Zdarza się tak, że seriale zaczynają się efektownie, lecz potem wkrada się nuda, a rozwiązanie zagadek wcale już tak nie cieszy.
Da się zrobić pasjonujące science fiction bez zabijania.
Często tak bywa, nawet w słabszych scenariuszach, że postaci z potencjałem są grane słabiej, przez co cierpi jakość całej produkcji.
Smoków potrzeba wiele, żeby i wygrać bitwy, i zdominować umysł widza.
Marzenie Zacka Snydera się na naszych oczach wypełnia.
Czechosłowacka produkcja w reżyserii Karela Zemana, nakręcona w 1955 roku zadziwiła mnie jakością efektów specjalnych.
Ludzie uwielbiają oceniać to, czego jeszcze nie widzieli.
Nadających się na bohaterów „Lalki” aktorów we współczesnym polskim kinie nie brakuje.
Czy Coppola zachował się tak z przyzwyczajenia, a tego typu sytuacje powtarzały się podczas kręcenia innych jego filmów?
Doczekaliśmy się niemożliwego? Będzie kolejna adaptacja „Lalki”?