search
REKLAMA
Krótkie spięcie

RECENZENT TO SEKSISTA. Czy mężczyzna ma jeszcze prawo oceniać aktorkę?

Weronika Lipińska

4 lutego 2021

REKLAMA

Odkąd w 2017 roku kilkadziesiąt kobiet oskarżyło Harveya Weinsteina o molestowanie i napaści seksualne, branża filmowa zmieniła się radykalnie.

Słuszne skandale w znacznej mierze przyczyniły się do powstania ruchów Me Too i zapoczątkowanego przez kobiety Hollywood Time’s Up, których głównym założeniem jest nagłośnienie rozmiaru problemu przemocy seksualnej wobec kobiet i zapobieganie molestowaniu. Być może nagromadzenie sygnałów, że w dyskursie publicznym znalazło się w końcu miejsce na rzetelne zaadresowanie kwestii przemocy mężczyzn wobec kobiet, przyczyniło się do lawinowego efektu, który obserwujemy do dziś. Oprócz namnożenia w przemyśle filmowym kolejnych oskarżeń przez ośmielone legalistyczną skutecznością kobiety bardziej stanowcza niż kiedykolwiek komunikacja objęła też przejawy seksizmu i dyskryminacji.

Jak jednak każde zjawisko, i to zrealizowało swój potencjał do eskalacji również w skąpą w zdrowy rozsądek przesadę, której skutkiem są zachowania z pogranicza seksizmu i dyskryminacji kobiet wobec mężczyzn. Niestety można odnotować przypadki, w których idea została poniekąd skonsumowana przez coś na kształt odwetu. Sama znam mężczyzn, którzy bywali wykluczani z dyskusji o podłożu feministycznym ze względu na płeć. To dość jaskrawy przykład. Odmawianie komuś głosu ze względu na płeć kojarzy mi się dość jednoznacznie. Na polu publicystyki filmowej ciekawym przypadkiem są ostatnie kontrowersje wokół recenzji Obiecującej. Młodej. Kobiety., która ukazała się rok temu na łamach magazynu “Variety” po pokazie na Festiwalu Filmowym Sundance. Carey Mulligan wciela się w tym filmie w Cassie, bohaterkę oddaną misji bezlitosnej edukacji drapieżców seksualnych napotykanych w barach i klubach. Zapobiega przy tym dalszym nadużyciom z ich strony wobec innych kobiet.

seksista

W minionym tygodniu sieć obiegły doniesienia, że Mulligan poczuła się dotknięta fragmentem recenzji, w którym autor – Dennis Harvey – komentuje jej wygląd w filmie, do czego odniosła się w grudniu. Poniżej rzeczony fragment.

Mulligan, która jest dobrą aktorką, zdaje się odrobinę dziwnym wyborem do tej złożonej roli oczywistej femme fatale – Margot Robbie jest tu producentką i można sobie (być może nazbyt łatwo) wyobrazić, że kiedyś rola była przeznaczona dla niej. Tymczasem w przypadku tej gwiazdy Cassie nosi swoje wabiki jak nieudany drag; nawet jej długie blond włosy zdają się peruką.

A oto, co aktorka miała do powiedzenia na ten temat podczas rozmowy dla “The New York Times”:

Poczułam się, jakby w gruncie rzeczy twierdził, że nie jestem wystarczająco atrakcyjna do tego rodzaju podstępu [bohaterka podstępem wabi mężczyzn w pułapkę – przyp. red.]. Nie chodziło o to, że zraniło to moje ego – w pełni dostrzegam, że Margot Robbie jest boginią. (…) Doprowadzało mnie to do szału. Myślałam: “Naprawdę? Przy tym filmie napiszesz coś tak ewidentnego? Teraz? W 2020?” Po prostu nie mogłam w to uwierzyć. Nie dajemy już kobietom wyglądać normalnie lub jak prawdziwy człowiek. Dlaczego każda kobieta, która pojawia się na ekranie, musi wyglądać jak supermodelka? To się przekształciło w sytuację, gdzie oczekiwania odnośnie piękna i perfekcji na ekranie wymknęły się spod kontroli.

W rezultacie kontrowersji, z których wynikało że autor to seksista, “Variety” zamieściło nad tekstem Harveya przeprosiny. Jednak po zapoznaniu się z treścią recenzji wyraźny jest raczej ogólny wydźwięk pozytywny, miejscami zarzucający pewne niespójności, a nie seksistowska natura rzekomego przytyku do wyglądu aktorki. W kontekście fragment dotyczący prezencji bohaterki Mulligan zdaje się po prostu komentować dany wybór castingowy w połączeniu z daną charakteryzacją i kostiumami, nie atrakcyjność odtwórczyni. Autor też nie pozostawił zarzutów bez dość wyczerpującej odpowiedzi.

Nie stwierdziłem ani nie miałem na celu implikować, że Mulligan jest “niewystarczająco atrakcyjna” do tej roli. Jestem 60-letnim gejem i nie rozmyślam nad atrakcyjnością młodych aktorek, nie mówiąc już o pisaniu o tym. Byłem zbulwersowany, że obsmarowano mnie jako mizogina, co jest czymś bardzo obcym moim osobistym przekonaniom i poglądom. To wszystko było dla mnie równie przerażające, jak gdyby ktoś stwierdził, że jestem zagorzałym zwolennikiem Trumpa. To, o czym starałem się napisać, to nacisk, jaki film i występ Mulligan kładą na przebranie, odgrywanie ról i celowe zmyłki narracyjne. Nie wspomniałem również o Margot Robbie dla jakiegoś porównania “wyglądu osobistego”. Robbie jest producentką filmu i napisałem o niej tylko po to, aby podkreślić, jak obsada wpływa na przewrotną treść filmu – gwiazda kojarzona z postacią taką jak Harley Quinn może wzbudzić bardzo konkretne oczekiwania, a Mulligan jest jak kameleon i jej bardzo wystylizowany występ sprawia, że ​​widz nie wie, dokąd historia zmierza. Założyłem, że twórcy, którzy zrobili tak złożony, wielopoziomowy film, nie zinterpretują moich słów jako prostackiego seksizmu. O ile Carey Mulligan jest oczywiście uprawniona do interpretowania tego, co napisałem, jak jej się podoba, to jej projekcja, że zasugerowałem, jakoby była “niewystarczająco atrakcyjna”, wydaje mi się po prostu dziwaczna. Przykro mi, że tak uważa, i przykro mi również, że wyciągnęła ten pochopny wniosek.

Trudno odmówić kobietom słuszności w nadmiernej czujności. Ale niekiedy może ona przybrać postać przewrażliwienia prowadzącego do pochopnych wniosków. Warto poczynić wysiłek zakwestionowania swojej odruchowej reakcji ofensywnej. Tego typu nieporozumienia są szkodliwe dla obydwu stron – stygmatyzowanie mężczyzn legitymizuje stygmatyzowanie płci w ogóle, a to jest sprzeczne z ideą równości przyświecającej działaczkom. Poza tym może wskazywać na hipokryzję kobiet w takich sytuacjach, co odbiera nam wiarygodność. Automatyczną wrogością uzyskamy jedynie utrwalenie opresyjnych mechanizmów, które potępiamy. Z tą tylko różnicą, że role się odwrócą. Tymczasem wygląda na to, że Dennis Harvey może być ofiarą takich właśnie podwójnych standardów. Jeszcze się nie rozstrzygnęło, czy po 30 latach pracy dla “Variety” zostanie zwolniony w konsekwencji stronniczej interpretacji fragmentu swojej recenzji.

W sferze domniemania pozostaje też potencjalnie jeszcze gorszy aspekt całej sprawy – mężczyzna zwrócił uwagę, że jego słowa wzbudziły kontrowersje i wywołały komentarz Mulligan dopiero po 11 miesiącach od publikacji, kiedy film w końcu doczekał się premiery, promocji i kampanii oscarowej.

Weronika Lipińska

Weronika Lipińska

REKLAMA