search
REKLAMA
Ranking

SZYBKA PIĄTKA #129. Najlepsze męskie role w historii

REDAKCJA

13 marca 2020

REKLAMA

W Dniu kobiet pisaliśmy o najlepszych rolach kobiecych. Dziś – dla dopełnienia – o tych męskich. Zgadzacie się z wyborami naszych redaktorów?

Krzysztof Dylak

  1. Jack Nicholson jako Jack Torrance (Lśnienie) – Wyborna kreacja postępującego szaleństwa w wykonaniu Nicholsona jest kwintesencją postaci z kina grozy, która jest człowiekiem, a nie jakimś odrealnionym zabójcą w masce czy duchem. Diaboliczny uśmiech żarłacza ludojada, posępny wzrok, prawie wilczy  zarost. Sfrustrowany pisarz z twórczą impotencją,  owładnięty złą energią widmowego hotelu Overlock należy do absolutnie mistrzowskich ról nie tylko w swoim gatunku. Nawet w początkowych fazach filmu Kubricka, kiedy Jack jest jeszcze nieskażony  obłędem, pisarz wydaje się nieco psychopatyczny, jakby skrywał w sobie utajone pokłady szału, który w odpowiednich warunkach wydobędzie się z duszy dozorcy.
  2. Rutger Hauer jako John Ryder (Autostopowicz– No cóż, o tej roli wyraziłem swoje zdanie przy okazji szybkiej piątki dotyczącej postaci, które wzbudzają w nas strach. Zdanie podtrzymuję również w przypadku tego zestawienia. Hauer jako zabójczy psychopata na autostradzie jest bezbłędny. Po pierwsze jest to postać zagrana bardzo klimatycznie. Stawiam ją nawet wyżej od słynnej kreacji zmarłego niedawno Holendra w Łowcy androidów, którą również darzę dużym szacunkiem. Lecz  to jednak obrazie Roberta  Harmona, Hauer jest głównym królem zła. Jest jak przyczajony aligator, tylko zamiast mokradeł przyczaił się na szosach. Dla mnie numer jeden wśród ekranowych, seryjnych zabójców.
  3. Al Pacino jako Tony Montana (Człowiek z blizną) –  Rewelacyjna rola Ala Pacino, napędzana żywiołową siłą i energią, dominującą na ekranie swoją mocną charyzmą. Zachłanny i zaborczy gangster, który z nizin przestępczego świata zdobywa szczyty na obczyźnie w USA, to absolutny kult i symbol latynoskiego mafioza.  Gangsterska odmiana Makbeta, której przychodzi zapłacić najwyższą cenę za brutalny upór, honor i upojenie władzą.
  4. Matt Dillon jako Jack (Dom, który zbudował Jack) – Lars von Trier powierzył główną rolę mordercy – artysty Dillonowi  pozwalając mu w pełni wykazać się aktorsko. To bez wątpienia rola życia tego aktora, który powoli grzązł w filmowej mieliźnie, a pod okiem Duńczyka pokazał na co go stać. Rola równie ambitna, co ryzykowna, nie w pełni doceniona tak jak powinna. Skoro Joaquin Phoenix otrzymał (w sumie zasłużonego w tym roku) Oscara za rolę antybohatera z pierwszego planu, to Dillon moim zdaniem powinien chociaż zdobyć nominację. Z tym, że to rola bardziej europejska, a z pewnością bardziej bezkompromisowa i mniej populistyczna.
  5. Malcolm McDowell jako Kaligula (Kaligula) – Kurczę, mam słabość do filmowych nikczemników. Cenię odwagę aktorską i umiejętności przekonującego odegrania czarnego charakteru na ekranie. McDowell jako niesławna postać historyczna kończy swój złoty okres w karierze. Według mnie jego kreacja w tym obscenicznym spektaklu o zdeprawowanej władzy w Rzymie nie ustępuje tej z Mechanicznej pomarańczy Kubricka dzięki, której Brytyjczyk został odnotowany w kartotece kinematografii. McDowell jako okrutny rozpustnik i niespełna rozumu cesarz jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych i antypatycznych kreacji w historii ekranu i to właśnie stanowi atut.  Być może jest nawet największym walorem produkcji Tinto Brassa, która wywołała bardzo mieszane uczucie z niesmakiem i zdegustowaniem na czele. Wyobraźcie sobie połączenie Salo z Gladiatorem Scotta.

Michalina Peruga

  1. Klaus Kinski jako Nosferatu (Nosferatu wampir) – Klaus Kinski to, z całym szacunkiem dla Gary’ego Oldmana i Beli Lugosiego, najlepszy Drakula w historii kina. Może poza Maxem Schreckiem z adaptacji Friedricha Wilhelma Murnau z 1922 roku. Kinski jest autentycznie przerażający i odrażający jako Drakula, jawi się trochę jako melancholijny, otępiały dziwak.
  2. Ray Milland jako Don Birman (Stracony weekend) – W tym filmie Billy’ego Wildera Ray Milland wciela się w niespełnionego pisarza-scenarzystę, który boryka się z alkoholizmem. Powojenne, przesiąknięte realizmem studium choroby alkoholowej, dość odważne jak na lata 40., ze świetną rolą Millanda, za którą został nagrodzony Oscarem.
  3. Dustin Hoffman jako Willy Loman (Śmierć komiwojażera) – Za tę rolę Hoffman zdobył Złotego Globa i Emmy i nic dziwnego. W tej adaptacji klasycznej sztuki Arthura Millera aktor wciela się w rolę tytułowego komiwojażera. Jako sfrustrowany swoim życiem pozbawionym znaczących osiągnięć mężczyzna popadający w konflikt z synami, Hoffman jest świetny w tej dramatycznej roli, w duecie zresztą z Johnem Malkovichem grającym jego starszego syna.
  4. J. K. Simmons jako Terrence Fletcher (Whiplash) – Jeśli chodzi o kino ostatnich lat, to jedna z moich zdecydowanie ulubionych ról, a Simmons jest jak stworzony do roli zimnego, despotycznego nauczyciela muzyki. Aktor był zresztą faworytem sezonu nagród w 2015 roku, zgarniając wszystkie najważniejsze statuetki świata filmowego.
  5. Wojciech Pokora jako Stanisław Maria Rochowicz / Marysia (Poszukiwany, poszukiwana) – Uwielbiam ten film i uwielbiam Wojciecha Pokorę w roli historyka sztuki, który, oskarżony o kradzież z muzeum obrazu, ukrywa się przed światem, przyjmując tożsamość domowej gosposi o imieniu Marysia. Talent komediowy Pokory błyszczy na ekranie, czyniąc ten film jedną z lepszych komedii PRL-u.

Odys Korczyński

  1. John Hurt jako Winston Smith (1984) – Zastanawiałem się kiedyś, czy po odegraniu takiej roli John Hurt nie musiał iść do psychoterapeuty. Kreacja Winstona jest tak sugestywna, że przeraża, jak bardzo aktor potrafił wcielić się w tragiczną postać z książki Orwella. Niekiedy wracam do tego filmu, ale tylko wtedy, gdy nic z tyłu głowy się na mnie nie czai, bo inaczej ta dramatyczna hekatomba może rozwalić mózg.
  2. Tom Hanks jako Forrest Gump (Forrest Gump) – Źródłem doskonałości tej roli jest jej wielowymiarowość. Hanks z jednej strony jest lekko przytrzymanym chłopakiem, a z drugiej niesamowicie mądrym człowiekiem, chociaż brak mu wiedzy przedmiotowej i tego, co górnolotnie nieraz określamy inteligencją. W upartym dążeniu do szczęścia niekiedy jednak zbyt wiele analiz logicznych nie popłaca.
  3. Jakub Gierszał jako Dominik Santorski (Sala samobójców) – O ile pamiętam, poznałem go jako doskonałego aktora właśnie dzięki tej roli. Był jak nie z tej planety, jak nie z polskiego, współczesnego kina. Zresztą cały film wydawał mi się radykalnie odmienny. Być może przez sekwencje animowane. Wracając do Gierszała, w roli Dominika Santorskiego idealnie połączył ryzykanckie podejście do młodości oraz złowrogie nią napawanie się, aż poza granice zdrowego, dorosłego rozsądku.
  4. Arnold Schwarzenegger jako Terminator T-800 (Terminator) – Oczywiście, że zdaję sobie sprawę z umiejętności aktorskich Arnolda, zwłaszcza w latach 80., kiedy był eksploatowany do bólu w kinie akcji. Nawet jednak z takiego umięśnionego drewniaka, przy odrobinie wysiłku, dało się zrobić aktora legendarnego. Dla mnie rola Terminatora właśnie taka jest. Nikt inny nie mógł jej zagrać, tylko Schwarzenegger, bo był własnie taki jak robot – bez skomplikowanej mimiki, bez grania głosem itp.
  5. Rutger Hauer jako Roy Batty (Łowca androidów) – Gdyby nie Hauer, z pewnością rola dowódcy replikantów nie byłaby tak silnie oddziałująca na całe pokolenia fanów Łowcy androidów. To jego słowa, jego autorski skok i postać, w której pozostawił swojego ducha. Teraz, gdy aktora nie ma już wśród nas słowa wypowiadane w deszczu przez Batty’ego nabrały szczególnego znaczenia. Hauer być może nareszcie widzi wszystko to, o czym mówił Deckardowi.

REKLAMA