Publicystyka filmowa
OCZY SZEROKO ZAMKNIĘTE. Wyobraźnia i pożądanie
W filmie OCZY SZEROKO ZAMKNIĘTE Kubrick bada granice miłości i zdrady w Nowym Jorku, wciągając widza w hipnotyzującą grę pożądania.
Podłożem do tego wzbudzającego wiele kontrowersji filmu Stanleya Kubricka jest Traumnovelle Arthura Schnitzlera, nowela przedstawiająca historię pewnego małżeństwa, którą to Kubrick przesunął o prawie 100 lat, zmieniając przy tym także miejsce akcji z Wiednia na Nowy Jork, pozostał jednak bardzo wierny tekstowi. W postacie filmowych małżonków wcielili się Nicole Kidman i Tom Cruise, będący jeszcze w czasie kręcenia filmu także parą w życiu prywatnym.
Nowy Jork, tak samo jak Wiedeń roku 1920, jest areną do rozgrywki społecznych konfliktów i współczesnych nam problemów. Zjawiska kulturowe, jak rozluźnienie obyczajów, coraz większa otwartość na nowe bodźce stoją w opozycji do fundamentalnych zasad miłości i rodziny. Instytucja małżeństwa jest od zawsze miejscem, gdzie przemiany społeczne i liberalne poglądy napotykają od dawna strzeżoną tradycję.
Jednym z uroków małżeństwa … jest to,
że zdrada jest dla obu stron koniecznością.
Na początku filmu naszym oczom ukazuje się przyjęcie wydane przez Victora Zieglera, w którym to uczestniczą główni bohaterowie – Bill i Alice Harford. Na balu obecne są też wszystkie osoby, które będą miały wpływ na dalszy ciąg zdarzeń, mianowicie Nick Nightingale, Ziegler i prostytutka Mandy. Film nie koncentruje się tak bardzo na poszczególnych losach bohaterów, jak na typowych, ogólnoludzkich zachowaniach. Filmowe postacie zatracają swą indywidualność. W osobach Billa i Alice przedstawiony jest współczesny model małżeństwa, który wydaje się być perfekcyjny. Obydwoje są młodzi, piękni i bogaci, żyją w ładnym, dużym mieszkaniu.
Kubrick ukazuje nam najpierw typowy, powszedni dzień i konwencjonalny podział ról. Podczas gdy Bill wykonuje swój zawód lekarza, Alice spełnia obowiązki matki i gospodyni. Jednakże małe detale wskazują, że ten typowy model rodziny nie jest tak do końca perfekcyjny. Alice opowiada swemu partnerowi, z którym tańczy na przyjęciu, że szuka ponownie pracy w swym zawodzie. Przypuszczalnie nie jest w pełni zadowolona z podziału ról w jej związku.
Przyjęcie u Zieglera jest miejscem, gdzie zauważamy, jak różnie wygląda ich obcowanie z erotycznymi pokusami. Alice zajmuje się przez cały wieczór jednym mężczyzną, sprawując jednak całkowitą kontrolę nad swym zachowaniem, gdy Bill próbuje się nieudolnie bronić przed erotycznym atakiem dwóch modelek. Jeden detal jeszcze bardziej to unaocznia: Podczas gdy dla Alice gest skinienia obrączką wyraża triumfujące i ostateczne Nie, nerwowa gra Billa pierścionkiem jest tylko oznaką jego niepewności. Owe gesty wskazują jednak także, że małżeństwo dla tych dwojga nie jest czystą formalnością i przywiązują oni dużą wagę do przyrzeczenia wierności.
Myślałam, że gdyby mnie pragnął…
choćby tylko… na jedną noc…
byłabym gotowa wyrzec się wszystkiego.
Ciebie… Heleny… całej cholernej przyszłości. Wszystkiego.
