Publicystyka filmowa
Najlepsze ŚWIĄTECZNE odcinki SERIALI. Ranking subiektywy
Odkryj magię świąt w NAJLEPSZE ŚWIĄTECZNE ODCINKI SERIALI. Zestawienie, które łączy ulubionych bohaterów z niezapomnianymi historiami.
Kocham świąteczną tradycję odcinków specjalnych. Możliwe jest wtedy doświadczenie magii świąt razem z ulubionymi bohaterami. W niniejszym zestawieniu zebrałam najlepszego świąteczne odcinki moich ulubionych seriali. Część z nich na pewno znacie, a z częścią polecam się zapoznać.
Pcin dolny (Liga dżentelmenów) – Christmas special
Każdy fan powie Wwm, że nie ma nic lepszego niż największy czarny charakter serii – Papa Lazarous – przebrany za Świętego Mikołaja. Sam serial to już niezwykłe wydarzenie, jednak zmieniłam jego klasyfikację z „epickiego” na „superepicki”, dopiero gdy zobaczyłam świąteczny odcinek z 2000 roku. Widać w nim silne oddziaływanie gatunku, jakim jest horror, w którym przecież lubują się twórcy serii. Mamy więc nawiązania do klasycznych już filmów Hammera, takich jak Drakula czy Frankenstein, a lista odwołań popkulturowych zdaje się nie mieć końca. Tym razem historia skupia się na żonie wikariusza, która w Boże Narodzenie będzie musiała wysłuchać historii trzech tajemniczych mężczyzn.
Wielbiciele klasycznych horrorów z przełomu lat 60. i 70. będą zachwyceni, podobnie jak i cała reszta widzów. Twórcy serialu potrafią idealnie żonglować poszczególnymi motywami, dając widzom intrygujący odcinek, który na długo pozostaje w pamięci widza. Jest klimat, jest ciekawa historia, są emocje i jest typowy dla Pcina Dolnego czarny humor, który zadowoli nawet najbardziej wybrednego fana.
Ojciec Ted – A Christmassy Ted
Jeżeli jeszcze przypadkiem nie oglądaliście Ojca Teda, to koniecznie musicie nadrobić ten ciekawy serial. Ja jednak skupię się na świątecznym odcinku, który bije na głowę wszystko, co widziałam na przestrzeni trzech kolejnych sezonów. Tym razem tytułowy bohater ma zamiar po prostu spędzić spokojne święta w domu. Oczywiście nic nie idzie po jego myśli. Moment, który chyba najbardziej zapada w pamięć, to scena, w której grupa księży – z ojcem Tedem na czele – stara się wydostać z największego sklepu z bielizną na terenie Irlandii. Reszta przeszła już do legendy. Odcinek wypełniony jest po brzegi scenami, w których ból brzucha ze śmiechu jest gwarantowany. To przykład prostego, ale skutecznego humoru, który rozbawi nawet największego ponuraka.
Biuro (Wielka Brytania) – Christmas special
Kultowy status serialu geniusza komedii Ricky’ego Gervaisa wymagał stworzenia finałowego świątecznego odcinka, który będzie ukoronowaniem całej historii. Twórca jasno dał do zrozumienia, że nie bierze jeńców. Świąteczny odcinek, a dokładniej odcinki (bo epizod był dwuczęściowy), to wymarzona jazda bez trzymanki, w którą włożono też bardzo dużo serca. Dar od twórców dla fanów. Oczywiście gwiazda żenady, jaką jest bez wątpienia David Brent, z jednej strony stara się utrzymać swój dotychczasowy status, podczas gdy z drugiej widzimy jego nieporadne próby wyrwania przez Internet kogoś, kogo mógłby zabrać na świąteczną imprezę.
