Connect with us

Publicystyka filmowa

WSZYSTKIE PRZEMIANY HULKA. Mija 10 lat od premiery „The Incredible Hulk”

Mija 10 lat od premiery WSZYSTKIE PRZEMIANY HULKA. Odkryj, jak różni reżyserzy interpretowali kultową postać Hulka w kinie!

Published

on

Dokładnie dziesięć lat temu odbyła się polska premiera The Incredible Hulk, drugiego i jak do tej pory ostatniego filmu o zmutowanej sałacie Marvela. Żaden z filmów (pierwszy to oczywiście Hulk Anga Lee) nie zachwycił krytyków i nie wyczyścił kinowych kas, a fanów w najlepszym przypadku podzielił. A jednak Hulk od tamtej pory regularnie wraca na wielki ekran za sprawą Kinowego Uniwersum Marvela, którego integralną część stanowi. Pochylmy się zatem nad jego wszystkimi kinowymi inkarnacjami (świadomie pomijam aktorskie i animowane odsłony telewizyjne), przyjrzyjmy, jak kolejni (a było ich aż sześciu!) reżyserzy interpretowali postać, i zastanówmy, dlaczego filmowcy boją się solowego Hulka.

Advertisement

Hulk to postać wymyślona przez Stana Lee i Jacka Kirby’ego na potrzeby komiksu Marvela w 1962 roku. The Incredible Hulk #1 pokazuje wypadek podczas pracy nad promieniowaniem gamma, w trakcie którego obiecujący naukowiec Bruce Banner został napromieniowany, co zaowocowało niekontrolowanymi transformacjami w Hulka – wielkiego stwora o nadludzkiej sile i wytrzymałości.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery ze wszystkich kinowych występów Hulka, w tym Avengers: Wojna bez granic!

Advertisement

Traumatyk Anga Lee

KREW BOGA. Historia, mit, religia

Hulk w interpretacji romantycznego i tworzącego poza Hollywood Anga Lee stanowił materializację traumy i tłumienia emocji, które spowodowane były tragicznymi przeżyciami z dzieciństwa i patologiczną postacią ojca. Właśnie na relacji ojciec-syn Lee opiera cały swój film i to ojciec głównego bohatera czyni z Bannera tytułowego stwora. Stanowi to oczywiście doskonałą metaforę wpływu dzieciństwa na kształtowanie się dorosłej jednostki. Niestety, reżyser zbyt chyba ambitnie podszedł do powierzonego mu zadania i zapomniał o rozrywkowym aspekcie całego przedsięwzięcia. Filmowi brakuje dobrych scen akcji, często traci tempo i bywa nużący. Wciąż jednak stanowi obraz ciekawy, oryginalny i klimatyczny. To zdecydowanie lepsza ekranizacja solowych przygód Hulka.

Advertisement

Uciekinier Louisa Leterriera

The Incredible Hulk twórcy i studio wyraźnie chcieli naprawić błędy poprzedniej ekranizacji. To film o bardzo wartkim tempie, wypełniony akcją i stanowiący de facto dwugodzinny pościg za uciekającym i próbującym pozbyć się napromieniowanego bagażu Bruce’em Bannerem. Rzeczywiście powstało sprawne kino akcji, które – szczególnie gdy w centrum postawi się właśnie Bannera, a nie Hulka – potrafi wciągnąć i trzymać w napięciu. Niestety Louisowi Leterrierowi całkowicie umyka zamysł Stana Lee i Jacka Kirby’ego, według którego Hulk miał być kwintesencją ludzkiej wściekłości, symbolem samozniszczenia.

Advertisement

Hulk w filmie z Edwardem Nortonem to tylko choroba, której bohater chce się jak najszybciej pozbyć. Niestety postać tytułowa grzeszy też fatalnym CGI, które skutecznie zabija dobrą zabawę podczas scen akcji.

Wyrzutek Jossa Whedona

Advertisement

Joss Whedon, podejmując się pracy nad pierwszą częścią Avengers, zmuszony był do ponownego szukania odtwórcy roli Bruce’a Bannera, konflikt na linii Edward Norton – studio doprowadził bowiem do odejścia tego pierwszego (myślicie, że dzisiaj, kiedy Marvel Studios jest tak prężnie działającą maszyną, żałuje?). Padło na Marka Ruffalo, który fizycznie mocno się od Nortona i komiksowej wersji postaci różnił. Na szczęście Ruffalo i Whedon doskonale czuli charakter Hulka, tworząc postać nierozumianego wyrzutka. Widać to już w pierwszej części, a podkreślone zostaje szczególnie dzięki trudnej relacji z Natashą w Czasie Ultrona.  Warto też dodać, że pod względem wykonania postaci filmy Whedona wyniosły Hulka na nieosiągalny do tej pory poziom.

Dziecko Taiki Waititiego 

Advertisement

Zwariowany umysł Taiki Waititiego, nawiązując do komiksowego Planet Hulk, w Thor: Ragnarok zaprowadził zielonego olbrzyma na arenę gladiatorską w odległym zakątku kosmosu – tym samym sprawił, że trudno sobie wyobrazić, żeby Marvel Studios uważało jeszcze jakiś pomysł za ryzykowny. W ten sposób postać, która jeszcze wczoraj uciekała przed rządem przez brazylijskie fawele, staje się ukochanym wojownikiem planety Sakaar. Waititi rozwija przy tym samą postać Hulka, który na długo przejął władzę nad ciałem Bannera i obecnie zachowuje się jak kilkuletnie dziecko.

Jest to ogromny powiew świeżości dla postaci, ale nie zmienia faktu, że również Banner nie pozostaje potraktowany po macoszemu, w pełni uwalniając swój komediowy potencjał. Wielka w tym zasługa doskonałego Marka Ruffalo.

Advertisement

Buntownik braci Russo 

Rozwój Hulka trwa. Kilkuletnie dziecko z Thor: Ragnarok nauczyło się mówić „nie” i kiedy Bruce Banner po raz kolejny chce wykorzystać go jak sprawdzoną maszynę do walki, po raz pierwszy odmawia. Banner zatem przez cały film nie może wesprzeć przyjaciół swoim alter ego, ostatecznie w bitwie o Wakandę decyduje się na wykorzystanie do walki technologii Starka. To z pewnością bardzo odważna i zaskakująca decyzja braci Russo. Zaskakująca o tyle, że zwiastuny, a nawet figurki i zabawki wyraźnie pokazywały nam Hulka w akcji. W filmie zielony potwór pojawia się tylko na moment, w otwierającym film starciu z Thanosem. Czyżby Hulk przestraszył się tyrana i wolał schować w ciele Bannera? Może odpowiedź dostaniemy w czwartej części serii…

Advertisement

Jak widać, Hulk to postać bardzo elastyczna, wpisująca się w wiele stylistyk i możliwa do ciągłej reinterpretacji. Nie wspominając już o bogatym, całkowicie ignorowanym uniwersum tworzonym wokół niej w komiksie od ponad pięćdziesięciu lat. Dość wspomnieć okres, kiedy Hulk był w pełni inteligentną postacią, fakt, że znany z filmów generał Ross zamienił się w końcu w czerwonego Hulka, wymienić kilku ciekawych przeciwników z zasygnalizowanym w The Incredible Hulk Leaderem na czele czy opowiedzieć o kuzynce Bannera, która stała się She-Hulk – prawdziwą inkarnacją girl power i ruchu #MeToo. Szkoda, że nic nie wskazuje na to, żebyśmy prędko doczekali się solowego filmu z marvelowym Mr. Hyde’em.

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *