Connect with us

Recenzje

SHREK 2. Jeszcze śmieszniej, jeszcze lepiej

SHREK 2 to komedia pełna błyskotliwych dowcipów, która z humorem kpi z popkultury, stawiając ogra w sercu rodzinnych perypetii.

Published

on

SHREK 2. Jeszcze śmieszniej, jeszcze lepiej

Shrek 2 jest już gotowy. Poprawiony i odświeżony przez ludzi z Dreamworks oraz dopieszczony i ugłaskany przez twórców polskiej wersji językowej. Z wielką przyjemnością stwierdzam więc, że zarówno jedni, jak i drudzy świetnie wykonali swoją pracę. Shrek 2 jest bowiem szybszy, śmieszniejszy i nieco odważniejszy w swych dowcipach. Szydzi wszak z całej popkultury. Obrywa się tutaj każdemu: filmowcom, muzykom i politykom. Shrek 2 przekłuwa ten nadęty balonik komercji w sposób błyskotliwie bezczelny, bo właśnie całkowicie komercyjny. Niczym w pełni kontrolowany wirus komputerowy nabija się z systemu, którego sam jest częścią. A wszystko w towarzystwie dzikiego rechotu wielomilionowej publiczności. Bo druga część Shreka jest przede wszystkim niesamowicie śmieszna…

Advertisement

KOT: „Kto ze mną zadrze – umarł w butach !”

Kolejna odsłona naszej historii mogła by śmiało nosić podtytuł „Poznaj mojego tatę”. Gdyby nie zaproszenie na planowany bal u teściów, Shrek i Fiona żyliby sobie bowiem beztrosko wśród błogiego smrodu leśnych bagien, pierdzieliby słodko podczas błotnych kąpieli, bekaliby niewinnie po ekologicznych, lecz sytych obiadkach, uciekaliby radośnie przed wyborcami Samoobrony uzbrojonymi w widły i transparenty „Złapać ogra !” oraz spędzaliby wieczory na ploteczkach w towarzystwie Osła i Smoczycy. Nie ma jednak tak dobrze! Teściowie – siła wyższa.

Trzeba więc jechać na królewską imprezę do Zasiedmiogórogrodu (w oryginale kraina „Far Far Away”), gdzie rządzą rodzice królewny Fiony – królowa Lilian i król Harold. W tym magicznym, dalekim królestwie istnieje jednak swoista „grupa trzymająca władzę”. Szantaże, wymuszenia i zastraszenia – takimi kartami gra Dobra Wróżka, a zarazem matka chrzestna Fiony. Zrobi ona wszystko, aby zlikwidować niewygodnego ogra i zaaranżować ślub Fiony z jej synem – Księciem z Bajki. Pomoże jej w tym sam król Harold, który zmuszony będzie skorzystać z usług seryjnego mordercy ogrów na zlecenie, czyli Kota w Butach.

Advertisement

KRÓL: „Kim jest ten zielony pasztet ?”
KRÓLOWA: „Mniemam, że to nasze maleństwo.”

Tak oto zawiązuje się akcja drugiej części Shreka. Części – dodajmy – lepszej. Shrek 2 to 93 minuty niczym nieskrępowanego śmiechu. Humor jest tutaj nieco bardziej dosadny, dowcipy bardziej „fizjologiczne”, a kpiny z konkretnych postaci i zjawisk kultury masowej bardziej bezczelne. Mimo to film trzyma fason. Gdyż o ile normalne amerykańskie parodie są na całej linii zwyczajnie dosadne, o tyle Shrek 2 wspomnianą dosadność dowcipu miesza z tradycyjnym, słodkim i baśniowym klimatem. Ten maraton po nastrojach powinien być więc raczej niestrawny, narracja poprowadzona jest tu jednak tak zgrabnie, a postacie nakreślone tak finezyjnie, że całość, zamiast przytłaczać, po prostu poraża swoją lekkością.

Warto podkreślić, że twórcy filmu – całkowicie świadomi, że wyczerpali już klasyczną formułę baśni – uciekają trochę od konwencji nieco niesfornego, ale jednak poprawnego politycznie filmu. Ucieczka ta prowadzi prosto do pastiszu. I nikt tu już nikogo nie zwodzi, że mamy do czynienia z filmem dla dzieci. Dreamworks zrobił bowiem animację dla starszego odbiorcy.

Advertisement

Młodsza widownia – owszem – zobaczy historię o tym, jak to miłość zwycięża zło. Obawiam się jednak, że więcej niż połowa filmu będzie dla nich zwyczajnie niezrozumiała, gdyż Shrek 2 aż kipi od wszelkiego rodzaju aluzji i odwołań. Nie sposób wręcz odnaleźć je wszystkie za pierwszym razem. Część z nich jest sprytnie ukryta w tle naszej historii: na szyldach sklepów lub na tabliczkach w karczmie. Część tkwi w samych postaciach, muzyce lub też zawoalowanych dialogach. Szczególną uwagę zwracają dość częste żarty z napuszonej rzeczywistości nierzeczywistego Hollywood.

Śmiać się będziemy więc z Mission: Impossible, Pretty Woman, Władcy Pierścieni, a nawet z oper mydlanych. Zasiedmiogórogród to wszak nic innego jak bajkowe odbicie Beverly Hills. Królewskie przyjęcie zaś nieodparcie kojarzyć się będzie z festiwalem w Cannes. Matka Chrzestna stanowić może natomiast baśniowy odpowiednik słynnego ojca chrzestnego. Wypada jednak podkreślić, że wszystkie wspomniane aluzje są niezwykle precyzyjnie rozłożone w całości scenariusza, tak by Shrek 2 nie stał się jedynie zlepkiem gagów, ale by zachował przy okazji spójną, prostą i ciekawą fabułę. Mówiąc krótko: by nadal pozostał świetnym filmem.

