search
REKLAMA
Seriale TV

DES, czyli DAVID TENNANT objawiony

Agnieszka Stasiowska

18 kwietnia 2021

REKLAMA

Dziś 50. rocznicę urodzin obchodzi David Tennant – brytyjski aktor, znany głównie z produkcji telewizyjnych takich jak Doktor Who czy Broadchurch. Kinomani i fani serii o Harrym Potterze mogą kojarzyć jego twarz z czwartej odsłony, Czara ognia, gdzie wcielił się w rolę Barty’ego Croucha Juniora.

Serial Doktor Who jest fenomenem brytyjskim, powierzenie roli głównej Davidowi Tennantowi powinno być wystarczającym dowodem jego umiejętności. Ja osobiście należę do tej grupy, która aktora do tej pory kojarzyła głównie z Bartym Crouchem Jr. – jednak nawet na podstawie tej niewielkiej roli mogłam bez mrugnięcia oka przyznać, że talent w nim drzemie olbrzymi. Tennant pojawia się przecież na ekranie zaledwie w kilku scenach, ale opanowuje je całkowicie, odsuwając w cień towarzyszące mu osoby. Jego Crouch jest psychotyczny, nerwowy, ewidentnie szalony, zapadający w pamięć.

des-david-tennant-2

Mając ciągle w głowie ten krótki występ, z wielkim zainteresowaniem przystąpiłam do seansu Des – serialu dostępnego na platformie HBO GO. Des to trzyodcinkowa historia Dennisa Nilsena, wielokrotnego mordercy ze Szkocji, aktywnego w latach 1978–1983. Nielsen zwabiał do swojego mieszkania i mordował młodych chłopców, kąpał ich zwłoki, ubierał, po czym pozbywał się ich w różnorodny sposób. Został aresztowany po tym, kiedy w zapchanej kanalizacji w budynku, w którym mieszkał, znaleziono kości i fragmenty ciał, spuszczane przez niego w toalecie.

Serial HBO pokazuje śledztwo – w którym Nilsen aktywnie i chętnie uczestniczył – z perspektywy trzech osób: samego mordercy, śledczego oraz biografa Nilsena. Nie koncentruje się na suchym przedstawieniu faktów, ale próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak działania i ostateczne ujawnienie i skazanie Desa (jak prosił, żeby się do niego zwracać) wpłynęły na wszystkie zaangażowane w to osoby.

daniel-mays-des

Powiedzieć, że Tennant w roli Nilsena błyszczy, to nic nie powiedzieć. Przede wszystkim – podobieństwo. W przypadku produkcji opartych na faktach zawsze sprawdzam, jak wyglądały oryginale postacie danej historii, i ostatnio największe wrażenie pod względem podobieństwa zrobił na mnie Cameron Britton w roli Edwarda Kempera w serialu Mindhunter – na jego widok ciarki przechodzą po plecach. Tennant w roli Desa jest równie niesamowity – i nie chodzi mi o charakteryzację, choć ta zasługuje na wszelkie uznanie, ale o sposób, w jaki ożywia on postać. Oszczędne ruchy, znudzony, zblazowany wyraz twarzy, nieustanne, lekko zniecierpliwione skrzywienie ust. Nilsen podczas rozmów z policją rzeczowo i spokojnie wyjaśniał, co robił z ofiarami, jak traktował zwłoki, jak się ich pozbywał i gdzie można szukać szczątków. Momentami było czuć, że irytuje go fakt, że musi tłumaczyć rzeczy oczywiste, ale panował nad sobą. Taki też jest Tennant, z niechlujną grzywką opadającą na okulary, ze szczęką lekceważąco wysuniętą do przodu, z powiekami opadającymi na oczy. Jak twierdzi sam aktor, to, co było dla niego fascynujące w postaci Nilsena, to fakt, że to nie był Hannibal Lecter (w domyśle – postać charyzmatyczna, pełna swoistego uroku), ale zwykły facet. Kiedy się na niego spojrzało, nikomu nie przyszłoby na myśl, że mógłby zrobić cokolwiek gorszego od niezapłacenia rachunku w terminie.

Zaszokowani swoim odkryciem są także policjanci, którzy wiozą Nilsena na posterunek. Jeden z nich, jeszcze w samochodzie, pyta – ile było ofiar, jedna, dwie? Tennant-Nilsen z kamiennym spokojem i po krótkiej chwili wahania odpowiada: piętnaście lub szesnaście. Na twarzy śledczego (Daniel Mays) pojawia się przerażenie, wyraz twarzy Nilsena nie zmienia się nawet na chwilę.

des-david-tennant

Śledztwo zatem koncentruje się nie na wyrwaniu zeznań z podejrzanego – Des nie ukrywa swoich zbrodni, ale też przesadnie się nimi nie chwali, traktując je jak zwykły element swojej codzienności – ale na identyfikacji i znalezieniu dowodów zbrodni w przypadku jak największej liczby ofiar. Cel, który przyświeca śledczym, to – poza oczywistym, czyli nałożeniem na mordercę stosownej kary – przekazanie rodzinom i bliskim osób uznanych do tej pory za zaginione pewnych, choć tragicznych informacji o ich losie. Nilsen wydaje się współpracować z policją w pełni, dostarczając – w miarę swoich możliwości – wszystkich potrzebnych danych. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że cała ta sytuacja go na swój sposób bawi, że obserwuje, całkowicie bez strachu, wysiłki policji i traktuje cały proces jak niezobowiązującą rozrywkę.

des-jason-watkins

David Tennant powiedział, że uważa, że takie historie powinny być opowiadane, jednak przy ich realizacji należy wykazywać daleko idącą ostrożność – tak, aby w żadnym momencie nie miała miejsca gloryfikacja zbrodni czy mordercy. Postać zmarłego w 2018 roku Nilsena była fascynująca dla jego odtwórcy, jednak dołożył wszelkich starań, aby nie oddać tej fascynacji na ekranie. Także twórcy serialu dopilnowali, aby historia Desa nie była prostą zabawą w kotka i myszkę, pokazując taką twarz Nilsena – zwłaszcza w stosunkach z jego biografem, Brianem Mastersem (Jason Watkins) – która nie przystawała do wizerunku zwycięskiego psychopaty. Powtórzę za Davidem Tennantem – to żaden Hannibal, to zwykły facet. Tak, dopuścił się potwornych zbrodni, ale nie ma w nim niczego godnego podziwu. Na pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiada – z lekkim zmarszczeniem brwi – „Nie wiem. Miałem nadzieję, że wy mi to powiecie”.

Des jest – poza rewelacyjnym aktorstwem – dopieszczony realizacyjnie. Wnętrza, postacie, charakteryzacja, to wszystko ma swój spory udział w tym, że produkcja jest tak udana. Przede wszystkim jednak jest to popis talentu Davida Tennanta, który pokazuje w tym serialu całkowicie nową twarz. Jego przemiana jest kompletna i prezentuje aktorstwo z najwyższej półki.

Urodziny to czas składania życzeń, wręczania podarków i laurek. Życzę Davidowi Tennantowi, aby nie przestawał zaskakiwać widzów i aby bez trudu, po raz kolejny i kolejny przeskakiwał zawieszoną sobie wysoko poprzeczkę. A wtedy podarki w postaci dopracowanych ról same polecą w ręce widzów.

Avatar

Agnieszka Stasiowska

REKLAMA