Sympatyczna, a stosunkowo słabo kojarzona (przynajmniej u nas) komedia „Jak w zegarku”.
Tarantino zdaje się nie zgadzać na pożegnanie z minionymi czasami, chce by tamten świat, tamci aktorzy i tamta atmosfera wrócili.
Stallone objawił „Oscarem” swój talent komediowy i zagrał naprawdę dobrze. Na luzie i z dystansem.
Pastisz, groteska, ironia, absurd w konwencji thrillera z kapitalnym Benem Kingsleyem.
Dość specyficznym i niewątpliwie ciekawym kinem są filmy rozgrywające się na pokładach okrętów podwodnych.
Kompletnie nie podzielam bowiem wszechobecnych peanów i wychwalania „Wszystko wszędzie naraz”.
W porównaniu do świetnego Apocalypto 10.000 B.C. to powiastka familijna.
"Rybka zwana Wandą" gwarantuje doskonałą zabawę, a ponadto stanowi wycieczkę do prostszych czasów, gdy twórcy nie musieli aż tak bardzo uważać na słowa.
Nagromadzenie głupot w ciągu zaledwie dziewięćdziesięciu minut projekcji jest prawdziwym osiągnieciem.
Horror komediowy to specyficzny gatunek filmowy.