Publicystyka filmowa
Oscary 2014 – redakcyjne typowanie zwycięzców
W OSCARY 2014 – REDAKCYJNE TYPOWANIE ZWYCIĘZCÓW odkrywamy, kto zasługuje na złotego rycerzyka w tym ekscytującym wyścigu filmowym!
Krótka piłka – oto nasze przewidywania co do tegorocznych Oscarów, a przy okazji także redakcyjne podsumowanie wyścigu. Patrzymy – całkowicie subiektywnie – na najważniejsze filmy i wybieramy „naszych” zwycięzców.
Jaki film zasługuje na najważniejszego Oscara? Którzy twórcy powinni zabrać ze sobą pozłacanego rycerzyka, a którzy powinni obejść się smakiem?
Rafał Oświeciński
Kto powinien wygrać?
Tegoroczne rozdanie Oscarów jest dla mnie szczególnie wyjątkowe. Po pierwsze, udało mi się zobaczyć prawie wszystkie nominowane do najważniejszych nagród filmy (może oprócz najlepszych nieanglojęzycznych, spośród których widziałem tylko „Polowanie”, które swoją drogą, powinno znaleźć się w głównej kategorii). Po drugie, praktycznie wszystkie czołowe filmy są co najmniej bardzo dobre! Po trzecie, mam wśród nominowanych do Najlepszego Filmu dwóch osobistych faworytów. Filmy, które z pewnością wylądują w subiektywnym topie na koniec 2014 roku, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że z czasem zalegną gdzieś w ogóle na prywatnej liście wszech czasów, kto wie, kto wie.
Tak, chciałbym aby to „Wilk z Wall Street” wygrał najważniejszy wyścig. A jeśli nie film Scorsese, to bezapelacyjnie „Ona”. Dwa skrajnie odmienne formalnie filmy – jeden energetyczny, soczysty, odważny; drugi refleksyjny, melancholijny, powolny. Ale łączy je wgląd w ludzkie potrzeby teraz, dzisiaj. Jeden patrzy na nas, naiwniaków, pokazuje co z naiwnością można zrobić, jak żyć, jak zyskiwać i tracić – z fenomenalną puentą „długopisową” na końcu. To mądry, błyskotliwy film Mistrza. Drugi patrzy na nas, konsumentów nowych technologii – czyli również naiwniaków – delektuje się współczesnymi emocjami, przygląda się samotności w świecie jednostek, mniej społeczeństw. Niektórzy film Jonze oskarżają o naiwność, ale ja w tym miejscu widziałem niezwykłą dojrzałość, próbę grania prawdziwymi emocjami w rzeczywistości, która jest przecież dość fantastyczna.
Gdybym miał sobie jeszcze czegoś życzyć to na pewno Oscara dla Leonardo di Caprio, który w „Wilku” był genialny i należy mu się nagroda jak psu buda. Amen. McConaughey niech poczeka. Kibicuję także Cate Blanchett, która w „Blue Jasmine” była zjawiskowa. Chciałbym, aby Alfonso Cuaron dostał Oscara za najlepszą reżyserię – za zjawisko kinematograficzne, jakim jest „Grawitacja”, za innowacyjność, za ciary przechodzące co chwila po plecach – tak, on powinien dostać (i wszelkie kategorie techniczne przy okazji również).
Kto wygra?
Jestem jednak pesymistą. „Wilk” jest zbyt odważny jak na gust Akademików, a „Her” nigdy nie było stawiane w roli faworyta.
1. Film – „12 Years a Slave” (czyli najsłabszy film z grona nominowanych, ale… ekhem… ważny)
2. Reżyser – David O. Russell (bo ma dobrą serię w ostatnich latach)
3. Aktor – Matthew McConaughey (nie obrażę się, bo był świetny w „Dallas Buyers Club”)
4. Aktorka – Cate Blanchett (nikt nie powinien jej zagrozić)
5. Aktor drugoplanowy – Jared Leto
6. Aktorka drugoplanowa – Jennifer Lawrence (bo to ulubienica Hollywood)
7. Scenariusz oryginalny – American Hustle (choć nie powinien)
8. Kategorie techniczne – wszystkich powinna zmiażdżyć „Grawitacja”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Wilk z Wall Street – 9+/10
2. Ona – 9+/10
5. Grawitacja – 8+/10
3. Dallas Buyers Club – 8/10
4. Nebraska – 8/10
6. Kapitan Phillips – 8/10
7. 12 Years a Slave – 7/10
8. American Hustle – 7/10
Ewelina Świeca
Kto powinien wygrać?
„Wilk z Wall Street” – za rozmach produkcji, zdjęcia, montaż, oprawę muzyczną, scenariusz, ekipę aktorską – trzy godziny kina rozrywkowego na najwyższym poziomie.
