Publicystyka filmowa
W jakiej kolejności oglądać produkcje STAR WARS dostępne na Disney+? Chronologia filmów i seriali
Planujecie seans produkcji z serii Star Wars?
Od czasu startu Disney+ w Polsce, mamy dostęp do wszystkich filmów i seriali (aktorskich i animowanych) ze świata Star Wars. W jakiej kolejności je oglądać? Poniżej zestawienie uwzględniające chronologię, wraz z fragmentami naszych recenzji lub opisami z Disney+.
[maxbutton id=”1″ ]
1. Gwiezdne wojny: Część I – Mroczne widmo
Trudno odmówić Mrocznemu Widmu – czyli wielkiemu powrotowi George’a Lucasa do słynnej sagi – przynajmniej kilku problemów. Podstawowym jest niezgrabny, tracący tempo, kiepsko napisany scenariusz. Nie przeszkadza mi on jednak każdorazowo cieszyć się seansem. Lucasowi udało się tu coś, czego już nigdy nie powtórzył, tj. zachować klimat i stylistykę oryginalnych filmów. Kostiumy, scenografie, projekty ras i lokalizacji – nawet jeśli przesadnie wsparte CGI – zwyczajnie cieszą spójnością z poprzednimi filmami. A całość stanowi sprawną, chociaż nieco toporną przygodę. Ikoniczne już dziś momenty i wybitna ścieżka dźwiękowa Johna Williamsa z pewnością wpływają na to, że łatwo mi przymknąć oko na liczne potknięcia. [Filip Pęziński]
2. Gwiezdne wojny: Część II – Atak klonów
Tę odsłonę sagi lubię najmniej, głównie ze względu na mnóstwo nudy i KOSZMARNE dialogi w niesamowicie złym wątku miłosnym. Gdy Anakin opowiada Padmé, jak to dusi się, drży i cierpi, jako widz duszę się, drżę i cierpię. Aż abstrakcyjne wydaje mi się to, że tak drewniany romans został zilustrowany przepięknym motywem muzycznym – strach myśleć, jak kiepsko wypadłby ten aspekt, gdyby nie John Williams. Z drugiej strony lubię wątek Obi-Wana, ciągnięty charyzmą McGregora, i mimo wszystko nie potrafię myśleć o Ataku klonów wyłącznie w negatywach. [Łukasz Budnik]
3. Wojny klonów
Podobnie jak Harry Potter i inne rozciągnięte w czasie młodzieżowe serie, Wojny klonów dorastały ze swoimi widzami, stopniowo porzucając (choć nie całkowicie) typowo dziecięcy infantylizm na rzecz poważniejszej tonacji. Dodajmy do tego nieustannie rosnący poziom animacji, a otrzymamy kawał porządnej gwiezdnowojennej rozrywki. Jej perfekcyjnym zwieńczeniem jest The Siege of Mandalore – widowiskowy finał Wojen klonów, który nadawałby się na kinowy ekran znacznie bardziej niż pilot z 2008 roku. [Mikołaj Lewalski, fragment recenzji]
4. Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
Zdecydowanie moja ulubiona część trylogii prequeli i jeden z faworytów, jeśli chodzi o całą sagę. Ogromna w tym zasługa emocji, o których wyżej wspomina Filip – to chyba najbardziej wypełniona poruszającymi scenami odsłona serii, a kilka z nich to prawdziwe perełki. Po tylu latach wciąż zgrzyta mi stosunkowo nagła przemiana Anakina (nawet jeśli dość pokracznie podbudowywana w tym i poprzednich filmach) i miejscami kiepskie dialogi – choć daleko im do koszmaru z Ataku klonów – jednak mnie też trudno nie docenić starań Lucasa, by jak najlepiej wybudować pomost między nową i starą trylogią.
Zemsta Sithów jest też według mnie prawdziwym opus magnum Johna Williamsa, jeżeli chodzi o ścieżki dźwiękowe do Gwiezdnych wojen – to przekrój chyba wszystkich ważniejszych motywów z serii, który fenomenalnie wypada zarówno w filmie, jak i na płycie. [Łukasz Budnik]
[maxbutton id=”1″ ]
5. Parszywa zgraja

Grupa elitarnych żołnierzy-klonów, Clone Force 99, znana również jako Parszywa zgraja, próbuje odnaleźć się w galaktyce po wojnach klonów. [opis z Filmweb.pl]
6. Han Solo. Gwiezdne wojny – historie
Zupełnie nie wierzyłem w ten film (w czym swój udział na pewno miały ogromne problemy realizacyjne), tymczasem okazał się całkiem sprawną przygodą. Alden Ehrenreich okazał się bardzo dobrym wyborem castingowym – udało mu się sprawić, że zupełnie nie myślałem podczas seansu o Solo w wykonaniu Harrisona Forda, a skupiłem się jedynie na nowej interpretacji postaci. Świetny jest też Donald Glover jako Lando, choć tutaj od początku było wiadomo, że będzie to strzał w dziesiątkę. [Łukasz Budnik]
7. Obi-Wan Kenobi
Fabuła jest mocno pretekstowa, ale sprawnie udaje się jej zerwać ze zbiorowym wyobrażeniem o Kenobim spędzającym dwie dekady między wydarzeniami z Zemsty Sithów a tymi z Nowej nadziei, żyjąc nieciekawym życiem pustelnika. Motywacja do działań dawnego mistrza Jedi przychodzi naturalnie i daje nadzieję, że serial nie nabruździ w mitologii świata George’a Lucasa, a być nawet może uda się mu pozszywać kilka dziur między dwoma pierwszymi trylogiami Sagi.
Na pewno absolutnym numerem jeden na liście plusów serialu pozostaje udział Ewana McGregora w roli głównej. Bez wątpienia on i jego interpretacja tej postaci były jednymi z najlepszych elementów tzw. trylogii prequeli i strzałem obsadowym, który cenili nawet najwięksi krytycy nowszych filmów Lucasa. Również serial zapowiada się jako produkcja, którą McGregor sprawnie poprowadzi przez największe mielizny. [Filip Pęziński]
8. Star Wars: Rebelianci
Nastały mroczne czasy. Imperium galaktyczne zwiększa swój ucisk nad ludźmi, wywołując w nich strach. Kilka odważnych jednostek jednoczy się w ruchu oporu. Załoga statku kosmicznego Duch staje w obronie tych, którzy nie potrafią walczyć o siebie, nawołując ich do rebelii. [opis z Disney+]
[maxbutton id=”1″ ]
9. Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie
Ostatecznie Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie to bardzo dobre kino akcji, w którym na każdym kroku czuć ogrom gwiezdnowojennej mitologii. Edwards dodaje do kultowego świata sporo nowych rzeczy, stara się przeszczepić w konwencjonalne ramy świeże rozwiązania formalne, takie jak np. przemyślane starcia militarne (które mam nadzieję przyjmą się w kolejnych produkcjach), gra na emocjach, wyraziście zarysowując blaski oraz cienie działań Rebelii i – co najważniejsze – razem z grupą straceńców serwuje widzowi świetną zabawę. Nie jest to w żadnym wypadku film idealny, ale spełnia swoje zadanie jako interesujący przerywnik pomiędzy numerowanymi epizodami.
I mimochodem zapewnia emocjonalne palpitacje, mając wszelkie predyspozycje do tego, żeby już na stałe być niezbywalną częścią maratonu z klasyczną trylogią. [Radosław Pisula, fragment recenzji]
10. Gwiezdne wojny. Część IV – Nowa nadzieja
Film, który rozpoczął ponad już czterdziestoletnią historię popkulturowego fenomenu i jedna z najważniejszych produkcji w historii kina. Biorąc pod uwagę trudy, przeciwności i warunki, w których Gwiezdne wojny powstawały, trudno uwierzyć, że George’owi Lucasowi w ogóle udało się dotrzeć do momentu, w którym mógł pokazać swoje dzieło światu. Na szczęście było warto, bo to niezwykły film, prawdziwy triumf wyobraźni i znakomita przygoda, która nawet jeśli dziś potrafi miejscami wydać się nieco przestarzała, to wciąż robi ogromne wrażenie – wykreowanym światem, postaciami, scenografią, kostiumami, efektami specjalnymi, muzyką (!).
