Publicystyka filmowa
Filmy ANTYWOJENNE, które MUSISZ znać
Które antywojenne filmy należy koniecznie obejrzeć?
Choć chcielibyśmy, by było inaczej, wojny nie przestają towarzyszyć historii ludzkości. Gdy już wydaje się, że zapanuje wieczny pokój, znikąd wyrasta kolejny spór, następny konflikt i cały okrutny rytuał chaosu i zabijania powtarza się od początku. Co gorsza, wojna posiada pewien przewrotny magnetyzm, a kultura chętnie ją romantyzuje, ubiera w piękne ideały i posłodzone obrazki. W kontrze powstają teksty kultury krytykujące ten element naszej cywilizacji. Niosące antywojenne przesłanie filmy są zawsze ważne, ale szczególnie, gdy kolejne pokolenia ulegają zbrojnej gorączce.
MASH
Antywojenny klasyk, pozycja, która jako pierwsza przychodzi mi do głowy w powiązaniu z tytułowym dla tego tekstu hasłem. To ciekawy przypadek, bo kinowy film Roberta Altmana został bardzo szybko zaadoptowany do telewizji jako sitcom (równie antywojenny w przekazie), który zapisał się złotymi zgłoskami w popkulturze. Choć nagrodzony Złotą Palmą MASH Altmana egzystuje nieco w cieniu kultowego serialu, to jest tak samo genialną propozycją – codzienność mobilnego szpitala wojskowego to nasycony czarnym humorem i humanistycznym smutkiem wybitny kalejdoskop charakterów i strategii radzenia sobie z niewyobrażalnym koszmarem wojny.
Nominalnie chodzi o konflikt w Korei z lat 1950–1953, ale kręcony pod koniec lat 60. MASH skrojony jest wyraźnie jako komentarz do wojny jako takiej, a szczególnie ówcześnie bieżącej wojny w Wietnamie. Mimo otwartej polityczności Altman tworzy opowieść uniwersalną, groteskowo obnażającą absurd każdej wojny.
Cienka czerwona linia
Monumentalna, natchniona refleksja Terrence’a Malicka nad ludzką kondycją w odhumanizowanym wojennym tyglu. Cienka czerwona linia to kino transcendentne – Malick bez żenady zapuszcza się w otwarte filozofowanie, pośród śmierci, strachu i zniszczenia szuka metafizyki, snuje przypowieści, przez co przekracza granice gatunkowe. Trudno pomylić stylistyczny odcisk Malicka z jakimkolwiek innym i dlatego ten film wyróżnia się na tle dziesiątków innych dramatów z hollywoodzkimi gwiazdami w mundurach. Podobnie jak u Altmana, w Cienkiej czerwonej linii osadzenie akcji jest tylko pretekstem do bardziej uniwersalnej zadumy.
Pacyficzny front II wojny światowej staje się więc inkarnacją fundamentalnej destrukcji wojennej, wpisanej w dzieje ludzkości. Wieloznaczna medytacja Malicka to pozycja obowiązkowa kina o wojnie, emanująca wyrazistym, krytycznym przesłaniem.
Johnny poszedł na wojnę
Szokujący film Daltona Trumbo dziś został chyba nieco zapomniany, a to jeden z najbardziej wyrazistych i frapujących obrazów antywojennych, jakie dało nam kino. Opowieść o tytułowym Johnnym, okaleczonym ochotniku z I wojny światowej, skazanym na wegetację na szpitalnym łóżku, to punkt wyjścia do zjadliwego komentarza na temat ludzkiego, cielesnego wymiaru wielkich idei, którymi oprawia się konflikty narodowe. Opatrzony wkładem mistrza surrealizmu, Luisa Buñuela, Johnny poszedł na wojnę staje się też specyficznym traktatem na temat uwięzienia w okrutnej, absurdalnej rzeczywistości.
Hair
Kultowy musical, uwieczniony w formie ekranowej przez Milosa Formana, dosadnie komentuje losy pokolenia Dzieci Kwiatów. Zderzenie idealistycznej, wyzwolonej młodości z mielącą młode ciała, napędzaną patriotyczno-militarną gorączką machiną wojenną ery Wietnamu robi wielkie wrażenie. Hair skupia się na dramacie jednostek, których życia rzucane są na szalę w geopolitycznych rozgrywkach, pokazuje brutalny upadek marzeń o miłości i pokoju, a przy okazji zapewnia jedną z najbardziej pamiętnych ilustracji muzycznych w historii. Jeśli nie poruszy was finałowa scena w rytmie nieśmiertelnego przeboju Let the Sunshine, to obawiam się, że nic tego nie zrobi.
Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę
Stanley Kubrick odpowiada za jedną z najbardziej brawurowych i wybitnych wiwisekcji wojennego absurdu, jakie dało nam kino. Mowa oczywiście o Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę. W konwencji bezczelnej satyry prowadzonej przez wcielającego się w wiele ról Petera Sellersa Kubrick dekonstruuje zimnowojenne napięcia i obnaża śmieszność polityczno-militarnych struktur sprawujących władzę nad światem. Wyśmianie nie jest jednak celem samym w sobie, ale środkiem dogłębnej krytyki rzeczywistości. Choć film jest bardzo zakorzeniony w ówczesnym kontekście świata drżącego w strachu przed konfliktem atomowym, Kubrick i jego współscenarzysta Peter George dotykają spraw fundamentalnych, aktualnych zwłaszcza dziś, gdy globalna wioska znów musi się mierzyć z rzeczywistością, w której personalne ambicje i małostkowe motywacje pchają społeczeństwa ku śmierci.
Full Metal Jacket
Od razu przejdę do drugiej pozycji sygnowanej przez Stanleya Kubricka. W zupełnie innej formie niż w Dr Strangelove w swoim przedostatnim filmie reżyser poddał analizie świeżą traumę wojny w Wietnamie. Full Metal Jacket oparty jest na formule analogicznej do wielu innych powstających w latach 80. filmowych rozliczeń z tamtym konfliktem – śledzimy losy grupy rekrutów szkolonych, by zostać wysłanymi na okrutny azjatycki front. Kubrick podchodzi jednak do tematu w sposób bardzo mocno psychologiczny. W pierwszej części dokonuje wiwisekcji samego szkolenia, łamiącego charaktery i zamieniającego młodych chłopaków w maszyny do zabijania, a niekiedy wręcz bestie.
Stamtąd zbiera nas zaś w wojenną pożogę, gdzie rozwiewa wątpliwości co do skuteczności tej przemiany. W Full Metal Jacket centralnym tematem jest zniszczenie – to fizyczne, wywoływane przez wojnę, jest przy tym analogią do spustoszenia wywoływanego w głowach ludzi biorących w niej udział. To czyni z tego filmu obowiązkową pozycję antywojennego kanonu, eksponuje on bowiem psychologiczny aspekt sytuacji, w której ludzie robią nieludzkie rzeczy.
Łowca jeleni
Zapewne jeden z najwybitniejszych debiutów w historii kina skupia się na wyrwach czynionych przez wojnę w życiu osobistym i społecznym. Michael Cimino zanurza się głęboko w życie prowincjonalnej społeczności, pokazuje bohaterów jako złożone osobowości, a następnie przygląda się, jak zmienia ich wojenna trauma, oddziałująca destrukcyjnie na pozostałe otaczające ich osoby. Oparty na wybitnych kreacjach Christophera Walkena, Roberta De Niro, Johna Savage’a i Johna Cazale’a obraz do dziś robi wrażenie fatalistycznym tonem i dramaturgią pracującą na sugestywne odczucie rozpadu, jakiemu uległo w wyniku abstrakcyjnego dla nich konfliktu wietnamskiego życie bohaterów. Klasyk, bez którego trudno wyobrazić sobie zestawienie tego typu.
