Publicystyka filmowa
CHARLIE HUNNAM. Awans do ekstraklasy?
CHARLIE HUNNAM w „Król Artur: Legenda miecza” to aktorski diament, który staje przed szansą na hollywoodzki awans. Poznaj jego historię!
Znacie to uczucie, gdy wydaje wam się, że na tyle dobrze poznaliście aktora lub aktorkę, iż macie wrażenie, jakbyście rzeczywiście się przyjaźnili? Obserwujecie ich karierę przez lata, a w pewnym momencie czujecie się tak, jakbyście znali się jak łyse konie. Ja tak właśnie mam z Charlesem Matthew Hunnamem, w ostatnich i najbliższych tygodniach znanym bardziej jako król Artur w filmie Guya Ritchiego. Odkąd po raz pierwszy zobaczyłem go na ekranie w Green Street Hooligans, darzę go sympatią iście kumpelską. Czy pochodzący z Newcastle aktor, który największe sukcesy odnosił dotąd nie w kinie, a w telewizji, awansuje w tym roku do grona największych gwiazd Hollywood?
Jak na trzydziestosiedmiolatka z doświadczeniem aktorskim obejmującym blisko dwie dekady, Charlie Hunnam nie może pochwalić się szczególnie imponującym CV. Król Artur: Legenda miecza, która właśnie z hukiem przetacza się przez polskie ekrany, to dopiero jego trzynasty film pełnometrażowy w ciągu osiemnastu lat! Dodać należy, że połowę tej liczby stanowią produkcje drugiego obiegu, o których spora część widzów pewnie nigdy by się nie dowiedziała, gdyby nie torrenty. A jednak stukam właśnie w klawiaturę, usiłując nakreślić sylwetkę zbliżającego się do czterdziestki aktora, który nie ma na koncie żadnego imponującego sukcesu kinowego i nigdy nie otarł się nawet o żadną sensowną nagrodę filmową.
Dlaczego to robię? Bo Charlie Hunnam to gość, który powinien był dostać zdecydowanie więcej szans na udowodnienie swojego talentu. Bo jest jednym z najbardziej zdeterminowanych aktorów swojego pokolenia. Bo choć dobiegają nas z całego świata informacje o finansowej klęsce Króla Artura, trzeba być nie byle kim, by otrzymać tytułową rolę u samego Guya Ritchiego – nawet jeśli nazwisko tego reżysera aktualnie nie znaczy tak wiele, jak kiedyś.
Charlie przyszedł na świat 10 kwietnia 1980 roku w środowisku, dla którego określenie „klasa robotnicza” byłoby sporym niedopowiedzeniem. Mama Charlesa była sklepikarką, a tato – handlarzem złomem. Jak wspominał Hunnam w jednym z wywiadów, jego ojciec miał do wyboru tylko kilka ścieżek zawodowych – mógł zostać górnikiem, stoczniowcem, pracownikiem fabryki albo… gangsterem. Wychowanie twardą ręką spowodowało, że choć Charlie od najmłodszych lat wyróżniał się zabójczą urodą, często wdawał się w bójki, by zdobyć szacunek na dzielnicy. Później, gdy starał się o role podczas castingów, przekonywał: „Niech was nie zmyli mój wygląd – potrafię przywalić!”.
Mimo że dorastał w środowisku, gdzie wyższe wykształcenie niekoniecznie figuruje na liście priorytetów młodych ludzi, ukończył University of Cumbria na kierunku… teoria i historia kina ze specjalnością sztuki performatywne. Jest więc Hunnam jednym z nielicznych przykładów aktora z wykształceniem krytycznofilmowym. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Charliemu brakowało recenzji jego wystąpień na odpowiednim poziomie, ma wszelkie kwalifikacje do tego, by takową spłodzić samemu.
Przed kamerę trafił dzięki… zakupom po pijaku. Pewnego razu w przedświątecznej gorączce na niemałym rauszu pajacował w jednej z galerii handlowych (które, co oczywiste, wówczas nazywano jeszcze centrami handlowymi lub domami towarowymi, ale my nie o tym) razem z kolegami. Przypadkiem dostrzegł go jeden z twórców realizowanego od 1989 roku w Newcastle serialu dla młodzieży Byker Grove, gdzie Charlie wystąpił w niewielkim epizodzie. Już rok później zdobył angaż do sporej, dziesięcioodcinkowej roli w popularnym serialu Queer as Folk, opowiadającym o środowisku gejowskim w Manchesterze.
Wcielenie się w nastoletniego geja na tak wczesnym etapie kariery, było niezwykle odważną decyzją, która jednak opłaciła się Hunnamowi – jego rola została dobrze oceniona, a także, jak dowiodły jego późniejsze ekranowe wcielenia, nie przeszkodziła mu w graniu heteroseksualnych twardzieli. Bardzo szybko zdecydował o przenosinach za ocean – uznał, że jeżeli nie będzie badać filmów, ale je tworzyć, największe szanse ma w Hollywood.
Z początkiem XXI wieku otworzył więc nowy rozdział w swym życiu – po trzyodcinkowej roli w Young Americans, szybko skasowanym przez stację WB serialu o elitarnej amerykańskiej szkole, wystąpił u boku Katie Holmes i Benjamina Bratta w thrillerze Porzucona (2002) Stephena Gaghana, gdzie wcielił się w tajemniczego i niebezpiecznego byłego chłopaka Holmes. Mocno przeciętny thriller nie dostarczał zbyt wielu emocji, ale Hunnam w roli czarnego charakteru dał sobie radę znakomicie. Chwilę później grał już swą pierwszą główną rolę – wcielił się w tytułowego bohatera w Nicholasie Nicklebym (2002) Douglasa McGratha.
Nominowany do Złotego Globu, wspaniale obsadzony dramat kostiumowy pozwolił Charliemu stworzyć ciekawą, tym razem w pełni pozytywną rolę szlachetnego młodzieńca, który broni swych bliskich przed własnym despotycznym wujem. Szkoda, że film McGratha spotkał się z niewielkim zainteresowaniem i dziś niewielu o nim pamięta – być może sukces pierwszej głównej roli pozwoliłby Hunnamowi na większe powodzenie w kinie?
W latach 2001–2003 Charlie występował w serialu komediowym Judda Apatowa Undeclared, dziś kultowej, choć dość szybko zakończonej produkcji, która wylansowała całe mnóstwo popularnych dziś aktorów: Jaya Baruchela, Setha Rogena czy Jasona Segela. Na karierę Hunnama nie podziałała jednak równie zbawiennie i w kolejnych latach chłopak z Newcastle musiał zadowalać niewielkimi rolami lub głównymi, ale w mniejszych produkcjach. Wkrótce zagrał wyrazistą, choć niesamowicie podłą postać we Wzgórzu nadziei (2003) Anthony’ego Minghelli, kibicującego West Hamowi Londyn zadymiarza w Green Street Hooligans (2005) Lexi Alexander, a także drugoplanową rolę w Ludzkich dzieciach (2006) Alfonso Cuaróna.
I gdy wydawało się, że po tych kilku całkiem przyzwoitych dokonaniach kariera Hunnama nabierze rozpędu, właśnie wtedy Charlie wziął rozbrat z kinem. Trudno powiedzieć: dobrowolny czy wymuszony, ale po występie u Minghelli przyznał: „Mam sześćdziesiąt lat, by zarabiać pieniądze, ale decyzję, które podejmę w najbliższych kilku latach, zdefiniują moją karierę”. I jeśli traktować jego wypowiedź dosłownie, pierwsza połowa pierwszej dekady XXI wieku zdefiniowała Charliego jako aktora… wybiórczego.
Zmiana przyszła w 2008 roku i to od razu taka, która całkowicie wywróciła do góry nogami zawodowy status Hunnama. Decydując się na główną rolę w Synach anarchii, serialu stacji FX opowiadającym o klubie motocyklowym z jednej strony zajmującym się handlem bronią, z drugiej dbającym o bezpieczeństwo małej kalifornijskiej miejscowości, Charlie dokonał jednego z najlepszych wyborów w karierze. Jego Jackson „Jax” Teller to postać o wielu skrajnych cechach – troskliwy ojciec, bezwzględny morderca, namiętny kochanek i wyrachowany biznesmen.
Synowi anarchii zdobyli ogromną popularność, a emisja serialu zakończyła się dopiero po siedmiu sezonach. W międzyczasie Hunnam wciąż próbował przebić się w kinie – wystąpił w przeciętnym dramacie Punkt zwrotny (2011) Matthew Chapmana i równie niewyróżniającej się komedii Frankie Go Boom (2012) Jordana Robertsa, gdzie zagrał razem ze swym ojczymem z Synów…, Ronem Perlmanem – jednak udało się to dopiero w 2013 roku. Właśnie wtedy zagrał w oszałamiającej wizualnie, ale finansowo nie do końca spełnionej produkcji Pacifim Rim (2013) Guillermo del Toro, garściami czerpiącej z japońskiej mitologii kaijū.
Blockbuster zarobił co prawda na całym świecie czterysta jedenaście milionów dolarów, ale jak na produkcję o budżecie wynoszącym blisko dwieście baniek trudno uznać to za wynik satysfakcjonujący. Nie wiadomo jednak, czy była to wina Hunnama czy Rona Perlmana, który ponownie podpiął się pod swego serialowego syna i wystąpił w Pacific Rim w drugoplanowej roli.
Reszta to już historia najnowsza – w 2015 roku Charlie pojawił się w niewielkiej roli w Crimson Peak: Wzgórze krwi, kolejnym filmie swojego dobrego znajomego del Toro. W ubiegłym roku premierę miał film Zaginione miasto Z Jamesa Graya, przepiękne wizualnie widowisko przygodowe, które można było oglądać kilka tygodni temu podczas festiwalu Off Camera (póki co bez daty polskiej premiery). Rok 2017 miał być dla Charliego przełomowy za sprawą tytułowej roli w Królu Arturze Guya Ritchiego, ale zatrważające raporty z box office sugerują, że kino raz jeszcze odrzuci Hunnama. Gdzie leży przyczyna ciągłych porażek chłopaka z Newcastle? Wszak w Hollywood sukces osiągali mniej utalentowani od niego aktorzy! Charliemu z pewnością nie można odmówić talentu, ale być może natura brytyjskiego ulicznika powoduje, że nie jest najlepszym partnerem do współpracy na planie. Trudno o inne wytłumaczenie tego, że aktorowi, któremu tak dobrze wiodło się na planie Synów anarchii, tak trudno o powtórzenie sukcesu na wielkim ekranie…
korekta: Kornelia Farynowska
