Recenzje

GRA O TRON – OSTATNIA WARTA. Pożegnanie z Westeros

Słodko-gorzkie pożegnanie z serialem i hołd dla tworzącej go ekipy

Autor: Tomasz Raczkowski
opublikowano

Gra o tron była jednym z największych popkulturowych widowisk ostatnich lat. Serial HBO rokrocznie gromadził przed ekranami miliony widzów, którzy zainwestowali w ekranizację sagi George’a R. R. Martina nie tylko czas i uwagę, ale też wielkie pokłady emocji i fanowskiego oddania. W ciągu ośmiu lat emisji stworzona przez Davida Benioffa i D. B. Weissa saga na trwałe wpisała się w krwiobieg współczesnej telewizji i globalnej kultury, trudno się więc dziwić, że zakończenie Gry o tron po 8. sezonie jest odbijającym się szerokim echem – zarówno ze względów artystycznych, jak i rynkowych – emocjonalnym pożegnaniem ze światem, w którym wielu z nas pozostawało od tych kilku lat do reszty zanurzonymi. Nim jeszcze na dobre opadł kurz po głośnym odcinku finałowym, HBO proponuje nam na pożegnanie z ulubionym serialem interesujący epilog w postaci dokumentu Jeanie Finlay Gra o tron – Ostatnia warta.

Prawdopodobnie nawet ci, którzy nie śledzili z wypiekami na twarzy intryg wielkich rodów Westeros, kojarzą najbardziej rozpoznawalne twarze Gry o tron – Kita Haringtona, Emilię Clarke, Petera Dinklage’a, Lenę Headey, Nikolaja Costera-Waldau i innych charakterystycznych aktorek i aktorów, którzy przewinęli się przez serial (nie zapominajmy o niebagatelnym wkładzie Seana Beana i Charlesa Dance’a w ukształtowanie tożsamości ekranowej Gry o tron). Serial HBO wzbogacił CV wielu znakomitych przedstawicieli aktorskiego rzemiosła, wielu wykreował zaś na światowego formatu gwiazdy i ustawił im na lata rozpoznawalność w branży. Naturalnie to właśnie aktorzy i aktorki, a w dalszej kolejności showrunnerzy Benioff i Weiss są z miejsca kojarzeni z Grą i tron i to ich twarze oraz nazwiska serial wywindował na medialny piedestał. Jednak nie trzeba chyba nikogo uświadamiać, że za takiej skali produkcją stoi także cała rzesza „niewidzialnych”, w szerszej świadomości niemalże anonimowych ludzi – członków ekipy filmowej, od obsługi cateringu, przez koordynatorów działów, aż po producentów. To właśnie im w pierwszej kolejności poświęcona jest Ostatnia warta.

Towarzysząca ekipie Gry o tron przez cały, wyjątkowo długi, okres zdjęciowy 8. sezonu Finlay stara się ukazać zaplecze gigantycznego przedsięwzięcia telewizyjnego. Filmując bazę produkcyjną pod Belfastem, podróżując za planem do kolejnych lokacji – od Chorwacji, przez Hiszpanię po Islandię – dokumentalistka ze swoim zespołem pokazuje nam w sugestywnym przekroju, jak wiele elementów składa się na to, co otrzymaliśmy na ekranie i jak ciężka praca zastępów fachowców stoi za ostatecznym efektem. W Ostatniej warcie widzimy więc przede wszystkim codzienny trud szeregowych uczestników projektu, którzy dzięki kamerze Finlay otrzymali swoje „pięć minut”, w czasie których to oni przejmują uwagę fanów od pojawiających się przelotnie, raczej na drugim planie, aktorów i showrunnerów.

David Nutter, reżyser 1., 2. i 4. odcinka 8. sezonu

Choć w jednej z pierwszych scen filmu zestawione zostają zbiorowe próby czytane – pierwsza, z 2010 roku oraz ostatnia, otwierająca kręcenie finałowego sezonu – nie jest to sentymentalny dokument pokazujący proces tworzenia Gry o tron na zasadzie nostalgicznych wspominek. Wątek zżycia i przywiązania do długotrwałej produkcji pojawia się mimochodem w kluczowych momentach, podkreślając skalę przedsięwzięcia i znaczenie serialu dla tworzących go ludzi. To jednak dopiero uzupełnia zasadniczą materię Ostatniej warty, czyli ukazanie zbiorowego wysiłku umożliwiającego widzom (a także samym współtwórcom) podróż do świata Westeros. Częściej niż sentymentalne westchnienia widzimy więc przygotowania do wejścia na plan, ćwiczenia scen i przymiarki kostiumów.

W tak zorientowanej opowieści nie sposób było oczywiście w równym stopniu pokazać wszystkich członków kilkusetosobowej ekipy. Finlay koncentruje się na kilku postaciach i to z ich perspektywy ukazuje kulisy powstawania Gry o tron – są to m.in. producentka Bernie Caulfield, koordynatorka działu charakteryzacji Sarah Gower, doświadczony statysta Andrew McClay, członek zespołu odpowiedzialnego za scenografię Del Reid, odpowiedzialny za sekwencje kaskaderskie i równocześnie wcielający się w rolę Nocnego Króla Vlad Furdik i reżyser połowy epizodów finałowej serii, David Nutter. Z ich osobistych perspektyw wyłania się w Grze o tron – Ostatniej warcie słodko-gorzki obraz pożegnania ze stanowiącym znaczną część ich życia dziełem. Dzięki nim widzimy Grę o tron jako z jednej strony fascynującą przygodę kreowania fantastycznego świata i epickiej historii, z drugiej zaś jako żmudną i wyczerpującą pracę. Widzimy przy tym spektrum towarzyszących powstawaniu serialu postaw – od ekscytacji udziałem w widowisku McClaya (wyrastającego na serce filmu), przez stres koordynatorów, aż po metodyczną rutynę producentów.

Vladimir Furdik, kaskader i odtwórca roli Nocnego Króla

Finlay koncentruje się na kilku członkach ekipy i to z ich perspektywy ukazuje kulisy powstawania serialu.

Poznajemy też skalę logistyczną – producentka w jednej ze scen mówi, że realizacja tego sezonu to jak nakręcenie wysokobudżetowego filmu kinowego według telewizyjnego grafika. Nic dziwnego, że Finlay zdarza się filmować skrajnie wyczerpanych, zestresowanych czy pękających emocjonalnie pod wpływem wielotygodniowej rozłąki z najbliższymi członków ekipy. W ten prosty sposób wydobywana jest przez twórców prawda o spektaklu – serialowa ekipa to złożony organizm, w którym pojawiający się na chwilę aktorzy i aktorki to tylko drużyna wykończeniowa, dopełniająca mozolnej pracy pozostałych komórek filmowej maszynerii. Widząc, jak wiele działań składa się na kilkudziesięciominutowy odcinek, dostrzegamy organiczną wartość serialu i pragmatyczne podstawy dla kreatywnych zabiegów na poziomie scenariusza, montażu i promocji.

Ostatnio dodane