Idź i patrz
Większość tej listy to produkcje amerykańskie, ale po drugiej strony Żelaznej Kurtyny też powstawały bardzo sugestywne konfrontacje z okrucieństwem wojny. Jednym z nich jest szokujące do dziś Idź i patrz Elema Klimowa. Opowieść o drodze szesnastoletniego chłopca przez wojenne piekło zrealizowany jest z wbijającym w ziemię naturalizmem, wobec którego tytułowa komenda nabiera brzmienia złowrogiego przekleństwa. Pochód czystego zła, które oglądamy wraz z głównym bohaterem unaocznia skalę hekatomby, jaką była II wojna światowa, przenosząca wojenny koszmar na nowy, totalny poziom. Film Klimowa to bardzo trudne w odbiorze dzieło, ale – może niestety – ze względu na swoją dosadność będące pozycją obowiązkową, skutecznie leczącą z ewentualnych złudzeń co do realiów wojny.
Paragraf 22
Powieść Josepha Hellera to jeden z najbardziej znanych i dosadnych literackich manifestów antywojennych. Zrealizowana w 1970 roku adaptacja filmowa Mike’a Nicholsa godnie podtrzymuje tę renomę. Pełny absurdów, ale i prawdziwej grozy Paragraf 22 do dziś zachwyca kalejdoskopowym scenariuszem, inteligentnymi dialogami i wymierzoną w punkt grą gwiazdorskiej obsady. Za pośrednictwem opowieści o amerykańskiej jednostce lotniczej stacjonującej w czasie II wojny światowej we Włoszech to dla Nicholsa punkt wyjścia do ukazania wojny i militaryzmu w pełnej ich krasie – z jednej strony jako przerażające maszyny niszczące ludzi i wyjaławiające tych, którzy przeżyli, z drugiej zaś groteskowo komiczny teatr. Prawdziwy, bezkompromisowy klasyk.
Walc z Baszirem
Jedna z najsłynniejszych i najlepszych współczesnych animacji to fascynująca i przygnębiająca zarazem opowieść o egzorcyzmowaniu traumatycznej przeszłości i zniewoleniu przez nią. Ari Folman ewokuje demony współczesnego Izraela, państwa i społeczeństwa w stanie permanentnej, prześladującej nawet w momencie uśpienia wojny. Formuła animacji daje reżyserowi pole do zaginania rzeczywistości i zacierania granic między prawdą, fikcją a majakiem, co znakomicie tworzy wrażenie obcowania z koszmarem. Narracyjna finezja pozwala z kolei na wydobycie ulotnej perspektywy jednostki zderzanej z walcem historii i polityki, a z opowieści nękanego przez wspomnienia człowieka wyłania się dojmujący portret świata rozbitego przez wojnę.
Grobowiec świetlików
Również animacja, ale z innej części świata i innej estetyki. Jeden z bardziej realistycznych i mocnych filmów japońskiego Studia Ghibli, Grobowiec świetlików to wybitne ukazanie dwóch niezwykle istotnych perspektyw. Dziecięcej, bardziej naiwnej i naznaczonej tragiczną bezradnością, oraz lokalnie japońskiej, uzmysławiającej zachodniemu widzowi, że po drugiej stronie każdego konfliktu zawsze są tak samo przerażeni i pozbawieni wyboru ludzie jak po „naszej”. Z typową dla tego studia lekkością Isao Takahata dociera do sedna każdej wojny – cierpienia niewinnych i bezbronnych. Film poruszający i skłaniający do myślenia nad tym, na czym nasz świat stoi.
Eroica
Na koniec nasza rodzima produkcja. Tym ważniejsza, że wyłamująca się z bohatersko-patriotycznego paradygmatu, którym wciąż karmi się główny nurt polskiej kultury. Słynne dzieło Andrzeja Munka złożone jest z dwóch odrębnych segmentów, z których pierwszy pokazuje losy defetysty, Dzidziusia Górkiewicza, przypadkowo wplątanego w Powstanie Warszawskie, drugi zaś żyjących kultem uciekiniera jeńców niemieckiego oflagu. W obu przypadkach bohaterowie ukazani są w sposób naturalny, z zaakcentowaniem ich wad i zagubienia w wojennej rzeczywistości, a całość cechuje gorzki klimat sytuacji, która jest straszna i głupia zarazem. Munk obrazuje bezsens wojny i wpisany w ten bezsens tragizm. W ten sposób na swój sposób rozlicza się z mitem heroicznej walki, sprowadzając wojnę do jej ponurego sedna.
