Seriale TV

Czy CZARNOBYL jest zgodny z faktami? Co jeszcze czeka nas w serialu HBO?

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

Powszechna wiedza dotycząca katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej ogranicza się do daty tegoż wydarzenia oraz kilku złowrogich słów kluczowych, takich jak: „promieniowanie”, „rak” czy „deformacje”, określających głównie jego skutki (chociaż i to jest kwestią sporną). Mało kto zadawał sobie przez 33 lata trud, aby zaczerpnąć bardziej szczegółowych informacji o awarii z wszelakich raportów, reportaży lub literatury faktu. Prawdą jest jednak, że historia katastrofy w Czarnobylu to sprawa niezwykle skomplikowana, złożona, a także tuszowana, co skutecznie zniechęcało wszystkich wstępnie zainteresowanych. Z pomocą w zrozumieniu, co się właściwie stało w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej 26 kwietnia 1986 roku oraz w dniach następnych, postanowili przyjść Craig Mazin oraz Johan Renck, twórcy cieszącego się ogromną popularnością i uznaniem serialu Czarnobyl (2019-).

Zarówno scenarzyście, jak i reżyserowi serialu przyświecał (jakkolwiek to brzmi w kontekście katastrofy w Czarnobylu) jeden cel: być tak blisko rzeczywistych wydarzeń, jak to tylko możliwe. Mimo zapewnień twórców należy pamiętać, że mamy do czynienia z artystyczną wizją. W związku z tym, nawet jeśli widzimy na ekranie same znane z literatury lub filmów dokumentalnych fakty, to służą one jakiemuś celowi. Autorzy pragną nam przecież zazwyczaj coś za pomocą swojego dzieła przekazać. Nie mam tym samym wcale na myśli, że Mazin i Renck wykorzystują katastrofę, aby „sprzedać” swoją wizję historii lub świata. Chociaż nawet jeśli tak miałoby to wyglądać, nie uważałbym tego za wadę Czarnobyla. Podsumowując ten przydługi wstęp, pamiętajmy, że mamy do czynienia z fascynującą, ale „tylko” fabularną miniserią.

Kilka interesujących kwestii, które już zobaczyliśmy w Czarnobylu

Czarnobyl Rencka to fascynujący serial oparty na faktach, ale jednocześnie artystyczna wizja.

Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu to, tak jak w serialu, wydarzenie, które zainicjowało reakcję łańcuchową. Nie chodzi mi bynajmniej o chemiczne następstwa wybuchu, lecz o działania i problemy ludzi wplątanych w to zajście. Przyjrzyjmy się zatem najbardziej przerażającym, ale także fascynującym zdarzeniom, które wpisują się w historię awarii czarnobylskiej elektrowni. Parę z nich już przedstawiono w trzech dotychczas wyemitowanych odcinkach Czarnobyla, pozostałe zapewne ujrzymy w pozostałych dwóch epizodach. Jak te ukazane już wydarzenia mają się do historycznej prawdy, a także jakich jeszcze okropności możemy się spodziewać w kolejnych odcinkach?

Historyczne wydarzenia mające związek z awarią w czarnobylskiej elektrowni to fakty ogólnodostępne, czyli żadna tajemnica lub w kontekście serialu spoiler. Uznajcie to za ostrzeżenie, ponieważ przeczytacie poniżej, jakie zdarzenia miały miejsce w trzech pierwszych epizodach Czarnobyla.

Ci, którzy ratowali świat

Istotnym elementem komunistycznej ideologii był powszechny heroizm, który stanowił jedną z cech wzorcowego komunisty. Poświęcenie dla ogółu było zawsze w cenie i wszyscy uczyli się tego od najmłodszych lat. Jednymi z wielkich bohaterów historii katastrofy w Czarnobylu byli strażacy, którzy dotarli do płonącego czwartego bloku elektrowni już w kilka minut po wybuchu. Symbolem poświęcenia strażaków w serialu Rencka jest młody Białorusin Wasilij Ignatienko (Adam Nagaitis), który rzeczywiście zmarł w szpitalu w Moskwie po kilku tygodniach męczarni na skutek napromieniowania. Ignatenko, podobnie jak wielu innych strażaków i członków ekip ratowniczych znajdujących się blisko reaktora, przyjął w ciągu kilkudziesięciu minut akcji dawkę promieniowania kilkukrotnie przekraczającą poziom śmiertelny. W pierwszej chwili pracownicy służb ratowniczych nie mogli wiedzieć, że mają do czynienia z czymś więcej niż „zwykły” pożar instalacji elektrycznej. Dopiero podczas akcji natknęli się na grafit, co mogło oznaczać tylko jedno – eksplozję reaktora. W serialu zaprezentowano to w bardzo obrazowy sposób, a mianowicie poprzez dotknięcie grafitowego odłamka przez jednego ze strażaków. Taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce. Jeden z ocalałych Anatolij Zacharow wyznaje, że pracownicy służb ratowniczych szybko zdali sobie sprawę z tego, co się dzieje, jednak ugaszenie pożaru było moralnym nakazem, ich służbą, wobec czego przestali trzymać się wytycznych.

Ostatnio dodane