Publicystyka filmowa
20 odcinków SCI-FI łączącego PARK JURAJSKI z LOST, idealne na weekend
Serial, który łączy dwie klasyczne formuły gatunkowe: Parku Jurajskiego i równie legendarnych Zagubionych z ich złotym standardem dla gatunku mystery box.
Apple TV+ w ostatnich latach ugruntowała swoją pozycję jako absolutnie najlepsza platforma, jeżeli chodzi o gatunek science fiction. Rozdzielenie, Silos, For All Mankind, Pamiętniki Mordbota, a za chwilę kultowy Neuromancer to tylko kilka najbardziej prominentnych przykładów. Konkurencja próbuje nadgonić, ale to właśnie Apple dysponuje serialem, który w opinii ScreenRant łączy dwie klasyczne formuły gatunkowe: legendarnego Parku Jurajskiego i równie legendarnych Zagubionych. Oczywiście chodzi o serial ze świata Monsterverse, czyli Monarch: Dziedzictwo potworów.
Pod niemal każdym względem Tytani pełnią tę samą funkcję, jaką dinozaury pełnią w filmach o Parku Jurajskim – serial przedstawia olbrzymie i pradawne istoty stanowiące niemierzalne zagrożenie dla ludzkości. Monarch bada je i próbuje dowiedzieć się o nich jak najwięcej, co do złudzenia przypomina zespoły badawcze dinozaurów, pozyskujące ich DNA. Poza monumentalnymi stworzeniami i imponującymi starciami Monarch: Dziedzictwo potworów oferuje świetną skoncentrowaną na ludziach historię scalającą widowiskowe sekwencje, które nie gonią jedynie od jednego do drugiego spotkania z kaijū.

I to właśnie te ostatnie nawiązują do drugiego giganta w postaci abramsowych Zagubionych. Kultowa produkcja stała się złotym standardem dla formatu mystery box, gdzie widzowie spędzali długie godziny próbując rozszyfrować tajemnicę wyspy, wykorzystując do tego każdą wskazówkę, którą udało się wychwycić z fabuły. Monarch: Dziedzictwo potworów ewidentnie również czerpał inspirację z tego formatu, i to z dobrym skutkiem.
W ciągu dwóch sezonów serial zgłębia podróże w czasie, rodzinne sekrety, tajemniczą organizację Monarch oraz Ziemię po drugiej stronie wprowadzoną w filmach o Godzilli i King Kongu. Każda rozwikłana zagadka pociąga za sobą kolejną, sprawiając że widzowie nieustannie zgadują. Nie można oczywiście zapominać o tym, że w Monarch: Dziedzictwo potworów kluczową rolę jednego z założycieli Monarch gra Kurt Russell. Co więcej, jego syn, Wyatt Russell, odgrywa młodszą wersję tej samej postaci.

Monarch: Dziedzictwo potworów na pewno nie jest popkulturową sensacją na miarę Lost, ale jest bardzo solidną, wciągającą serią, która pod wieloma względami przewyższa filmy ze świata Monsterverse. i która w obecnym stanie (20 odcinków, już wiemy, że będzie trzeci sezon) idealnie nadaje się na weekendowy maraton. 81% od krytyków i i 78% od widzów na Rotten Tomatoes tylko potwierdzają jakość produkcji.

