Warto wrócić pamięcią do poprzedniego rocznika, by wyłowić z niego filmy, które nie spotkały się z przesadnie gorącym przyjęciem.
„Wiedźmin” wypada niewiele lepiej – w zasadzie tylko realizacyjnie – od poprzednika produkcji TVP.
To, co najlepsze w „Gorących dniach” pochodzi z autorskiej sygnatury Emina Alpera.
W „The Office” jest trochę żartów, które można uznać za przesadzone i przekraczające granice, jednak twierdzenia, że „w świecie woke The Office nie mogłoby powstać” są...
Film jest rodzajem powrotu do świata, który nie był jeszcze skażony nabywanymi w wieku nastoletnim realizmem i pragmatyzmem.
Jak do tej pory żaden inny serial komediowy nie robił tak bezkompromisowych narracyjnie i inscenizacyjnie rzeczy, jak „Community”.
Weisz demonstruje cały wachlarz swoich możliwości i tworzy jedną z lepszych ról w swojej karierze, niosącej intrygujące pomysły umieszczone w scenariuszu.
W ogólnym rozrachunku „Jak poznałam twojego ojca” przede wszystkim ogląda się jak relikt minionej epoki.
Śledzenie produkcji z uniwersum Gwiezdnych Wojen zaczyna być męczące.
„Atlanta” jest sumą tkanych swobodnie opowieści, układających się w coś na kształt snu, a może bardziej psychodelicznego tripu, w którym proza życia przeplata się z abstrakcją.