Publicystyka filmowa
FILMY ANIMOWANE DLA DOROSŁYCH, które są warte twojej uwagi – część 2
FILMY ANIMOWANE DLA DOROSŁYCH, które są warte twojej uwagi – część 2 to zbiór wyjątkowych tytułów, które zaskoczą dojrzałego widza.
O tym, że animacja jest sztuką nie tylko dla najmłodszych, nie trzeba już nikomu przypominać. Pod niewinną warstwą rysunkową kryje się niekiedy wiele uciech oraz atrakcji skierowanych do dojrzałego widza. Przypominałam o tym jakiś czas temu w jednym zestawieniu oraz drugim, skupiającym się na animacjach z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Temat jednak nie został wyczerpany, a pod owymi tekstami czytelnicy ochoczo dzielili się wieloma innymi interesującymi tytułami, dlatego postanowiłam pójść za ciosem oraz rozciągnąć nieco listę najciekawszych tytułów. Tym razem są to jednak filmy dla wytrwalszych widzów, nierzadko tryskające przemocą, wulgarnością czy seksem.
Wizards (1977)
Niech was nie zmyli przyjazna i miękka animacja. Wizards to, zaraz obok Kota Fritza, najbardziej znany film dla dorosłych Ralpha Bakshiego. Reżyser swój świat rodem z fantasy, pełen wróżek, krasnali i elfów, osadził na gruncie filmu science fiction, tworząc niezwykle oryginalną i eklektyczną rzeczywistość. Historia filmu rozgrywa się miliony lat po wojnie nuklearnej, która, spowodowana działaniami pięciu tajemniczych terrorystów, zakończyła życie na Ziemi.
Zły brat, poszukując relikwii dawnej cywilizacji, odnalazł między innymi projektor z rolkami nazistowskiego materiału propagandowego, naszpikowanymi obrazami wojny i zniszczenia. Zafascynowany buduje armię potężnych mutantów do ostatecznej batalii z dobrem.
Widz przygotowany na niewinną bajkę o krasnalach i wróżkach szybko zostaje zaatakowany brutalnymi i ponurymi obrazami wojny, krwawej przemocy oraz wiszącej na haku świni z emblematem Gwiazdy Dawida.
Felidae (1994)
Podczas gdy Amerykanie rozczulali się na widok disneyowskiego Króla Lwa, Niemcy zauroczeni byli innym rysunkowym kotem. Felidae to z pozoru niewinna adaptacja prozy niemiecko-tureckiego pisarza Akifa Pirinçci. Głównym bohaterem zostaje kot o imieniu Francis, który przenosi się do nowej dzielnicy pewnego niemieckiego miasta, w której doszło do serii tajemniczych morderstw. Wszczynający śledztwo kocur zbiera poszlaki, które składają się na historię dużo bardziej złowrogą niż pierwotnie przypuszczano.
Animacja utrzymana w tonie kina noir z niezwykłą skrupulatnością odzwierciedla kocie maniery antropomorficznych bohaterów. Niestety, z tą samą drobiazgowością oddaje w całej swej rysunkowej krasie przemoc zakrawającą o gore, seks, makabrę, rasizm, sekty, koszmarny surrealizm, a nawet alegorię okrucieństwa Holocaustu – wszystko z udziałem antropomorficznych wąsatych kotów. Co więcej, film tapla się w ironii i czarnym jak smoła humorze, rysując nieprzyjazny stosunek czworonogów do ludzi, będących jedynie „otwieraczami do puszek”. Reżyser Michael Schaack robi wszystko, by po seansie widz patrzył na każdego napotkanego bezdomnego kota podejrzliwie i omijał go szerokim łukiem. Felidae będzie niemałym szokiem dla każdego widza, który spodziewa się kolejnych Aryskotratów. Bluźniercze, ale i pomysłowe spojrzenie na kino animowane.
Kot Fritz (1972)
Film wspomnianego wcześniej Ralpha Bakshiego różni się nieco od kociego Felidae. Bazujący na komiksie Roberta Crumba film jest do szpiku przesiąknięty wulgarnością i zepsuciem. W trakcie godzinnego seansu widz podziwia hedonistyczne eskapady tytułowego bezwstydnika, pochłaniającego narkotyki jak cukierki oraz biorącego udział w dzikich orgiach, które jednak w animowanej otoczce wyglądają całkiem niewinnie. W końcu, odrzucając jakąkolwiek zbędną moralność, Fritz postanawia wywołać rewolucję.
Kocia tułaczka po brudnym Nowym Jorku staje się idealną sposobnością do bombardowania rasistowskimi oraz niepoprawnymi politycznie żartami. Zwierzęca satyra na amerykańskie społeczeństwo lat 60. ukazuje policjantów pod postacią prosiaków w przyciasnych mundurach, zaś bohaterów czarnoskórych zamkniętych w dusznych barach Harlemu przedstawia jako czarne wrony. Kot Fritz to podróż po Ameryce pełnej skrajności, stereotypów, wolnej miłości i radykalnej polityki. Dla jednych zabawna, dla innych skandaliczna. Dla miłośników bajek o kotkach brzydka i niezrozumiała. Jedno jest pewne: film Bakshiego jest jednym z najciekawszych niezależnych filmów animowanych w historii kina. Kontynuacją przygód tytułowego kota jest 9 żywotów kota Fritza z 1974 roku.
Wzgórze królików (1978)
Filmy Disneya przyzwyczaiły nas, że animacje o puchatych zwierzątkach są zawsze skierowane do najmłodszych widzów. Na pewno niejedna osoba, oglądając Wzgórze królików, miała nadzieję na uroczą historię o słodkich i szczęśliwych uszatych królikach. W rzeczywistości jednak film Martina Rosena opowiada o ponurym świecie przepełnionym strachem i ciągłą walką o przetrwanie.
Wzgórze królików to adaptacja książki Richarda Adamsa. Grupa tytułowych zwierząt, zaniepokojona apokaliptyczną wizją ich niechybnej śmierci, opuszcza królikarnię w Warren, by znaleźć spokojne miejsce do życia. Przyjdzie im zmierzyć się z bezwzględnym światem zewnętrznym: drapieżcami, człowiekiem i w końcu z największym wrogiem – królikiem. Film Rosena szybko zmienia się w niepokojąco krwawy spektakl. Nietrudno odgadnąć, iż historia królików przekłada się na ludzkie problemy. Dzieło Martina Rosena jest przede wszystkim mroczną alegorią wolności, krytyczną refleksją nad totalitaryzmem. Naturalistyczna, ekspresjonistyczna animacja oraz duszny, złowieszczy klimat filmu idealnie obrazują świat królików, nad którym unosi się ciągłe widmo zagrożenia.
Dzika planeta (1973)
Dzika planeta to jedna z najbardziej surrealistycznych i onirycznych produkcji w tym zestawieniu. Jest to zasługa niepokojącej, uderzająco obcej i sztucznej animacji Rolanda Topora oraz René Laloux. Undergroundowy klasyk rozpoczyna się desperacką ucieczką kobiety, która z przyciśniętym do piersi dzieckiem próbuje zbiec przed ogromnymi niebieskimi palcami, które dręczą ją z góry. Jak się okazuje, należą one do gigantycznych Draagów – kosmitów o niebieskiej skórze i jaskrawo czerwonych oczach, dominującej formy życia na planecie Ygam.
Mikroskopijni ludzie nazywani są tu Omami i trzymani są przez Draagów jako zwierzątka domowe. W ukryciu tworzone są jednak kolonie dzikich Omów, które zdaniem gospodarzy planety stwarzają zagrożenie oraz zasługują na eksterminację.
