Seriale TV

TRUE DETECTIVE. Metafizyczny Detektyw

Autor: Tekst gościnny
opublikowano

Autorem artykułu jest Adrian Jaworek.

Serial Detektyw miał swoją polską premierę 13 stycznia 2014 roku. Jest więc tekstem świeżym, wręcz domagającym się interpretacji. Do tej pory pojawiły się trzy odcinki. Kolejny będzie można obejrzeć dopiero 10 lutego 2014. A ja, korzystając z przerwy w emisji, postanowiłem sięgnąć pod powierzchnię zaprezentowanych w serialu zdarzeń i wypowiedzianych słów.

Głównym bohaterem jest Rust Cohle (Matthew McConaughey). Jego partner, Martin Hart (Woody Harrelson), jest nie tyle tłem, ale lustrem, w którym odbija się osobowość Rusta. Właśnie dzięki słowom Martina postać ta staje się coraz bardziej wieloaspektowa. Nie jest to Sherlock Holmes ani Philipe Marlowe, nie rozwiązuje spraw wyłącznie dzięki sile intelektu lub mięśni. Jest kimś pomiędzy tymi dwoma modelami detektywów. Jego wyjątkowość polega na wybitnie filozoficznym  i konfliktowym usposobieniu. Martin Hart stwierdza, w pierwszym odcinku, że Rust Cohle pokłóciłby się z niebem, gdyby nie odpowiadał mu jego kolor. Należy dodać, że owa dyskusja byłaby bogata w argumenty mające metafizyczny charakter.

Rust Cohle to tytułowy true detective, czyli Prawdziwy Detektyw. Żałuję, że to wyszczególnienie nie pojawiło się w polskim tytule. Bardzo dobrze oddaje ono problematykę serialu, w którym morderstwo jest tylko początkiem metafizycznego śledztwa. Rust Cohle nie tylko szuka mordercy, on próbuje rozwiązać znacznie bardziej skomplikowane zagadki.

true-detective

Odkrywca najważniejszych prawd wszechświata 

Kim jest Prawdziwy Detektyw? Człowiekiem ze skomplikowaną przeszłością, wyrzutkiem społeczeństwa, ascetą mieszkającym w otoczeniu książek i samotnym filozofem. Na dodatek nie interesują go zasady rządzące społeczeństwem. Prawdziwy Detektyw sprzeciwia się władzy, poddaje w wątpliwość jej zasadność, gdy kontroluje ona jego działa mające na celu odkrycie Zła. Wszystkie te elementy składają się na postać Rusta Cohle’a. Jego najważniejszą umiejętnością – i życiowym celem – jest usuwanie iluzji ze świata.

Podstawowym elementem filozofii Rusta Cohle’a jest założenie, że wszyscy żyjemy w zamkniętych pokojach. Ta metafora służy mu za określenie umysłu. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się wewnątrz nas, świat to skomplikowana iluzja, a to że żyjemy w zamknięciu uniemożliwia nam zobaczenie jego prawdziwej natury. Sposobem na opuszczenie zamkniętego pokoju jest Śmierć, ale ten aspekt opiszę później. W tym momencie chciałbym się skupić na tym, w jaki sposób Cohle wyważył drzwi więżące go we własnym umyśle.

Początkiem wyzwolenia okazuje się być Śmierć bliskiej osoby, a następnie rozpad związku. Potem pojawiły się narkotyki i w ten sposób Cohle stał się człowiekiem żyjącym na pograniczu. Momentem zwrotnym staje się zastrzelenie narkomana, który próbował podać swojemu nowonarodzonemu dziecku metaamfetaminę, w celu jego oczyszczenia. Cohle staje się świadkiem Zła pośredniego, ukrytego pod płaszczem niebezpiecznych przekonań. Moim zdaniem właśnie dlatego chciał zostać przeniesiony do wydziału zabójstw. Tylko tam mógł kontynuować odkrywanie Zła i obserwowanie Śmierci.

HBO's "True Detective" Season 1 / Director: Cary Fukunaga

Jego nadrzędnym celem jest rozbijanie iluzji, które zamykają ludzi w ich własnych umysłach. W trakcie jednej z rozmów Cohle stwierdza, że zrozumiał to kim jest. Poznał siebie, czyli według jego filozofii, pozbawił się wszystkich złudzeń. Tylko w ten sposób człowiek może zmierzyć się z samym sobą. Roztrzaskiwanie kłamstw, którymi otaczamy się na co dzień prowadzi do bezpośredniej konfrontacji z własnymi uczuciami oraz jest dostrzeżeniem tego, w jaki sposób funkcjonuje świat. Właśnie dlatego Rust Cohle nie potrafi zaakceptować władzy. Kieruje się ona wyłącznie iluzjami, prowadzi do zamykania ludzi wewnątrz ich umysłów, poprzez umacnianie ludzi w wykreowanych przez władzę przekonaniach. W ten sposób prawdziwość świata zostaje przykryta warstwą odpowiednio spreparowanego fałszu.

Rust Cohle z łatwością przenika wszelkie iluzje, ponieważ żyje pomiędzy światami. Jest samotnym człowiekiem żyjącym na pograniczu rzeczywistości. Wrażenie to zostaje podkreślone poprzez wizje, których doświadcza. Ale, jak sam stwierdza, potrafi odróżnić je od rzeczywistości. Jednak czasem odnajduje w nich wskazówki pozwalające mu znaleźć kolejną wskazówkę. Zdarza się także, że prowadzą go do zrozumienia kolejnej prawdy wszechświata. W taki oto sposób Rust Cohle staje się metafizycznym detektywem, który w trakcie swojej pracy próbuje zrozumieć w jaki sposób, w świecie zostaje osadzone zło.

true-detective-the-long-bright-dark

Źli ludzie chronią świat

Już starożytni filozofowie próbowali rozwikłać problem istnienia zła w świecie. Jeden z nich, a konkretnie Epikur dowodzi, że logicznie rzecz biorąc są cztery możliwości: albo Bóg chce usunąć zło, lecz nie może; albo może, ale nie chce, bądź też nie może i nie chce lub wreszcie i może, i chce (R. Sarafanski, Zło. Dramat wolności, Warszawa 1999, str. 265). Istotna jest tutaj korelacja z Bogiem. Kwestia ta również zostaje podniesiona w serialu. Oczywiście czyni to Rust Cohle.

Trzeba zaznaczyć, że Rust sam siebie nie traktuje jako osoby wierzącej. Myśli o sobie jako o wątpiącym filozofie, który – jednak! – medytuje patrząc na krucyfiks i rozważając problem świadomości poświęcenia Jezusa Chrystusa w gaju oliwnym. Świadczy to o rozległej wiedzy Rusta Cohle’a, intuicyjnej transgresyjności oraz jego umiejętności doszukiwania się różnych kontekstów. Na pewno zdolności te znacznie ułatwiają mu pracę detektywa. W trzecim odcinku Cohle wypowiada kilka zdań, dzięki którym można odczytać jego sposób patrzenia na problem religii i zła.

Przede wszystkim tratuje on wszelką wiarę jako iluzję, jako coś niezgodnego z prawami wszechświata. Wierzący dają się ponieść słowom kaznodziei, którzy proponując zbawienie, dają ludziom obietnicę lepszego świata. Niekoniecznie tego po życiu, ale także tego na ziemi. Dla Cohle’a jest to zwykłe oszustwo. Jednak najbardziej drażnią go osoby, które postępują dobrze tylko dlatego, że obiecano im raj. Takie myślenie ukrywa zło, przebiera je w dobro, a Cohle chciałby, aby  działało ono jawnie.

true-detective (1)

W jego postrzeganiu świata szczególnie uderza mnie pośredniość zła. Wyraźnie widać, że Cohle traktuje je jako immanentny element rzeczywistości, ale zaznacza, że istnieją możliwości jego ukrycia. Jednym z nich jest wiara, że poprzez swoje czyny prowadzi się do oczyszczenia świata, że krzywda wyrządzana innym, nie jest złem, ale dobrem, ponieważ jest czyniona z uwagi na pewne określone intencje. Pytanie brzmi: kto je tworzy? W Detektywie dochodzi do morderstwa pełnego różnych symboli.  Zło w świecie tworzą prorocy uzurpujący sobie prawo do decydowania o czyimś życiu. Ale czy może istnieć mesjasz niosący wyłącznie dobrą nowinę? W świecie Rusta Cohle’a jest nim Śmierć, ponieważ uwalnia ona od iluzji życia. Pozwala ona na opuszczenie zamkniętego pokoju, czyli po prostu umysłu.

W takim razie o samej Śmierci, Cohle nie myśli w sposób negatywny, wprost przeciwnie – staje się ona wydarzeniem wręcz pozytywnym. Jednak istotne są jej okoliczności. Cohle nie dokonuje żadnej bezpośredniej aprobaty samobójstwa. Temat ten porusza wyłącznie w stosunku do swojej osoby. Stwierdza, że nie ma odwagi ze sobą skończyć, że najwyraźniej tak został zaprogramowany. Pośrednio daje do zrozumienia, że Śmierć uwalnia od programu, którym każdy człowiek kieruje się w swoim życiu. Cohle ściga morderców, jednak nie potępia ich z uwagi na złamanie zasad społecznych, ale ze względu na zło, którego się dopuszczają.

Interesujące jet także to, że sam Cohle nie należy do kryształowych ludzi. Posiada wyjątkową zdolność przenikania do półświatka. Z łatwością nawiązuje kontakty prostytutkami, potrafi złamać każdego podejrzanego oraz wie kiedy użyć siły. Sprzeciwia się zasadom „normalnego” świata, z łatwością zdziera z niego wszystkie przykrywki. Odnajduje się w rzeczywistości przestępców, w świecie zła bezpośredniego.

Po prostu jest tym złym, który chroni świat przed gorszymi od siebie. Nie myśli o sobie jako o mesjaszu lub obrońcy, ale przestępcy, który włamuje się do innych umysłów. Trzeba przyznać, że umiejętność otwierania zamków w zamkniętych pokojach opanował do perfekcji. Być może jest to spowodowane tym, że sam pozostaje na zewnątrz? Cohle przyznaje, że zrozumiał kim jest. Dlatego akceptuje świat takim jaki jest i nie walczy z nim. Wybrał śmierć przez izolację samego siebie. Popełnił społeczne samobójstwo.

True-Detective-Tease-Woody

Kres drogi? 

Mam nadzieję, że pod koniec serii będę mógł rozwinąć zasygnalizowane w tekście problemy. Oby Cohle nie stracił swojego krytycznego impetu i w dalszym ciągu rozwalał kolejne złudzenia, którym karmią się bohaterowie serialu. Może, dzięki jego czynom, zatarte wspomnienie o mieście odzyska świeżość i głębię?

Ostatnio dodane