Oglądałem Nową nadzieję niezliczoną liczbę razy (wersja specjalna była pierwszym filmem, który widziałem w kinie), a przy finałowym rozdaniu medali zawsze trudno mi kryć wzruszenie i każdorazowo czuję pełną, filmową satysfakcję. [Filip Pęziński]
[maxbutton id=”1″ ]
11. Gwiezdne wojny: część V – Imperium kontratakuje
Prawie czterdzieści lat i osiem filmów później Imperium kontratakuje to wciąż najwspanialszy reprezentant uniwersum Gwiezdnych wojen. Film Irvina Kershnera to mroczna baśń o walce dobra ze złem, oparta z jednej strony na militarnym konflikcie, z drugiej na mistycyzmie Mocy. Całość ma doskonałe tempo, ani jednej nieudanej sceny, znakomitych bohaterów, idealnie wyważony wątek miłosny, świetny humor, perfekcyjną muzykę i stanowi być może największe w historii kina osiągnięcie w dziedzinie praktycznych efektów specjalnych, co sprawia, że widowisko z 1980 roku nie zestarzało się nawet o rok.
Dość powszechnie uważa się, że Darth Vader dzięki Imperium kontratakuje stał się najlepszym antagonistą kina rozrywkowego, a właśnie tu zadebiutowały przecież też takie postacie jak Lando Calrissian czy Mistrz Yoda. Arcydzieło. [Filip Pęziński]
12. Gwiezdne wojny: Część VI – Powrót Jedi
Fabularnie to najsłabsza odsłona starej trylogii (pierwszy akt na Tatooine istnieje właściwie tylko po to, żeby Han Solo powrócił do reszty bohaterów – z pewnością można to było pokazać nieco krócej), ale i tak dostarcza mnóstwo uciechy i emocji, głównie za sprawą Luke’a i Dartha Vadera. Wszystkie sceny w sali tronowej Imperatora są niezwykle klimatyczne, a wątek wewnętrznego konfliktu Vadera rozwiązano znakomicie. Scena, w której wściekły Luke zaczyna atakować swojego ojca, a w tle gra dramatyczna muzyka Williamsa, to jeden z najlepszych fragmentów całej serii! Uwielbiam ostatnią scenę, choć przyznam, że dopiero poczynając od specjalnej edycji z 1997, w której jest zdecydowanie bardziej pompatyczna. [Łukasz Budnik]
13. The Mandalorian
Pierwszy sezon serialu uważam raczej za rozczarowanie. Dobre elementy mieszały się tam z do bólu przeciętnymi, a ostatecznie całość wywołała we mnie bezemocjonalne wzruszenie ramionami. Inaczej wypadł w moim odczuciu sezon drugi. Tutaj trudno znaleźć poważniejsze zarzuty (ot, jeden nieprzemyślany odcinek w środku sezonu), za to łatwo wymienić najważniejsze plusy. Druga odsłona The Mandalorian to realizacja na poziomie nieodbiegającym od filmów z serii, a przy tym prawdziwe emocje rodem z tych najlepszych części. To galeria świetnych postaci, do których łatwo się przywiązać. To świetne rozwinięcie uniwersum Gwiezdnych wojen.
To kopalnia easter eggów, nawiązań i gościnnych występów, które nigdy nie irytują, a zawsze cieszą. Świetny sezon dający nadzieję na ponowny zastrzyk świeżości i istny renesans Gwiezdnych wojen na małym i dużym ekranie. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsza rzecz ze świata Gwiezdnych wojen, pod którą podpisała się korporacja Disneya. [Filip Pęziński]
14. Księga Boby Fetta
Mam wrażenie, że im szybciej pogodzimy się z faktem, że maska została zrzucona i Boba Fett stał się pełnoprawnym bohaterem sagi, tym szybciej będziemy czerpać radość z serialu o nim samym. Seans Powrotu Jedi, w którym mamy do czynienia z dość zaskakującym końcem tej postaci, już nigdy nie będzie taki sam. To, co wcześniej tłumaczyło tzw. Expanded Universe, w końcu stało się faktem i teraz od nas zależy, czy damy się temu porwać. [Jakub Piwoński, fragment recenzji]
15. Gwiezdne wojny: Ruch oporu (sezon 1)
Poe Dameron werbuje do Ruchu Oporu pistoleta z Marynarki Nowej Republiki, Kazudę „Kaza” Xiono, i zleca mu misję szpiegowską na supertankowcu o nazwie Kolos. Młody pilot błyskawicznie orientuje się, że zadanie przerasta jego możliwości. Nieudolnie udaje mechanika, zadziera z miejscowymi asami lotnictwa, grasującymi w układzie piratami, a nawet tajemniczym zarządcą Kolosa. Z czasem śledztwo pozwala mu odkryć, jakie plany wobec galaktyki ma Nowy Porządek. [opis z Disney+]
Drugi sezon serialu rozgrywa się między Ostatnim Jedi i Skywalker. Odrodzeniem.
