search
REKLAMA
Zestawienie

W jakiej kolejności oglądać produkcje STAR WARS dostępne na Disney+? Chronologia filmów i seriali

Planujecie seans produkcji z serii Star Wars?

REDAKCJA

20 czerwca 2022

REKLAMA

Od czasu startu Disney+ w Polsce, mamy dostęp do wszystkich filmów i seriali (aktorskich i animowanych) ze świata Star Wars. W jakiej kolejności je oglądać? Poniżej zestawienie uwzględniające chronologię, wraz z fragmentami naszych recenzji lub opisami z Disney+. 

Zarejestruj się na Disney+

 

1. Gwiezdne wojny: Część I – Mroczne widmo

Trudno odmówić Mrocznemu Widmu – czyli wielkiemu powrotowi George’a Lucasa do słynnej sagi – przynajmniej kilku problemów. Podstawowym jest niezgrabny, tracący tempo, kiepsko napisany scenariusz. Nie przeszkadza mi on jednak każdorazowo cieszyć się seansem. Lucasowi udało się tu coś, czego już nigdy nie powtórzył, tj. zachować klimat i stylistykę oryginalnych filmów. Kostiumy, scenografie, projekty ras i lokalizacji – nawet jeśli przesadnie wsparte CGI – zwyczajnie cieszą spójnością z poprzednimi filmami. A całość stanowi sprawną, chociaż nieco toporną przygodę. Ikoniczne już dziś momenty i wybitna ścieżka dźwiękowa Johna Williamsa z pewnością wpływają na to, że łatwo mi przymknąć oko na liczne potknięcia. [Filip Pęziński]

2. Gwiezdne wojny: Część II – Atak klonów

Tę odsłonę sagi lubię najmniej, głównie ze względu na mnóstwo nudy i KOSZMARNE dialogi w niesamowicie złym wątku miłosnym. Gdy Anakin opowiada Padmé, jak to dusi się, drży i cierpi, jako widz duszę się, drżę i cierpię. Aż abstrakcyjne wydaje mi się to, że tak drewniany romans został zilustrowany przepięknym motywem muzycznym – strach myśleć, jak kiepsko wypadłby ten aspekt, gdyby nie John Williams. Z drugiej strony lubię wątek Obi-Wana, ciągnięty charyzmą McGregora, i mimo wszystko nie potrafię myśleć o Ataku klonów wyłącznie w negatywach. [Łukasz Budnik]

3. Wojny klonów

Podobnie jak Harry Potter i inne rozciągnięte w czasie młodzieżowe serie, Wojny klonów dorastały ze swoimi widzami, stopniowo porzucając (choć nie całkowicie) typowo dziecięcy infantylizm na rzecz poważniejszej tonacji. Dodajmy do tego nieustannie rosnący poziom animacji, a otrzymamy kawał porządnej gwiezdnowojennej rozrywki. Jej perfekcyjnym zwieńczeniem jest The Siege of Mandalore – widowiskowy finał Wojen klonów, który nadawałby się na kinowy ekran znacznie bardziej niż pilot z 2008 roku. [Mikołaj Lewalski, fragment recenzji]

4. Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów

Zdecydowanie moja ulubiona część trylogii prequeli i jeden z faworytów, jeśli chodzi o całą sagę. Ogromna w tym zasługa emocji, o których wyżej wspomina Filip – to chyba najbardziej wypełniona poruszającymi scenami odsłona serii, a kilka z nich to prawdziwe perełki. Po tylu latach wciąż zgrzyta mi stosunkowo nagła przemiana Anakina (nawet jeśli dość pokracznie podbudowywana w tym i poprzednich filmach) i miejscami kiepskie dialogi – choć daleko im do koszmaru z Ataku klonów – jednak mnie też trudno nie docenić starań Lucasa, by jak najlepiej wybudować pomost między nową i starą trylogią. Zemsta Sithów jest też według mnie prawdziwym opus magnum Johna Williamsa, jeżeli chodzi o ścieżki dźwiękowe do Gwiezdnych wojen – to przekrój chyba wszystkich ważniejszych motywów z serii, który fenomenalnie wypada zarówno w filmie, jak i na płycie. [Łukasz Budnik]

Zarejestruj się na Disney+

 

5. Parszywa zgraja


Grupa elitarnych żołnierzy-klonów, Clone Force 99, znana również jako Parszywa zgraja, próbuje odnaleźć się w galaktyce po wojnach klonów. [opis z Filmweb.pl]

6. Han Solo. Gwiezdne wojny – historie

Zupełnie nie wierzyłem w ten film (w czym swój udział na pewno miały ogromne problemy realizacyjne), tymczasem okazał się całkiem sprawną przygodą. Alden Ehrenreich okazał się bardzo dobrym wyborem castingowym – udało mu się sprawić, że zupełnie nie myślałem podczas seansu o Solo w wykonaniu Harrisona Forda, a skupiłem się jedynie na nowej interpretacji postaci. Świetny jest też Donald Glover jako Lando, choć tutaj od początku było wiadomo, że będzie to strzał w dziesiątkę. [Łukasz Budnik]

7. Obi-Wan Kenobi

Fabuła jest mocno pretekstowa, ale sprawnie udaje się jej zerwać ze zbiorowym wyobrażeniem o Kenobim spędzającym dwie dekady między wydarzeniami z Zemsty Sithów a tymi z Nowej nadziei, żyjąc nieciekawym życiem pustelnika. Motywacja do działań dawnego mistrza Jedi przychodzi naturalnie i daje nadzieję, że serial nie nabruździ w mitologii świata George’a Lucasa, a być nawet może uda się mu pozszywać kilka dziur między dwoma pierwszymi trylogiami Sagi.

Na pewno absolutnym numerem jeden na liście plusów serialu pozostaje udział Ewana McGregora w roli głównej. Bez wątpienia on i jego interpretacja tej postaci były jednymi z najlepszych elementów tzw. trylogii prequeli i strzałem obsadowym, który cenili nawet najwięksi krytycy nowszych filmów Lucasa. Również serial zapowiada się jako produkcja, którą McGregor sprawnie poprowadzi przez największe mielizny. [Filip Pęziński]

8. Star Wars: Rebelianci

Nastały mroczne czasy. Imperium galaktyczne zwiększa swój ucisk nad ludźmi, wywołując w nich strach. Kilka odważnych jednostek jednoczy się w ruchu oporu. Załoga statku kosmicznego Duch staje w obronie tych, którzy nie potrafią walczyć o siebie, nawołując ich do rebelii. [opis z Disney+]

Zarejestruj się na Disney+

 

9. Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie

Ostatecznie Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie to bardzo dobre kino akcji, w którym na każdym kroku czuć ogrom gwiezdnowojennej mitologii. Edwards dodaje do kultowego świata sporo nowych rzeczy, stara się przeszczepić w konwencjonalne ramy świeże rozwiązania formalne, takie jak np. przemyślane starcia militarne (które mam nadzieję przyjmą się w kolejnych produkcjach), gra na emocjach, wyraziście zarysowując blaski oraz cienie działań Rebelii i – co najważniejsze – razem z grupą straceńców serwuje widzowi świetną zabawę. Nie jest to w żadnym wypadku film idealny, ale spełnia swoje zadanie jako interesujący przerywnik pomiędzy numerowanymi epizodami. I mimochodem zapewnia emocjonalne palpitacje, mając wszelkie predyspozycje do tego, żeby już na stałe być niezbywalną częścią maratonu z klasyczną trylogią. [Radosław Pisula, fragment recenzji]

REKLAMA