Zestawienie
6 filmów SCI-FI, które trzeba zobaczyć wg Stevena Spielberga: „niemal religijne doświadczenie”
Steven Spielberg przez dekady sam kształtował kino science fiction, ale zanim zaczął kręcić filmy, był przede wszystkim widzem zafascynowanym fantastyką.
Steven Spielberg przez dekady sam kształtował kino science fiction, ale zanim nakręcił E.T., Bliskie spotkania trzeciego stopnia czy Raport mniejszości, był przede wszystkim widzem zafascynowanym fantastyką. Jego ulubione tytuły pokazują, skąd wzięło się charakterystyczne połączenie widowiska, emocji i dziecięcego zachwytu. Oto sześć filmów, które Spielberg szczególnie ceni.
2001: Odyseja kosmiczna (1968)
To jeden z filmów, o których Spielberg mówił z największym entuzjazmem. W programie James Cameron’s Story of Science Fiction przyznał, że 2001 wywarło ogromny wpływ na jego życie i było pierwszym seansem, który dał mu niemal religijne doświadczenie.

Obejrzał film Kubricka aż 18 razy w pierwszych latach po premierze. Nic dziwnego – bez monumentalnych obrazów 2001: Odysei kosmicznej trudno wyobrazić sobie późniejsze Bliskie spotkania trzeciego stopnia.
Kierunek Księżyc (1950)
Ten stosunkowo zapomniany klasyk George’a Pala Spielberg wskazuje jako przełomowy film science fiction. W 2026 roku, w podcaście The Rewatchables, nazwał go najbardziej realistycznym obrazem o pierwszej podróży człowieka na Księżyc, a zarazem wspaniałym ćwiczeniem z suspensu.

Według niego film sprawił, że widz mógł naprawdę uwierzyć, iż kiedyś wylądujemy na Srebrnym Globie.
Gwiezdne wojny (1977)
Spielberg był jednym z reżyserów, którzy zobaczyli wczesną wersję filmu George’a Lucasa jeszcze przed ukończeniem efektów. Sam wielokrotnie podkreślał znaczenie Star Wars dla rozwoju kina science fiction i jego zdolność do łączenia widowiska z emocjami.

To także część wspólnej historii dwóch przyjaciół, którzy niemal równocześnie zmienili hollywoodzkie myślenie o blockbusterach i science fiction.
Istota z innego świata (1951)
Klasyk Christiana Nyby’ego i Howarda Hawksa należy do filmów, które ukształtowały Spielbergowskie podejście do kosmitów.

Szczególnie znaczący jest finałowe ostrzeżenie Keep watching the skies!, od którego wzięto roboczy tytuł Bliskich spotkań trzeciego stopnia.
Godzilla: Król potworów (1956)
Spielberg jako dziecko oglądał właśnie tę amerykańską wersję Godzilli i wspominał ją jako film, który sprawił, że uwierzył, iż potwór naprawdę istnieje.

W jednym z przypisywanych mu wspomnień nazwał ją najbardziej mistrzowskim filmem o dinozaurach właśnie dlatego, że potrafił przekonać widza do swojej fikcji.
Diuna: Część druga (2024)
Najświeższy wybór jest zarazem najmocniejszym komplementem. Spielberg powiedział Denisowi Villeneuve’owi, że stworzył jeden z najbardziej błyskotliwych filmów science fiction, jakie kiedykolwiek widział. Zachwyciła go nie tylko skala świata, ale też sposób, w jaki pustynia Arrakis została sfilmowana niemal jak ocean. W 2026 roku poszedł jeszcze dalej: uznał obie Diuny za jedne ze swoich ulubionych filmów sci-fi wszech czasów.