„Ona” – wizja niedalekiej przyszłości i obraz samotności, wyobcowania człowieka. Technika, za pomocą której człowiek próbuje się uszczęśliwić. Czy to mu się udaje? Film jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Zdjęcia (kolory), muzyka, ciepły klimat filmu, główna rola męska i rola tytułowa – niewątpliwie plusy tego obrazu, które mogłyby przynieść Oscara za całość.
Natomiast w kategorii filmu nieanglojęzycznego wybrałabym interesujące wizualnie i pod kątem tematu „Wielkie piękno”. Choć sądzę, że największe szanse mają „Polowanie i „W kręgu miłości”: współczesna popularna tematyka (pierwszego i drugiego) oraz melodramatyzm (drugiego) w dobrym wydaniu mogą zadecydować o wygranej któregoś z tych filmów.
W pozostałych kategoriach nagrody widziałabym tak: najlepszy aktor pierwszoplanowy – Matthew McConaughey, najlepsza aktorka – Cate Blanchett; za drugi plan – Jared Leto i Sally Hawkins lub June Squibb; scenariusz oryginalny – „American Hustle”, scenariusz adaptowany – „Wilk z Wall Street”.
Kto wygra?
1. Film – „Grawitacja” – produkcja, efekty specjalne, prosta,ale dramatyczna akcja z sentymentalnym wątkiem w widowiskowym wydaniu – to musiało zrobić wrażenie na członkach Akademii.
2. Film nieanglojęzyczny – „Polowanie” lub „W kręgu miłości”
3. Aktor pierwszoplanowy – Leonardo DiCaprio
4. Aktorka – Cate Blanchett
5. Aktor drugoplanowy – Michael Fassbender
6. Aktorka drugoplanowa – Jennifer Lawrence
7. Scenariusz oryginalny – „American Hustle”
8. Scenariusz adaptowany – „Zniewolony. 12 Years a Slave”
9. Efekty specjalne – „Grawitacja”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. „Wilk z Wall Street” oraz „Ona” – 9/10
2. „Dallas Buyers Club” – 8/10
3. „American Hustle” – 8/10
4. „Grawitacja” – 8/10
5. „Nebraska” – 8/10
6. „Filomena” – 7/10
7. „Kapitan Philips” – 7/10
8. „Zniewolony. 12 Years a Slave” – 7/10
Maciej Niedźwiedzki
Kto powinien wygrać?
Oczywiście, że powinna wygrać Nebraska. Zobaczyłem ją jako ostatnią z całej dziewiątki. Gdyby wśród nominowanych jej nie było to nikomu specjalnie bym nie kibicował. W tym roku jest kilka filmów rzeczywiście bardzo dobrych, ale dopiero obraz Payne mnie pochłonął. Chciałbym, by zdobył statuetki w większości kategorii, w których jest nominowany (poza zdjęciami gdzie W KOŃCU Oscara powinien dostać Deakins). Nie ma to w tym roku na to szans – wiem – ale przynajmniej w trakcie ceremonii mam za kogo trzymać kciuki.
Jeśli nie Nebraska to nie będę oburzony gdy wygra 12 years a slave. Nie tylko jest tytułem ważnym przez podjęty temat. Jest w nim kilka kapitalnych scen i barwny, wybornie zagrany aktorski drugi plan. Bardzo wysoko cenię reżyserską robotę McQueena, który z ogromnym wyczuciem prowadzi tą opowieść: wie kiedy być dosadnym, a kiedy za pomocą niuansów oddać bezradność i rozpacz. Jest w nim jeszcze wstrząsająca fragment gdy Solomon wisi na konarze drzewa. Będąc w kinie z bezradności szukałem wzrokiem na sali kogoś kto nie mógłby mu pomóc. Najbardziej bolesne, poruszające ujęcie w tym roku, podczas którego tracimy oddech. Jeśli nagrody za reżyserię nie dostanie mój faworyt – Payne, to ucieszyłbym się ze zwycięstwa Steve’a McQueen’a.
Jakie są moje życzenia? By za montaż statuetka powędrowała do Christophera Rouse’a za Kapitana Philipsa, by za najlepszą animacją zostały Minionki rozrabiają (za dość duży błąd uważam nieuwzględnienie kapitalnego Uniwersytetu Potwornego). By, za najlepszy scenariusz zgarnął Woody Allen (choć właśnie tutaj upatruje największe szanse dla Nebraski). Najlepszym aktorem niestety nie zostanie Bruce Dern, więc chciałbym, by wygrał Ejiofor bądź Bale. Drugi plan to wśród mężczyzn zdecydowanie Abdi a aktorek Jennifer Lawrence bądź Lupita Nyong’o. Z obu wygranych będę się cieszył.
