search
REKLAMA
Wywiad

Rozmawiamy z MATTHEW LEWISEM o WSZYSTKICH STWORZENIACH DUŻYCH I MAŁYCH

Jan Tracz

12 listopada 2021

REKLAMA

Z okazji premiery drugiego sezonu serialu Wszystkie stworzenia duże i małe na kanale Epic Drama porozmawialiśmy z Matthew Lewisem, serialowym Hugh Hultonem, którego szersza publiczność może znać z roli Neville’a Longbottoma z Harry’ego Pottera. Premiera już dziś o 20:30, serdecznie zapraszamy do oglądania.

Jan Tracz: Pomiędzy pierwszym a drugim sezonem widzowie otrzymali tzw. specjalny odcinek świąteczny. Jest on kluczowy w zrozumieniu fabuły serialu, a polscy widzowie nie mieli szansy go obejrzeć. Jak wydarzenia z tego epizodu wpływają na twojego bohatera?

Matthew Lewis: Chciałbym opowiedzieć ci wszystko ze szczegółami, ale mnie w nim praktycznie nie było! Jednak rozumiem pytanie: [SPOILER] mój bohater, Hugh Hulton, zostaje zostawiony przy ołtarzu przez Helen Alderson, która nie jest gotowa na ślub. To wydarzenie będzie definiować ścieżkę, którą podąża drugi sezon. A jeśli chodzi o świąteczny klimat tego odcinka, to podobno wszyscy nosili sweterki, wspólnie poczuli święta i bawili się świetnie. Beze mnie… (śmiech).

Zatem jak czułeś się, wracając na plan Wszystkich stworzeń dużych i małych?

Najlepiej na świecie. To nie był serial, do którego w ogóle spodziewałem się wrócić. Wiesz, moja rola w pierwszym sezonie była mała, więc tym bardziej ucieszyłem się, kiedy zaproponowano mi powrót do drugiego sezonu ze znacznie większym czasem ekranowym. Twórcom zależało, by wróciła większość postaci, by ten świat nie był anonimowy, ale żył swoim własnym życiem. To dobre zagranie, ponieważ pozwala widzowi zżyć się ze światem przedstawionym w taki sposób, by następnie czekał na kolejne sezony. On wtedy zaczyna znać imiona bohaterów, kojarzy każdego, śledzi większość wątków i liczy, że będą kontynuowane w przyszłości… Hugh jest integralną częścią tej scenerii, więc w rozumowaniu producentów on po prostu musiał wrócić!

Czyli byłeś bardzo zaskoczony.

Tak, a do tego podekscytowany, bo po raz kolejny kręciliśmy w Yorkshire w Anglii, a to miejsce z którego pochodzę. Poczułem nie tylko sentymentalną aurę, ale i jakąś nieopisaną energię, która udzielała mi się podczas nagrywania odcinków. Co więcej, cała moja rodzina na pamięć zna książki i oryginalną ekranizację Wszystkich stworzeń dużych i małych. Kiedy reklamowali castingi itp. do naszej nowej serialowej wersji, mój ojciec powiedział: „Musisz spróbować w tym zagrać”. Dla kogoś, kto wieczorami gra w krykieta i kto wychował się na tej opowieści… to była sprawa życia i śmierci.

Musiałeś sprawić im wielką niespodziankę, kiedy powiedziałeś, że dostałeś tę rolę…

Powiedzmy, że w naszym domu zapanowały pozytywne wibracje (śmiech). Ciekawa jest też sprawa, że gram postać, która nie wystąpiła w oryginalnym serialu. Pewnie dlatego twórcy mogli pozwolić sobie na taki rozwój Hugh, jaki tylko by chcieli. Kiedy wróciłem na plan, wraz z Nicholasem Ralphem i Rachel Shenton musieliśmy przemyśleć, jak rozwiniemy chemię między naszym trójkątem miłosnym. Mój Hugh miał wyjść za bohaterkę Rachel, postać Nicholasa także się w niej zadurza, a ona sama zostawia mnie w kościele, bo i w swoich miłostkach jest niezdecydowana. Tak, to jest nieco pogmatwane (śmiech). W serialu pojawia się wiele pytań, a naszym zadaniem było na nie atrakcyjnie odpowiedzieć. Ogólnie dobrze było nam wrócić na plan. Kiedy skończyliśmy zdjęcia do pierwszego sezonu, to parę dni później oglądałem już wiadomości o zagrożeniu, jakim stawał się Covid. Mieliśmy długą przerwę, ale wróciliśmy silniejsi i żądni filmowych wrażeń. Kręcenie tego wspaniałego serialu to był zbiór wielu ciepłych momentów.

Matthew Lewis (z przodu z prawej) jako Neville w “Harrym Potterze i Zakonie Feniksa”

Zachwycasz się opowieścią, w której niedawno wziąłeś udział. Dlaczego? Jak to się dzieje, że ta historia o małym miasteczku ma tylu fanów na całym świecie?

Swego czasu zastanawiałem się, jak to jest, że sam tak entuzjastycznie reaguję na ten serial. Dramaty historyczne nigdy mnie nie kręciły, i to nie jest tak, że mam do nich jakiś uraz, po prostu nigdy nie było mi po drodze. Więc kiedy otrzymałem propozycję zagrania Hugh, zacząłem się zastanawiać. Czy to jest w ogóle dla mnie? Mój agent powiedział mi wtedy, żebym po prostu przeczytał tę powieść, a od razu odmieni się moja perspektywa. Wystarczyło pięć stron, abym mógł w pełni wsiąknąć w ten świat. Pięć stron książki! Dla mnie to było niebywałe. Chodzi o sam fakt, że ta książka działa jak wehikuł czasu. Poznajemy życie mieszkańców przedwojennej Anglii, staramy się zrozumieć, jak ważna była wówczas rola weterynarza czy jak ludzie żyli w ówczesnych warunkach. Ja mogłem poznać te dzieje, a przykładowo mój ojciec mógł przypomnieć sobie czasy swojego dzieciństwa (w tym roku kończy 79 lat). Myślę, że to w tej literaturze tkwi moc tego serialu. To bardzo ciepła i zabawna rzecz. Następnie spotkałem się z obsadą naszego serialu i zrozumiałem, że wzięcie tej roli było jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Zgraliśmy się wszyscy perfekcyjnie. Mam nadzieję, że reszta zespołu też tak uważa. (śmiech)

 

 

Avatar

Jan Tracz

Studiuje filmoznawstwo na uczelni King's College London w Wielkiej Brytanii, aktualnie pisuje dla Papaya Rocks, Noizz, Przeglądu i Gry-OnLine. Współpracował z Rock Radiem, portalem Movies Room, a także publikował dla Tygodnika Solidarność i Filmawki. Czechofil, audiofil i entuzjasta tenisa. Uwielbia wywiady, rozmowa z ludźmi to dla niego sama przyjemność.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA