Connect with us

Publicystyka filmowa

Najlepsze FILMOWE STRZELANINY

Odkryj MISTRZOSTWO STRZELANIN w filmach! Przeżyj emocje i napięcie w najlepszych sekwencjach, które zapamiętasz na zawsze.

Published

on

Michael Mann ukończył scenariusz "Gorączki 2". Przekazał go do studia

Nakręcenie dobrej strzelaniny to prawdziwa sztuka. Każdy element składowy takiej sekwencji musi być na poziomie, w przeciwnym wypadku może on położyć całość. Co z tego, że reżyser miał świetną wizję, operator dostarczył dobry materiał a montażyści zdziałali cuda, skoro spieprzone udźwiękowienie odbiera impakt całej reszcie? Bardzo ważne są także scenografia, czytelna geografia sceny i przekonujące efekty postrzałów – to dzięki nim potrafimy uwierzyć w to, co widzimy na ekranie. W tym zestawieniu przywołam zarówno te sekwencje strzelanin, które zrobiły na mnie największe wrażenie, jak i te zgodnie uważane za kultowe.

Advertisement

Pomijam wielkie bitwy (to temat na inny tekst) oraz sceny, w których dominuje walka wręcz – o nich pisałem już jakiś czas temu.

Matrix – Neo i Trinity w holu

Ta sekwencja (podobnie jak reszta filmu) rozpaliła umysły widzów na całym świecie. Wreszcie widzimy Neo sprawnie kontrolującego swój potencjał i przenoszącego walkę na podwórko przeciwnika. Tworzy on z Trinity śmiertelny duet, który w niezrównanym stylu rozprawia się ze zbrojnym oddziałem.

Advertisement

Widowiskowe akrobacje, niesamowita destrukcja otoczenia i wybitne udźwiękowienie (ta elektryczna muzyka!) czynią ten balet zniszczenia wyjątkowym przeżyciem. Każdy wystrzał to mały spektakl, a stroje bohaterów i doskonałe użycie slow motion będą ochoczo kopiowane w kinie akcji przez lata.

Gorączka – Napad na bank

Osiągnięte tutaj mistrzostwo to nie tylko zasługa doskonałej realizacji opisywanej sceny. To przede wszystkim efekt przemyślanej narracji Manna – to ona nadaje kontekst całości. Strzelanina na ulicach Los Angeles jest kolizją dwóch grup, którym widz kibicuje: przestępców przewodzonym przez Roberta De Niro oraz policjantów wypełniających rozkazy Ala Pacino.

Advertisement

Rozumiemy cele i pobudki obu bohaterów, widzimy podobieństwa między nimi i niejednoznaczność ich charakterów. Czekamy na ich konfrontację, jednocześnie obawiając się jej. Kiedy do niej dochodzi, emocje sięgają zenitu, a surowy charakter sceny (brak efekciarskich ujęć i dramatycznej muzyki, a zamiast nich terror i głośne dźwięki wystrzałów) trzyma tani dramatyzm z dala od ekranu.

Django – rozróba w posiadłości Candy’ego

Django to długi film o nieśpiesznym tempie. Choć przed wielką strzelaniną w Candyland oglądamy kilka pomniejszych potyczek, to żadna z nich nawet nie zbliża się skalą do tej, którą opisuję w tym tekście. Po wyczerpująco długich i pełnych napięcia scenach kolacji i negocjacji z nieprzyjacielem, iskrą padającą na beczkę prochu okazuje się starcie arogancji Candy’ego z odrazą partnera Django, doktora Schulza.

Advertisement

Śmierci obu mężczyzn stają się zarzewiem prawdziwej masakry; tytułowy bohater błyskawicznie reaguje na rozwój wypadków i dokonuje prawdziwej rzezi na kolejnych cynglach martwego Candy’ego. Krew leje się na wszystkie strony, ranni wrzeszczą z bólu, powietrze przecinają strzały i drzazgi, a totalnie przegięte udźwiękowienie potęguje ładunek absurdu i komizmu całości. W pewnym momencie do tego wszystkiego dołącza zbitka Untouchable 2Paca i The Payback Jamesa Browna, a katharsis widza zostaje dopełnione.

To nie jest kraj dla starych ludzi – Llewelyn kontra Anton

Wyjątkowość tej sceny wynika przede wszystkim z jej kameralności (walka między dwoma bohaterami na niemal opuszczonych ulicach) i wiarygodności. Brak muzyki, boleśnie realistyczne efekty postrzałów i przekonujące obrażenia bohaterów przyklejają nasz wzrok do ekranu i tworzą idealną iluzję rzeczywistości.

Advertisement

Trudno też nie czuć przerażenia sytuacją, w której znajduje się protagonista – na tym etapie filmu doskonale rozumiemy, jak wielkim zagrożeniem jest bezlitosny Anton. Do tego momentu wydaje się on wręcz niemożliwy do powstrzymania; kiedy więc Llewelynowi udaje się go zranić, czujemy satysfakcję i cień nadziei na szczęśliwe zakończenie. Ci, którzy oglądali ten film, dobrze wiedzą, jak to się kończy.

Dzieci Triady – Szpital

Jeden z najbardziej imponujących operatorskich wyczynów w historii kina. Niemal trzyminutowe nieprzerwane ujęcie, wypakowane akcją i zmianami scenerii stanowi dziś wizytówkę talentu Johna Woo. Dysproporcja sił, z którymi ściera się duet bohaterów, buduje napięcie, a doskonała choreografia imponuje przy każdym kolejnym seansie. Ogromne wrażenie robi również widowiskowa destrukcja scenografii – dzięki niej doskonale rozumiemy siłę broni znajdującej się w użyciu uczestników konfliktu. Niektórzy uważają, że to najlepiej nakręcona sekwencja akcji w historii kina. Kosztowała ona 40 dni zdjęć i zdecydowanie była tego warta.

Advertisement

Dystrykt 9 – Wikus kontra najemnicy

Trudno nie podziwiać debiutującego na stołku reżyserskim Neilla Blomkampa za realizację tak widowiskowego starcia przy śmiesznym budżecie 30 milionów dolarów. Świetne CGI, scenografia niewaląca greenscreenem po oczach, ciekawy technologicznie mech oraz krwawa przemoc tworzą pamiętną sekwencję akcji. Walka Wikusa z najemnikami nie jest wyłącznie spektaklem, to także punkt zwrotny dla samego bohatera i jego wewnętrznej przemiany.

Stawienie czoła oddziałowi przeciwników to decyzja, którą protagonista przezwycięża swoje tchórzostwo i egoizm. Zamiast uciekać, ratuje on życie swojemu kompanowi-kosmicie, a następnie pomaga mu opuścić Ziemię razem z synkiem. Wikus jest gotów zginąć dla nowego przyjaciela, a słodko-gorzkie zakończenie potęguje emocjonalny wydźwięk tej walki.

Advertisement

John Wick 3 – Oblężenie Continentala

Tu mogłaby się znaleźć jedna z wielu strzelanin z trylogii Wicka, ale postanowiłem wybrać tę z racji niezwykle stylowej scenografii (te wnętrza Continentala!) oraz nietypowej techniki walki. Przeciwnicy Wicka i jego sojuszników są bowiem ciężko opancerzeni; powalić ich może tylko ciężki kaliber, a słabsze pociski działają na oponentów jak ciosy pięścią.

Wick musi ich dosłownie uderzać kulami albo wtykać lufę pistoletu między płyty pancerza. Podbija to poziom zagrożenia i owocuje kompletnie odmienną strzelaniną niż jakakolwiek inna przed nią. Jest tu również miejsce na trochę komizmu, miło też wreszcie zobaczyć Charona w akcji.

Advertisement

Tajemnice Los Angeles – Motel Victory

Kolejne bardzo nierówne starcie – dwójka policjantów kontra dwudziestu skorumpowanych kolegów po fachu to wybitnie przegrana sytuacja dla tych pierwszych. Bohaterowie grani przez Russella Crowe’a i Guya Pierce’a wbrew wszelkim szansom przedzierają się przez oddział oponentów pistoletami i strzelbą. Sami nie pozostają bez szwanku, a widz wie, że w każdej chwili przynajmniej jeden z nich może zostać śmiertelnie postrzelony. Półmrok tej sceny i światła wchodzące do pomieszczeń przez żaluzje to kwintesencja nastrojowego noir lat 40.; nadają one całej sekwencji wyjątkowego i zapadającego w pamięć stylu.

Hot Fuzz: Ostre psy – Duet bohaterów kontra całe miasto

Hot Fuzz może być najzabawniejszym filmem Edgara Wrighta, a sporo ikonicznych żartów i momentów ma miejsce właśnie w ostatnim akcie produkcji. Akcja rozpoczyna się na placu małego miasteczka, a następnie przenosi się do supermarketu. Widz jest zaś bombardowany absurdalnym i krwawym slapstickiem oraz żartami z klisz kina policyjnego. Przeszarżowane one-linery, parodiowanie scen z innych filmów doskonale dopełniają całości. Ta jest zaś zmontowana w wybitnym stylu, bardzo charakterystycznym dla Edgara Wrighta.

Advertisement

Dzika banda – Starcie z siłami generała Mapache

Tu mógłby się znaleźć niejeden klasyczny western (pomysł na kolejne zestawienie – westernowe strzelaniny), ale postanowiłem wybrać Dziką bandę. Produkcja niegdyś kontrowersyjna z racji swojej brutalności, przez cały czas trwania prezentuje widzowi krwawe sceny przemocy, a w finale prawdziwą eksplozję śmierci i zniszczenia.

Strzały, które tu padają, należy liczyć w tysiące, a trupy w dziesiątki. Krew bryzga, fort idzie w drzazgi, a bohaterowie stopniowo umierają, próbując podtrzymywać ostrzał z działa maszynowego. Dynamiczny montaż i skala bitwy doskonale sprzedają chaos tej finałowej konfrontacji.

Advertisement

Człowiek z blizną – Ostatni bastion

Krótka, ale intensywna finałowa potyczka w willi Tony’ego Montany jest przesycona tragizmem. Widz, który obserwuje stopniowy upadek antybohatera produkcji, podskórnie wyczuwa, jaki będzie rezultat tej strzelaniny. Pomimo mocnego początku („Say hello to my little friend!”) i skoszenia pierwszej fali przeciwników kolejne grupy pozbawiają nas nadziei na sukces Montany (jeśli mu w ogóle kibicujemy).

Kiedy za plecami bohatera pojawia się egzekutor i nieznośnie powoli zbliża się do celu, możemy tylko czekać na nieuniknione. Od strony warsztatowej ta sekwencja niczym się nie wyróżnia – jest nakręcona kompetentnie, i tyle. Na wyżyny wznosi ją wspomniany tragizm oraz fenomenalny występ Ala Pacino, który hipnotyzuje i przeraża obłędem postaci, w którą się wciela.

Advertisement

* Bonus: Free Fire – cały film

Cały ten film ma miejsce w jednym miejscu i jest właściwie jedną wielką strzelaniną. Zagrało tu wiele elementów: od świetnej obsady przez przezabawne żarty aż po perfekcyjne udźwiękowienie. Produkcja Bena Wheatleya niestety ominęła polskie kina, niemniej polecam się nią zainteresować, zwłaszcza fanom Quentina Tarantino.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *