Gdy mieszkała już w LA, ale wciąż nie udawało jej się znaleźć agenta, musiała skorzystać z przesłanego przez matkę czeku i w tym celu udała się do jednego z banków na Hollywood Boulevard. Okazało się jednak, że czek nie może zostać zrealizowany, a młoda i wybuchowa panna Theron postanowiła głośno i dobitnie wyrazić swoje niezadowolenie z takiego obrotu sprawy. Gdy skończyła wrzeszczeć na pracownika banku, podszedł do niej nieznajomy mężczyzna, który stał za nią w kolejce do okienka, i wręczył jej wizytówkę.
To był John Crosby, łowca talentów, który w napadzie szału Theron dostrzegł coś wyjątkowego. Mężczyzna zapoznał Theron z kilkoma agentami castingowymi i wkrótce przybyszka z Afryki stanęła na planie filmowym. Co prawda jej niemy debiut w trzeciej części Dzieci kukurydzy (1995) raczej nikomu imponować nie może, ale już istotna rola drugoplanowa w niepozornej, znakomicie obsadzonej i bardzo udanej czarnej komedii Dwa dni z życia doliny (1996) Johna Herzfelda była czymś, co ładnie prezentowało się w CV. Theron zagrała tam dziewczynę płatnego zabójcy, ale była to typowa rola atrakcyjnej panienki.
Takie zresztą w dużej mierze były pierwsze kreacje Charlize w Hollywood – choć w Adwokacie diabła (1997) Taylora Hackforda, Wielkim Joe (1998) Rona Underwooda czy Żonie astronauty (1998) Randa Ravicha starała się jak mogła, wszyscy zachwycali się głównie jej urodą. Jednak tempo rozwoju jej kariery świadczyło o tym, że Hollywood dostrzegło w Theron coś więcej niż tylko ładną buzię.
Zmierzch XX wieku Charlize uczciła znakomitą rolą we Wbrew regułom (1999) Lassego Hallströma, klasycznym melodramacie, nagrodzonym Oscarami dla Michaela Caine’a za rolę drugoplanową oraz scenariusz adaptowany dla Johna Irvinga. Theron zagrała tam kobietę zaangażowaną w uczuciowy trójkąt, rozdartą pomiędzy obowiązkami żony a miłością do kochanka. W kolejnych latach Charlize grała bardzo regularnie, choć często bywała jedynie „dodatkiem” do roli męskiej, jak w Ślepym torze (2000) Jamesa Graya, gdzie partnerowała Markowi Wahlbergowi i Joaquinowi Phoenixowi, czy Uwikłanym Johna Frankenheimera z tego samego roku. Przebudzenie przyszło w 2003 roku – najpierw ponownie wystąpiła u boku Marka Wahlberga w całkiem udanym remake’u Włoskiej roboty w reżyserii F. Gary’ego Graya, a następnie zagrała, jak dotąd, rolę życia. W Monster Patty Jenkins (tak, tej od Wonder Woman) Theron przeszła metamorfozę tak gruntowną, że wielu widzów z niedowierzaniem przecierało oczy, nie chcąc uwierzyć, że rolę zniszczonej życiem, niestabilnej psychicznie prostytutki zagrał blondwłosy anioł z południa Afryki.
Sam Roger Ebert, nieodżałowany guru krytyków filmowych, nazwał kreację Theron „jedną z najlepszych w historii kina”, a oscarowej kapitule nie pozostało nic innego, jak nagrodzić Afrykanerkę za najlepszą rolę pierwszoplanową. Charlize stała się pierwszą obywatelką RPA, która zdobyła Oscara w jednej z najważniejszych kategorii. W wieku dwudziestu ośmiu lat zapisała się w annałach kina – zarówno amerykańskiego, jak i południowoafrykańskiego.
Bardzo łatwo można byłoby podsumować pozostałą część dorobku Theron stwierdzeniem, iż nigdy już nie wzniosła się na podobny poziom. I prawdopodobnie w takiej opinii byłoby sporo racji – role w Dalekiej północy (2005) Niki Caro (nominacja do Oscara i Złotego Globu) czy Kobiecie na skraju dojrzałości (2011) Jasona Reitmana (nominacja do Złotego Globu) były znakomite, ale nie miały takiego oddziaływania na widza, jak postać Aileen Wuornos, bohaterki Monster. Także występ w kultowym w pewnych kręgach Æon Flux (2005) Karyn Kusamy nie należy do najlepszych w dorobku Charlize.
Jednak nawet jeśli uznamy, że w ostatnich czternastu latach Theron nie wzniosła się już na poziom zaprezentowany w filmie Jenkins, należy dodać, że w tym okresie nie zeszła też znacznie poniżej niego. Przykłady bardzo dobrych ról Charlize można by mnożyć: W dolinie Elah (2007) Paula Haggisa, niedoceniony, wspaniale kobiecy dramat Granice miłości (2008) Guillermo Arriagi czy Hancock (2008) Petera Berga to nie tylko dowody na znakomite umiejętności aktorskie Theron, ale także na jej uniwersalność. Afrykanerka z tą samą swobodą gra kobiety kruche i potężne, ciemiężone i posiadające władzę.
Zwłaszcza w ostatnich latach silna strona aktorskiej tożsamości Charlize doszła wyraźnie do głosu: po roli fenomenalnej Imperator Furiosy w Mad Max: Na drodze gniewu (2015) George’a Millera, w Szybkich i wściekłych 8 (2017) F. Gary’ego Graya zagrała jedną z niewielu tak jednoznacznie złych postaci w swoim dorobku, a w Atomic Blonde (2017) Davida Leitcha jest prawdziwą, wyglądającą obłędnie maszyną do zabijania.
Dorobek pół-Afrykanerki, pół-Amerykanki (od 2007 roku ma obywatelstwo USA) jest imponujący i bardzo systematycznie powiększany. Charlize Theron nie jest obecnie aktorką walczącą o najwyższe laury – od dłuższego czasu realizuje się w dużych, wysokobudżetowych projektach, które zwykle nie dają jej możliwości przygotowania takiej kreacji, jaką czternaście lat temu pozwoliła jej stworzyć Patty Jenkins. Mimo to pochodząca z Afryki królowa piękna i wdzięku w ubiegłym roku pojawiła się na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi Hollywood, publikowanej cyklicznie przez magazyn „Time”.
Na początku XXI wieku stworzyła firmę producencką Denver and Delilah Productions, nazwaną od imion jej psów, dzięki której realizuje sporą część projektów, w których uczestniczy aktorsko. Dzięki rolom w Szybkich i wściekłych 8 i Atomic Blonde może stać się afrykańską królową box office, a biorąc pod uwagę niesłabnące uwielbienie widzów dla Theron, można być pewnym, że jej zjawiskową urodę – wciąż niemal nietkniętą zębem czasu – będziemy w najbliższej przyszłości często gościć na ekranach kin.
korekta: Kornelia Farynowska
