Publicystyka filmowa
Kto mógłby dziś zagrać PRZYJACIÓŁ?
Z okazji 25-lecia serialu PRZYJACIELE zastanawiamy się, kto mógłby dziś wcielić się w kultowe postacie tej komedii.
Choć być może niektórym trudno w to uwierzyć, od premiery pierwszego odcinka popularnego serialu Przyjaciele mija w tym roku 25 lat. Stworzony przez Martę Kaufmann i Davida Crane’a serial komediowy doczekał się w tym czasie wielu nagród oraz licznego grona wiernych fanów. Zarówno ci ostatni, jak i niektórzy członkowie obsady z sentymentem wspominają czasy produkcji i emisji. Jennifer Aniston, wcielająca się w rolę Rachel Green, wyznała w jednym z wywiadów, że chętnie wróciłaby na znajomy plan.
Zdania na ten temat są jednak podzielone. Spora grupa wiernych fanów oraz twórcy serii uważają, że taki powrót byłby błędem, który bezpowrotnie zniszczyłby magię tego telewizyjnego fenomenu. Bo przecież Joey, który kontynuował historię niespełnionego aktora po zamknięciu finałowego sezonu Przyjaciół, to temat, na który miłosiernie spuszcza się zasłonę milczenia. Weźmy też pod uwagę, że Przyjaciele to serial komediowy, traktujący (głównie sercowe) perypetie swoich bohaterów i ich samych ze sporym przymrużeniem oka. O czym miałby być współcześnie? Czy życie 50-latków jest równie beztroskie jak 30-latków? Rzadko. Problemy dnia codziennego wieku średniego niezwykle trudno jest przedstawić w lekki, zabawny sposób. Co innego wesołe życie staruszka – ale w tym przypadku trzeba by chyba było jeszcze z dziesięć lat odczekać.
A gdyby nakręcić serię na nowo? Nie tak dawno pisaliśmy o Dynastii, która została odświeżona w zaskakująco udany sposób. Być może i z Przyjaciółmi można by się pokusić o podobny eksperyment? W końcu jednym z nielicznych zarzutów kierowanych do tej serii filmowej jest to, że się „zestarzała”. Słychać głosy, że dla współczesnego widza, który nie ma do Przyjaciół wieloletniego sentymentu, są oni zbyt seksistowscy, zbyt rasistowscy, zbyt infantylni…
Zastanówmy się razem wspólnie, jak by to mogło wyglądać.
Joey Tribbiani
W wersji oryginalnej Joey to przystojniak włoskiego pochodzenia. Nie grzeszy być może intelektem, ale serce ma na dłoni. Wiecznie aspirujący aktor nie ustaje w wysiłkach, żeby wygrać jakikolwiek casting. Matt LeBlanc idealnie wcielił się w to dorosłe dziecko, a jego słynne „How you doin’…?” jest w zasadzie nie do podrobienia.
Cechą charakterystyczną tej postaci jest działający na wszystkich wdzięk. I choć można pozbawić ją włoskiego pochodzenia, zamienić bezradność wiecznego chłopca na wyrachowanie pasożyta, a nawet zmienić orientację seksualną (w niczym nie zaszkodziłoby to fabule), wdzięk pozostać musi i basta. Dlatego jako współczesny Joey moim zdaniem idealnie sprawdziłby się Irlandczyk, Robert Sheehan. Znany z Misfits i Umbrella Academy aktor udowodnił, że niezależnie od tego, czy działania jego postaci oceniane są pozytywnie czy negatywnie, jej urok zawsze jest rozbrajający. Cokolwiek nowy Joey miałby do zaoferowania, nikt nie zrobiłby tego z większym wdziękiem niż właśnie Sheehan.
Phoebe / Ursula Buffay
W roli masażystki po przejściach i jej siostry bliźniaczki w oryginalnej serii wystąpiła Lisa Kudrow. Jej Phoebe to prawdziwa kosmitka, nielogiczna i nieprzewidywalna. Nie jest jak Joey, potrafi się solidnie pogniewać i trzymać w sobie urazę, i tak naprawdę nigdy nie wiadomo, jak zareaguje. Natomiast jedno jest pewne – jest wegetarianką, nieustępliwie i bezwzględnie szanującą każdy przejaw życia.
W obecnych czasach taką postawę można posunąć o tysiąc procent dalej. To, co ćwierć wieku temu było w zasadzie nowinką i stanowiło zjawisko samo w sobie, dziś może przyjąć formę wojującą, zahaczającą nawet o mistycyzm. W roli „nawiedzonej” obrończyni planety, angażującej się w obronę Puszczy Amazońskiej czy walki z plastikiem widziałabym znaną z serialu Nightflyers oraz filmu Aż do kości aktorkę Mayę Eshet. Niebanalna uroda z pewnością pomogłaby jej w budowaniu kontrowersyjnej postaci – zaangażowanej aktywistki, która w obronie swoich idei potrafi przeciwstawić się nawet najbliższym.
Monica i Ross Gellerowie
Rodzeństwo: szef kuchni i paleontolog. Ona – do przesady drobiazgowa i zasadnicza, on – do przesady skupiony na swoich problemach. Oboje, choć teoretycznie odpowiedzialni i poukładani, dziwnie infantylni. Courteney Cox (przejściowo także Arquette) i David Schwimmer stworzyli niezapomniane, acz mocno przerysowane postacie, które dzisiaj siłą rzeczy musiałyby zostać nieco złagodzone.
W roli oderwanego od rzeczywistości dziwaka z niewłaściwym stosunkiem do kobiet (zwłaszcza jednej) widziałabym Lakeitha Stanfielda (Uciekaj!, Dziewczyna w sieci pająka), który pokazał już, że ma zacięcie zarówno komediowe, jak i dramatyczne, co dla tej postaci jest kluczowe. Lubiącą rządzić wszystkim i wszystkimi, choć nieco bardziej współcześnie posępną Monicę, mogłaby zagrać Zoë Kravitz (Niezgodna, Mad Max: Na drodze gniewu, Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda). Jej Monica nie byłaby może tak opiekuńcza jak ta w wydaniu Courteney Cox, ale z łatwością utrzymałaby całą ekipę w ryzach.
Rachel Green
Współczesna Rachel, interesując się modą, nie musiałaby już walczyć o stanowisko asystentki w domu mody Ralpha Laurena. Wystarczyłoby trochę fantazji, konto na Insta i najnowszy model smartfona, żeby zostać wpływową fashionistką. Jennifer Aniston była w tej roli słodką córeczką tatusia, która nagle – po ucieczce sprzed ołtarza – musi przystosować się do nowych realiów.
Współczesna Rachel sukces mogłaby osiągnąć dosyć wcześnie, będąc rozpuszczoną dziewczynką na skutek nie źle pojmowanej miłości rodzicielskiej, ale przesadnego zainteresowania milionów followersów. Do tej roli świetnie pasuje Lily James (Baby Driver, Czas mroku, Kopciuszek) ze swoimi kapryśnymi minkami. Plus z pewnością doskonale by się prezentowała w najmodniejszych kreacjach.
Chandler Bing
Dla wielu ulubiona postać serii, analityk finansowy, który ze swojego ciętego dowcipu zrobił sposób na życie. Ironiczny i zdystansowany, chciałby się związać i boi się tego. Wreszcie wpada w sidła najbliższej w okolicy zdecydowanej kobiety, czyli Moniki, i wychodzi mu to na dobre. Matthew Perry był niezapomniany w roli zagubionego w życiu mężczyzny, który nie potrafi poradzić sobie z przeszłością i nie odnajduje się w teraźniejszości – zawsze trochę z boku, obserwujący i komentujący życie innych, niebiorący w nim aktywnego udziału. Mimo wszystko zawsze budził sympatię. Dlatego też chętnie zobaczyłabym w roli tego aspołecznego malkontenta Jacka Gleesona (Gra o Tron). Jego Joffrey był doskonały w każdym calu, jestem bardzo ciekawa, czy aktor potrafiłby to, co w nim było tak odrzucające, przetworzyć na korzyść postaci. Podobno jednak Gleeson zrezygnował z aktorstwa – jeśli nie udałoby się go namówić na zmianę decyzji, na jego miejsce w tym zestawieniu wskoczyłby Ezra Miller. Nie wątpię, że jego Chandler podniósłby dziwactwa oryginału na całkiem nowy poziom.
Niewątpliwie musiałaby się także nieco zmienić dynamika wzajemnych stosunków postaci – w dobie coraz rzadszego kontaktu personalnego część interakcji przeniosłaby się na portale społecznościowe. Nieźle to było rozwiązane w serialu Ty, gdzie w niektórych scenach wokół zapatrzonych w ekran telefonu bohaterów fruwały Tweety i wpisy na Facebooku. Z pewnością jednak wysłużona kanapa w Central Perk czy stół w mieszkaniu Moniki nie straciłyby przez to na znaczeniu. Na szczęście, mimo dramatyzujących opinii niektórych, ludzie nadal spotykają się ze sobą, rozmawiają, spędzają wspólnie czas.
Trochę inaczej niż dwadzieścia pięć lat temu, ale jednak to robią.