Jednak tym, na co czekali wszyscy, jest wątek Dawn (Lucy Davis) oraz Tima (Martin Freeman). Nie wiem, ile razy byłam zła na Ricky’ego Gervaisa i Stephena Merchanta (czyli scenarzystów Biura), że tych dwoje jeszcze się nie zeszło. Wydawałoby się aż do ostatniej chwili, że niestety tym razem nie otrzymujemy szczęśliwego świątecznego zakończenia, jakiego byśmy chcieli. Ale twórcy Biura nie byliby sobą, gdyby na koniec nie zatrzymali asa w rękawie. Moim zdaniem to idealny wręcz finał idealnego sitcomu, który wytyczył standardy telewizji na kilka dobrych lat.
Fistaszki – A Charlie Brown Christmas
Rok 1965 przyniósł telewizji jeden z pierwszych animowanych świątecznych speciali, który skradł serca fanów klasycznego komiksu Fistaszki. Wprawdzie mało kto kojarzy, kim jest tytułowy Charlie Brown, ale większość osób wie, kim jest pies Snoopy. Podobnie jak produkcja świąteczna z Grinchem w roli głównej, animacja ta jest puszczana w amerykańskiej telewizji praktycznie każdego roku. Obie produkcje mogą się poszczycić zbieżnym tematem, jakim jest nadmierna komercjalizacja świąt Bożego Narodzenia.
W tym przypadku Charlie Brown traci świątecznego ducha ze względu na to, iż całe miasteczko skupia się wyłącznie na materialnym aspekcie Bożego Narodzenia. Jego próba zrealizowania klasycznych jasełek również kończy się fiaskiem. Zdaję sobie sprawę z faktu, że przesłanie stojące za animacją nie wszystkim przypadnie do gustu. Jednak ja uwielbiam ten świąteczny special ze względu na jego prostotę i ciepło. Co prawda widać, iż twórcy mieli ograniczony budżet, jednak to bez znaczenia, ponieważ całość jest świetna.
Grinch – How The Grinch Stole Christmas
Ten animowany świąteczny special, mimo że powstał w 1966 roku, po dziś jest niezwykle popularny. Osoby choć trochę zaznajomione z popkulturą doskonale kojarzą stworzonego przez Dr. Seussa zielonego stworka, który postanowił ukraść święta. Jest to produkcja wyjątkowa pod każdym względem. Za reżyserię zabrał się Chuck Jones, który jest już legendą amerykańskiej animacji. Widzowie otrzymali ciekawą kreskę oraz wyjątkowe połączenie ciepła i złośliwości ze strony Grincha. Smaczku dodaje fakt, że narratorem został nie kto inny jak sam Boris Karloff. To właśnie jego głos – poza samą historią – przyciąga coraz to nowych fanów. Nie jest to klasyczny świąteczny special serialu, jednak tak uwielbiam tę animację, że nie mogłam jej nie umieścić na tej liście. To mądra i ciekawa opowieść o tym, że rzeczy materialne wcale nie są ważne w Boże Narodzenie, a bycie razem może w wielu wypadkach zdziałać cuda.
Czarna żmija – Blackadder’s Christmas Carol
Święta nie byłyby świętami, gdyby w brytyjskiej bądź amerykańskiej telewizji nie pojawiła się kolejna adaptacja klasycznej już Opowieści wigilijnej Charlesa Dickensa. Tym razem Rowan Atkinson razem ze swoją ekipą postanowił przerobić ją na własną modłę. Głównym bohaterem jest Edmund Czarna Żmija, który w przeciwieństwie do swoich przodków może pochwalić się byciem dobrym człowiekiem. Niestety doskwiera mu fakt, że ludzie cały czas go wykorzystują. W Wigilię nawiedza go Duch Bożego Narodzenia i przypadkiem pokazuje mu przeszłość i kolejne wcielenia Czarnej Żmii, które kochamy i uwielbiamy.
Nasz poczciwy protagonista postanawia porzucić swój dotychczasowy styl życia na rzecz bycia złośliwym i cynicznym, bo przecież czemu by nie. Oczywiście w odcinku świątecznym przewijają się postacie z poprzednich serii, dlatego podwójnie cieszy powrót takich aktorów jak Hugh Laurie czy Miranda Richardson.
Czarne lustro – White Christmas
Antologia Czarne lustro dała światu wiele naprawdę świetnych odcinków, jednak chyba żaden nie jest w stanie przebić tego świątecznego. Zaczyna się on niezwykle niepozornie.
Dwoje ludzi zamkniętych w chatce w czasie śnieżycy opowiada sobie swoje historie. Warto wspomnieć, że już sam pomysł stworzenia świątecznego speciala wydaje się w tym przypadku ponurym żartem. Twórcy pokazują bowiem w idealny sposób, że są w stanie zepsuć nam nie tylko ogląd współczesności oraz nadzieje pokładane w technologii, ale także takie radosne święto jak Boże Narodzenie. Mroczna opowieść o izolacji jest bardzo ponura, niemniej jednak pokazuje w sposób dobitny, że powinniśmy się troszczyć o świat, który budujemy i który jest wokół nas. To kwestia skupienia się na tym, jak traktujemy ludzi zarówno w Internecie, jak i w prawdziwym życiu, bowiem od naszych wyborów zależy czasem życie innych osób. Co prawda obraz, który widzimy, popada ze skrajności w skrajność, jednak był to jeden z najlepszych świątecznych odcinków, jaki było mi dane zobaczyć.
Buffy postrach wampirów – Amends
Sezon trzeci serialu przyniósł niespodziewany świąteczny odcinek. Buffy ma nadzieję, że te święta będą spokojne., jednak Angel nawiedzany jest przez swoje dawne ofiary. Te namawiają go, by zabił swoją ukochaną, ten jednak, nie mogąc się na to zgodzić, postanawia popełnić samobójstwo o wschodzie słońca. Joss Whedon po raz kolejny pokazuje, że potrafi opowiadać historie, w których duch świąteczny unosi się ponad bohaterami.
Odcinek jest znakomicie napisany, zagrany i wyreżyserowany, ale mimo wszystko pozostaje niedosyt i żal, że wszystko, co dobre, szybko się kończy. Sam pomysł, że pojawienie się śniegu, w jakiś magiczny sposób jest w stanie zapobiec wschodowi słońca, nawet wiele lat później wydaje mi się cudownie niedorzeczny. Jednak sam twórca serialu udzielił wyjaśnienia strapionym fanom, którzy prowadzili na ten temat dyskusję. Stwierdził on, że świąteczny cud był dziełem sił nadprzyrodzonych, które pojawiły się w spin-offie, a które kierowały przeznaczeniem Angela.
Brooklyn 9–9 – Yippie Kayak
Detektyw Jake Peralta od pierwszych odcinków jawił się jako wielki fan filmów akcji. Wyobraźcie sobie więc odcinek genialnego wręcz serialu, w którym uwaga skoncentrowana jest na przyjaźni, rodzinie oraz miotaczach ognia.
Jestem niezwykle szczęśliwa, że po trzech sezonach ktoś w końcu zdał sobie sprawę z tego, że Szklana pułapka to film świąteczny i ekipa z posterunku na Brooklynie musi go sparodiować. Nasi bohaterowie w ferworze świątecznej gorączki muszą zmierzyć się z porwaniem zakładników w wigilię Bożego Narodzenia. Jeżeli czekacie na momenty à la John McClane, to możecie być pewni, że się pojawią. To jeden z moich ulubionych epizodów, gdy chodzi o cały serial. Wydawać by się mogło, że koncept oparty na świątecznym kinie akcji mógłby bardzo szybko zjeść własny ogon. Ale nie w przypadku Brooklyn 9-9. To dalej urocza, chwytająca za serce i niesamowicie śmieszna historia, która sprawia, że robi się cieplej na sercu.
A jakie są wasze ulubione świąteczne odcinki?
