search
REKLAMA
Głosowanie

4. dzień FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy. Zagłosuj!

Zagraj z nami w FILM(org)OWYCH Mistrzostwach Europy i oddaj swój głos!

REDAKCJA

14 czerwca 2021

REKLAMA

Mistrzostwa Europy rozkręciły się na dobre. Dziś rozpoczynamy zmagania kolejnych państw. Wśród nich znajduje się polska reprezentacja, która na początek Euro mierzy się ze Słowacją. Drugim meczem grupy E, który również odbędzie się dziś, jest pojedynek Hiszpanów oraz Szwedów. Czwartą serię zmagań rozpoczynamy jednak rywalizacją Szkotów i Czechów. Komu kibicujecie? Oddajcie głos na swoje ulubione kinematografie! Oto link do reguł zabawy.


WYNIKI 3. DNIA FME:

ANGLIA – CHORWACJA 57:18

AUSTRIA – MACEDONIA PÓŁNOCNA 20:47

HOLANDIA – UKRAINA 50:14


FME Dzień 4. Mecz: Szkocja – Czechy

W grupie D poza Anglikami, którzy według właściwie wszystkich znawców piłki nożnej i kina powinni wywalczyć awans w cuglach, batalia o drugie miejsce zapowiada się niezwykle pasjonująco. Mecz Szkocji z Czechami dostarczy nam odpowiedzi na wiele pytań.

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

SZKOCJA – Brud (2013)

Rasista, homofob, narkoman, alkoholik, brutal, egoista, szantażysta, a przede wszystkim bezwzględny manipulator – główny bohater filmu Jona S. Bairda, Bruce, to policjant, któremu na ulicach Edynburga nikt nie chciałby wejść w drogę. Zgodnie jednak z tytułem brudny jest nie tylko on sam, lecz także ohydny świat, w którym żyje, a reżyser Brudu każe nam towarzyszyć temu odstręczającemu, ale na swój sposób fascynującemu swoją bezkompromisowością typowi w walce o upragniony awans – niszcząc wszystkich na jego drodze. Film Bairda jest energetyczny, brutalny, odpychający, ale przede wszystkim napędzany przez fenomenalnego Jamesa McAvoya grającego tu rolę życia. Zarówno Brud, jak i jego bohater mają jednak drugie dno – bo ten pociągający, acz wstrętny szkocki gliniarz to po prostu człowiek do reszty złamany, wewnętrznie zniszczony przez cały ten syf, który go otacza, zdeptany przez bezduszne reguły życia, które odbiorą ci rodzinę, przyjaciół, godność i wiarę w jakiekolwiek dobro. [Dawid Konieczka]

CZECHY – Dolina pszczół (1968)

Kapitan drużyny: František Vláčil

Najważniejsi gracze: Petr Čepek, Jan Kačer

Chłopak imieniem Ondřej ma nietypowych przyjaciół – są nimi pszczoły i nietoperze. Gdy zostaje mu przedstawiona nowa małżonka ojca, podaje jej koszyk kwiatów, na którego dnie gnieżdżą się nietoperze. Za ten żart zostaje potępiony przez ojca i oddany zakonowi krzyżackiemu. Wśród rycerzy fanatycznie oddanych zakonowi Ondřej poznaje Armina, który staje się jego mentorem. Czy główny bohater podda się okrutnym regułom religijno-rycerskiego zgromadzenia i będzie zabijał z imieniem Boga na ustach? Czy może jednak spróbuje uciec w rodzinne strony, powątpiewając w szlachetną misję chrześcijańskiego stowarzyszenia? Jedna i druga opcja wiąże się z dramatycznymi konsekwencjami. Rozlew krwi jest nieunikniony, ale historia ukazana jest w niezwykle poetyckiej i kameralnej formie – w stylu czeskim, nieszablonowo, jak najdalej od maniery hollywoodzkiej, a nawet od polskich Krzyżaków (1960). Film jest trzecią częścią średniowiecznej trylogii Františka Vláčila, w której skład wchodzą jeszcze Diabelska przepaść (1962) i Małgorzata, córka Łazarza (1967). Nie potrzeba dwóch nagich mieczy, by podnieść męstwo czeskich zawodników. Mają oryginalny styl, są nieprzewidywalni, dlatego przeciwnicy nie powinni ich lekceważyć. [Mariusz Czernic]

FME Dzień 4. Mecz: Polska – Słowacja

Magia FILM(org)OWYCH Mistrzostw Europy polega również na tym, że w przeciwieństwie do prawdziwego EURO polska reprezentacja może tu bez problemów dotrzeć do finału. Rodzima kinematografia ma bowiem Europie całkiem sporo dobrego do zaoferowania. Jaki użytek zrobi z tego selekcjoner naszej drużyny? Jaki opór stawi ekipa słowacka? Zapraszamy na mecz!

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

POLSKA – Popiół i diament (1958)

Film, którego raczej żadnemu polskiemu kinomanowi przedstawiać nie trzeba. Sztandarowe dzieło Polskiej Szkoły Filmowej, a zarazem trzeci pełny metraż w dorobku Andrzeja Wajdy. Film pełen niezapomnianych ról (Cybulski jako Maciek Chełmicki, Kobiela jako sekretarz Drewnowski, Krzyżewska jako barmanka Krystyna), pięknych, wykorzystujących głębię ostrości zdjęć Jerzego Wójcika oraz poetyckich, obecnie już kultowych scen – płonące kieliszki, obrócony do góry nogami Chrystus, polonez będący w istocie chocholim tańcem z Wesela Wyspiańskiego, wreszcie tragiczna śmierć głównego bohatera na wysypisku śmieci (a może historii). Wszystko to sprawia, że Popiół i diament do dziś uznawany jest za jedno ze szczytowych osiągnieć polskiej kinematografii. [Jan Brzozowski]

SŁOWACJA – Ogród (1995)

Lekki i mądry, zaliczany do najlepszych dokonań Martina Šulíka, choć sam reżyser ubolewa, że jego bogata twórczość postrzegana jest właśnie przez pryzmat Ogrodu. Sam film w ogóle się nie postarzał – porzucenie życia, by zacząć coś nowego w innym otoczeniu i z innymi ludźmi, to znajomy motyw. U Šulíka główny bohater ucieka od problemów codzienności, znajdując duchowe i fizyczne schronienie w ogrodzie swojego dziadka. Na miejscu wszystko wydaje się wyjątkowe – flora, ludzie i tajemnicza kobieta-nimfa. To, co sielskie, jest jednocześnie magiczne, to, co najprostsze – wyjątkowe. Wieś kontra miasto, 1:0. [Tomasz Ludward]

FME Dzień 4. Mecz: Hiszpania – Szwecja

Szykuje się meczycho! Hiszpanie i Szwedzi marzą o FILM(org)OWYM pucharze Mistrzostw Europy. Żeby go jednak zdobyć, będą musieli się mocno postarać. Czy zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego będą w stanie pokonać drużynę z kraju Ingmara Bergmana? Tu trzeba zagłosować!

Który z poniższych filmów jest według was lepszy? Który bardziej wam się podobał? Pamiętajcie o oddaniu głosu w formularzu pod opisami proponowanych przez trenerów tytułów.

HISZPANIA – Skóra, w której żyję (2011)

Chociaż większość filmów Pedro Almodóvara ma w sobie coś z realizmu magicznego, to w tym przypadku cienka granica przebiega pomiędzy rzeczywistością a koszmarem. Skóra, w której żyję to bodaj najmroczniejsze dzieło Hiszpana, które, choć nie jest horrorem, z pewnością można określić jako mrożące krew w żyłach. Od początku atmosfera jest niezwykle duszna, zimna i nie mija wiele czasu, gdy zaczynają dziać się rzeczy, przy których mózg mówi „dość”. Nielegalne eksperymenty na ludziach, gwałt, morderstwo, samobójstwo – makabra zdaje się nie mieć końca, a gdy umysł widza nie chce już więcej, Almodóvar, niczym wytrawny mistrz psychologicznych thrillerów, wprowadza iście przerażający zwrot akcji, który widz zapamięta na zawsze. Reżyser zaś brnie dalej w tę przerażającą, a przy tym niepokojąco intrygującą historię. [Dawid Konieczka]

SZWECJA – Pozwól mi wejść (2008)

Pozwól mi wejść Tomasa Alfredsona to najsłodszy ze wszystkich krwawych filmów i jednocześnie najbardziej krwawa produkcja spośród wszystkich słodkich. Opowiada bowiem o nietypowej przyjaźni odtrąconego wyrzutka – dwunastoletniego Oskara i jego rówieśniczki Eli, która jest wampirzycą. Szwedzki reżyser, tworząc senną, ale także nastrojową i poetycką narrację, rozprawia o problemie odrzucenia, samotności, trudnego dojrzewania, pierwszej miłości. Pozwól mi wejść to skąpane w zimnych barwach, intensywne, niepokojące, mroczne skandynawskie arcydzieło wykorzystujące motyw wampira zmagającego się ze swoją klątwą w nietypowy, ale skuteczny sposób. Produkcja powstała na bazie bestsellerowej powieści Johna Ajvide Lindqvista i doczekała się świetnego, amerykańskiego remake’u. Film Alfredsona to pozycja obowiązkowa dla każdego fana poetyckiego horroru. [Przemysław Mudlaff]

REKLAMA