Publicystyka filmowa
„Kto pije, będzie pił. To zabawa bez mety”. Filmy o PROBLEMIE ALKOHOLOWYM, które warto znać
„KTO PIJE, BĘDZIE PIŁ to filmy o alkoholizmie, które odkrywają złożoność problemu i ukazują jego wpływ na życie bohaterów.”
Alkoholizm to poważna sprawa – wie o tym każdy, kto zmagał się z podobnym problemem lub odczuł go w rodzinie. Mimo to filmy często stosują napoje wyskokowe wyłącznie jako narzędzie do popchnięcia bohaterów na dno lub ukazania ich łamiącej się psychiki. Szczególnie w przypadku produkcji z rodzimego rynku charakterystyczne butelki stały się niemalże elementem kadrowego krajobrazu. Kwestia scenopisarskiego pójścia na łatwiznę w takim przypadku jest dyskusyjna, ale na szczęście istnieją też filmy nietraktujące pobieżnie kłopotów wynikających z nadużywania alkoholu i czyniące z nich jeden z głównych wątków. Dzisiaj przyjrzymy się wybranym, zwracając uwagę także na takie, które nie przebiły się do mainstreamu i pozostały raczej w obiegu festiwalowym.
Wszyscy jesteśmy Chrystusami
Do ostatniej chwili zastanawiałem się między tym filmem a Pod Mocnym Aniołem, mając na uwadze, że to dwie popularne polskie produkcje biorące na warsztat wspomniany temat. Ostatecznie padło na dzieło wydane osiem lat wcześniej, w swoim przekazie mniej intensywne niż chaotyczna, zanurzona w mrocznej stylistyce wizja Smarzowskiego, a przez to być może bliższe rzeczywistości, bo zakorzenione w sytuacji rodzinnej głównego bohatera.
W przypadku Adasia Miauczyńskiego skutki libacji odczuwa nie tylko on sam, ale i jego najbliżsi, skazani na podporządkowywanie swojej codzienności nałogowi. To przykre filmowe wyobrażenie upadania raz po raz, choć nie pozbawione charakterystycznego dla Koterskiego humoru. Tym bardziej uderzające, że świetnie oddane przez grających tę samą postać na różnych etapach życia Marka Kondrata i Andrzeja Chyrę.
Bez obaw, daleko nie zajdzie
Prawdziwa gratka dla fanów talentu aktorskiego Joaquina Phoenixa. Mężczyzna ponownie pokazuje wachlarz swoich możliwości, tym razem wcielając się w rolę poruszającego się na wózku alkoholika Johna Callahana, fanom znanego przede wszystkim jako kontrowersyjnego rysownika.
Reżyser, Gus Van Sant, wzorem innych swoich filmów tworzy obraz opowiadający o człowieku zamkniętym w życiowej matni, z której wyjście zależy wyłącznie od jego nastawienia. Można spodziewać się scen sięgania dna, jak również tych, które wywołają uśmiech na twarzy, choć to ostatnie zależy głównie od tego, czy kupimy humor bohatera – daleki od szeroko rozumianej poprawności politycznej. John Callahan był postacią niejednoznaczną i taki też jest ten film, a za jego największą zaletę uznaję to, że nie wymusza na nas sympatii do protagonisty – pokazuje jedynie, że nawet z największego dołka da się wyjść dzięki determinacji, pasji i miłości.
Pod koszem
Sięgamy po kino z tego roku, by przypomnieć o Benie Afflecku! Choć aktor pozostaje aktywny zawodowo, zainteresowani wiedzą, że mający już wcześniej problemy z alkoholem mężczyzna kilka lat temu ponownie skręcił na tę mroczną ścieżkę. Na szczęście sytuacja wraca do normy, a źródła donoszą, że filmowiec czuje się teraz o wiele lepiej, w związku z czym Pod koszem możemy potraktować jako projekt po części autobiograficzny.
Przedstawiony w nim bohater, także pogrążony w depresji i zbyt często sięgający po butelkę, po latach nieaktywności zawodowej wraca do sportu i podejmuje się trenowania licealnej drużyny koszykarskiej. Dalszy ciąg powinniście już znać, gdyż nie da się ukryć, że film wpada w gatunkowe schematy. Wciąż jednak jest to historia o potencjale motywacyjnym i choćby biorąc to pod uwagę, warto dać jej szansę. Kto wie, jakie trybiki poruszy.
Dni wina i róż
Znany z Pół żartem, pół serio czy Garsoniery Jack Lemmon i tutaj daje pokaz swoich umiejętności, mimo że wciela się w postać zdecydowanie bardziej antypatyczną niż w przypadku wspomnianych tytułów. Zajmujący się public relations Joe Clay jest do alkoholu przyzwyczajony – nie rozstaje się z nim bowiem nawet w pracy, gdyż liczne spotkania biznesowe czy przyjęcia rozgrywają się właśnie z udziałem wszelkiego rodzaju trunków.
Można powiedzieć, że kieliszek stał się częścią jego życia, jednak kiedy Joe poznaje zjawiskową Kristen (Lee Remick), na nieszczęście staje się również częścią jej życia. To spojrzenie na alkoholizm Hollywood lat 60., więc niewolne od elementów typowych dla tego typu kina, a mimo to nieodłącznie bolesne. Częściowo za sprawą chwytających za serce kreacji głównych aktorów – częściowo, ponieważ trudno patrzeć, jak zdrowe osoby stopniowo pogrążają się w uzależnieniu, by zrozumieć postępowanie swoich ukochanych.
Waves
Moim zdaniem najlepiej nakręcony film w tym zestawieniu. Wizualna uczta dla wszystkich, którzy cenią sobie dopieszczone kolorystycznie kadry. Swego czasu spekulowało się o nim w kontekście Oscarów, ale ostatecznie ustąpił popularniejszym produkcjom. Waves (przypomnijmy, że w recenzji redakcyjnego kolegi Jana Tracza otrzymał najwyższą możliwą notę) to spektakl emocjonalnie intensywny, gdyż opowiadający o tragicznych wydarzeniach z życia pewnej idealnej, wydawałoby się, rodziny.
Trzeba nadmienić, że nie jest to pozycja stricte o alkoholizmie – mimo to umieszczam ją w zestawieniu, ponieważ w sposób niezwykle dosadny obrazuje skutki nadużywania alkoholu w sytuacjach skrajnych. Choć reżyser i scenarzysta, Trey Edward Shults, nie oszczędza swoich bohaterów, to daleko mu do sadyzmu. Finalnie daje im iskrę nadziei i pilnuje, by trzymali się jej i na swój sposób odnaleźli spokój. Prawdziwy rollercoaster emocji.
Pętla
Zestawienie kończymy swoistą klamrą kompozycyjną – bo znowu filmem polskim – przedstawiającą temat w pesymistycznych barwach. (Arcy)dzieło Wojciecha Hasa, jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów, osadza akcję w ponurej powojennej Polsce, a głównym bohaterem czyni Kubę (Gustaw Holoubek), który walczy z nałogiem alkoholowym z pomocą swojej dziewczyny Krysi (Aleksandra Śląska). Obserwujemy dzień z jego życia, kiedy włóczy się ulicami miasta, ciągle wracając myślami do butelki.
Wzorem tytułu Has pokazuje, że życie w uzależnieniu to życie zapętlone, gdzie każda pojawiająca się w głowie czy przed oczami idea błyskawicznie skręca w kierunku alkoholu. Pętla nie jest filmem łatwym, wręcz przeciwnie – duchowo i wizualnie przytłacza, pozbawiając nas jakiejkolwiek nadziei. I być może właśnie w tej dosadności przekazu kryje się największa prawda. „Kto pije, będzie pił. To zabawa bez mety” – stwierdza jedna z postaci, ucinając wszelkie dyskusje. Trudno się z tym nie zgodzić. Jak uczą wszystkie przedstawione powyżej filmy, alkohol nigdy nie jest rozwiązaniem.
A jakie filmy o alkoholizmie was najbardziej dotknęły emocjonalnie?
Zapraszamy także do lektury innego tekstu o produkcjach z alkoholem w tle.