Film traktuje o buncie Omów przeciwko brutalnemu okrucieństwu Draagów, poruszając między innymi temat pacyfizmu czy rasizmu. Niemniej Dzika planeta jest przede wszystkim dowodem na niezmierzoną wyobraźnię francuskich twórców. Psychodeliczna jest zwłaszcza sceneria planety: wyrwane jakby z narkotycznego snu rośliny i zwierzęta o niespotykanych kształtach, futurystyczna architektura oraz niepokojący wizerunek obcej rasy. Krajobrazy osobliwej planety swoją ekscentrycznością mogą przywodzić na myśl jedynie płótna Hieronima Boscha. Nic dziwnego, iż proces tworzenia tak dopracowanej i pełnej ciepłych, pastelowych barw animacji trwał aż 5 lat.
Heavy Metal (1981)
Animacja z pazurem, która ma swoje wąskie grono zatwardziałych wielbicieli. Nie doczekała się jednak sławy, jakiej oczekiwał po niej sam twórca, Gerald Potterton. Jego dzieło łączy ze sobą zimne science fiction, mistycyzm, miękką pornogarfię, przemoc, wulgarność oraz muzykę rockową. Wszystko to ubrane w komiksową stylistykę. Prawdziwa mieszanka wybuchowa.
Scenariusz filmu obejmuje kilka historii, jednak wszystkie łączy tajemnicza zielona kula Loc-Nar, uznawana za wcielenie wszelkiego zła. We wszystkich epizodach pojawiają się również seksowne kobiety, natarczywie zrzucające swoje odzienie, odsłaniające różnorodnie naszkicowane kształty. Oprócz nich film oferuje całą plejadę kosmicznych osobistości: uzbrojonych wojowników, różnokolorowe ufoludki czy ironicznych taksówkarzy, takich jak Harry. W Nowym Jorku na Time Square grają Szczęki 7, a taksówkarz przyszłości zgarnia z ulicy damulkę, która znalazła się w posiadaniu Loc-Nar.
Kobieta mdleje w taksówce, więc bohater zabiera ją na najbliższy posterunek policji. W poczekalni gnieżdżą się grubiańskie prostytutki, a mały zielony kosmita zostaje wyprowadzony przez funkcjonariuszy za brak dokumentów. „Cholerni nielegalni kosmici”, mruczy pod nosem bohater. Heavy Metal prezentuje się nieco jak thriller w kosmicznej dystopijnej przestrzeni, pełnej nagości, przemocy oraz fantastycznych latających stworzeń.
Gandahar (1988)
René Laloux 15 lat po premierze Dzikiej planety wraca z ostatnią pełnometrażową animacją, a jego Gandahar to piękna historia raju utraconego. Opowiada o idyllicznej krainie, której spokój zostaje zakłócony przez przybyłych zza oceanu Ferroidów – metalowych najeźdźców zamieniających swe ofiary w kamień. Wojownik Sylvain zostaje wysłany z misją wykrycia słabego punktu najeźdźców.
Film nie emanuje zbędną przemocą, obscenicznością czy wulgarnością. Jest jak uduchowiona baśń dla dorosłych, powolnie i klimatycznie przenosząca w odległy świat Gandaharu. Największą atrakcją dla dojrzałego widza stanie się jednak wyławianie ponadczasowych prawd. W swojej animacji Laloux podkreśla przede wszystkim poszanowanie dla podstawowych praw natury. Jako przestrogę kreśli m.in. obraz Transformerów, zdeformowanych istot o nadnaturalnych zdolnościach, niegdyś stworzonych przez samych Gandaharian, teraz kryjących się przed nimi w strachu i obawie przed brakiem akceptacji.
Surowa, ale i pouczająca przypowieść zwraca na siebie uwagę także mistrzowską animacją. Monumentalny, bogato zilustrowany świat science fiction, przyjazna kolorystyka oraz dbałość o każdy najmniejszy szczegół, zwłaszcza przy kreowaniu bohaterów, winny satysfakcjonować nawet wytrawnych miłośników gatunku, tym bardziej, iż w proces tłumaczenia filmu zaangażowany był