Małżeńska kłótnia następnego wieczoru, będąca kluczową sceną filmu, trafnie wyraża problem współczesnego związku, gdzie jeden z partnerów wydaje się być bardzo przywiązany do tradycji, moralnego wyobrażenia małżeństwa, opierającego się na wierności i rodzinie. Natomiast druga ze stron czuje potrzebę pożądania ciągle czegoś nowego i jest gotowa postawić małżeństwo pod znakiem zapytania. Alice obraca każde słowo męża przeciw niemu, aż jego pewność zostaje w końcu zniszczona, a poprzez jej opowieść o pożądaniu pewnego oficera Bill zostaje sprowokowany do zazdrości.
Żaden sen nie jest…tylko snem.
Ubezwłasnowolnionej w małżeństwie Alice zaczyna dokuczać ograniczenie jej swobody seksualnej. Wydaje się tęsknić za beztroskim i niezobowiązującym życiem panienki. Ową potrzebę wolności wyraża jej sen, w którym kocha się z innymi mężczyznami. I podczas gdy opowieść o oficerze była w pełni zamierzona, mająca na celu unaocznić mężowi jej pożądanie, tak ów nieświadomy, erotyczny sen wywołuje u niej strach i przerażenie. Przypuszczalnie uzmysławia sobie jego znaczenie. W myśl psychoanalizy sny są przecież naszymi ukrytymi, zakazanymi pragnieniami.
Także przestrzenno-wizualne środki służą do zobrazowania małżeńskiego kryzysu. Mieszkanie Harforda składa się z bardzo dużych pomieszczeń, w które to widz jednak nie ma wglądu, przez co sprawia ono wrażenie nieprzejrzystego. W wielu scenach Bill przemierza (razem z nim widz) mieszkanie poprzez korytarze, od pokoju do pokoju, zanim jednak gdzieś dojdzie, scena urywa się. Powstałe dla widza wrażenie labiryntu odpowiada niepewności Billa. Nie jest on już pewny zarówno uczuć Alice, jak i swoich. Błądzi po ulicach Nowego Jorku, rozmyślając o niewierności Alice (bo czyż jest różnica pomiędzy marzeniem o seksualnej przygodzie, a jej rzeczywistym przeżyciu?) i szukając w akcie frustracji i zemsty nowych, erotycznych wrażeń.
Wywodzący się z antycznej tradycji labirynt, będący przestrzenią, gdzie na najmniejszej powierzchni jest do przebycia najdłuższa droga, jest zatem dla tego filmu symbolem napięcia pomiędzy unieruchomieniem a wolnością, które charakteryzują współczesne małżeństwo.
A gdybym ci powiedział…że to było…wyreżyserowane?
Że to była swoista maskarada? Że to było udawane?
Kubrick manipuluje świadomie kolorami, aby wprowadzić nas w nastrój pożądania, które towarzyszy zresztą całemu filmowi. Najczęściej używanym i rzucającym się w oczy kolorem jest nasycona czerwień. W większości pomieszczeń znajduje się czerwone wyposażenie, czerwone są sofy i zasłony w mieszkaniu Harfordów, czerwony jest fotel i tło obrazu w łazience Zieglera, ogromny dywan w sali Somerton i szata mistrza ceremonii, w końcu i stół bilardowy w bibliotece Zieglera. Czerwień łączymy zarówno z miłością i namiętnością, jak też z krwią, która sygnalizuje często ostrzeżenie. Używana w nadmiarze, przybliża widzowi wszechobecność pożądania i zagrożenia, zawiera w sobie zarówno wysoce erotyczny, jak i wysoce niebezpieczny potencjał. Działanie to wzmocnione jest poprzez kontrast z czernią. Na święcie orgii mężczyźni noszą czarne peleryny i stoją na czerwonym podłożu.
Obok czerwieni mamy też kolor żółty, który symbolizuje zdradę. Pojawia się na przyjęciu Zieglera, w mieszkaniu Marion i w sypialni Alice i Billa. Niebieski jest natomiast kolorem zagrożenia i strachu. W scenie, w której Bill wyobraża sobie Alice i oficera podczas aktu miłosnego, widzimy niebieskie tło. Kolor ten towarzyszy również rozmowom Billa i Alice w sypialni.
Poprzez wprowadzenie figury Zieglera, wulgarnego lubieżnika, spraszającego luksusowe damy do towarzystwa, Kubrick wysuwa na pierwszy plan filmu sprzedajny aspekt pożądania. W tym też kontekście interpretujemy jego wypowiedź o zagadkowych zdarzeniach w Somerton. Tajemnica orgii koncentruje się w filmie na pytaniu o tożsamość tajemniczej kobiety. Wyjaśnienie Zieglera wskazuje na fakt, iż jest to ta sama osoba, którą Bill widział już u niego w łazience, a mianowicie prostytutka Mandy, która straciła przytomność po środkach odurzających. Tajemnica pożądania, wokół której krąży film mistrza Kubricka, przeistacza się w kryminologiczną zagadkę.
Rodzą się pytania; Kim jest ta kobieta? Kim są zwłoki? Jak umarła? Na koniec dostajemy poprzez wypowiedź Zieglera zastrzyk banalnej prawdy. Zdarzenia w Somerton to nic innego, jak wyzwolenie wojeryzmu dekadenckiej, amerykańskiej, znaczącej klasy społecznej, ukazanie jej władzy i bogactwa.
Fakt, iż zakończenie rozgrywa się w centrum handlowym, jeszcze raz uwypukla tę banalność. Tak samo jak pałac Zieglera czy też posiadłość Somerton, tak i centrum handlowe jest miejscem pokus i produkcji pożądania, tylko przełożonym na świat konsumpcji, którego to postać Zieglera, odpowiednio zinterpretowana, jest reprezentantem.
„Baby did a Bad Bad Thing…” *
Ten jakże często podkreślany erotyzm filmu nie jest tak naprawdę nigdy wyrażony. Ukazuje się nam szereg sytuacji naładowanych erotycznym napięciem, lecz przerywanych w pewnych momentach: napastowanie Billa przez modelki jest zakończone przez sekretarkę Zieglera, flirt Alice z Szavostem przez nią samą, a przygoda Zieglera przez utratę przytomności Mandy. Kłopotliwa scena pomiędzy Billem a Marion kończy się wejściem jej kochanka, gra pomiędzy Billem a Domino – telefonem Alice, a flirtowaniu córki Millicha z dwoma mężczyznami przeszkadza ojciec i Bill.
Owa strategia Kubricka prowokowania widza ciągle to nowymi, erotycznymi scenami, nie daje usnąć naszemu pożądaniu i wytwarza w nas pewne napięcie, które towarzyszy też przez cały czas Billowi. Przeżywanie przez bohatera filmu nawarstwiających się frustracji odczuwa także sam oglądający. Tak jak on, tak i widz natrafia stale na sytuacje związane z pożądaniem, które są jednak zamknięte poprzez świadome ukrycie filmowych środków. Jednocześnie ów reżyserski zamysł nadwyręża naszą wyobraźnię tak bardzo, że kunsztownie zainscenizowana scena orgii będąca centrum – punktem zero – filmu oddziałuje jak pusta w swej treści otchłań.
W momencie, kiedy wszystko zostaje nam pokazane, zabrana zostaje nam przez reżysera możliwość własnego wyobrażenia, a tym samym scenie – wszelki erotyczny bodziec. Bill (a z nim widz) przemierza pomieszczenie po pomieszczeniu, obserwuje pary i grupy odbywające stosunki seksualne we wszelkich możliwych pozycjach. Kiedy jednak na końcu bohater stwierdza „Widziałem wiele ciekawych rzeczy„, widz uświadamia sobie, że był, tak jak Bill, ograniczony do obserwacyjnej (niezadowalającej) perspektywy.
Prowokacyjną grę z wojeryzmem widza szczególnie drastycznie ukazują dwie sceny. W pierwszych minutach filmu widzimy piękną kobietę (Nicole Kidman), która stoi przed lustrem i pozwala zsunąć się swej sukni na podłogę. Pod spodem jest naga. Cięcie. Pojawia się tytuł filmu „Eyes wide shut” (Oczy szeroko zamknięte) – tytuł wskazujący na sprzeczność spojrzenia. Oko jest przecież organem, na którym koncentruje się postrzeganie w kinie, jednakże gdy już zostaje pobudzona nasza fantazja poprzez obraz śmiałych scen, kiedy oczy otwierają się coraz szerzej, nagle zostaje wszystko przerwane, kadr urywa się.
W drugiej scenie, znanej już ze zwiastuna filmu, też nie jest nam dane zobaczyć niczego więcej z gorącej sceny pomiędzy parą małżonków. Przed lustrem naga Alice, poruszająca się rytmicznie, podchodzący od tyłu Bill. Erotyczna intensywność momentu podkreślona jest poprzez przyjemne oświetlenie i muzykę. W tle utwór Chrisa Isaacka „Baby did a Bad Bad Thing”. Widz, mający w pamięci zwiastun sugerujący zmysłowy ciąg dalszy w filmie, jest przekonany, że zaraz się coś wydarzy – jednakże Kubrick wyłącza w tym momencie kamerę i nie pozwala oglądać nam „oczami szeroko otwartymi. Piosenka ma zatem charakter typowo ironiczny, gdyż Haraldowie nie będą robić niczego „złego”. Koniec sceny następuje niespodziewanie. Widać jeszcze Alice patrzącą wymownie w lustro, a potem już tylko przytłumione światło. W pamięci widza zapada zagadkowe i wyzywające spojrzenie…
Musimy jak najszybciej…zrobić coś bardzo ważnego (…) Pieprzyć się.
Małżeński kryzys zostaje w końcu zażegnany. Rzeczywistość jednej nocy (…) nie może być całą prawdą” stwierdza Alice podczas wyszukiwania przez dziecko prezentów. Akcja filmu rozgrywa się w czasie świątecznym, przez co widoczna jest sprzeczność i zakłamanie nowoczesnego społeczeństwa. Tradycyjne święto zadumy nad chrześcijańsko-rodzinnymi wartościami staje się kiczowatym świętem konsumpcyjnym i temu kiczowi odpowiada u Kubricka banalizacja pożądania.
Słowa końcowe, będące jakby podsumowaniem całej akcji filmu, brzmią „Pieprzyć się”. Wskazują, że pożądanie w nowoczesnym małżeństwie straciło swoje misterium. Z erotycznego impulsu przekształciło się w potrzebę szukania ciągle to nowych, wyuzdanych, niesamowitych podniet. Nowoczesne traktowanie seksualności, ze swoim wyzyskiem, instrumentalizmem i pruderią, zostaje przez reżysera w pełni obnażone.
A widz staje się tylko nie mającym w niczym udziału, ograniczonym do wizualnego zmysłu oglądaczem, czekającym, aż obietnica zwiastuna zostanie dotrzymana. Nie dzieje się tak jednak. Jesteśmy więc ofiarą wirtualnej gry oczekiwań i rozczarowań, która pobudza jednak do zastanowienia nad wymiarami wyobraźni i pożądania.
Kubrick stwierdził, że był to jego najlepszy film, który jest niewątpliwie jego najdojrzalszym emocjonalnie dziełem. Dzień po prapremierze, 7 marca 1999 roku, zmarł we śnie na ciężki zawał serca.
*oryginalne słowa piosenki; polskie znaczenie: „Mała zrobiła coś bardzo, bardzo złego.
Tekst z archiwum film.org.pl (17.01.2005).