Mimo wielu trafionych nominacji, wyraźnie przeszkadza mi brak jednej: za drugoplanową rolę (może nawet pierwszoplanową) dla Jake’a Gylllenhaala w The Prisoners. Loki to na pewno jedna z najciekawszych postaci jakie pojawiły na ekranach kin w zeszłym roku.
Kto wygra?
1. Film – „Zniewolony. 12 years a slave
2. Reżyser – Alfonso Cuaron
2. Film nieanglojęzyczny – „Polowanie”
3. Aktor pierwszoplanowy – Matthew McConaughey
4. Aktorka – Cate Blanchett
5. Aktor drugoplanowy – Jared Leto
6. Aktorka drugoplanowa – Jennifer Lawrence
7. Scenariusz oryginalny – „Ona” (choć dalej mam wrażenie, że ten film lepiej obroniłby się jako opowiadanie)
8. Scenariusz adaptowany – „Zniewolony. 12 Years a Slave”
9. Efekty specjalne – „Grawitacja” (i wszystkie pozostałe techniczne również)
10. Film animowany – „Frozen”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1 „Nebraska” – 10/10
2. „Zniewolony. 12 years a slave” – 9/10
3. „American Hustle” – 9/10
4. „Grawitacja” – 8/10
5. „Kapitan Philips” – 8/10
6. Tajemnica Filomeny” – 7/10
7. Witaj w klubie” – 7/10
8. „Ona” – 6/10
9. „Wilk z Wall Street” – 5/10
Radosław Pisula
Kto powinien wygrać?
Osobiście podczas tegorocznej gali istnieją dla mnie tylko dwa filmy – „Wilk z Wall Street” i „Nebraska”. Dwa skrajnie różne wykorzystania materii filmowej. Scorsese serwuje widzowi jazdę bez trzymanki, zapędza do pracy całą energię, jaka tkwi w opowiadaniu obrazem – jest głośno, błyskotliwie, szybko, zadziornie oraz bezceremonialnie. A scena z pełzaniem do samochodu jest Ameryką w pigułce: snem o potędze, który czołga się jak dziecko na narkotycznym haju. Gdybym miał być filmem, to chciałbym, żeby nakręcił mnie Scorsese.
Z drugiej strony stoi Alexander Payne. Twórca, którego styl uwielbiam. Nikt nie kontempluje podróżowania i zjawiska widzenia w tak wysublimowany sposób. „Nebraska” jest przepiękna technicznie (ale czerń i biel, mimo, że alegoryczna w stosunku do życia bohaterów, przy przepychu krajobrazu jest zwyczajnie zbędna), zagrana FENOMENALNIE (chociaż niektóre postacie są zbytnio przerysowane), a poziom dialogów wykracza poza wszelkie normy. Film zabawny, a także do bólu szczery. Bohaterowie Payne’a cały czas wszystko obserwują, wystawiają głowy przez okna, ale nie potrafią dojrzeć, że prawdziwy sens życia stoi z boku. Mam nadzieję, że Akademia założy okulary.
Przy okazji, filmy opowiadają w sumie o podobnych rzeczach. „Nebraska” mogłaby być kontynuacją „Wilka…”, gdyby zmienić kilka szczegółów i przenieść akcję w przyszłość 😉
O statuetkę aktorską natomiast na równi mogą powalczyć Dern, Di Caprio, Ejiofor i McConaughey – pierwszy świetnie podsumował własną karierę, drugi w końcu powinien dostać statuetkę, trzeci trafił w idealny temat (z którym idą umiejętności), a czwarty JEST swoim filmem (z domieszką świeżego Leto). Sercem jestem za Dernem, kibicuję Di Caprio. Pozostała dwójka może jeszcze poczekać.
W pozostałych kategoriach już łatwiej mi wybrać: Blanchett, Squibb (energia!), Abdi, Cuaron (kino to opowiadanie obrazem, on przeniósł zawód celuloidowego demiurga na wyższy poziom), „Nebraska” i „Wilk z Wall Street”
Kto wygra?
1. Film – Liczę na „Nebraskę” oraz „Wilka z Wall Street”, ale pewnie będzie to „Zniewolony. 12 Years a Slave”
2. Reżyser – Alfonso Cuarón
3. Aktor – Bruce Dern, Di Caprio, McConaughey (każdy ma równe szanse)
4. Aktorka – Cate Blanchett
5. Aktor drugoplanowy – Barkhad Abdi
6. Aktorka drugoplanowa – June Squibb
7. Scenariusz oryginalny – „Nebraska”
8. Scenariusz adaptowany – „Wilk z Wall Street””
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Nebraska – 9+/10
2. Wilk z Wall Street – 9/10
3 Grawitacja – 8+/10
4. Dallas Buyers Club – 8/10
5. Kapitan Phillips – 7/10
6. 12 Years a Slave – 7/10
7. Ona – 6/10
8. American Hustle – 6/10
Krzysztof Walecki
Kto powinien wygrać?
Jestem całym serduchem za „Grawitacją”. Zawsze uważałem, że kino powinno przekraczać granice, a jeżeli za popisem technicznym, jakim jest dzieło Cuaróna kryje się również wielki humanizm – tym lepiej. „Grawitacja” to jeden gigantyczny efekt specjalny, ale nie przysłania on człowieka, jego słabości, wytrwałości, woli walki i pragnienia życia. To jeden z tych filmów, po których cieszyłem się, że jestem tu na Ziemi, a kosmos jest wystarczająco daleko stąd. Zdobycie statuetek w kategoriach technicznych wydaje się tylko formalnością, lecz za zdjęcia nagrodę przyznałbym Rogerowi Deakinsowi za wspaniałą pracę przy „Labiryncie”.
Emmanuel Lubezki Oscara powinien był już dostać za „Ludzkie dzieci„, ale w przypadku „Grawitacji” doprawdy nie wiem, gdzie kończą się kompetencje operatora, a zaczyna praca komputera.
O ile o Oscara za reżyserię dla Cuaróna się nie boję, o tyle statuetka za najlepszy film jest zagrożona, zwłaszcza przez „Zniewolonego” Steve’a McQueena. Nakręcił on dzieło realistyczne, brutalne i, pomimo finału, gorzkie – główny bohater nigdy nie traci nadziei, lecz jest w stanie uratować tylko siebie. Bagaż, jaki wynosi wydaje się nie do zdzierżenia, a jego przyszłe losy – o których dowiadujemy się w formie napisów na końcu filmu – wcale nie sugerują szczęśliwego zakończenia.
Nie obrażę się, jeżeli „Zniewolony” wygra najważniejszego Oscara.
Chiwetel Ejiofor jest rewelacyjny w roli głównej, i w pojedynku z Matthew McConaugheyem za dramat „Witaj w klubie”, to on ma największe szanse.
Podejrzewam, że w kategorii aktor drugoplanowy również dojdzie do pojedynku tych dwóch tytułów – za rolę zakażonego wirusem HIV transwestyty Jared Leto zebrał każdą możliwą nagrodę i wydaje się być faworytem, lecz drugi w kolejce jest Michael Fassbender jako sadystyczny właściciel niewolników. „Witaj w klubie” nadal nie widziałem, dlatego stawiam na aktorów ze „Zniewolonego”.
Wśród aktorek tylko Cate Blanchett w „Blue Jasmine” wciąż nie miałem okazji zobaczyć, choć to ona zdaniem wielu zdobędzie Oscara.
Osobiście jednak stawiam na Amy Adams z „American Hustle” – jedyna zasługująca na statuetkę osoba z całej ekipy filmu Russella.
W drugim planie albo wspaniała Julia Roberts za „Sierpień w hrabstwie Osage„, albo Lupita Nyong’o za poruszającą rolę w „Zniewolonym. Drugi Oscar dla Jennifer Lawrence (wyrokowany przez niemałą grupę) będzie nieporozumieniem.
Chętnie zobaczę, jak „Wilk z Wall Street” zgarnia statuetkę w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany, zaś „American Hustle” nie dostaje Oscara w tej drugiej scenariuszowej kategorii.
Kto wygra?
1. Film – „Zniewolony”
2. Reżyser – Alfonso Cuarón
3. Aktor – Matthew McConaughey
4. Aktorka – Cate Blanchett
5. Aktor drugoplanowy – Jared Leto
6. Aktorka drugoplanowa – Lupita Nyong’o
7. Scenariusz oryginalny – „Ona”
8. Scenariusz adaptowany – „Wilk z Wall Street””
9. Kategorie techniczne – „Grawitacja”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. „Grawitacja” – 10/10
2. „Zniewolony” – 8+/10
3. „Wilk z Wall Street” – 8/10
4. „Tajemnica Filomeny” – 8/10
5. „American Hustle” – 7+/10
6. „Kapitan Phillips” – 7/10
Jakub Piwoński
Kto powinien wygrać?
Życzyłbym sobie wygranej „Wilka z Wall Street”, ponieważ jak żaden inny film z oscarowej puli, potrafił dostarczyć mi ogromnych pokładów czystej przyjemności. Jeśli podczas seansu trzygodzinnego filmu, ani się nie wiercisz, ani nie czujesz zmęczenia, tylko śledzisz z wypiekami na twarzy poczynania bohatera, jest to najlepszy dowód na to, że film z którym obcujesz został bezbłędnie skrojony. Ale to oczywiście nie jest główny czynnik, który decyduje o moim oddaniu temu filmowi. To kino niezwykle odważne, często przekraczające granice dobrego smaku, ale celnie komentujące kondycję człowieka w merkantylnym świecie.
To także kino perfekcyjnie zagrane i rozpisane. To w końcu powrót Martina Scorsese do wielkiej formy, udowadniając tym samym, że z największych tuzów reżyserii pozostał tym ostatnim, który trzyma poziom. Zachwycił mnie także film „Witaj w klubie”, który nie przypadkowo oceniłem najwyżej z wszystkich nominowanych. Analizując jego poszczególne aspekty, doszedłem do wniosku, że nigdy wcześniej nie spotkałem się z tak ciekawą historią, poruszającą trudne kwestie, niełatwą w odbiorze i niejednoznaczną w ferowanym przesłaniu. No i ten bohater- wspaniale zagrany- co do którego nie wiemy, czy szczerze mu współczuć, czy szczerze go nienawidzić. Niespotykane, rzadkie kino, któremu należy poświęcić trochę więcej uwagi, by móc docenić je w pełni.
Kto wygra?
1. Wygra „Zniewolony” z bardzo prostego powodu: jest to film skrojony idealnie pod gusta Akademii. Każda inna wygrana będzie niemałą niespodzianą. A ja mam nadzieje, iż będzie to wieczór pełen niespodzianek.
Zwycięzców w reszcie kategorii typowałbym następująco:
2. Reżyseria- Alfonso Cuaron
3. Aktor- Leonardo DiCaprio
4. Aktorka- Cate Blanchett
5. Aktor drugi plan- Michael Fassbender
6. Aktorka drugi plan- Lupita Nyong’o
7. Scenariusz oryginalny- „Witaj w klubie”
8. Scenariusz adaptowany- „Wilk z Wall Street”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. „Dallas Buyers Club” – 10/10
2. „Wilk z Wall Street”- 9/10
3. „Nebraska” – 9/10
4. „American Hustle” – 7/10
5. „Grawitacja” – 7/10
6. „Ona”- 7/10
7. „Kapitan Philips” – 7/10
8. „Zniewolony. 12 Years a Slave” – 6/10
Filip Jalowski
Kto powinien wygrać?
Oscary już dawno nie miały tak mocnego rozdania. Wśród nominowanych mamy aż trzy filmy wybitne. „Wilk z Wall Street” to najlepszy film Scoresese od czasów „Chłopców z ferajny”, które w roku 1990 niesłusznie przegrały Oscara z „Tańczącym z wilkami”. Scorsese wrzuca widza w sam środek zepsutego, ale i szalenie pociągającego świata, który nosi znamiona nieustającego karnawału. Wszystkie zasady moralne zostają wywrócone do góry nogami, liczą się jedynie seks, narkotyki i pieniądze, dzięki którym nie trudno o stada rozebranych panienek i tony towaru. Niemniej, pomiędzy setkami nagich piersi i nafazowanych gości, Scorsese snuje uniwersalną historię o człowieku i jego ułomnościach, szalenie inteligentną historię.
„Ona” to wyjątkowe połączenie „Łowcy Androidów” i „Między słowami”. Film, który w inteligentny i wrażliwy sposób pyta nie tylko o kondycję współczesnego człowieka, ale i o to, co to znaczy być człowiekiem. W końcu, „Nebraska”, czyli film niezwykle prosty, nie silący się na bycie szczególnie oryginalnym, wysmakowanym artystycznie czy stylistycznie. Opowieść Alexandra Payne’a nie jest jednak banalna i infantylna. To na wskroś szczere kino. Kino pełne emocji i głębokiego zrozumienia dla bohaterów, którzy jedynie na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jakby wyciąć ich z papieru. Takie filmy pojawiają się w historii kina niezwykle rzadko, ponieważ o rzeczach prostych mówi się zdecydowanie najciężej.
Na amerykańskim gruncie ostatnią produkcją o podobnej wrażliwości była genialna „Prosta historia” Davida Lyncha. Chciałbym, aby w kategorii Najlepszy Film Anglojęzyczny triumfował ktoś z tej trójki. Zdaje się, że jedynie „Wilk z Wall Street” ma na to realne szanse.
Nagroda za najlepszą rolę męską powinna rozegrać się pomiędzy Brucem Dernem a Leonardo DiCaprio. Dern za rolę w „Nebrasce” zgarnął już Złotą Palmę. DiCaprio od dawna zasługuje na złotego rycerzyka. Jeśli miałbym wybrać oddałbym Oscara w ręce Derna jedynie z tego powodu, że Leo ma jeszcze czas, którego Dernowi może wkrótce zabraknąć. U Pań z Oscarem w ręku z chęcią zobaczyłbym Cate Blanchett. Dench zagrała po prostu poprawnie, Streep tym razem przeszarżowała i stała się parodią siebie samej, Bullock to nie jest i nigdy nie była aktorka oscarowa (statuetka za „Wielkiego Mike’a” to totalna porażka) a Adams mogę poprosić o rękę, ale za plastikowe „American Hustle” nagroda jej się nie należy.
Statuetki za drugi plan powinny powędrować w ręce Jonaha Hilla i Sally Hawkins. Hill po raz kolejny udowodnił, że potrafi zagrać na najwyższym poziomie zarówno w komediowym, jak i dramatycznym tonie. Ta nagroda mu się po prostu należy, choć pewnie kolejny raz ostatecznie przejdzie obok nosa. Kobiecy drugi plan jest w tym roku raczej przeciętny. Squibb w „Nebrasce” była doskonała, ale pojawiała się na ekranie zbyt rzadko, aby bić pokłony. Roberts, jak zawsze, solidnie i tyle. Nyong’o miała po prostu mało wymagającą, opierającą się na stereotypie role, więc ciężko mówić tu o jakimś aktorskim objawieniu.
Największe nagordy dla Lawrence są natomiast dla mnie zupełnym nieporozumieniem. To sympatyczna dziewczyna z filmową przyszłością (sprawa pewna), ale jak do tej pory na Oscary powinna patrzeć jedynie z poziomu publiczności.
Na koniec, nieco kalejdoskopowo, przegląd kilku innych kategorii. Reżyseria dla Cuarona lub Scorsese, bo panowie pokazali ogromną klasę. Scenariusz to bezapelacyjnie Spike Jonze. Najlepszym filmem nieanglojęzycznym jest „The Missing Picture” Rithy’ego Panha. To absolutne, chwytające za serce arcydzieło, które niestety nie ma szans na statuetkę. Wygra zapewne „Polowanie”, również doskonałe. Charakteryzację, nieco przewrotnie, dałbym „Bezwstydnemu dziadkowi”, bo Oscar dla Jackassów byłby niewątpliwe niezłym chichotem historii. Scenografia i kostiumy dla „Gatsby’ego”, który został całkowicie niesłusznie pominięty w najważniejszych kategoriach. Wszystkie kategorie techniczne dla „Grawitacji”, a najlepszy dokument dla niesamowitego „O krok od sławy”.
Kto wygra?
Akademia, Akademia… Zdziwiłbym się, gdyby zwyciężył którykolwiek film z trójki „Wilk”, „Ona”, „Nebraska”, bo Scorsese za agresywny i odważny, Jonze zbyt niszowy, a Payne zbyt inteligentny i niezwykły w swej prostocie.
1. Film anglojęzyczny – „12 Years a Slave”, ponieważ to typowe kino bezczelnie sklecone pod Oscary. Akademii pasuje temat, pasuje człowiek, który siedzi na stołku reżysera i pasuje to, że film dostał dobre opinie od zachowawczych krytyków. Szansę ma również przereklamowane „American Hustle”.
2. Aktor – obawiam się, że Chiwetel Ejiofor. Drugi w kolejce Matthew McConaughey, który powinien jeszcze poczekać. Wątpię w Oscara dla DiCaprio, ponieważ media zrobiły wokół tego zbyt duży szum.
3. Aktorka – Dostanie Streep lub Bullock, z większym naciskiem na Bullock (jakieś dziwne przeczucie).
4. Aktor (drugi plan) – Jarded Leto lub Michael Fassbender.
5. Aktorka (drugi plan) – Jennifer Lawrence (totalne nieporozumienie).
6. Film nieanglojęzyczny – „Polowanie”, ponieważ Akademia zna Mikkelsena a sam film jest wśród nominowanych najprostszy w odbiorze (no, może prócz „Omara”, który jest jednak po prostu słaby).
7. Kategorie techniczne – będzie rządzić „Grawitacja”.
8. Scenariusz – „American Hustle”, które w ogóle powinno wylecieć z większości kategorii.
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Nebraska – 9/10
2. Wilk z Wall Street – 9/10
3. Ona – 9/10
4. Kapitan Philips – 7/10
5. Witaj w klubie – 7/10
6. Grawitacja – 7-/10
7. Tajemnica Filomeny – 6+/10
8. American Hustle – 6+/10
9. 12 Years a Slave – 6/10
Szymon Pajdak
Kto powinien wygrać?
Już dawno przestałem traktować nagrodę Złotego Rycerza jako wykładnik wartości filmowej. Od jakiegoś czasu Akademia co roku popełnia gafę, która dyskwalifikuje całą galę w moich oczach. Nie byłbym jednak sobą, gdybym odpuścił sobie tą uroczystość i w nocy z niedzieli na poniedziałek smacznie spał zamiast oglądać to co dzieje się w Kodak Theatre.
Faworyta w tym roku mam jednego i jest nim oczywiście „Wilk z Wall Street”, czyli 5 film duetu Scorsese i DiCaprio. Produkcja, która mimo, iż obejrzana pod koniec roku sprawiła mi najwięcej przyjemności w 2013. Dynamiczna, wciągająca, świetnie nakręcona i zagrana historia. Marty pokazuje środkowy palec wszystkim młodszym reżyserom, nie kalkuluje, nie sili się na poprawność, a przede wszystkim zmusza widza do tego, żeby pomyślał. Wszystko to przy akompaniamencie dużej ilości narkotyków, sexu i pieniędzy – to co tygryski lubią najbardziej! Idąc dalej tym tropem nie oszukam nikogo mówiąc, że na statuetkę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego powinien otrzymać DiCaprio.
Akademia od lat olewa tego aktora i okradła go już przynajmniej z dwóch nagród. Rolą Jordana Belforta Leo udowodnił, ze jest najzdolniejszym aktorem swojego pokolenia i nawet świetny McConaughey musi mu ustąpić, zresztą ma jeszcze czas.
Liczę, że statuetki otrzymają także Jared Leto lub Jonah Hill, a także „Grawitacja”, która technicznie jest absolutnym majstersztykiem.
Kto wygra?
1. Obawiam się, że będzie to „Zniewolony”. Akademia lubi takie nudne historie.
W pozostałych kategoriach typowałbym następująco:
2. Reżyseria- Alfonso Cuaron
3. Aktor- Leonardo DiCaprio
4. Aktorka- Cate Blanchett
5. Aktor drugi plan- Jared Leto
6. Aktorka drugi plan- Jennifer Lawrence
7. Scenariusz oryginalny- „Ona”
8. Scenariusz adaptowany- „Wilk z Wall Street”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Wilk z Wall Street – 9+/10
2. Nebraska – 9/10
3. Dallas Buyers Club – 8/10
4. Ona – 8/10
5. Grawitacja – 8/10
6. Kapitan Phillips – 8/10
7. American Hustle – 6/10
8. 12 Years a Slave –5 /10
Grzegorz Fortuna
Kto powinien wygrać?
Nie widziałem niestety „Wilka z Wall Street” i „Witaj w klubie” (wstyd, wiem), więc moje podsumowanie będzie nieco wybrakowane. Z pozostałej siódemki najbardziej cenię „Nebraskę”, bo to skromne i szczere, ale przy tym cholernie prawdziwe kino – idealnie wyważone między dramatem i komedią, cudownie rozpisane i wspaniale zagrane. Bardzo bym chciał, żeby Oskara dla najlepszego aktora dostał Bruce Dern, bo wciela się w swoją rolę z niezwykłym wyczuciem i delikatnością. „Nebraska” powinna też zgarnąć Oskara za najlepszy scenariusz oryginalny, ale obawiam się, że Akademia ma inne plany.
We wszystkich kategoriach związanych ze stroną wizualno-techniczną na statuetki zasłużyła „Grawitacja” i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Jeżeli pojawił się w ostatnich latach film, który przesuwałby granice kina pod względem realizacyjnym i tworzyłby jednocześnie porażającą iluzję realności, to jest nim właśnie kosmiczna opowieść Alfonso Cuarona. Reżyser „Ludzkich dzieci” zasłużył też w pełni na Oskara za reżyserię, bo to, co udało mu się osiągnąć, jest rzeczą absolutnie niezwykłą.
Na drugim biegunie mamy „Zniewolonego” i „American Hustle”: dwa filmy, które – choć z zupełnie różnych powodów – nie zasłużyły na atencję, jaką zostały obdarzone. Pierwszy jest bardzo nierówny, archaiczny i męczący (nie w tym „dobrym” sensie), drugi to „Ocean’s Eleven” w wersji dla fanów Liberace’a. Żaden z nich nie powinien się znaleźć wśród nominowanych, a ustawianie ich w jednym rzędzie z filmami tak przemyślanymi jak „Nebraska” uważam za słaby żart.
Kto wygra?
1. Film – „Zniewolony” (bo Akademia lubi Ważne Tematy, powagę i szlachetne cierpienie)
2. Reżyser – Alfonso Cuaron
3. Aktor pierwszoplanowy – Matthew McConaughey
4. Aktorka pierwszoplanowa – Cate Blanchett
5. Aktor drugoplanowy – Jared Leto
6. Aktorka drugoplanowa – Lupita Nyong’o (akurat ona całkiem zasłużenie)
7. Scenariusz oryginalny – „American Hustle” (choć ani trochę nie zasługuje)
8. Efekty specjalne – „Grawitacja”
9. Zdjęcia – „Grawitacja”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Nebraska – 9/10
2. Grawitacja – 8+/10
3. Kapitan Phillips – 8/10
4. Ona – 7/10
5. Tajemnica Filomeny – 7/10
6. American Hustle – 6/10
7. Zniewolony – 5/10
Rafał Donica
Kto powinien wygrać?
Z nominowanych w najważniejszych kategoriach filmów nie widziałem jedynie „Nebraski” i „Tajemnicy Filomeny”. Z filmów widzianych, jako zwycięzcę 86. Ceremonii rozdania Oscarów widziałbym „Wilka z Wall Street” – najlepszy film duetu Scorsese & DiCaprio i najlepszy film twórcy „Wściekłego byka” od czasów „Chłopców z ferajny”, do których jest fabularnie nadzwyczaj podobny. Oscar za reżyserię powinien jednak powędrować do rąk Alfonso Cuarona za „Grawitację”, bo to film niezwykły, który, podobnie jak „Wilk”, ma wszelkie znamiona filmu ponadczasowego i dużą szansę na status „kultowego”. O pozostałych tytułach („Kapitan Phillips”, „Zniewolony”, „Ona”, „American Hustle” i „Witajcie w klubie”), choć to filmy bardzo dobre, za kilka lat mało kto będzie mówił, a nawet pamiętał.
Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego dałbym Leonardo DiCaprio, nie dlatego, żeby „wreszcie dostał statuetkę” – z którego to powodu obśmiewa go cały internet, lecz dlatego, że jego kreacja w „Wilku” to 3-godzinny dialog z widzem, rola przykuwająca do ekranu, kreacja oparta na aktorskiej szarży, ale nieprzeszarżowana, zdecydowania najodważniejsza i najbardziej rozsadzająca ekrany kin w ubiegłym roku, w dodatku z największymi jajami spośród wszystkich nominowanych. Z całym szacunkiem, ale Christian Bale zagrał brzuchem (choć scena, gdy stoi z rozwaloną przez Coopera fryzurą zasługuje na mini-Oscara ;), Matthew McConaughey brakiem brzucha, a Chiwetel Ejiofor zbolałym wyrazem twarzy (filmu z Dernem nie widziałem, więc milczę na jego temat).
Oscara za rolę kobiecą powinna dostać Sandra Bullock, która w pojedynkę pociągnęła całe widowisko pod tytułem „Grawitacja”, ale zdobyta niezasłużenie statuetka za zwyczajny występ w kiepskim „Wielkim Mike’u” prawdopodobnie odbiera jej na to jakiekolwiek szanse, a szkoda, bo jej psie zawodzenie (nie wiem w sumie czemu) naprawdę zostało mi w pamięci ;).
Drugi plan męski – Michael Fassbender albo Jonah Hill, bo Cooperowi starczy nominacja, Jared Leto nie powinien być nagradzany za schudnięcie, a Barkhad Abdi miał ułatwione zadanie, bo pewnie naprawdę jest somalijskim piratem ;). Najlepsza aktorka na drugim planie – chciałbym Lupitę Nyong’o, bo Jennifer Lawrence grała nachalnie pod Oscara, a pozostałych występów nie widziałem. Oscary za efekty? Przy braku nominacji dla „Pacific Rim” trzymam kciuki za „Grawitację oczywiście”.
Kto wygra?
Wygra zapewne „Zniewolony. 12 Years a slave” (kolejny popis polskiego tłumaczenia tytułu), choć dawno nie widziałem filmu tak robionego pod Oscary. Weźmy temat niewolnictwa, do pierwszego aktu dajmy topowego dziś Benedicta Cumberbatcha, w drugim doprawmy topowym Fasbenderem i na deser podajmy zawsze topowego Brada Pitta – deszcz nagród murowany. Ale i tak obstawiam „Wilka”, za którego trzymam kciuki.
1. Film – „Wilk z Wall Street”
2. Reżyser – Alfonso Cuaron
3. Aktor – Leonardo DiCaprio (ale pewnie dostanie Matthew McConaughey)
4. Aktorka – Sandra Bullock (a co mi tam, zaryzykuję)
5. Scenariusz oryginalny – „American Hustle”
6. Scenariusz adaptowany – „Wilk z Wall Street”
7. Kategorie techniczne – „Grawitacja”
8. Film nieanglojęzyczny – „Polowanie”
9. Najlepsza muzyka – „Grawitacja”
Najlepsze filmy subiektywnie:
1. Wilk z Wall Street – 10/10
2. Grawitacja – 9/10
3. Kapitan Phillips – 8/10
4. Witaj w klubie – 7/10
5. Zniewolony. 12 Years a slave – 7/10
6. American Hustle – 7/10
