search
REKLAMA
Wywiad

Rozmawiamy z YANNICKIEM BISSONEM, odtwórcą roli DETEKTYWA MURDOCHA

Jan Tracz

15 sierpnia 2021

REKLAMA

Z okazji premiery nowego sezonu kultowego serialu Detektyw Murdoch na kanale Epic Drama porozmawialiśmy z Yannickiem Bissonem, odtwórcą roli samego Murdocha. Aktor opowiedział nam o formowaniu postaci, najnowszych sezonach czy atrakcyjności poszczególnych epizodów. Odcinki emitowane są w dni powszednie o 19:30, serdecznie zapraszamy do oglądania!

Jan Tracz: Jak się masz?

Yannick Bisson: Wspaniale, dzięki! Jadę właśnie na plan 10 odcinka 15 sezonu Detektywa Murdocha.

Kolejny już sezon. Nie zamierzasz się zatrzymywać, prawda?

Nawet o tym nie myślę. (śmiech)

Jak myślisz, dlaczego widzowie wciąż są zainteresowani waszym serialem?

Chodzi głównie o ich apetyt na kolejne epizody, a pojawia się on głównie dzięki naszej ciężkiej pracy. Liczba widzów pozostaje w miarę spójna, bo robimy wszystko, by każdy odcinek okazał się dla nich taką małą przygodą. Wiesz jak to jest, to swego rodzaju maszyna, która, jeśli działa, nieustannie się napędza. Są widzowie, to pojawia się zlecenie na kolejny sezon. A później następny i następny, i tak dalej… Pracujemy, jakby ta opowieść nigdy nie miała się skończyć. Czujemy satysfakcję, kiedy te liczby się zgadzają, a ludzie nadal chcą oglądać Murdocha. A one, swoją drogą, ciągle się zgadzają! To świetne, że ktoś nie tylko obejrzy parę epizodów, ale i zainteresuje się całym serialem. Dobrze być częścią tego projektu.

Jaki jest wasz sposób na podtrzymanie tych liczb? Zmiana formuły? Świeżość obrazowanych wydarzeń? Charyzma twojego bohatera?

Zawsze staramy się, by opowiedziana przez nas historia odnosiła się do przeżyć widzów, okazywała się dla nich choć trochę istotna. Staramy się poruszać takie tematy, które ludzie zazwyczaj omawiają przy stoliku w salonie. Różnica jest taka, że my ubieramy to w taki wiktoriański płaszczyk, który okazuje się pociągający właśnie dzięki swojej estetyce. Jeśli stworzysz coś prostego, interesującego, przy tym nieodbiegającego od otaczającej nas rzeczywistości, a przy okazji dorzucisz tam parę autorskich niespodzianek, to machinalnie otrzymasz formułę na sukces! Kluczem są solidne postaci i wiarygodny świat przedstawiony, który daje pole do jego eksploracji.

Wierzysz w to, że nadal, po 15 sezonach, jesteście w stanie zdobyć nowych widzów? Czy jednak wasza widownia składa się głównie z samych zagorzałych fanów?

To dziwna sprawa. Za każdym razem wierzę, że tylko fani oglądają nasz serial, a potem reflektuję się, że tylko ograniczam swoje myślenie. Jeśli robisz coś dobrze, to z automatu otrzymujesz coraz to większy profit. Tak też jest z Detektywem Murdokiem, z sezonu na sezon mamy większą i większą publiczność. I to nie jest przypadek! Mówię tu o ludziach z całego świata, a co ciekawe, nie ograniczają się oni do jednej grupy społecznej. Interesują się nami młodsi, starsi i tak dalej. Ta skala rośnie. Nawet w social mediach otrzymuję feedback od kont z naprawdę różnych stron świata. Okazuje się, że nawet w bardzo dalekich miejscach nasz serial może oddziaływać na widzów. I to jest wspaniałe. Bo nie chodzi tylko i wyłącznie o mnie samego. Ten serial jest ucieleśnieniem naszej kultury i kreatywności całej ekipy filmowej. Jeśli ludzie z innych krajów się z tym serialem identyfikują, jeśli on na nich w jakikolwiek sposób wpływa, to myślę, że jest to powód do dumy.

