Connect with us

Recenzje

LARGO WINCH 2

LARGO WINCH 2 to pełen akcji thriller, w którym bogaty spadkobierca staje w obliczu niebezpieczeństw i tajemnic. Odkryj mroczne sekrety!

Published

on

LARGO WINCH 2

Kino Świat wyrasta na największego na polskim rynku dystrybucji kinowej manipulatora i, nie bójmy się użyć tego słowa, oszusta. Coraz częściej zdarza się bowiem, że ów dystrybutor reklamuje swoje filmy jako coś, czym w rzeczywistości nie są. O ile jeszcze da się przełknąć slogan reklamowy koszmarnie złego filmu Delfin Plum, z kompletnie bezpłciową tytułową postacią, którą dystrybutor śmie nazywać „najsympatyczniejszym delfinem świata”, o tyle najzwyklejszy w świecie dramat Między światami przedstawiony w polskim trailerze jako metafizyczny film o duchach, poważnie wprowadza potencjalnych widzów w błąd. Drugim rodzajem manipulacji uprawianej przez Kino Świat jest zmienianie tytułów sequeli wprowadzanych do kin, aby widzowie nie kojarzyli ich ze słabymi częściami pierwszymi.

Jako przykład podam tu nieoglądalnych Mysich agentów (El Raton Perez 2), będących kontynuacją równie słabego Stefana Malutkiego„. Zresztą już przy pierwszej części doszło do manipulacji, albowiem oryginalny tytuł El Raton Perez (czyli Zębowa wróżka) Kino Świat przetłumaczyło wówczas jako Stefan Malutki, by niezgodnie z prawdą zasugerować, że mamy do czynienia z kontynuacją hollywoodzkich przygód Stuarta Malutkiego, z którymi hiszpańsko-argentyński film nie miał nic wspólnego. Filmem Largo Winch Kino Świat próbował z kolei podpiąć się pod koniunkturę Bourne’ów i Bondów, reklamując film sloganem: „Godny rywal Bourne’a i Bonda” – nie wiem tylko dlaczego i na jakich zasadach miałby Largo Winch rywalizować z wyżej wymienionymi.

Advertisement

Jeśli już, lepiej było nazwać go następcą słynnych agentów lub godnym partnerem, ale nie rywalem. Doszliśmy niniejszym do filmu Largo Winch 2, który stał się przedmiotem największej manipulacji w historii Kino Świata, a może i w historii świata w ogóle. Producent Largo Winch 2 prezentuje głównego bohatera w centrum plakatu, a Sharon Stone z lewej strony, prawą pozostawiając pustą. Kino Świat zdecydował się tę pustkę sprytnie wypełnić Weroniką Rosati, która w Largo Winch 2 zagrała postać mniej niż epizodyczną. Od siebie dodam jedynie, że skoro film powstawał w Niemczech, Francji, Belgii, Tajlandii i Hongkongu, owa pustka na plakacie być może przewidziana została dla dystrybutorów w różnych krajach, żeby w tę pustkę wstawiali sobie swojego statystę, który gdzieś tam się w kadrze pojawia, i reklamowali film na zasadzie:

„Nasz aktor/aktorka w pojedynku aktorskim z Sharon Stone…”.

Postać Sharon Stone (tak, tej Sharon Stone, która zmierzyła się w aktorskim pojedynku z Rosati, przegrywając z kretesem) w telewizyjnym wystąpieniu szkaluje Wincha, oskarżając go o zbrodnie przeciwko ludzkości, a po kilku dniach odwołująca to słowami: Pan Winch nie popełnił zbrodni przeciwko ludzkości jawi się jako postać niewiarygodna, mała dziewczyna z piaskownicy, która nieświadoma wagi słów, jakie wypowiada, mówi publicznie: Krzyś jest gupi, by za chwilę powiedzieć: Krzyś jest tofany. W dodatku pani Stone podczas oficjalnego spotkania, na którym ukochana Wincha obciąża go zeznaniami (czyli to cholernie poważne spotkanie), siada sobie przed Winchem na biurku (na biurku!), zarzuca nogę na nogę i tak siedzi przez całe spotkanie-przesłuchanie. Być może chciała tym Stone w jakiś sposób nawiązać do swojego słynnego występu na sali przesłuchań w Nagim instynkcie – nie wiem i w sumie nie obchodzi mnie to.

Advertisement

Na szopce z Weroniką Rosati traci niestety sam film, bo w polskim Internecie nie mówi się o nim inaczej niż w kontekście epizodycznego występu polskiej gwiazdki, podniesionego do rangi roli drugoplanowej, i zestawiania jej z Sharon Stone, co nie ma żadnego sensu ani uzasadnienia w filmie, będąc ewidentną kpiną zarówno z naszej aktorki, jak i potencjalnego widza. Nazwisko Rosati, wepchnięte w polskim trailerze PRZED Sharon Stone, nie pojawia się nawet w napisach początkowych Largo Winch 2, a jej bohaterka nie ma żadnego wpływu na intrygę. Żeby zupełnie zmylić widza, Kino Świat wymyśliło sobie, że nie zatytułuje filmu po bożemu Largo Winch 2, tylko Spisek. Biorąc więc do kupy wszystkie praktyki uprawiane przez Kino Świat nie zdziwiłbym się wcale, gdyby np. film Smerfy zareklamowali jako Avatar 2.

A jaki jest sam film, któremu poświęcona jest niniejsza recenzja? Letni, bez większych emocji czy porządnych akcji. Pościg z prologu sfilmowany jest chaotycznie i zbyt szybko, jak w Quantum of Solace, a mimo to brak mu dynamiki. Walki wręcz także są nieczytelne i za szybko pocięte, a strzelanina i bójka na pięści podczas spadania z samolotu, jakkolwiek interesująca pod względem pomysłowości, zdaje się być przekombinowana i nie pasuje za bardzo do całkiem realistycznej konwencji świata Largo Wincha. Próby wplecenia do opowieści humoru, poprzez m.in. pomocnika Wincha, kreowanego na nieporadnego gościa wysłanego w teren (w stylu Marcusa z Ostatniej Krucjaty Spielberga) nie spełniają swojego zadania, bo głupkowate sceny gryzą się z powagą sytuacji pozostałej części opowieści.

Advertisement

A już ujęcie, na którym Largo Winch zamyka zdezelowane, zmasakrowane kulami Audi centralnym zamkiem, zamiast wywołać u widza radosny uśmieszek, sprawia wrażenie humoru ociężałego i wstawionego na siłę.

Largo Winch 2, przepraszam, Spisek przeleci przez nasze kina niezauważony, podobnie jak część pierwsza, choć to film w sumie poprawny i dający się bezboleśnie obejrzeć. Jeśli Spisek was ominie, nie macie jednak czego żałować. To film, który jednym okiem wpada, a drugim wypada. A jedynym, co tak naprawdę pozostanie w pamięci polskiego widza, będzie prostacka manipulacja przy akcji promocyjnej filmu z Weroniką Rosati w roli głównej. 

Advertisement

Tekst z achiwum film.org.pl (25.06.2011)

Advertisement

Od chwili obejrzenia "Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia "Akirę”, "Drive”, "Ucieczkę z Nowego Jorku", "Północ, północny zachód", i niedocenioną "Nienawistną ósemkę”). Wielbiciel Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Autor książki "Frankenstein 100 lat w kinie". Założyciel, i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE. Od 2016 roku zawodowo zajmuje się fotografią reportażową.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *