search
REKLAMA
Felietony

Czy EUFORIA zachęca do brania narkotyków?

To, o czym należy pamiętać, to fakt, że “Euforia” jest serialem przeznaczonym dla dorosłych widzów.

Maja Budka

1 lutego 2022

REKLAMA

Kilka dni temu internet obiegła przykra informacja, że w miejscowości Tonneins w południowej Francji znaleziono dwie nastolatki po przedawkowaniu narkotyków. Jednej nie udało się odratować. Ze wstępnych ustaleń wynika, że dziewczyny mogły naśladować bohaterkę Euforii. Ponoć bardzo serial lubiły i inspirowały się nim w makijażu czy ubiorze. 

Ta sytuacja ponownie rozpoczęła dyskusję, czy serial dostępny na HBO nie jest szkodliwy społecznie. Czy nie zachęca do zażywania narkotyków albo nawet tego nie gloryfikuje. Pod adresem twórców padły bardzo wyraźne oskarżenia. Rozumiem je i wiem, skąd się biorą. Jednak nie zgodzę się, aby Euforia miała budować pozytywne podejście do narkotyków. Ktoś, kto tak uważa, musiał niezbyt uważnie oglądać serial. 

„Nadchodzi nagle. Chwila, w której puls spowalnia. Przy każdym oddechu wydychamy cały tlen z płuc. Wszystko zamiera: serce, płuca, a na koniec mózg. Uczucia, marzenia i wspomnienia znikają. A potem nagle… Znów dajesz im powietrze i życie. Gdy zdarzyło mi się to pierwszy raz, ze strachu chciałam wzywać pogotowie, trafić do szpitala i przeżyć dzięki maszynom i soczkom. Ale nie chciałam wyjść na debilkę. Potem chciałam już tylko tego. Dwóch sekund nicości”. 

Jest to wypowiedź Rue, głównej bohaterki Euforii, licealistki uzależnionej od narkotyków. Pada ona w pierwszych minutach pierwszego odcinka serialu. Skłamałabym, gdybym nie przyznała, że ten opis nie pobudza wyobraźni. Że nie brzmi jak coś, czego nie chciałoby się spróbować na własnej skórze.

Zacznijmy od tego, o czym opowiada Euforia. Rue ma 16 lat, właśnie wyszła z odwyku. Niedawno odratowano ją po przedawkowaniu. Próbuje pogodzić ze sobą trudy amerykańskiego high schoola, zawiłości uczuciowych relacji z uzależnieniem, które wciąż bierze nad nią górę. Szkoła, do której uczęszcza Rue, nie wygląda jak dobrze nam znane polskie liceum. 16-latki otwierają oczy ze zdziwienia, gdy jedna przyzna się drugiej, że jest dziewicą. Może to budzić uśmieszek pod nosem – wydaje się to mocno przerysowane. Faktycznie, kiedy przypomnę sobie czasy mojego liceum, szkołę w niewielkiej miejscowości, rówieśnicy bohaterek i bohaterów serialu byli całkowicie inni. Przede wszystkim ogromna większość była przed tym pierwszym razem, a o seksie nie gadało się w tak rozwiązły sposób (jeszcze). Ale prawdą jest, że zawsze ktoś znał kogoś, kto zna kogoś, kto może coś „namocić”. 

Wiem, skąd biorą się oskarżenia, jakoby Euforia zachęcała młodzież do brania narkotyków. Obfituje ona w sceny nakręcone z finezją, w romantycznych barwach, w brokacie i z zachęcającą muzyką w tle. Sceny brania narkotyków były po prostu bardzo ładne, teledyskowe. Co więcej, na Instagramie czy TikToku pełno jest materiałów, na których ludzie pokazują się w outfitach czy mejkapach inspirowanych serialem. 

Pewnie, jeśliby wyjąć z serialu takie poszczególne sceny, faktycznie można by rzec, że Euforia gloryfikuje narkotyki. W szerszym, pełnym ujęciu jednak serial wielokrotnie pokazuje, jak narkotyki potrafią spaprać człowiekowi całe życie. Trafnie opisuje to sama Rue. „Nie wolno tak mówić, ale narkotyki są fajne. To znaczy zanim zniszczą ci cerę, życie, rodzinę. Wtedy jest mniej fajnie. Właściwie fajnie jest bardzo krótko”. 

Mimo wszystko Rue wciąż i wciąż daje się skusić i wraca do nałogu (niby na chwilę, ale zostaje na dłużej). Widzowie widzą konsekwencje tych działań. Widzą też, jak wpływa to na Rue oraz na jej najbliższe otoczenie. Nie ukrywajmy – Rue bardzo rzadko jest postacią, którą da się lubić. W ogromnej większości jest zakłamaną hipokrytką, ale też zagubioną, wrażliwą dziewczyną, która po każdym ciosie zadanym jej przez życie ucieka w te kilka sekund nicości. 

Prawdą jest, że w codziennych sytuacjach nazbyt często uchodzi jej to na sucho. Są jednak momenty, kiedy Rue staje się najgorszą osobą na świecie. Oprócz tych pięknych barokowych scen narkotycznych euforii serial pokazuje nam, co narkotyki robią z człowiekiem, gdy schodzi faza. Twórcy nie mówią też wszystkiego wprost. Często przekazują nam wiadomości podświadomie. Warto zauważyć, że niezwykle często wspomnienia lub sceny narkotycznych uniesień szybko skontrastowane lub przerywane są obrazami przedawkowania, upadku, bliskiej śmierci.

Tym, co w sposób szczery pokazuje Euforia, jest to, że uzależnienie nie wpływa tylko na osobę uzależnioną. Po pierwsze – destrukcyjny wpływ na rodzinę. Zburzenie relacji z matką. Scena, w której zdesperowana Rue grozi matce odłamkiem szkła. Strach w oczach Gii, która znalazła starszą siostrę Rue nieprzytomną we własnych wymiocinach. I ten sam strach towarzyszący myślom, że siostra się nie zmieni. Całkowite zagłuszanie empatii kosztem najbliższych. Agresja w stosunku do przyjaciół. Jedną z mocniejszych scen, naprawdę ściskających za serce, jest ta, w której Rue dobija się do drzwi Feza, jej przyjaciela i dilera. Rue w skrajnej desperacji próbuje zdobyć działkę, aby zagłuszyć ból związany z jej relacją z Jules. Dławiąc się łzami, krzyczy przez zamknięte drzwi do Feza: „Ty mi to zrobiłeś!”. 

Manipulacje, oszustwa, oskarżenia, kłamstwa. Rue z bezczelnością dzieli się z widzami swoimi manipulatorskimi sztuczkami na oszukanie wszystkich wokół. Proszenie przyjaciół o próbki moczu, aby oszukać test na obecność narkotyków. Zakrywanie się jaraniem zioła, aby usprawiedliwić swoje dziwne zachowanie spowodowane braniem mocniejszych narkotyków. Depresja, czyli całkowity brak nadziei. Ataki paniki, lęki. Kiedy nawet wprawienie w ruch mięśni po to, by przejść do łazienki i usiąść na muszli klozetowej, wydaje się nieśmieszną torturą. Niegasnące przeczucie, że wszystko, co dobre, jest krótkotrwałe. 

Pewnie, twórcy mogli pójść inną drogą, uciec w tanie moralizatorstwo i budować obrzydzenie względem narkotyków, pokazując, jakoby już po pierwszym wzięciu kręciło ci się w głowie, a świat zachodził ciemnymi barwami. Niektórzy uważają też, że twórcy powinni zadbać o to, aby sceny brania narkotyków były mniej atrakcyjne, aby nie zachęcać do ich próbowania. Ale, choć nie wolno tak mówić, narkotyki są fajne. Dają poczucie szczęścia, bezpieczeństwa, ulgi. Podwyższają stężenie serotoniny. Ale jest to działanie iluzoryczne i krótkotrwałe. Można oddać się hedonizmowi i wybrać drogę, jaką wybiera wciąż Rue, ale wtedy twórcy mają prawo powiedzieć: „Nie mów, że nie ostrzegaliśmy”. Trudno jest opowiadać o narkotykach i ich złym wpływie bez uświadamiania, dlaczego ludzie decydują się ich spróbować.

Serial mógł równie dobrze zbesztać Rue, zrobić z niej kryminalistkę, bezdomną błagającą o jedną kreskę. Ale twórcy uporczywie dają młodym bohaterom szanse. Na rezygnację z samobójczej misji. Na odróżnienie obsesji od miłości. Pokazują, że zawsze jest czas na naukę i zmianę. Zresztą twórca serialu, Sam Levinson, bazuje na swoich własnych przeżyciach i doświadczeniach, ponieważ w młodości był uzależniony od narkotyków. Serial więc skrywa w sobie autobiograficzną szczerość i odwagę w opowiadaniu o tym, do czego zdolne jest uzależnienie.

To, o czym należy pamiętać, to fakt, że Euforia jest serialem przeznaczonym dla dorosłych widzów. Twórcy przypominają o tym na początku każdego odcinka. Osoby młode, niedoświadczone mogą faktycznie dać ponieść się stylistyce, uwodzicielskim obrazkom, obietnicom błogości, jaką dają narkotyki. Osoby dorosłe jednak powinny dostrzegać i brać pod uwagę konsekwencje, o których w większości opowiada Euforia. A także nie dawać się zwieść temu, co na ekranie. Można uwielbiać tę estetykę, ale szczerze wierzę, że ostatnie, czego chciałby fan serialu, to być na miejscu głównej bohaterki. 

Maja Budka

Maja Budka

Piszę o filmie i sztuce z kotem na klawiaturze. Lubię animacje i filmy podszyte delikatnym absurdem.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA