Publicystyka filmowa
Bez nich NIE POZNAŁBYŚ tych FILMÓW I SERIALI
Odkryj tajemnice filmowego świata w artykule „BEZ NICH NIE POZNAŁBYŚ TYCH FILMÓW I SERIALI”, gdzie gwiazdy zmieniają scenariusze!
Brad Pitt powiedział, kiedyś, że scenariusz Quentina Tarantino jest jak biblia, którą wszyscy na planie jego filmów muszą wyznawać. A jednak kultowy reżyser, jak zobaczycie w poniższym zestawieniu, zgadza się na sugestie i rozwiązania proponowane przez swoich aktorów. Nie on zresztą jeden – twórcy filmowi wielokrotnie uginają się w tego typu sytuacjach. Szczególnie gdy po drugiej stronie kamery znajduje się ceniona i popularna gwiazda.
Poniższe zestawienie mogłoby śmiało liczyć drugie tyle pozycji, ja zdecydowałem się wybrać te zmiany związane z aktorami, które wydały mi się najciekawsze. Zachęcam do dzielenia się w komentarzach innymi przykładami, o których słyszeliście lub czytaliście.
Cesar Romero – Batman (1966-1968)
Zacznijmy od małego ekranu, chociaż tę samą rolę aktor odegrał także w kinowej wersji kultowego dziś serialu o Batmanie z Adamem Westem w roli tytułowej. Przypadek, o którym mowa, to angaż do roli Jokera Cesara Romero – kubańsko-amerykańskiego aktora filmowego, teatralnego i telewizyjnego, piosenkarza, tancerza, komika. Gwiazdor był tak dumny ze swojego imponującego wąsa, że nie wyraził zgody na zgolenie go do roli.
Owłosienie zostało zatem przykryte makijażem klauna, co przyniosło chyba niezamierzony, niezwykle niepokojący efekt końcowy. To właśnie ten ekranowy Joker spotkany w ciemnej uliczce przeraziłby mnie najbardziej!
Marlon Brando – Ojciec chrzestny
Gdybyśmy przyjrzeli się poszczególnym rolom Marlona Brando, szczególnie z okresu, kiedy jego pozycja była już na tyle silna, że mógł dyktować warunki, zauważylibyśmy, że niemal chyba za każdą stoi jakaś co najmniej specyficzna anegdota. Niektóre są absurdalne (fluorescencyjny glut jako dubler na planie Supermana), niektóre niepokojące (fatalne zachowanie wobec partnerującej mu aktorki w Ostatnim tangu w Paryżu), ale są też takie, które zwyczajnie doskonale wpłynęły na cały film.
Na przesłuchaniu do roli Dona Vito Corleone aktor wypchał sobie policzki chusteczkami higienicznymi, ponieważ chciał, aby wygląd Dona kojarzył się z buldogiem. Efekt był na tyle ciekawy, że specjaliści od makijażu przygotowali mu do gotowego filmu bardziej profesjonalne wypełniacze.
Clint Eastwood – Wyjęty spod prawa Josey Wales
Clint Eastwood nie tylko wpłynął na to, jak wyglądał reżyserowany przez niego ostatecznie western, ale i całe Hollywood. Początkowo reżyserią filmu zajmował się Philip Kaufman, ale tempo jego pracy i dążenie do perfekcji przez kolejne duble kręconych scen doprowadzały Eastwooda, który grał w filmie główną rolę, do utraty zmysłów. Konflikt eskalował tak mocno, że studio zwolniło Kaufmana i pozwoliło Eastwoodowi samemu wyreżyserować film. Jak wyglądałby Wyjęty spod prawa…, gdyby nie doszło do tej zmiany? Tego nie dowiemy się nigdy, ale kontrowersyjny ruch studia skłonił Gildię Reżyserów Amerykańskich do wprowadzenia zakazu przejmowania funkcji reżysera przez jakiegokolwiek innego członka ekipy już po rozpoczęciu prac nad filmem. Powszechnie przyjęło się określać tę zasadę jako „regułę Eastwooda”.
Harrison Ford – seria Gwiezdne wojny
Harrison Ford jest powszechnie znany ze swojej niechęci do kultowej serii i dosyć trudno przychodzi mu ukrywanie tego. Na planie pierwszych Gwiezdnych wojen miał krzyczeć do George’a Lucasa, że ten co prawda może pisać te koszmarne dialogi, ale on nie jest w stanie ich zagrać, co zmusiło scenarzystę i reżysera w jednym do ciągłych poprawek oryginalnego skryptu.
To także Ford był autorem kultowej dziś odpowiedzi na miłosne wyznanie Lei, które brzmiało oczywiście „wiem”, a które w scenariuszu zapisane było jako banalne „ja ciebie też”. W końcu Ford bardzo starał się, aby jego postać została uśmiercona, a w rezultacie nie musiał jej ponownie zagrać, co w końcu udało mu się osiągnąć w Przebudzeniu Mocy. Chociaż oficjalnie chyba do tej pory nie przyznano, że tylko pod tym warunkiem gwiazdor gotów był ponownie wcielić się w rolę Hana Solo.
Arnold Schwarzenegger – Komando
Jak wspomina Jeph Loeb, pierwotny scenarzysta filmu, oryginalny pomysł na Komando wyglądał zupełnie inaczej. Film miał przedstawiać historię izraelskiego żołnierza, który zrażony dotychczasowymi doświadczeniami, porzuca armię i wybiera drogę życia pozbawioną przemocy. Twórcy widzieli w roli głównej niespecjalnie wyrzeźbionego i zniszczonego przez życie aktora – propozycje zagrania głównej postaci dostali znany z zespołu Kiss Gene Simmons oraz Nick Cave.
Oczywiście wszystko zmieniło się wraz z ostatecznym angażem Arnolda Schwarzeneggera, którego obecność na pokładzie skusiła studio do zlecenia przepisania scenariusza – tym razem jako przegiętego, wypełnionego humorem kina akcji, gdzie przemoc była ulubionym zajęciem głównego bohatera. „To nie jest film, który zrobili!” – mówił o swoim pierwotnym pomyśle Loeb. Och, nawet nie byli blisko!
Joe Pesci – Zabójcza broń 2
Pierwotnie sequel Zabójczej broni miał być dużo poważniejszym i mroczniejszym filmem (kończył się nawet śmiercią granej przez Mela Gibsona postaci). Scenariusz uległ jednak zmianie, pierwotny scenarzysta Shane Black odszedł od projektu. Inaczej wyglądać miała też postać Leo Getza, nieuczciwego księgowego mafii.
Dopiero gdy Joe Pesci zaczął odpowiadać na polecenia Richarda Donnera słowami „Ok, ok, ok”, reżyser nakazał mu wykreować bohatera w dużo bardziej humorystycznym tonie. Aktor miał stworzyć ją na podstawie zachowania pracowników Disneylandu i swoich doświadczeń z nimi związanych. Jak wiemy, cała seria wraz z kolejnymi odsłonami szła w coraz bardziej komediowe klimaty.
Natalie Portman – Leon zawodowiec
Rola Natalie Portman w Leonie zawodowcu Luca Bessona to jeden z najlepszych debiutów filmowych aktorów dziecięcych.
Młoda aktorka jednak nie całowała reżysera po nogach za daną jej szansę, ale zdecydowanie wyrażała swoje zdanie na temat napisanej roli. W scenariuszu grana przez nią nastoletnia Matylda pali papierosy. Natalie bardzo się to nie spodobało, bo wierzyła, że jej bohaterka będzie wzorem dla młodych osób na całym świecie. Zgodziła się zatem na palenie na planie pod jednym warunkiem – jej bohaterka musiała w trakcie historii rzucić ten okropny nałóg.
Jim Carrey – Maska
Dziś trudno w to może uwierzyć, ale Maska z Jimem Carreyem w roli głównej miała być pierwotnie w założeniu mrocznym horrorem. Wszystko zmieniło się właśnie dzięki angażowi Carreya, którego komediowy talent zdecydowano się wykorzystać. Do tego zresztą stopnia, że żółty garnitur, który gwiazdor nosi w filmie, został oparty na garniturze uszytym przez jego matkę na pierwszy sceniczny występ aktora. Chociaż wizja Maski w konwencji horroru niezwykle rozpala wyobraźnię, to nie mogę winić twórców za dostarczenie widzom jednej z najlepszych komedii lat dziewięćdziesiątych.
Marlon Brando – Wyspa doktora Moreau
Jak wspomniałem już przy okazji Ojca chrzestnego, współpraca z Maronem Brando nigdy nie należała do najłatwiejszych i często wypełniona była absurdami. Na przykładzie Wyspy doktora Moreau zobaczyć możemy, jak daleko eskalowała. Dziwny już na poziomie scenariusza film, Brando starał się z całych sił uczynić jeszcze dziwniejszym. Uparł się przede wszystkim, by grany przez niego tytułowy doktor był uczulony na słońce, co w konsekwencji prowadziło do jego niecodziennej charakteryzacji i ubrania, oraz aby jego postaci towarzyszył ubrany identycznie jak on karzeł.
A musicie wiedzieć, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej – cała ekipa nie mogła się ze sobą dogadać na żadnym niemal polu i do dziś praca przy tej wersji Wyspy doktora Moreau uważana jest za najbardziej napięty plan filmowy w historii.
Christian Bale – Terminator: Ocalenie
Kiedy studio zaczęło pracę na czwartą częścią cyklu o zabójczych maszynach, do kultowej roli Johna Connora zatrudniło Christiana Bale’a. Walijski gwiazdor był jednak mocno niezadowolony z faktu, że Connor stanowi w scenariuszu postać raczej drugoplanową, a centralnym bohaterem filmu ma zostać, grany przez Sama Worthingtona, Marcus Wright.
Niezadowolenie było na tyle duże, że scenariusz został przepisany na nowo – nie tylko rozbudował postać Bale’a, ale i uczynił ją karykaturalnie ważną, niezastąpioną i nieomylną. Osobnym tematem pozostaje, że był to dopiero początek męki, na którą skazali się twórcy filmu. Zachowanie Bale’a na planie przeszło już do niechlubnej historii.
Brad Pitt – Bękarty wojny
Każdy kto widział Bękarty wojny Quentina Tarantino, po prostu musi pamiętać scenę z tytułowymi bękartami próbującymi przedostać się na premierę niemieckiego filmu jako ekipa włoskich filmowców. Absolutnie najzabawniejszym elementem w tej scenie jest gra Brada Pitta i sposób, w jaki mówi po włosku, ze słynnym arrivederci na czele.
Jak wspominał Tarantino, była to niezaplanowana szarża Pitta, która sprawiła, że cała zebrana na planie ekipa dosłownie leżała na ziemi ze śmiechu. Reżyser zrozumiał wtedy, że nie ma nawet szans na chociażby próbowanie nakłonienia gwiazdora do spróbowania innego sposobu odgrywania włoskich kwestii.
Jamie Foxx – Django
Z kolei jedną z najzabawniejszych scen Django Quentina Tarantino pozostaje ta, w której doktor Schultz pozwala tytułowemu bohaterowi po raz pierwszy w życiu samemu wybrać dla siebie ubranie. W pierwotnym scenariuszu Django nie wybiera niczego szczególnie wartego uwagi. Na planie zaprotestował grający go Jamie Foxx. Stwierdził, że czarny niewolnik, który po raz pierwszy może sam zdecydować o tym, co ma na sobie, na pewno nie wybierze nudnego stroju kowboja. Efekt? Każdy widział go na ekranie. Trudno wyobrazić sobie film bez tej sceny i tego kostiumu.
Ryan Gosling – Tylko Bóg wybacza
Reżyser Nicolas Winding Refn po udanej współpracy przy Drive ponownie powierzył Ryanowi Goslingowi główną rolę w kolejnej swojej produkcji. Tylko Bóg wybacza mógł rozczarować fanów ich poprzedniego projektu, bo na próżno szukać tu większych, poza wycofanym bohaterem i ogólną wizualną finezją, punktów wspólnych.
Powstał film dużo trudniejszy w odbiorze, snujący się, oniryczny. Świetnie oddaje to bardzo niecodzienna finałowa scena między postacią Goslinga a jego filmową matką. Nie chcę zdradzać zakończenia filmu, ale Refn wprost spytał kanadyjskiego gwiazdora, jak jego zdaniem zachowałby się bohater w tej sytuacji, i sfilmował odpowiedź, którą uzyskał.
Jason Momoa – Aquaman
Sytuacja nieco inna od pozostałych przykładów, bo mam wrażenie, że akurat w tym przypadku nikt Jasona Momoy o zdanie nie pytał, nie sugerował się też jego sugestiami, ale jeśli widziało się przynajmniej kilka wywiadów z aktorem, to łatwo zauważyć, że cała postać filmowego Aquamana została napisana tak, aby Momoa mógł grać samego siebie. Zauważalne jest to już w Lidze Sprawiedliwości, ale w Aquamanie przyjmuje dużo bardziej rozbudowaną formę. Do tego stopnia, że aktor grający jego filmowego ojca został obdarzony zestawem tatuaży pasujących do tych Momoy, a w jednej ze scen obaj panowie upijają się Guinnessem – ukochanym prywatnie piwem pochodzącego z Hawajów gwiazdora.
Mahershala Ali – Detektyw (sezon 3)
Zaczęliśmy od małego ekranu, więc na nim też skończmy. Jak się okazuje, głównej gwieździe tegorocznego sezonu Detektywa Nica Pizzolatta, czyli nagrodzonemu już dwoma Oscarami Mahershali Alemu, powierzono pierwotnie jedną z drugoplanowych ról. Sam Ali jednak przekonał Pizzolatta, aby mógł zagrać rolę detektywa Wayne’a Haysa. Co ciekawe, w scenariuszu postać była biała i właśnie tak Ali uargumentował swoją propozycję – twierdził, że czarnoskóry bohater w południowych Stanach lat dziewięćdziesiątych uczyni tę historię dużą ciekawszą. Rzeczywiście, społeczny aspekt trzeciego sezonu wydaje się tym najciekawszym.