Jesteś nie tylko aktorem, ale także reżyserem. Nakręciłeś bardzo wiele odcinków. Jak łączysz te dwie funkcje?

Sam nie wiem! To na pewno jest bardzo wykańczające fizycznie, ten natłok obowiązków potrafi przytłaczać. Wiesz, robię to od 10 lat, mam już swój własny system. Najpierw musiałem go wypracować, a następnie poszło już z górki. Na ten moment sprawia mi to masę satysfakcji. Rozumiem ten świat, znam te postaci, wiem, jak powinniśmy je rozwijać… Sam też stałem się cholernie pewny siebie w odgrywaniu mojego Murdocha. Dzięki tym aspektom poszerzam perspektywę, otworzył mi się zupełnie nowy wachlarz możliwości. Rozluźniłem się, dlatego zawsze jestem w stanie dodać coś kreatywnego od siebie.

A jak udało ci się rozwinąć postać twojego protagonisty na przestrzeni lat? Na to też miałeś sposób czy jednak ten aspekt wyklarował się z czasem?

Trudne pytanie… Myślę, że moim świadomym pomysłem na Murdocha było jego powolne kształtowanie. Kiedy widziałem, że mam wiele odcinków na jego rozwój w danym sezonie, wtedy dawałem sobie czas. Dawałem mu czas! Lubię powtarzać, że William Murdoch jest lustrzanym odbiciem nas samych. Zresztą zobacz sam. Na początku widzimy go jako konserwatywnego człowieka, nieco oddalonego od otaczającego nas świata. Z biegiem wydarzeń (czytaj: sezonów) ta postać ewoluuje. Uczy się nowych zdolności, dochodzi do oryginalnych refleksji, w danych sytuacjach potrzebuje pomocy nowych ludzi, a dzięki nowym ludziom odkrywa nowe miejsca, zaczyna się adaptować do otaczającego go społeczeństwa. Murdoch zaczyna otwierać się na życie. Ale potrzebował czasu, lat doświadczenia. Dzięki temu zaczął rozumieć znacznie więcej rzeczy.

Jeszcze zanim się rozłączymy: na forach czytałem, że najnowsze sezony posiadają najlepsze odcinki z całej serii. Jak się do tego odniesiesz? 

Na pewno znajdą się ludzie, którzy przykładowo obejrzeli pięć, sześć najnowszych sezonów i zaczną je oceniać w ich własnym mniemaniu. Tak, zapewne dla nich niektóre z tych epizodów okażą się najlepsze! Ale jak możesz doceniać te nowe, kiedy nie widziałeś wszystkich poprzednich? Tutaj liczy się kontekst. Ja jestem świadom, że nasze najnowsze odcinki trzymają bardzo wysoki poziom, ale tego typu szufladkowanie jest raczej bardzo subiektywne. Jeśli przeczytasz opinię, że te są najlepsze, to z góry wyjdziesz z założenia, że te poprzednie prawdopodobnie są na znacznie niższym poziomie. Z drugiej strony tego typu hasła wynikają z ogromnej ekscytacji widzów. Dla nich każdy epizod to pewnego rodzaju przeżycie. Jeśli pomyśleć o tym w ten sposób, to chyba nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego odbioru naszego serialu, nieprawdaż?

Avatar

Jan Tracz

Studiuje filmoznawstwo na uczelni King's College London w Wielkiej Brytanii, aktualnie pisuje dla Papaya Rocks, Noizz, Przeglądu i Gry-OnLine. Współpracował z Rock Radiem, portalem Movies Room, a także publikował dla Tygodnika Solidarność i Filmawki. Czechofil, audiofil i entuzjasta tenisa. Uwielbia wywiady, rozmowa z ludźmi to dla niego sama przyjemność.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA