search
REKLAMA
Ranking

Ranking filmów o JAMESIE BONDZIE z DANIELEM CRAIGIEM w roli 007

REDAKCJA

22 listopada 2020

REKLAMA

Do planowanej premiery Nie czas umierać zostało jeszcze kilka miesięcy (aktualnie wyznaczona jest bowiem na kwiecień 2021, rok po oryginalnej dacie), jednak temat Bonda nie schodzi z ust kinomanów, co podsycane jest oczywiście przez wypowiedzi twórców dotyczące wątków które mają zostać podjęte w filmie i nowych postaci. 25. film z serii będzie ostatnim, w którym rolę 007 zagra Daniel Craig. Dlatego właśnie, w oczekiwaniu na Nie czas umierać, zaprosiliśmy was do wzięcia udziału w głosowaniu na najlepszy film z Bondem o twarzy Craiga.

Poniżej przedstawiamy wyniki. Są zaskoczeniem? Na którym miejscu uplasował się wasz faworyt?

4. Quantum of Solace

Największym atutem Craiga w Casino Royale było to, że pomimo wszystkich cech często podawanych przez media jako tworzące wizerunek 007 XXI w., czyli twarzy wyciosanej w skale, szorstkości, surowej męskości i brutalności, nadal posiadał charyzmę, dowcip, styl, a za jego niebieskimi oczami można było dojrzeć intelekt. Ze zwierzęcą wręcz zaciekłością i bliznami na twarzy pruł na przód tłukąc przeciwników, a jednocześnie potrafił objąć i pocieszyć kobietę bez zamiaru zaciągnięcia jej potem do łóżka. Wszystko to zostało idealnie wymieszane i podane z subtelnością bez popadania w skrajny stereotyp agenta pizdusia, który na siłę wciska widzowi swoją klasę poprzez idealnie dobraną garderobę i perfekcyjne uczesanie, nawet po wybuchu bomby jądrowej. W Quantum of Solace niestety owo wyważenie zostało naruszone i przedstawiono nam Bonda bardziej przypominającego Ethana Hunta czy Jasona Bourne’a. Myślę, że najgorszą rzeczą jaka wyniknęła z tego filmu jest stworzenie okropnej skazy na wizerunku nowej, odświeżonej serii 007. [Adam Nguyen, fragment recenzji]

3. Spectre

“Spectre”

Kolejne filmy o Jamesie Bondzie powstają z mniejszymi lub większymi przerwami już od prawie sześćdziesięciu lat, więc oczywistym jest fakt, że wśród nich znajdują się filmy po prostu nieudane. Żaden jeden (no, może Diamenty są wieczne z nieznośnie tatusiowatym Seanem Connerym) nie wszedł na poziom zwyczajnej żenady. Wszystko zmieniło się w 2015 roku, kiedy po trzech bardzo różnych, ale wciąż świetnych (tak, bardzo lubię Quantum of Solace) filmach z Danielem Craigiem, odbyła się premiera Spectre. Powstał film nie tylko nieudany, tracący tempo, pisany na kolanie i zawierający takie sceny jak ta, w której Bond molestuje ledwo owdowiałą kobietę, ale też wypaczający poprzednie odsłony poprzez wprowadzenie zazdrosnego „brata” głównego bohatera, który miał stać za wszystkimi wydarzeniami i nieszczęściami w życiu bohatera – od Casino Royale po Skyfall. Bardzo niedobre. [Filip Pęziński, fragment zestawienia]

2. Skyfall

To dwa w jednym: 100% Bonda w Bondzie, ale i mocno niebondowski film. Taki, w którym zarazem fani radosnej twórczości Connery’ego/Moore’a, jak i wyznawcy szorstkiego Craiga znajdą coś dla siebie; a jednocześnie i zwolennicy ‘nowej fali’ 007 i bondowscy puryści będą kręcić nosem na niektóre elementy i rozwiązania fabularne, gdyż całość naprawdę trudno jednoznacznie sklasyfikować i ocenić (ja tak mam np. z czołówką i finałem – oba świetne, ale również i dziwne, jakby nie do końca pasujące swą stylistyką do reszty). Szykujcie się więc na mocno intymne podejście do tematu, nacisk na psychologię postaci i rozbudowane, skomplikowane stosunki pomiędzy bohaterami oraz na nutkę nostalgii i zadumy. Ale bez obaw, Skyfall daleko do rozkmin Malicka na tle źdźbeł falującej trawy, bo film stoi też i typowym dla Jamesa, ciętym humorem, odpowiednio realistyczną, wciągającą akcją oraz wieloma podtekstami, smaczkami i puszczaniem oka (a nawet dwóch) do widza – zwłaszcza takiego, który już wie, jak to smakuje. [Jacek Lubiński, fragment recenzji]

1. Casino Royale

Bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie najlepsza odsłona przygód Jamesa Bonda w prawie sześćdziesięcioletniej historii marki. Martin Campbell bierze na warsztat pierwszą książkę Iana Fleminga poświęconą agentowi 007 i na jej podstawie tworzy nowoczesne, emocjonujące kino akcji, które z jednej strony w pełni oddaje sprawiedliwość kultowej postaci, a z drugiej strony przystosowuje ją do potrzeb XXI wieku. Imponujący, przemyślany reboot serii, niezapomniane, w swojej klasie pozbawione wad kino rozrywkowe i perfekcyjny, odważny casting Daniela Craiga. Absolutny triumf. [Filip Pęziński]

Okaże się, na którym miejscu uplasuje się No Time to Die

REKLAMA