Zestawienie
10 WESTERNÓW, które zmieniły gatunek NA ZAWSZE
Western i dziesięć tych, które przesunęły granice kina pogranicza i zmieniły sposób opowiadania o Dzikim Zachodzie. Sprawdź, jak ewoluował gatunek.
Western obiecuje otwarte przestrzenie, niebezpieczne podróże i ludzi, którzy muszą sami wymierzać sprawiedliwość. Ale między Dyliżansem, Za garść dolarów a Bez przebaczenia zmienia się niemal wszystko: od wyglądu bohatera po znaczenie oddanego strzału. Najciekawsze kino pogranicza potrafi zachwycić rozmachem, a chwilę później odebrać widzowi pewność, komu właściwie powinien kibicować.
Dyliżans (Stagecoach, 1939)
Z Tonto do Lordsburga rusza dyliżans, którego pasażerowie reprezentują różne warstwy społeczne. W ciasnym wnętrzu podróżuje między innymi odrzucona przez otoczenie Dallas, a po drodze do pasażerów dołącza Ringo Kid. Zagrożenie atakiem Apaczów sprawia, że wzajemne uprzedzenia szybko zderzają się z koniecznością współdziałania.

John Ford połączył przygodę z zespołowym dramatem, pomagając nadać westernowi dźwiękowemu większy prestiż. Monument Valley zapewnia rozmach, lecz równie ważne są twarze pasażerów i tarcia między nimi. Pościg, jeden z najbardziej cenionych elementów filmu, nadal imponuje montażową precyzją. To klasyk, który najlepiej pokazuje, że widowisko nabiera siły dzięki dobrze napisanym postaciom.
W samo południe (High Noon, 1952)
W dniu ślubu szeryf Will Kane dowiaduje się, że zwolniony z więzienia Frank Miller wraca do miasta po zemstę. Kane szuka ludzi, którzy pomogą mu stawić czoło zagrożeniu, ale mieszkańcy kolejno odmawiają wsparcia. Im bliżej przyjazdu przeciwnika, tym wyraźniej widać, że człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo wspólnoty nie może liczyć na jej wzajemność.

Fred Zinnemann zamienił oczekiwanie w najważniejszą scenę akcji: czas opowieści niemal pokrywa się z czasem seansu, a zegary odmierzają narastający strach. Krytycy docenili tę konstrukcję i moralną samotność bohatera. Western psychologiczny zyskuje tu wyjątkowo przejrzystą formę. Mniej liczy się szybkość ręki niż odwaga pozostania na miejscu — napięcie jest znakomite.
Poszukiwacze (The Searchers, 1956)
Ethan Edwards, były żołnierz Konfederacji, wraca na ranczo brata. Po napadzie Komanczów wyrusza z Martinem Pawleyem na poszukiwania uprowadzonej bratanicy Debbie, a wyprawa rozciąga się na lata. Ethan jest zdeterminowany, lecz jego nienawiść do rdzennych mieszkańców podważa zaufanie do człowieka, który w zwykłej opowieści o ratunku byłby oczywistym bohaterem.

John Ford uczynił z wybawcy postać niepokojącą: wytrwałość Ethana trudno oddzielić od rasizmu i obsesji. Ta moralna rysa należy do najmocniejszych elementów wpływowego klasyka. Monumentalna opowieść ma też słabość — komediowe przerywniki potrafią rozbijać napięcie, co przeszkadza części widzów. Mimo tego trudno o bardziej przejmujący portret bohatera, któremu nie należy ufać.
Za garść dolarów (Per un pugno di dollari, 1964)
Do przygranicznego miasteczka podzielonego między dwie walczące rodziny przybywa rewolwerowiec Joe. Szybko orientuje się w układzie sił i zaczyna oferować swoje usługi obu stronom konfliktu. Zamiast obejmować urząd szeryfa czy bronić wspólnoty, szuka korzyści w cudzej wojnie, a każde kolejne posunięcie wymaga od niego oceny, komu i jak długo opłaca się służyć.

Sergio Leone nadał spaghetti westernowi międzynarodowy rozgłos, stawiając na cynicznego bohatera, gwałtowną przemoc i kontrast twarzy z pejzażem. Muzyka Ennia Morricone wzmacnia poczucie, że obowiązują tu nowe reguły. Dawne zarzuty brutalności ustąpiły uznaniu dla stylu. Bezczelność i napięcie tej rozgrywki nadal działają znakomicie, a moralnie podejrzany bohater tylko dodaje jej charakteru.
Dzika banda (The Wild Bunch, 1969)
Pike Bishop prowadzi swój gang do napadu na placówkę kolejową. Na miejscu czeka jednak dawny wspólnik, Deke Thornton, z grupą łowców nagród, więc planowany skok staje się pułapką. Po obu stronach stoją ludzie dobrze znający reguły przemocy, a osobista przeszłość ścigającego i ściganego sprawia, że nie jest to zwykła konfrontacja bandytów ze stróżami porządku.

Sam Peckinpah połączył gwałtowny montaż, wiele ustawień kamery i zwolnione tempo w sceny przemocy, których wpływ wykroczył poza western. Brutalność wywoływała protesty i ingerencje cenzorskie; dziś siłą filmu pozostaje bolesne zderzenie widowiska z fizycznością śmierci. Ceniona także za moralną niejednoznaczność Dzika banda to kino akcji, po którym trudno po prostu otrzepać kurz.
McCabe i pani Miller (McCabe & Mrs. Miller, 1971)
John McCabe przybywa do powstającego miasteczka Presbyterian Church i zakłada dom publiczny. Constance Miller proponuje mu współpracę, wnosząc do przedsięwzięcia praktyczną wiedzę o prowadzeniu takiego interesu. W błocie i prowizorycznej zabudowie rozwija się wspólny biznes, ale jego przyszłości zaczyna zagrażać potężna spółka wydobywcza, zainteresowana własnym zyskiem.

Robert Altman zastąpił pionierską chwałę interesem, zależnością i przewagą kapitału. Przytłumiony obraz oraz nakładające się dialogi odbierają pograniczu pocztówkową czytelność. Z kasowej porażki wyrósł ceniony klasyk rewizjonistyczny, choć część widzów nadal odstrasza jego powolność. Najmocniej uderza tu cena budowania nowego świata — to ona nadaje temu antywesternowi niezwykłą siłę.
Tańczący z wilkami (Dances with Wolves, 1990)
Po doświadczeniach wojny secesyjnej porucznik John Dunbar wybiera służbę na zachodnim pograniczu. Dociera do Fort Sedgewick, lecz zastaje opuszczoną placówkę i pozostaje w niej sam. Z czasem nawiązuje kontakt z Lakotami, a spotkania z ludźmi, których wcześniej nie znał, wystawiają na próbę jego dotychczasowe wyobrażenie o miejscu białego żołnierza na tych ziemiach.

Kevin Costner nakręcił głośny western, którego sukces zwiększył zainteresowanie gatunkiem. Życzliwszy obraz Lakotów i większa obecność rdzennych wykonawców idą tu w parze z cenionymi zdjęciami oraz emocjonalnym rozmachem. Opowieść pozostaje skupiona na białym przybyszu, bywa rozwlekła i upraszcza, ale jako szeroko zakrojone widowisko o spotkaniu kultur nadal działa z imponującą siłą.
Bez przebaczenia (Unforgiven, 1992)
Prostytutki z Big Whiskey wyznaczają nagrodę za zabicie mężczyzn, którzy oszpecili jedną z nich. Wiadomość o pieniądzach dociera do Williama Munny’ego, dawnego zabójcy, obecnie ubogiego hodowcy świń. Perspektywa zarobku skłania go do ponownego sięgnięcia po broń, choć między człowiekiem próbującym żyć spokojnie a jego brutalną przeszłością pozostaje niebezpiecznie mały dystans.

Clint Eastwood zachował klasyczny kształt westernu, ale podważył pocieszającą legendę sprawiedliwego rewolwerowca. Zabijanie ma tu koszt, a barwne opowieści o strzelcach przesłaniają niewygodną prawdę. Powszechnie ceniona moralna złożoność nie odbiera historii napięcia. Przeciwnie: to wielkie kino odwetu, które nie pozwala pomylić skuteczności z niewinnością ani przemocy z zasługą.
Truposz (Dead Man, 1995)
Księgowy William Blake przyjeżdża do przemysłowego Machine po obiecaną pracę, lecz dowiaduje się, że stanowisko jest już zajęte. Po spotkaniu z Thel zostaje wciągnięty w strzelaninę i jako ranny uciekinier rusza w dzicz. Tam spotyka rdzennego mieszkańca nazywanego Nikt, a podróż, która miała prowadzić do nowego zatrudnienia, przybiera coraz bardziej niepokojący kierunek.

Jim Jarmusch przemienił western w powolną, czarno-białą wędrówkę ku śmierci, pozbawiając przemoc heroicznej otoczki. Film podzielił krytyków, a z czasem zyskał kultowy status; jego osobność jest zarazem siłą i przeszkodą. Zamiast energii podboju oferuje dezorientację oraz poetycki rytm. Wymaga cierpliwości, ale odpłaca niepokojem, który zostaje długo po seansie.
To nie jest kraj dla starych ludzi (No Country for Old Men, 2007)
Llewelyn Moss trafia na pustyni w zachodnim Teksasie na pozostałości krwawej transakcji narkotykowej i zabiera walizkę z pieniędzmi. Jego tropem rusza bezwzględny Anton Chigurh, dla którego odzyskanie łupu oznacza kolejne akty przemocy. Tymczasem szeryf Ed Tom Bell próbuje zrozumieć wydarzenia, wobec których doświadczenie i przywiązanie do dawnego porządku przestają wystarczać.

Joel i Ethan Coenowie połączyli neo-western z thrillerem i neo-noir, przenosząc pościg za łupem do świata bez gwarancji sprawiedliwości. Pustynia i szeryf pozostają, lecz dawny kodeks traci moc. Napięcie, zdjęcia i kreacje przyniosły filmowi szerokie uznanie, choć odmawia on łatwej satysfakcji. Znajoma konwencja usuwa tu grunt spod nóg — i właśnie ten dyskomfort stanowi o sile filmu.

