search
REKLAMA
Ranking

Ranking filmów z trylogii MROCZNY RYCERZ. Wybór czytelników

Czytelnicy wybrali najlepszy film z trylogii Nolana.

REDAKCJA

20 czerwca 2021

REKLAMA

W zeszłym tygodniu zaprosiliśmy was do głosowania na najlepszy film z trylogii Mroczny Rycerz, realizowanej w latach 2005-2012 przez Christophera Nolana i przez część widzów wciąż uważanej za szczytowe osiągnięcie kina superbohaterskiego. Poniżej prezentujemy wyniki.

Zwycięzca głosowania zdobył znaczną przewagę nad rywalami.

3. Mroczny Rycerz powstaje

Poparty dwiema poprzednimi produkcjami o Mrocznym Rycerzu ostatni film z trylogii Nolana wypromował się sam. Zachwyty nad nowoczesnym, „realistycznym” i pomysłowym ujęciem tematu utwierdziły większość widzów w przekonaniu, że po dwóch dobrych filmach zamknięcie historii o Batmanie musi być wydarzeniem niebywałym. Zasadniczo tak było, a premierowy seans pozostawił mnie w kilkugodzinnej euforii. O sile ładunku emocjonalnego serii świadczyć może fakt, że po obejrzeniu całej trylogii ze znajomymi, część z nich zalała się łzami po zakończeniu trzeciej części. To dość jaskrawy przykład oddziaływania na widza, a na polu budowania klimatu i napięcia Nolan radzi sobie dobrze. Biorąc film pod lupę okazuje się, że po opadnięciu emocji także można się popłakać – nad fabularnymi absurdami. Zgoda – Bane świetnie pomyślany i zagrany, podobnie jak obsada znana z poprzednich części. Świetny prolog, pomysł na postać Batmana (pod tym względem film nowatorski). Śledząc jednak poczynania bohaterów dojść można do wniosku, że słynny nolanowski realizm nie pojawia się wcale w tej części. Niemniej jednak nie stanowiło to większej przeszkody i powstało trwające niemal trzy godziny widowisko, dzieje się dużo, jest klimat i jest ciekawie (choć nie zawsze mądrze). Christopher Nolan musiał odkryć jakąś istotną tajemnicę kina, ponieważ nie przypominam sobie filmu, który mimo tylu nielogiczności i absurdów cieszy się tak dużą estymą wśród widzów. W dodatku z całą świadomością plusów i minusów nie potrafię (może przez sentyment do komiksu?) ocenić tego filmu źle. [Jan Dąbrowski, fragment artykułu]

2. Batman: Początek

Tak jak zraża mnie w Batmanach stylistyka Nolanowskiego realizmu, tak jako odświeżające novum w origin story sprawdziła się ona nadzwyczaj dobrze. Dlaczego pierwszy film z Nolanowskiej trylogii o Batmanie uważam za najlepszy? Odpowiedź jest nader prosta: bo to film o Batmanie, a dokładniej Brusie Waynie. W kolejnych filmach Nolan odjeżdża zupełnie od tej postaci, koncentrując się na jej żywiołowych antagonistach, nie dając głównemu bohaterowi nawet dobrych kwestii do wypowiedzenia. Inaczej jest w Początku. Mimo że zna się tę historię dość dobrze, czy to z komiksów, czy to z wcześniejszych filmów, i tak przyciąga ona uwagę dzięki oryginalnym zabiegom reżysera. Choć do Keatona mu daleko, to jednak Bale ma tu jakąś rolę do zagrania. Główny wróg, Strach na Wróble, jest tutaj jedynie cennym dodatkiem, który umożliwia protagoniście wejście do jego największych koszmarów i konfrontację z drzemiącym w nim mrokiem. Bardzo lubię ten aspekt historii i osobowości Batmana i podoba mi się sposób, w jaki Nolan do niego podszedł. [Jakub Piwoński, fragment rankingu]

1. Mroczny Rycerz

mroczny rycerz

Początku Nolan zaproponował widzom nowy sposób na podejście do bohaterów komiksowych, niemniej to dopiero Mroczny Rycerz jednoznacznie udowodnił, że twórca nowej trylogii Batmana doskonale wie, jaki efekt chce osiągnąć. Drugiej części serii bardzo często zarzuca się epatowanie skrajnościami. Z jednej strony patos i epickość, z drugiej niezamierzone banały oraz wypowiadane z kamienną miną śmieszności. Osobiście nie zgadzam się z przeprowadzaniem aż tak ostrych podziałów. Moim zdaniem Nolan dochodzi do granicy realizmu, na jaką można pozwolić sobie w przypadku tego bohatera, pójście o krok dalej spowodowałoby, że przestaniemy oglądać film o Batmanie, ale co najwyżej film Batmanem inspirowany. Chociażby dlatego wybaczam mu pewne uproszczenia oraz sytuacje stojące w jawnej opozycji do przyjętej konwencji. Należy pamiętać o tym, że nigdy nie uda się stworzyć na wskroś realistycznego obrazu opowiadającego o człowieku walczącym z przestępczością w gumowych kombinezonie nietoperza. Nolan rozumie ograniczenia i nie usiłuje na siłę pozbawić świata Gotham wszystkich elementów komiksowej spuścizny. Zamiast tego decyduje się na przemilczenie pewnych oczywistości (konstrukcja świata Batmana) i stworzenie epickiego widowiska, w trakcie którego z ledwością można odnaleźć moment na mrugnięcie. Mroczny Rycerz nie jest arcydziełem, jest to jednak blockbuster idealny. Świetnie zrealizowany, świetnie zagrany (nieodżałowany Ledger) i niewystawiający na próbę inteligencji widza. Takie Gotham mógłbym oglądać zdecydowanie częściej. [Filip Jalowski, fragment zestawienia]

REKLAMA