MADS MIKKELSEN. Spokojny, duński dynamit | FILM.ORG.PL

MADS MIKKELSEN. Spokojny, duński dynamit








Dawid Myśliwiec
06.07.2014


 

To wielka odpowiedzialność – być twarzą odrodzenia kinematografii swojej ojczyzny. Tak właśnie został określony Mads Dittmann Mikkelsen w tekście Anthony’ego Olivera Scotta1 i choć niektórzy mogą uznać to za stwierdzenie trochę na wyrost, trudno oprzeć się wrażeniu, że dzisiejsze duńskie kino to przede wszystkim on.

Wedle wiedzy statystycznego widza kariera tego aktora rozpoczęła się w 2006 r., gdy wystąpił w roli antagonisty Jamesa Bonda w 21 filmie cyklu. Terrorysta-hazardzista Le Chiffre w jego wykonaniu był znakomitym przeciwnikiem dla debiutującego w roli agenta 007 Jamesa Bonda Daniela Craiga, zwłaszcza dzięki groźnej proweniencji Mikkelsena i umiejętnej charakteryzacji. Kreacja, o której wielu aktorów marzy latami, nie była jednak najbardziej przełomową w jego dorobku – stworzył ją dokładnie 10 lat po pełnometrażowym debiucie w pierwszej części kultowej trylogii „Pusher” Nicolasa Windinga Refna.

5

Dla wielu fanów talentu urodzonego w Kopenhadze 48-latka właśnie postać dilera Tonny’ego jest najlepszą, jaką stworzył. Film jednego z najbardziej obecnie znanych duńskich filmowców stał w opozycji do wyobrażeń o skandynawskim społeczeństwie – zamiast ukazywać bogate wnętrza mieszczańskich domów, zabierał widza w świat brudu, zbrodni i zepsucia. Surowością nawiązujący do postulatów Dogmy 95, „Pusher” stał się dla nieznanego dotąd Madsa odskocznią do kariery, w czym wydatnie pomógł mu Refn, zatrudniając go do kontynuacji dilerskiej sagi. To przede wszystkim druga część tej historii, skupiająca się na losach będącego wcześniej na drugim planie Tonny’ego, stanowiła dowód niepośledniego talentu aktorskiego Mikkelsena. Reżyser „Drive” stworzył kolejny przygnębiający obraz duńskiego społeczeństwa, w którym relatywizm moralny jest podstawą egzystencji. Zachowujący w sobie jeszcze resztki człowieczeństwa bohater próbuje odnaleźć równowagę pomiędzy niespodziewanym rodzicielstwem, wybuchami agresji i chęcią zaimponowania wpływowemu w kryminalnym świecie ojcu.

To właśnie ta postać sprawiła, że późniejszy adwersarz Bonda przez potencjalnych pracodawców brany był często pod uwagę w kontekście ról silnych, często nieokrzesanych bohaterów. Gdy jednak ponownie wcielał się w Tonny’ego, w Danii Mikkelsen miał już ugruntowaną renomę solidnego aktora, który potrafi zmierzyć się z każdym wyzwaniem, bez względu na to czy przyszło mu wystąpić w gangsterskim filmie akcji („Migające światła” z 2000 r.), komedii gejowskiej („Shake It”, 2001 r.) czy w niezwykle intensywnym dramacie („Otwarte serca”, 2002 r.). Powracając do serii „Pusher”, Mads debiutował równocześnie w Hollywood przyzwoitą rolą Tristana w „Królu Arturze” Antoine’a Fuqua, która otworzyła mu drogę do świadomości masowej widowni. Choć trawestacja arturiańskiej legendy nie okazała się dużym hitem, stała się przygrywką do angażu w „Casino Royale”, gdzie Duńczyk zagrał doskonale – jego Le Chiffre niemal z każdej strony ogłaszany był najbardziej interesującym przeciwnikiem Jamesa Bonda od lat.

casi

Jednak pomimo sporych rozmiarów sukcesu – zarówno samego filmu, jak i aktora – Mikkelsen nie zatracił się w hollywoodzkiej sławie; wręcz przeciwnie – pozostał bardzo silnie związany z kinematografią europejską. Wciąż gra u czołowych duńskich reżyserów – Susanne Bier, Thomasa Vinterberga czy Andersa Thomasa Jensena – i to właśnie współpracy z nimi zawdzięcza swoją pozycję w gronie największych współczesnych aktorów Europy. Nie byłoby jednak fenomenu Madsa Mikkelsena, gdyby ten w przełomowym 1996 r. nie rozpoczął tak owocnej współpracy z wspominanym już tutaj Nicolasem Windingiem Refnem. Zarówno dla twórcy „Bronsona”, jak i dla wcielającego się w rolę Tonny’ego aktora „Pusher” był faktycznym debiutem w kinie pełnometrażowym, a sukces, jaki stał się udziałem tego filmu, spowodował, że początkujący reżyser później jeszcze trzykrotnie zapraszał postawnego przyjaciela do współpracy. Specyficzne spojrzenie na cielesność i przemoc, które stanowi jeden z wyróżników stylu Refna, dobrze współgra z aktorskim anturażem wychowanego w kopenhaskiej dzielnicy Østerbro artysty, który z powodzeniem wcielał się zarówno w uwikłanego w sieć miejskich powiązań dilera narkotyków, jak i poszukującego własnej tożsamości potężnego jednookiego wojownika w „Valhalli: Mrocznym wojowniku”.

still-of-mads-mikkelsen-in-valhalla-rising-(2009)

Dziś Mikkelsen to definicja aktora tajemniczego, skrywającego przed widzem jakiś intrygujący sekret, potrafiącego swoją szlachetną powściągliwością wygrać całą gamę emocjonalnych tonów – od romantycznego afektu do szaleńczej desperacji. Jego CV skwitować można dwoma słowami – różnorodność i odwaga. Mads nie boi się ryzykować swojego wizerunku udziałem w komercyjnie nieperspektywicznych projektach, jak debiut Fredrika Bonda „Charlie musi umrzeć” (film festiwalowy, bez dystrybucji w Polsce) czy dramat rodzinny „Drzwi” Anno Saula. Przede wszystkim jednak należy oddać Mikkelsenowi, że ze swojej posągowej skandynawskiej proweniencji robi należyty użytek – wielokrotnie wybierał bowiem role dramatyczne, emocjonalnie wymagające, które pozwalały mu potwierdzić aktorski kunszt. Ukoronowaniem tej niezwykle konsekwentnej zawodowej drogi była główna nagroda aktorska w Cannes w 2012 r. za „Polowanie” Thomasa Vinterberga, swoją drogą jeden z najlepszych filmów tamtego sezonu. Wcielając się w rolę przedszkolnego wychowawcy, który zostaje fałszywie oskarżony o molestowanie jednej ze swych podopiecznych, Duńczyk świetnie oddał ból osamotnienia i desperacji, postępującą izolację ze społeczeństwa, przez którego główny bohater zostaje zaszczuty.

1

Od czasu „Polowania” Mads Mikkelsen obecny jest w Cannes nieprzerwanie – w zeszłym roku wystąpił w obecnym dopiero od niedawna w naszych (studyjnych) kinach „Michaelu Kohlhaasie” Arnauda des Pallières, adaptacji osadzonej w XVI w. powieści Heinricha von Kleista, zaś podczas tegorocznej edycji widzowie mogli obejrzeć „The Salvation”, intrygująco obsadzony i świetnie przyjęty western w reżyserii… Duńczyka Kristiana Levringa. Tytuły te, uzupełnione o wspomnianą „Valhallę”, „Kochanka królowej” z 2012 r., „Trzech muszkieterów” i kilka innych tytułów jednoznacznie potwierdzają zamiłowanie i predyspozycje Mikkelsena do kina kostiumowego. Jego północne, szlachetne rysy doskonale pasują do ról niejednoznacznych bohaterów sprzed kilku (kilkunastu?) stuleci, a wszelki strój – czy to barbarzyński, czy szlachecki – pasuje doń znakomicie.

michael-kohlhaas

Hannibal-Mads-Mikkelsen-dons-some-fancy-plastic-clothes-for-Buffet-Froid

– Staram się podchodzić do swojej pracy intelektualnie, ale gdy zaczynamy zdjęcia, gdy już wiemy, co chcemy zrobić, staram się wyłączyć myślenie, potraktować swą postać instynktownie i sprawdzić, gdzie nas to zaprowadzi – tak Mads podsumował swoje podejście do aktorstwa w jednym z wywiadów. Trudno o lepszą charakterystykę jego gry – mieszanka intelektualizmu i dzikości, którą najlepiej chyba prezentuje w coraz lepiej radzącym sobie w Stanach serialu „Hannibal”, wariacji na temat losów kultowej postaci doktora Lectera, bohatera „Milczenia owiec” i jego kontynuacji. Czołowa postać duńskiej kinematografii znalazła chyba receptę na idealne połączenie – Europy i Hollywood, ale także kina i telewizji. Jak sam wspomina, pochodzi z kraju, w którym aktorskiej kariery nie dzieli się na dokonania na wielkim i małym ekranie.

Nic dziwnego, że w każdym wydaniu Mads Mikkelsen wypada równie wiarygodnie.

mads_mikkelsen_i_ca_436265a

Dawid Myśliwiec

Oglądam dziesiątki filmów miesięcznie, a na liście tytułów do nadrobienia nic nie ubywa - a wręcz przybywa. W 2015 r. udało mi się osiągnąć cel - obejrzeć średnio 1 film dziennie. Tą samą estymą darzę "Kobietę z wydm", "Ojca chrzestnego" i "Deadpoola", slow cinema przeplatając głupimi komediami. O kinie piszę, bo samo oglądanie mi nie wystarcza, a najlepsze uczucie to to, gdy komuś spodoba się polecony przeze mnie film. Od ośmiu lat rzeźbię sobie na www.mysliwiecoglada.pl.






  • Jan Dąbrowski

    Świetnie, że pojawił się tekst o Madsie – ja dorzucę od siebie jeden tytuł: „Jabłka Adama”, gdzie rola dziwacznego kaznodziei została przez Mikkelsena wykreowana bardzo zręcznie, a sam film także zdobył międzynarodową popularność :)

    • Jokullus

      Genialny film! Polecam również „Zielonych rzeźników” – tylko poziom niżej od „Jabłka..”, czyli nadal wysoko ;D

  • paszeko

    Za najlepszy film w jakim grał uważam Jabłka Adama. Jedna z najlepszych czarnych komedii wszech czasów. To też chyba jego najlepsza rola.

  • Snow

    Muszę w końcu obejrzeć Pusher’a.

  • Mefisto

    Fajny tekst, ale stanowczo za krótki i nie wyczerpujący jakkolwiek tematu – ot, lekka i zwiewna charakterystyka Madsa.

  • zonk

    Czekam aż ktoś weźmie się za solidną ekranizację Wiedźmina i Madsa w głównej roli

    • WIKZZ

      Ja też liczę na to że to wypali tylko niech to zrobi jakiś dobry reżyser to mogło by byś coś pięknego

  • Miecia

    Mads,Mads… wszystko z Madsem! Dorzucam nostalgiczną ” Prage” i ” Tuż po weselu”. A i nie wiem dlaczego ale wole go w „wydaniu” europejskim :)

  • marku

    Zgadzam się z poprzednikami- najlepszy jest w filmach europejskich,szczególnie rodzimych- tych wyreżyserowanych przez Susanne Bier- ,,Otwarte serca”, ,,Tuż po weselu” jak i w genialnym ,,Jabłka Adama” czy ,,Praga”. Polecam również ,,Podziemny front” z bardzo dobrą rolą Madsa

  • aga

    Fajny film Polowanie, Kochanek Królowej, Otwarte serca.

  • Kozas

    No cóż dużo mówić, Mads jest zajebisty. Zarówno jako gangster lub wojownik(brakuje dziś takich postawnych gości w zalewie różnych pipensów) ale co ciekawe właśnie w rolach głębszych, dramatycznych. Chociaż powiem szczerze, że chciałbym go zobaczyć w czymś na styl Brudnego Harry’ego, twardziel czyszczący ulice z takich szumowin jak on sam z Pushera ;p






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

Urwany Film. Top 5 seriali, część 1.

Następny tekst

Czarno na białym - U PROGU TAJEMNICY



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE