Biografie ludzi filmu

MADS MIKKELSEN. Spokojny, duński dynamit

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

 

To wielka odpowiedzialność – być twarzą odrodzenia kinematografii swojej ojczyzny. Tak właśnie został określony Mads Dittmann Mikkelsen w tekście Anthony’ego Olivera Scotta1 i choć niektórzy mogą uznać to za stwierdzenie trochę na wyrost, trudno oprzeć się wrażeniu, że dzisiejsze duńskie kino to przede wszystkim on.

Wedle wiedzy statystycznego widza kariera tego aktora rozpoczęła się w 2006 r., gdy wystąpił w roli antagonisty Jamesa Bonda w 21 filmie cyklu. Terrorysta-hazardzista Le Chiffre w jego wykonaniu był znakomitym przeciwnikiem dla debiutującego w roli agenta 007 Jamesa Bonda Daniela Craiga, zwłaszcza dzięki groźnej proweniencji Mikkelsena i umiejętnej charakteryzacji. Kreacja, o której wielu aktorów marzy latami, nie była jednak najbardziej przełomową w jego dorobku – stworzył ją dokładnie 10 lat po pełnometrażowym debiucie w pierwszej części kultowej trylogii „Pusher” Nicolasa Windinga Refna.

5

Dla wielu fanów talentu urodzonego w Kopenhadze 48-latka właśnie postać dilera Tonny’ego jest najlepszą, jaką stworzył. Film jednego z najbardziej obecnie znanych duńskich filmowców stał w opozycji do wyobrażeń o skandynawskim społeczeństwie – zamiast ukazywać bogate wnętrza mieszczańskich domów, zabierał widza w świat brudu, zbrodni i zepsucia. Surowością nawiązujący do postulatów Dogmy 95, „Pusher” stał się dla nieznanego dotąd Madsa odskocznią do kariery, w czym wydatnie pomógł mu Refn, zatrudniając go do kontynuacji dilerskiej sagi. To przede wszystkim druga część tej historii, skupiająca się na losach będącego wcześniej na drugim planie Tonny’ego, stanowiła dowód niepośledniego talentu aktorskiego Mikkelsena. Reżyser „Drive” stworzył kolejny przygnębiający obraz duńskiego społeczeństwa, w którym relatywizm moralny jest podstawą egzystencji. Zachowujący w sobie jeszcze resztki człowieczeństwa bohater próbuje odnaleźć równowagę pomiędzy niespodziewanym rodzicielstwem, wybuchami agresji i chęcią zaimponowania wpływowemu w kryminalnym świecie ojcu.

To właśnie ta postać sprawiła, że późniejszy adwersarz Bonda przez potencjalnych pracodawców brany był często pod uwagę w kontekście ról silnych, często nieokrzesanych bohaterów. Gdy jednak ponownie wcielał się w Tonny’ego, w Danii Mikkelsen miał już ugruntowaną renomę solidnego aktora, który potrafi zmierzyć się z każdym wyzwaniem, bez względu na to czy przyszło mu wystąpić w gangsterskim filmie akcji („Migające światła” z 2000 r.), komedii gejowskiej („Shake It”, 2001 r.) czy w niezwykle intensywnym dramacie („Otwarte serca”, 2002 r.). Powracając do serii „Pusher”, Mads debiutował równocześnie w Hollywood przyzwoitą rolą Tristana w „Królu Arturze” Antoine’a Fuqua, która otworzyła mu drogę do świadomości masowej widowni. Choć trawestacja arturiańskiej legendy nie okazała się dużym hitem, stała się przygrywką do angażu w „Casino Royale”, gdzie Duńczyk zagrał doskonale – jego Le Chiffre niemal z każdej strony ogłaszany był najbardziej interesującym przeciwnikiem Jamesa Bonda od lat.

casi

Jednak pomimo sporych rozmiarów sukcesu – zarówno samego filmu, jak i aktora – Mikkelsen nie zatracił się w hollywoodzkiej sławie; wręcz przeciwnie – pozostał bardzo silnie związany z kinematografią europejską. Wciąż gra u czołowych duńskich reżyserów – Susanne Bier, Thomasa Vinterberga czy Andersa Thomasa Jensena – i to właśnie współpracy z nimi zawdzięcza swoją pozycję w gronie największych współczesnych aktorów Europy. Nie byłoby jednak fenomenu Madsa Mikkelsena, gdyby ten w przełomowym 1996 r. nie rozpoczął tak owocnej współpracy z wspominanym już tutaj Nicolasem Windingiem Refnem. Zarówno dla twórcy „Bronsona”, jak i dla wcielającego się w rolę Tonny’ego aktora „Pusher” był faktycznym debiutem w kinie pełnometrażowym, a sukces, jaki stał się udziałem tego filmu, spowodował, że początkujący reżyser później jeszcze trzykrotnie zapraszał postawnego przyjaciela do współpracy. Specyficzne spojrzenie na cielesność i przemoc, które stanowi jeden z wyróżników stylu Refna, dobrze współgra z aktorskim anturażem wychowanego w kopenhaskiej dzielnicy Østerbro artysty, który z powodzeniem wcielał się zarówno w uwikłanego w sieć miejskich powiązań dilera narkotyków, jak i poszukującego własnej tożsamości potężnego jednookiego wojownika w „Valhalli: Mrocznym wojowniku”.

still-of-mads-mikkelsen-in-valhalla-rising-(2009)

Dziś Mikkelsen to definicja aktora tajemniczego, skrywającego przed widzem jakiś intrygujący sekret, potrafiącego swoją szlachetną powściągliwością wygrać całą gamę emocjonalnych tonów – od romantycznego afektu do szaleńczej desperacji. Jego CV skwitować można dwoma słowami – różnorodność i odwaga. Mads nie boi się ryzykować swojego wizerunku udziałem w komercyjnie nieperspektywicznych projektach, jak debiut Fredrika Bonda „Charlie musi umrzeć” (film festiwalowy, bez dystrybucji w Polsce) czy dramat rodzinny „Drzwi” Anno Saula. Przede wszystkim jednak należy oddać Mikkelsenowi, że ze swojej posągowej skandynawskiej proweniencji robi należyty użytek – wielokrotnie wybierał bowiem role dramatyczne, emocjonalnie wymagające, które pozwalały mu potwierdzić aktorski kunszt. Ukoronowaniem tej niezwykle konsekwentnej zawodowej drogi była główna nagroda aktorska w Cannes w 2012 r. za „Polowanie” Thomasa Vinterberga, swoją drogą jeden z najlepszych filmów tamtego sezonu. Wcielając się w rolę przedszkolnego wychowawcy, który zostaje fałszywie oskarżony o molestowanie jednej ze swych podopiecznych, Duńczyk świetnie oddał ból osamotnienia i desperacji, postępującą izolację ze społeczeństwa, przez którego główny bohater zostaje zaszczuty.

1

Od czasu „Polowania” Mads Mikkelsen obecny jest w Cannes nieprzerwanie – w zeszłym roku wystąpił w obecnym dopiero od niedawna w naszych (studyjnych) kinach „Michaelu Kohlhaasie” Arnauda des Pallières, adaptacji osadzonej w XVI w. powieści Heinricha von Kleista, zaś podczas tegorocznej edycji widzowie mogli obejrzeć „The Salvation”, intrygująco obsadzony i świetnie przyjęty western w reżyserii… Duńczyka Kristiana Levringa. Tytuły te, uzupełnione o wspomnianą „Valhallę”, „Kochanka królowej” z 2012 r., „Trzech muszkieterów” i kilka innych tytułów jednoznacznie potwierdzają zamiłowanie i predyspozycje Mikkelsena do kina kostiumowego. Jego północne, szlachetne rysy doskonale pasują do ról niejednoznacznych bohaterów sprzed kilku (kilkunastu?) stuleci, a wszelki strój – czy to barbarzyński, czy szlachecki – pasuje doń znakomicie.

michael-kohlhaas

Hannibal-Mads-Mikkelsen-dons-some-fancy-plastic-clothes-for-Buffet-Froid

– Staram się podchodzić do swojej pracy intelektualnie, ale gdy zaczynamy zdjęcia, gdy już wiemy, co chcemy zrobić, staram się wyłączyć myślenie, potraktować swą postać instynktownie i sprawdzić, gdzie nas to zaprowadzi – tak Mads podsumował swoje podejście do aktorstwa w jednym z wywiadów. Trudno o lepszą charakterystykę jego gry – mieszanka intelektualizmu i dzikości, którą najlepiej chyba prezentuje w coraz lepiej radzącym sobie w Stanach serialu „Hannibal”, wariacji na temat losów kultowej postaci doktora Lectera, bohatera „Milczenia owiec” i jego kontynuacji. Czołowa postać duńskiej kinematografii znalazła chyba receptę na idealne połączenie – Europy i Hollywood, ale także kina i telewizji. Jak sam wspomina, pochodzi z kraju, w którym aktorskiej kariery nie dzieli się na dokonania na wielkim i małym ekranie.

Nic dziwnego, że w każdym wydaniu Mads Mikkelsen wypada równie wiarygodnie.

mads_mikkelsen_i_ca_436265a

Ostatnio dodane