search
REKLAMA
Głosowanie

6. dzień FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy. Zagłosuj!

Zagraj z nami w FILM(org)OWYCH Mistrzostwach Europy i oddaj swój głos!

REDAKCJA

16 czerwca 2021

REKLAMA

Za nami pierwsza kolejka grupowych meczów FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy, która przyniosła zaciętą walkę i mnóstwo emocji. W drugiej kolejce spotkań nie ma już miejsca na błędy. Każda porażka może już na zawsze oddalić drużynę od awansu do następnej fazy rozgrywek. Sprawdźcie, jak kształtuje się sytuacja w grupach po pięciu dniach meczowych. Wspierajcie swoje ulubione europejskie kinematografie! Oto link do reguł zabawy.


WYNIKI 5. DNIA FME:

WĘGRY – PORTUGALIA  41:23

FRANCJA – NIEMCY  31:44


TABELE PO 1. KOLEJCE SPOTKAŃ

FME Dzień 6. Mecz: Finlandia – Rosja

Dla Finów mecz z Rosją to rywalizacja o być albo nie być w dalszej fazie naszej zabawy. Czy przedstawiciel fińskiej kinematografii będzie w stanie pokonać uskrzydloną zwycięstwem w pierwszym meczu drużynę rosyjską? 

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

FINLANDIA – Serce lwa (2013)

Teppo (Peter Franzén) nie należy do najbardziej subtelnych aktywistów na świecie. Ogolony na łyso nie tylko wykrzykuje ksenofobiczne hasła, ale i bezpośrednio się do nich stosuje, co zresztą kończy się pobytem w więzieniu. Los zmusza mężczyznę do zrewidowania poglądów, gdy zakochuje się w Sari, której syn okazuje się czarnoskóry. Choć wydawałoby się, że całość prowadzi do oczywistych rozwiązań, reżyserowi udaje się wydobyć ze scenariusza drobne niuanse, które odbijają film od nużącej schematyczności. W swojej kwintesencji jednak to wciąż opowieść o akceptacji innych niezależnie od dzielących nas różnic, która wypełnia nasze serce przyjemnym ciepłem. A takich historii nigdy za wiele. [Krzysztof Nowak]

ROSJA – Ładunek 200 (2007)

Gdyby Ładunek 200 zrobiono w Polsce, pewnie nakręciłby go Wojciech Smarzowski. Jest tu bowiem dokładnie tak brudno, przygnębiająco i apatycznie – a do tego na każdym kroku leje się wódka – jak przyzwyczaiły nas do tego produkcje rodaka. Osadzony w latach 80. film opowiada historię śledztwa, które rozgałęzia się na dwie sprawy – porwanie córki sekretarza partii i brutalne morderstwo. Nie należy czytać go przy tym tylko dosłownie – nie bez powodu istotny jest kontekst historyczny czy przytaczane często motywy religijne. To przy okazji także spojrzenie bez zasłony różowych okularów na przeszłość Rosji – jej korupcję, beznamiętność i przytłaczające na każdym kroku poczucie bezsensowności. Obok dzieła Aleksieja Bałabanowa po prostu nie da się przejść obojętnie. [Krzysztof Nowak]

FME Dzień 6. Mecz: Turcja – Walia

Spotkanie Turcji i Walii to dla obu zespołów mecz o wszystko. Zwycięzca tego pojedynku powróci do gry o awans do pucharowej części FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy. Której z drużyn umożliwicie szansę dalszej rywalizacji?  

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

TURCJA – Mustang (2015)

Nominowana do Oscara, ujmująca szczerością opowieść o pięciu siostrach przeciwstawiających się konserwatywnej tureckiej rodzinie. To kino – podobnie jak kraj, z którego pochodzi – pełne paradoksów. W filmie Deniz Gamze Ergüven nowoczesność ściera się z konserwatyzmem, wyemancypowana młodość z ideologiczną zgnuśniałością, a coming of age story z bezwzględnym dramatem obyczajowym, skoncentrowanym przede wszystkim wokół planów matrymonialnych snutych wbrew głównym bohaterkom. A to wszystko na tle malowniczych nadmorskich krajobrazów – przepięknych, lecz milczących świadków tragedii dorastających kobiet. [Jan Brzozowski]

WALIA – Żelazny rycerz (2011)

Naprawdę dużo było w kinie filmów osadzonych w okresie wypraw krzyżowych, których akcja obracała się wokół walki możnowładców i poddanych z księciem/królem Janem, rządzącym pod nieobecność Ryszarda Lwie Serce (a potem jako następca po jego śmierci). Mimo że temat ten jest znacząco wyeksploatowany, to w 2011 roku Johathanowi Englishowi udało się na tym polu wyróżnić za sprawą Żelaznego rycerza. Pierwszy film walijskiego Dragon International Film Studios, nakręcony w całości w okolicach miejscowości Llanharan (gdzie powstała m.in. replika zamku Rochester), wyróżnia się surowym klimatem oraz świetnymi rolami – Jamesa Purefoya jako tytułowego Templariusza, Briana Coxa jako normańskiego barona i Paula Giamttiego w roli Jana. Zwłaszcza ten ostatni robi znakomite wrażenie i zapada w pamięć jako hipnotyzujący tyran. Dodajmy do tego sprawną przygodową fabułę i kilka wiader średniowiecznego brudu oraz juchy, a otrzymamy film historyczny, w którym Walijczycy udowadniają, że oni też potrafią świetnie opowiadać o wspólnej, było nie było, brytyjskiej historii. [Tomasz Raczkowski]

FME Dzień 6. Mecz: Włochy – Szwajcaria

Włosi w najlepszym możliwym stylu rozpoczęli FILM(org)OWE Mistrzostwa Europy. Znaczące zwycięstwo nad groźnym rywalem z Turcji stanowi potwierdzenie faktu, że ekipa z Półwyspu Apenińskiego może liczyć się w grze o medale. Czy Szwajcarzy będą w stanie pokusić się o spowodowanie sensacji?

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

WŁOCHY – Tamte dni, tamte noce (2017)

W filmie Luki Guadagnino narracja toczy się powoli, ale emocji bez wątpienia nie brakuje. W skąpanej w słońcu Lombardii wakacje spędza 17-letni Elio Perlman. Jego snobistyczny, choć niepozbawiony wdzięku ojciec współpracuje ze stażystą, który szybko nawiązuje więź z Eliem. Ich relacja, podszyta zamiłowaniem do literatury, szybko staje się niezwykle intensywna i sensualna. Timothée Chalamet w roli głównej przechodzi przyspieszony kurs zakochiwania się, ze wszystkimi towarzyszącymi uczuciu zawirowaniami, uniesieniami i rozczarowaniami. Tym samym w Tamtych dniach, tamtych nocach Guadagnino – po Jestem miłością i Nienasyconych – stawia kropkę na końcu trzyczęściowej opowieści o pożądaniu i miłości. Jest w tym młodzieńczy, porywczy, ale niezwykle wyrozumiały – co uosabia postać ojca Perlmana. Niebanalna opowieść okraszona wysmakowanymi wizualiami. [Tomasz Ludward]

SZWAJCARIA – Boski porządek (2017)

Będąc na straconej pozycji w starciu z taką potęgą jak Włochy, postawię na… zwyczajną przyjemność. A taką jest Boski porządek. Bardzo miły film.

Myślimy sobie – Szwajcaria, kraj piękny i bogaty, w którym demokracja bezpośrednia świetnie współgra ze społeczną emancypacją wszystkich grup społecznych, spośród których każda swój kraj docenia (co nie oznacza, że nie widzi również wad). A tu proszę – owo bogactwo i demokracja bezpośrednia przez wieki wykluczały kobiety z życia publicznego. Szwajcaria była bowiem niegdyś – raptem kilkadziesiąt lat temu – skansenem myśli konserwatywnej, w którym dla równouprawnienia nie było miejsca. Absurdy tej sytuacji i mentalne zacofanie w bardzo zabawny sposób pokazuje właśnie Boski porządek – rasowy feel good movie, który co prawda zawiera bardzo wiele uproszczeń i odrobinę niewinnej słodyczy, jednak jako całość po prostu sprawia frajdę. Miłośnicy podobnych w klimacie francuskich komedii – poszukajcie tego szwajcarskiego dziełka. Miły wieczór gwarantowany. Takie filmy też są potrzebne w życiu. [Rafał Oświeciński]

REKLAMA