Advertisement

„ELIKSIR SZCZĘŚCIA”
„DZIAŁANIE UBOCZNE OBEJMUJE: PADACZKĘ, ŚLEPOTĘ, BIEGUNKĘ, WYMIOTY.
NIE STOSOWAĆ U PACJENTÓW Z NIEWYDOLNOŚCIĄ NEREK I NIESTABILNYCH PSYCHICZNIE”

Oprócz parady ciętych dowcipów na srebrnym ekranie ujrzymy także przepiękną animację komputerową. Baśniowe pejzaże, mimika i ruchy postaci, a nawet krajobraz po błotnej kąpieli naszej pary są zaprojektowane perfekcyjnie. Komputerowe efekty użyte w Shreku 2 stoją o klasę wyżej od tych zaprezentowanych w pierwszej części. Spójrzcie tylko na sierść Kota w Butach lub na brud między zębami Shreka! Spójrzcie na tłum gapiów zgromadzonych na królewskim dziedzińcu i na wszechobecne świetlne refleksy! Efekty takie można było osiągnąć dzięki zastosowaniu najnowszych technik animacji 3D.

Pierwszą z nich była „dynamiczna cecha tłumu”. Od tej pory każda z postaci obecnych w filmie – każdy „komputerowy statysta” – wygląda inaczej i wykonuje odrębną, przypisaną mu czynność. A w jednej ze scen możemy obserwować aż 600 tak właśnie zaprojektowanych postaci. Wrażenie robi także metoda „odbicia cienia”. W zależności od pomieszczenia lub warunków pogodowych komputer ocenia, ile światła dotrze np. do pojedynczego elementu sukni królewny Fiony. Inna technika 3D odpowiedzialna jest zaś za nadanie skórze postaci naturalnego blasku. Ewolucji uległ także sposób animacji twarzy. Sympatyczna facjata Shreka złożona jest aż z 218 mięśni! Wszystkie wymienione wyżej efekty to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeszcze chyba nigdy na srebrnym ekranie nie oglądaliśmy tak skomplikowanego połączenia możliwości komputera i ludzkiej inwencji. Wielkie brawa dla grafików z Dreamworks!

Advertisement

„MÓWI TWOJA WRÓŻKA CHRZESTNA.
NIESTETY WSZYSTKIE LINIE SĄ CHWILOWO ZAJĘTE. ZAPRASZAM DO MOJEGO SALONU. NASI DORADCY POMOGĄ CI WYBRAĆ PLAN TARYFOWY. ŻYJCIE DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE!”

Na koniec słów kilka o polskim dubbingu. To właśnie na zgodnej współpracy tria WierzbiętaZamachowskiStuhr opierał się polski sukces pierwszej części. Oddanie prac nad drugą częścią w ręce tej samej ekipy było więc tylko formalnością. Jerzy Stuhr i tym razem zaskakuje wszystkich swoimi umiejętnościami wokalnymi. W imię zasady „więcej i mocniej” monologi Osła są teraz dłuższe, złote myśli bardziej błyskotliwe, a piosenki bardziej rzewne.

Bartosz Wierzbięta nie mógł się jednak tym razem za bardzo wykazać w wymyślaniu polskich akcentów i umieszczaniu ich na liście dialogowej filmu. Wersja oryginalna sama w sobie była bowiem przeładowana różnego rodzaju aluzjami. Naszych „narodowych smaczków” jest więc tym razem zdecydowanie mniej, co nie zmienia faktu, że i tak otrzymujemy ciąg dalszy intrygi pt. „Żwirek kręci z Muchomorkiem”. W filmie pojawiło się także kilka nowych postaci, z których pod względem jakości dubbingu wyróżniają się dwie. Wojciech Malajkat zwykle dość blado wypada w kreskówkach, jednak jako Kot w Butach jest rewelacyjny.

Advertisement

Nasz hiszpański, honorowy kot wypowiada się z elegancją języka godną Mickiewicza po dwóch głębszych. Drugą postacią jest zaś gruba, brzydka barmanka, w którą wciela się… Wojciech Mann. Mimo że rola to niewielka, głos pana Wojciecha, w połączeniu z facjatą i tuszą barmanki oraz błyskotliwym tekstem Bartosza Wierzbięty wystarczył, aby doprowadzić do histerycznego śmiechu salę kinową pełną poważnych zazwyczaj krytyków. Podsumowując: w kwestii dubbingu mamy do czynienia ze swoistą „powtórką z rozrywki”, co w tym wypadku oznacza, że całość stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Swoje przydługie wynurzenia zakończę śmiałym wyznaniem natury osobistej. Otóż nawet nie wiecie, jaką męczarnią jest pisanie recenzji filmu, w której nie dość, że nie można się absolutnie do niczego przyczepić, nie da się nikogo ochrzanić, nie można się dowartościować wytykając błędy scenarzyście, to jeszcze trzeba wszystkich chwalić, bić brawo, być dobrym wujkiem i rozdawać cukierki. Nudna to robota. Chyba moje zdegustowanie wysokim poziomem Shreka 2 odbije się w następnym tekście. Strzeżcie się dystrybutorzy!

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *