News
JERYCHO: Niezauważony skarb SCI-FI łączący wątki Pod kopułą i Silosu
Jerycho, postapokaliptyczny thriller science fiction i dwusezonowa produkcja CBS niesłusznie pozostaje w cieniu bardziej rozpoznawalnych tytułów.
Jerycho, dwusezonowa produkcja CBS niesłusznie pozostaje w cieniu bardziej rozpoznawalnych tytułów. Ten postapokaliptyczny thriller science fiction powstał wprawdzie przed Pod kopułą i Silosem, ale sprawia wrażenie, jakby twórcy połączyli DNA obu produkcji, sądzi ScreenRant. Bohaterowie pamiętają świat sprzed katastrofy – jak w Pod kopułą i w przerażającej atmosferze izolacji zadają sobie pytanie Skąd się tu wzięliśmy? – jak w Silosie. I jak oba eksploruje klaustrofobiczną paranoję odizolowanych społeczności zmagających się z kurczącymi się zasobami, podziałami społecznymi oraz korupcją władzy.
Mimo kultowego statusu Jerycho ma przeciętne oceny od krytyków na Rotten Tomatoes – 54%, co jest o tyle paradoksalne, że widzowie ocenili go na odpowiednio 84% na RT i na świetne 7,9 na IMDb. Krytycy zarzucali serialowi banalne podejście do gatunku i nadmierne poleganie na schematach, porównując go niekorzystnie z Lost, emitowanym w tym samym okresie. Jerycho bez dwóch zdań oferuje wciągającą tajemniczą historię i bohaterów, do których łatwo się przywiązać. Skupienie na realizmie i codzienności potęguje efekt, zamieniając wysoko konceptualne założenie w coś, z czym można się utożsamić.

Wczesne skasowanie miało mniej wspólnego z brakiem zainteresowania, a więcej z niezrozumiałą decyzją CBS o podzieleniu sezonu bez informowania o tym widzów, co spowodowało spadek oglądalności. Oddolna kampania fanów, którzy wysyłali listy i orzeszki ziemne do stacji, ocaliła serial na drugi sezon, ale to nie wystarczyło. Później strajk scenarzystów w latach 2007-2008 uniemożliwił zaplanowanie więcej niż siedmiu odcinków drugiego sezonu.
Co ciekawe historia z serialu była kontynuowana przez IDW Comics w postaci sześciu komiksów napisanych przez Dana Shotza i Roberta Levine’a, a potem kolejnych czterech przez Kalindę Vasquez. Te historie prawdopodobnie nigdy już nie trafią na ekran. Gdyby Jerycho powróciło, byłby to najpewniej reboot.

Za najlepszy komentarz niech służą słowa Gracji Grzegorczyk-Tokarskiej, która przy okazji tekstu o nomen omen najbardziej niedocenionych serialach sci-fi na naszych łamach pisała: Trzeba zauważyć, że Jerycho miało potencjał na bycie takim dziełem (jak Lost), jednak poza zagorzałymi fanami, którzy poniekąd uratowali serial, u większości telewizyjnej publiczności przeszedł on bez większych emocji. […], to kolejny przykład serialu, który naprawdę zasługuje na większą miłość, mimo iż początkowo nic na to nie wskazuje… Produkcja ma wiele niesamowicie ciekawych pomysłów, więc dziwne, że przeszła prawie całkowicie bez echa.