[maxbutton id=”1″ ]
16. Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
Perfekcyjne zwiastuny sprawiały, że trudno było wysiedzieć w miejscu w oczekiwaniu na siódmy epizod. Po kinowym seansie byłem bardzo zadowolony, dając się nieco omamić powrotem tak lubianej serii do kin. Z biegiem czasu i po powtórnym obejrzeniu nie jestem już aż tak entuzjastyczny, choć trudno odmówić Przebudzeniu Mocy co najmniej kilku udanych elementów. Świetna jest postać Kylo Rena, scena śmierci wiadomej postaci i kapitalny finał w pokrytym śniegiem lesie – w ogóle od strony wizualnej film Abramsa to czysta uczta dla oczu. Żałuję jednak, że Disney i Lucasfilm nie postanowili skupić się w nowej trylogii na tym, o czym ostatecznie tylko słyszymy, czyli Luke’u trenującym nowych Jedi. [Łukasz Budnik]
17. Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
Chyba żadna odsłona serii nie budziła i być może żadna nigdy już budzić nie będzie tak skrajnych emocji, jak Ostatni Jedi Riana Johnsona. Twórca w dość bezpardonowy sposób rozprawił się ze świętościami tego świata, brutalnie pozamykał otwarte w Przebudzeniu Mocy wątki i z całą pewnością bardzo postarał się, by nikt nie przeszedł koło jego filmu obojętnie. Osobiście absolutnie uwielbiam wizję postaci Luke’a, zrozumienie Johnsona dla istoty Mocy oraz świetnie napisane wątki Rey i Kylo Rena. Zgodzę się za to z krytyką wątku Finna i Rose, który zwyczajnie nuży i zdaje się prowadzić donikąd.
Dużym regresem względem filmu Abramsa są też projekty kosmicznych kreatur i ich komputerowe, bezduszne wykonanie. Wrażenie robi za to otwierająca film bitwa kosmiczna i dwa pojedynki z użyciem mieczy świetlnych. [Filip Pęziński]
18. Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie
Smutna refleksja po wyjściu z kina jest taka, że oto kultura remiksu wchodzi na nieco nowy poziom – masowej amnezji. Wszystko, co w tym filmie może się podobać, jest znajome, bezpieczne oraz wykalkulowane. I choć nie jest to obcowanie z kinematograficzną tragedią, jest coś bezdennie smutnego w świadomości, że ta algorytmizacja Star Wars może się komuś spodobać. Wszystkie elementy sagi odbębniane są tutaj koncertowo przy użyciu odnośników. [Jakub Koisz, fragment recenzji]
Bonus (poza chronologią): Gwiezdne wojny: Wizje
Gwiezdne wojny: Wizje to antologia animacji krótkometrażowych prezentująca świat Gwiezdnych wojen z perspektywy najlepszych na świecie artystów i scenarzystów anime oraz hołd złożony tej legendarnej serii. [opis z Disney+].
[maxbutton id=”1″ ]
Wersja skrócona:
1. Gwiezdne wojny: Część I – Mroczne widmo
2. Gwiezdne wojny: Część II – Atak klonów
3. Wojny klonów (serial)
4. Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
5. Parszywa zgraja (serial)
6. Han Solo. Gwiezdne wojny – historie
7. Obi-Wan Kenobi (serial)
8. Star Wars: Rebelianci (serial)
9. Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie
10. Gwiezdne wojny: Część IV – Nowa nadzieja
11. Gwiezdne wojny: Część V – Imperium kontratakuje
12. Gwiezdne wojny: Część VI – Powrót Jedi
13. The Mandalorian (serial)
14. Księga Boby Fetta (serial)
15. Gwiezdne wojny: Ruch oporu (serial)
16. Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy
17. Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
18. Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie
[maxbutton id=”1″ ]

