Connect with us

Publicystyka filmowa

Najlepsze filmy o MIŁOŚCI dla SAMOTNIKÓW

Odkryj piękno cichej miłości w filmach, gdzie samotność staje się tłem dla niezwykłych relacji. Zobacz, jak uczucia rozkwitają w nieoczekiwanych miejscach!

Published

on

Najlepsze filmy o MIŁOŚCI dla SAMOTNIKÓW

Jak filmowcy pokazują miłość cichą, niejednoznaczną, nieśmiałą? Taką, która skrada się niezauważenie i atakuje w najmniej oczekiwanym momencie i z najmniej oczekiwanego kierunku? Bohaterami filmów z poniższej listy są ludzie zagubieni i osamotnieni – tacy, którzy w rozgrywkach uczuciowych nie są najlepszymi graczami. To bohaterowie, których miłość rozkwita najpełniej na nocnych spacerach po Detroit, przy dźwiękach melancholijnej muzyki, w nocnych opustoszałych barach lub nad brzegiem oceanu, gdy wpatrują się w odbijające o brzeg fale. Ich relacje zaś nie są wyrafinowane i idealne – są emocjonalnie utrudnione, okraszone wieloma przeszkodami, spowite ciężką aurą samotności.
Advertisement

Dzięki temu jednak w ich uczucia łatwiej uwierzyć. Oto kilka filmów o zakochanych samotnikach.

Między słowami

Film Sofii Coppoli nie jest klasyczną filmową historią o miłości. Nie ma tu gorących pocałunków, upojnych zbliżeń, namiętnych deklaracji. Są za to ciche i intymne momenty bezwzględnego zrozumienia, które łączą dwójkę bohaterów silną nicią porozumienia. Bob, zmęczony życiem i małżeństwem aktor, przyjeżdża do Tokio, aby uświęcić reklamę whisky swoją osobą. Zatrzymuje się w tym samym ekskluzywnym hotelu co o wiele młodsza od niego Charlotte, której mąż, słynny fotograf, pracuje i nie ma czasu zająć się żoną. Kobieta spędza dnie na siedzeniu w swoim pustym apartamencie albo na uwodzicielskim odkrywaniu stolicy Japonii.

Wkrótce bohaterowie, zmęczeni przytłaczającą samotnością wielkiego obcego miasta, zaczynają wypełniać wolny czas przebywaniem ze sobą. Razem eksplorują nocne gwarne Tokio, piją w hotelowym barze, patrząc sobie w oczy, lub leżą razem w łóżku, dotykając się niewinnie palcami stóp i dłoni. Bob oraz Charlotte odnaleźli się w zupełnie obcym mieście daleko od granic swojego kraju. Ot, znudzeni towarzystwem innych ludzi odnaleźli się w gąszczu setek gości hotelowych. Nie ma tu jednak wielkiej romantycznej miłości, która kazała dwójce ludzi rzucić się sobie w objęcia. Jest proste a zarazem piękne powinowactwo dusz, które objawia się bezszelestnym poczuciem bliskości, bezpieczeństwem i komfortem wynikającym ze wspólnego przebywania.

Advertisement

Jakby Bob i Charlotte przyjaźnili się od dawna, ale na chwilę o tym zapomnieli. Ich uczucie objawia się w małych gestach i osiąga apogeum w finałowej scenie pożegnania. Dwójka zamężnych ludzi rozstaje się prawdopodobnie na zawsze na ruchliwej ulicy Tokio. Towarzyszy temu uścisk, żal wylewający się wraz ze łzami z oczu, krótki pocałunek oraz słowa wyszeptane przez Boba do ucha Charlotte, których nam, widzom, nie dane jest usłyszeć. Między słowami to film o niespodziewanej miłości dwójki samotników z wielkiego miasta, która objawia się właśnie między słowami – w niedopowiedzeniach.

Chungking Express

Mistrzowski film Wong Kar-Waia opowiada o samotności milionów z gwarnego jak ul Hongkongu. Chungking express skupia się jednak na tylko dwóch przypadkowych spotkaniach, które dla czwórki głównych bohaterów staną się wyjątkowe i wywrą na nich szczególny wpływ. Historie dwóch par przeplatają się ze sobą prawie niezauważalnie. Bohaterowie bezwiednie mijają się na tłocznych ulicach, niektóre miejsca i ludzie przewijają się wciąż w tle. Dwie nowele utkane przez reżysera, nie licząc kilku podobieństw, nie mają ze sobą jednak większego powiązania. Prócz tego, że opowiadają o przypadkowych miłościach, będących jak los na loterii.

Advertisement

Pierwsza z nich opowiada historię policjanta 223, którego przytłacza pustka pogłębiana przez wspomnienia swojej niedawno utraconej miłości. Mężczyzna desperacko próbuje wypełnić czas towarzystwem. Wisi godzinami na telefonie, obdzwaniając wszystkie stare znajome i koleżanki, których numery ma zapisane w kajecie. W końcu decyzję o tym, kto na nowo posiądzie jego serce, oddaje przypadkowi. Opróżniając kolejny kieliszek, deklaruje, że zakocha się w pierwszej kobiecie, która wejdzie do baru. Tak poznaje tajemniczą kobietę w okularach i blond peruce, z którą spędzi resztę nocy, nie spodziewając się jeszcze, że ta krótka relacja zostawi po sobie wyraźny ślad w jego pamięci.

Druga nowela krąży wokół policjanta 663. Będący w szczęśliwym związku mężczyzna nie zdaje sobie sprawy z uczucia, jakim obdarza go pracownica jego ulubionego baru z szybkim jedzeniem. Kiedy pewnego dnia partnerka go zostawia, dziewczyna z baru Faye zaczyna śmielej zwracać na siebie uwagę policjanta pogrążonego w stracie.

Advertisement

W obu przypadkach mamy do czynienia z mężczyznami, którzy przez nagłe odejścia ich dziewczyn przeżywają załamanie wpędzające ich w nieznośną samotność. Wtedy niespodziewanie w ich życiu pojawiają się kobiety, które swoją nietuzinkowością kotwiczą się w myślach policjantów. Chungking express jest pięknym obrazem miłości całkowicie przypadkowej i całkowicie nieprzewidywalnej. Tym trudniej o takie przypadki na zatłoczonych ulicach Hongkongu, a jednak się wydarzyły. Relacje zawiązane między pierwszą oraz drugą parą bohaterów są zwyczajnym kaprysem losu, jednak wywierają na tyle wyraźny ślad, że pomagają bohaterom zaakceptować zmiany w ich sprawach sercowych.

Film Wong Kar-Waia udowadnia, że wielka kapryśna miłość, która razi jak grom albo nóż bandyty, może zdarzyć się wszędzie i o każdej porze, ukryta pod maską największych oczywistości, takich jak kupowanie ryby z frytkami w ulubionym barze szybkiej obsługi.

Advertisement

Ona

Film Spike’a Jonze’a przypomina nieco bardziej nastrojowy odcinek Czarnego lustra. Mamy zaś do czynienia z niedaleką przyszłością, ze światem, w którym ludzie jakoby zatracili umiejętność emocjonalnego i uczuciowego wyrażania siebie. Dobrym tego przykładem jest główny bohater, Theodore, który pracuje jako pisarz listów. Tworzy na zlecenie miłosne wyznania, wcielając się w innych ludzi. Niektórym parom tworzy takie korespondencje od lat, ubierając w kwieciste słowa uczucia, które ci chcą sobie przekazać. Jest to także świat, w którym technologia zaczyna w przesadnym stopniu ingerować w życie człowieka.

Sztuczna inteligencja weszła na ten poziom, że może być swobodnym i niepokojąco ludzkim towarzyszem człowieka. Główny bohater jest bez wątpienia zagubionym melancholikiem w wielkim mieście. Dnie spędza na wchodzeniu w skóry zakochanych osób, co później wraca ze zdwojoną siłą, gdy w swoim pustym apartamencie z pięknym widokiem na miasto wspomina najszczęśliwsze chwile spędzone ze swoją żoną, z którą jest w trakcie rozwodu. Szybkie randki, w których chodzi przede wszystkim o równie szybki orgazm, nijak zapełniają pustkę w łóżku Theodore’a. Ta boleśnie dokuczliwa nostalgia i samotność nakłaniają mężczyznę do zakupu oprogramowania opartego na najnowocześniejszej sztucznej inteligencji. Jest to swoista towarzyszka (bo na imię jej Samantha), która jest nie tylko osobistą sekretarką bohatera, ale i przyjaciółką, a z czasem również kochanką.

Advertisement

DNA Samanthy to osobowości tysięcy programistów, jednak tożsamość zdobywa dzięki doświadczeniu. W momencie, w którym Theodore podnosi się po bolesnym rozstaniu z żoną, a Samantha buduje swoją tożsamość, między nimi zacieśnia się wyjątkowa więź. Co ciekawe, budulcem ich relacji jest wyłącznie rozmowa. Nie ma mowy o spojrzeniach, bezwładnych gestach, dotyku. Słowa są jedynym kanałem łączącym bohaterów. Jednak obecność Samanthy staje się dla Thedore’a niezwykle wyraźna, momentami wręcz namacalna. Kiedy mężczyzna wyleguje się na plaży, nie jest tam sam. Kiedy leży w łóżku, spaceruje nocą po mieście – nie jest sam.

Ich związek, początkowo przyjacielski, z czasem też romantyczny, przeistacza się w miłość. Relacja bohatera z komputerem wyrywa go ze szponów samotności, melancholii, apatii oraz pustki. W ostateczności jednak film zostawia nas z myślą, że Samantha miała pełnić jedynie funkcję terapeutyczną. Miała pomóc mężczyźnie uwolnić się od demonów przeszłości i ruszyć dalej, zostawiając przeszłość za sobą. Pokazuje także, że miłość jest nierzadko niedostrzegalna na pierwszy rzut oka.

Advertisement

Moja łódź podwodna

Główny bohater filmu Richarda Ayoade’a, Oliver, opowiada o swoim niełatwym życiu nastolatka. Jego rodzice przeżywają małżeński kryzys – ojca wykańcza kliniczna depresja, a matka zaczyna spotykać się z nowym sąsiadem, smętnym mistykiem, który jest równocześnie byłym chłopakiem kobiety. Sam Oliver jest nielubianym wyrzutkiem w szkole. Wolne chwile spędza na odgrywaniu przed rodzicami roli dysfunkcyjnego syna, patrzeniu w ocean i rozmyślaniu o rzeczach, które zdecydowanie przerastają jego nastoletnie pojmowanie świata.

I, żeby tego jeszcze było mało, przeżywa swoje pierwsze poważne zauroczenie. Obiektem jego uczuć staje się Jordana, rówieśniczka z klasy, także nieco odizolowana nastolatka cierpiąca na łuszczycę. Reżyser odsłania w pełnej krasie całą nieporadność pierwszej nastoletniej miłości. Co zrobić z uczuciem, kiedy jest się niedoświadczonym nastolatkiem, a każdy potajemnie wysłany liścik, całus za szkołą czy spacer za rękę może zostać brutalnie wykorzystany przez szkolnych rówieśników?

Advertisement

Moja łódź podwodna jest obrazem zabawnej w swojej niezdarności pierwszej nieidealnej miłości dwójki odmieńców. Odmieńców, którzy aby ukryć się przed wzrokiem złośliwych kolegów, na romantyczne schadzki wybierają slumsy, stare mosty, śmietniska, tory kolejowe. Pierwsza dziewczyna jest jednak dla nierozgarniętego Olivera o wiele większym wyzwaniem, niż sam by przypuszczał. Film Ayoade’a serwuje zaś ciekawy spojrzenie na męskość. Główny bohater nie jest stereotypowym twardzielem – nie uprawia sportu, nie zaczepia dwuznacznie koleżanek z klasy i nie rzuca sprośnymi żartami.

Stara się jednak nadrobić to swoją arogancją i pretensjonalnością. Bańka jednak pęka, gdy Jordana oczekuje od swojego chłopaka wsparcia w obliczu rodzinnej tragedii. Wtedy Oliver kurczy się jak suszona śliwka i zgrabnie umyka przed odpowiedzialnością. Scena finałowa, w której dwójka spogląda na siebie, stojąc po kostki w wodzie, daje jednak nadzieję na ponowne pojednanie. Zagubiony wśród znajomych, wśród rodziny Oliver odnajduje nić porozumienia z intrygującą Jordaną, a ich dziwaczna, niezręczna, wyróżniająca się na tle innych, ale w gruncie rzeczy urokliwa relacja pozwoli nastolatkom uczuciowo się rozwinąć.

Advertisement

Tylko kochankowie przeżyją 

Adam i Eve są wampirzymi kochankami, których miłość trwa nieprzerwanie od kilkuset lat. Kiedy Adam przeżywa kolejny weltschmerz, postanawiają przerwać długoletnią rozłąkę. Eve wylatuje z Tangeru do Detroit, by odwiedzić męża w jego mrocznej gotycko-eklektycznej posiadłości. Wspominają inkwizycję, Williama Szekspira, Nikolę Teslę, piją krew z kieliszków, którą narkotycznie się upajają, liżą też zamrożoną na patyku. Latają samolotami, komunikują się przez iPhone’y, ale nijak nie pasują do współczesnego świata. Ludzie wzbudzają w nich wstręt, co manifestują, nazywając ich zombie.

Są pacyfistami i ekologami, których odpycha niszczycielska działalność człowieka na Ziemi. Pochylają się z czułością nad czerwonymi muchomorami, przyglądając się im, jakby były drogocennym skarbem. Ich podejście do ludzi oznacza, że nie mają wśród nich przyjaciół (z niewielkimi wyjątkami). Muszą zadowolić się wąskim wampirzym towarzystwem. Kiedy Adam i Eva ponownie się jednoczą, spędzają dnie i noce w skansenie osobliwości, którego ściany wypełniają duchy w postaci licznych portretów przyjaciół z dawnych wieków. Osamotnieni na świecie i jeszcze bardziej w opustoszałym Detroit wydają się ostatnimi żyjącymi istotami.

Advertisement

Ich miłość nie budzi żadnych wątpliwości – zdają się jedną integralną osobą podzieloną na kobietę i mężczyznę – jak czarny yin i biały yang. Jeśli nie spędzają nocy na wspominaniu uroków XIX wieku, grze w szachy czy słuchaniu muzyki, wyjeżdżają na puste ulice miasta widma, nie mogąc się nasycić jego industrialnym pięknem i mrocznym urokiem. Adam i Eve to duet reprezentujący sobą wyidealizowaną miłość dwóch niezrozumiałych samotników, którzy tworzą perfekcyjne dopełnienie na tle dalekiego od perfekcji świata. Wampiry Jima Jarmusha to wyśniony ideał każdego romantyka-samotnika.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *