search
REKLAMA
Artykuł

OLIMPIADA. Propagandowe arcydzieło powstałe na prośbę Hitlera

„Stworzyła pani majstersztyk” – powiedział Hitler.

Przemysław Mudlaff

3 sierpnia 2021

REKLAMA

Sport był dla Leni Riefenstahl bardzo ważną częścią życia. Gdy więc zapytano ją, czy zrobi film o Igrzyskach Olimpijskich, nie wahała się długo z odpowiedzią, mimo iż propozycja przyszła od samego Adolfa Hitlera, który już nigdy po Triumfie woli nie miał prosić reżyserki o nakręcenie jakiejkolwiek produkcji. 20 kwietnia 1938 r. w dzień 49. urodzin Führera miała miejsce światowa premiera Olimpiady. „Stworzyła pani majstersztyk” – powiedział Hitler.

22 sierpnia 1902 roku na Prinz Eugen Strasse, w dzielnicy Berlina, przyszła na świat Leni Riefenstahl. Alfred Riefenstahl – ojciec Leni, oczekiwał, że dziewczynka w przyszłości przejmie po nim funkcję właściciela sklepu z instalacjami hydraulicznymi. Ta jednak marzyła, by zostać sławną baleriną. Matka Leni, pianistka z wykształcenia i niespełniona artystka, popierała dążenia córki. Taniec był pasją młodej panny Riefenstahl. 23 października 1923 r. na monachijskiej scenie miał miejsce jej pierwszy solowy występ. Następnie z ogromnym powodzeniem tańczyła w Berlinie, Zurychu i Pradze. Była już wtedy piękną kobietą – jak wymarzyła sobie jej mama. Talent Leni został zauważony przez wielkich producentów filmowych, którym szybko odmawiała, wiążąc swoją przyszłość z tańcem. Po obiecującym starcie jej kariera nagle legła w gruzach. Młoda artystka podczas występu w Pradze doznała kontuzji kolana, która zmusiła ją do porzucenia tanecznego fachu. Życie Riefenstahl obfitowało jednak w gwałtowne zwroty akcji. Zafascynowana produkcją Arnolda Fancka Der Berg des Schicksals, wymarzyła sobie, że będzie występować w jego filmach. Dopięła swego i niedługo później stała się gwiazdą serii filmów górskich w reżyserii Fancka. Wkrótce później również sama chwyciła za kamerę. Najważniejszymi filmami w reżyserskim dorobku Riefenstahl są Triumf woli i opisana poniżej Olimpiada.

Olimpiada to niemiecki reportaż z XI Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 r. Film składa się z dwóch części: Fest der Völker (Festiwal Narodów) i Fest der Schönheit (Festiwal Piękna). Scenariuszem i reżyserią zajęła się Leni Riefenstahl, za zdjęcia odpowiedzialni byli Hans Ertl, Walter Frentz, Kurt Neubert, Hans Gottschalk, Willy Zielke i 40 innych operatorów, muzykę zaś skomponowali Herbert Windt oraz Walter Gronostay.

Fest der Völker, pierwsza część monumentalnego dyptyku, rozpoczyna się ujęciem ateńskiego Akropolu – nawiązaniem do antycznych tradycji nowoczesnych igrzysk. Na ekranie pojawiają się rzeźby starożytnych bogów, półbogów i bohaterów, uosabiających ideał piękna. Nagle Dyskobol Myrona ożywa i przemienia się w swego współczesnego sobowtóra. Następnie widzimy mistrzowsko zmontowaną sekwencję wnoszenia pochodni olimpijskiej do Berlina oraz kulminację, którą stanowi scena podpalania olbrzymiego olimpijskiego znicza. Leni Riefenstahl wiedziała, że temat zmagań sportowych może okazać się nudny dla odbiorców, których nie interesuje rywalizacja sportowców. Grecki wstęp do filmu miał na celu wprowadzenie pewnego rodzaju napięcia. Reżyserka chciała w ten sposób wywyższyć idee olimpijskich zmagań, a uzyskać to mogła dzięki symbolicznemu przedstawieniu genezy igrzysk. Po wspomnianym wstępie, a następnie prezentacji zawodników poszczególnych państw Fest der Völker poświęcone zostało sportowym zmaganiom. Głównym ich bohaterem stał się 19-letni amerykański lekkoatleta Jesse Owens. Ten zawodnik zdobył cztery złote medale, a także ustanowił dwa rekordy świata. Jesse Owens był prawdziwą gwiazdą berlińskiej olimpiady. Drugi film, Fest der Schönheit, ukazuje te dyscypliny, których nie udało się zawrzeć w części pierwszej. Są tu między innymi proste, a jakże piękne i słynne już sceny z zawodów skoków do wody, w których ciała sportowców wykonują w powietrzu niesamowite ewolucje. Skoczkowie zdają się czuć w powietrzu jak ptaki, a w wodzie jak ryby.

Największymi zaletami filmów Riefenstahl jest dynamika obrazów, montaż oraz muzyka. Produkcja o berlińskiej olimpiadzie odznaczała się ponadto ogromnym realizacyjnym rozmachem. Nigdy przedtem żaden film dokumentalny nie został nakręcony podobnym nakładem sił i środków, co znalazło odzwierciedlenie na gruncie innowacyjności. Podczas nagrywania Olimpiady Hans Ertl wymyślił np. automatycznie katapultującą się kamerę, która mogła poruszać się równolegle do sprinterów biegnących stumetrówkę. Wykoncypowano także, że zdjęcia z lotu ptaka można uzyskać, przyczepiając kamery do wypuszczanych codziennie rano w powietrze balonów. Odzyskiwano je dzięki ogłoszeniom z nagrodą dla znalazcy takich kamer. W Olimpiadzie mieliśmy również do czynienia ze specjalnymi rowami dla operatorów, kamerami pracującymi z dwiema prędkościami: 24 i 48 klatek na sekundę, teleobiektywem „600″ (duże detale), ujęciami w zwolnionym tempie, zdjęciami podwodnymi, szerokimi ujęciami panoramicznymi z powietrza. Ponadto Riefenstahl zaangażowała dziesięciu dodatkowych operatorów, których zadaniem było wtopienie się w tłum i filmowanie reakcji kibiców. Ekipa Leni Riefenstahl nakręciła ponad czterysta tysięcy metrów taśmy. Należało więc cały ten materiał zmontować, dodać dźwięk i komentarz, co nie było pracą łatwą głównie z tego względu, że filmowcy podczas rejestrowania zmagań sportowców nie mieli czasu na stosowanie klapsów, a w związku z tym nie było numerów identyfikacyjnych przed każdym ujęciem. Segregacja oraz przegląd musiał więc trwać bardzo długo. Do obu części filmu wykorzystano w ostatniej wersji montażu sześć tysięcy metrów taśmy filmowej.

Olimpiada to film zrealizowany na najwyższym poziomie warsztatowym. Niektóre z pomysłów realizacyjnych i reżyserskich stanowić będą po latach klasyczny element tradycji widowiska ekranowego, wykorzystywany do dzisiaj na przykład w transmisjach telewizyjnych z wielkich imprez sportowych (i nie tylko). Leni Riefenstahl nieskromnie uznała swój dyptyk ponadczasowym dokumentem wielkiej idei, hymnem o sile i piękności człowieka. Olympia, podobnie jak Triumf woli, powstała, aby zarejestrować ogromne i ważne dla Niemców widowiska. VI Zjazd NSDAP był wielkim świętem dla kraju, natomiast Igrzyska Olimpijskie są wielkim świętem sportowym dla całego świata. W sposobie filmowania dyptyk Riefenstahl utworzył nowy model filmowego przekazu dokumentalnego. Niektórzy krytycy uznali jednak, że film o igrzyskach stanowi kontynuację Triumfu Woli. Jako podobieństwa wskazywali: podobny styl operowania światłem, upodobanie do dymiących pochodni, zbliżenia twarzy, eksponowanie sztandarów i flag. Wszystko to miało składać się na znakomicie zainscenizowany, masowy spektakl, który stanowił ucieleśnienie wspaniałości i potęgi Rzeszy. Trudno nie przyznać krytykom reżyserki racji, ponieważ w Olimpiadzie nie traciła ona żadnej okazji, aby ukazać piękne, niemal idylliczne Niemcy i twórcę tej utopii, Führera, który bacznie obserwuje zawodników i emocjonuje się sportowymi zmaganiami. Za olśniewającą fasadą ogromnego sportowego wydarzenia udało się ukryć wyraźne już sygnały prześladowań i przemocy. Olimpiada jest filmem dokumentalnym pod względem przynależności do filmowego gatunku. Zawiera jednak narodowosocjalistyczne elementy, co każe twierdzić, że jest świetnie zrealizowanym filmem propagandowym, którego moc oddziaływania do dziś pozostaje niezauważana.

Przemysław Mudlaff

Przemysław Mudlaff

Od P do R do Z do E do M do O. Przemo, przyjaciele! Pasjonat kina wszelkiego gatunku i typu. Miłośnik jego rozgryzania i dekodowania. Ceni sobie w kinie prawdę oraz szczerość intencji jego twórców. Uwielbia zostać przez film emocjonalnie skopany, sponiewierany, ale też uszczęśliwiony i rozbawiony. Łowca filmowych ciekawostek, nawiązań i powiązań. Fan twórczości PTA, von Triera, Kieślowskiego, Lantimosa i Villeneuve'a. Najbardziej lubi rozmawiać o kinie przy piwku, a piwko musi być zimne i gęste, jak wiecie co.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA