Connect with us

Publicystyka filmowa

ZAPOMNIANI REŻYSERZY LAT 80. i 90. Co się z nimi stało?

Odkryj, co się stało z ZAPOMNIANYMI REŻYSERAMI LAT 80. i 90.! Filmowe talenty, które tworzyły niesamowite obrazy, a dziś są w cieniu.

Published

on

ZAPOMNIANI REŻYSERZY LAT 80. i 90. Co się z nimi stało?

Za swoich najlepszych lat raczyli nas przynajmniej rasową rozrywką na najwyższym poziomie. I byli rozchwytywani przez studia filmowe, choć nigdy nie udało im się dorównać sławą i rozpoznawalnością tym największym wyjadaczom X muzy – jak Spielberg czy Cameron – którzy niekiedy byli dla nich także mentorami. Oto kilka takich znanych/nieznanych nazwisk z magicznej ery VHS – alfabetycznie i bez powtarzania za wcześniejszym artykułem, którego niniejszym jest to sequel.

Advertisement

Badham, John

Charles John Smith – bo tak brzmią prawdziwe dane personalne tego pochodzącego z Anglii, lecz wychowanego w Alabamie twórcy – dał się poznać publice jeszcze w latach 70. za sprawą kultowej, muzycznej Gorączki sobotniej nocy oraz mniej rozpoznawalnej wersji Drakuli z Frankiem Langellą. Jednak dopiero w kolejnej dekadzie stał się pewną marką – zwłaszcza w gatunku z pogranicza akcji i przygody. To jemu zawdzięczamy takie hity ówczesnego okresu, jak Błękitny Grom, Gry wojenne, Krótkie spięcie czy komediowa Zasadzka i jej późniejszy sequel. Wszystkie te tytuły były relatywnie dużymi sukcesami kasowymi i z czasem zyskały sobie także wierne grono fanów. Większość do dziś trzyma zresztą fason.

Nieco gorzej Badhamowi udały się lata 90., ale i wtedy wyszło spod jego ręki kilka niezaprzeczalnie dobrych i/lub głośnych produkcji, jak Ptaszek na uwięzi z duetem Mel Gibson-Goldie Hawn, bujająca w obłokach Strefa zrzutu i amerykański remake Nikity, czyli Kryptonim Nina. Pod sam koniec kinowej kariery nieźle wszedł także w ciut ambitniejsze sensacje pokroju Na żywo (1995) oraz niedocenianego Incognito (1997), które to wylądowało niemal wprost na półkach wypożyczalni wideo.

Advertisement

Niestety w nowym wieku reżyser już się nie odnalazł, na dobre przechodząc do telewizji, gdzie wciąż tworzy, lecz już tylko pojedyncze odcinki różnych seriali. Jak na starego wygę przystało – ma wszak już 78 lat – Badham także naucza oraz pisze książki na temat robienia filmów (na razie dwie). Jego siostrą jest Mary Badham, czyli pamiętna Scout z Zabić drozda.

Brest, Martin

Prawdziwy człowiek zagadka, o którego niewielkiej, acz intensywnej filmografii można by napisać prawdziwy esej, gdyby… cokolwiek więcej było wiadomo o samym reżyserze. Wszelkie informacje o jego życiu są bowiem wszędzie bardzo zdawkowe, a on sam stroni od popularności i kontaktu z mediami. Wspomniany dorobek ma zresztą bardzo osobliwy, gdyż w latach 70. podpisał się pod dwiema komediami – Hot Tomorrows i W starym, dobrym stylu, którego to remake niedawno mogliśmy oglądać na dużym ekranie; w latach 80.

Advertisement

zrobił dwie wzorcowe komedie sensacyjne – Gliniarza z Beverly Hills i Zdążyć przed północą (oraz nakręcił kilka scen wspomnianych już Gier wojennych, zanim doszło do różnic artystycznych pomiędzy nim a studiem); a w 90. również dwa, lecz dramaty – Zapach kobiety i Joe Blacka.

Patrząc na każde z tych dzieł, można napisać, że wszystkie są na swój sposób wyjątkowe i stoją na wysokim poziomie. Część przeszła zresztą do szeroko pojętej klasyki X muzy i widownia wciąż chętnie po nie sięga. Co się zatem stało, że obecnie o 66-letnim Breście nic nie słychać? Przede wszystkim ostatni z tych filmów odniósł dotkliwą porażkę finansową, która mocno nadszarpnęła reputację Bresta – i tak już słynącego z bycia trudnym we współpracy. On sam nie pomógł sobie, kręcąc następnie koszmarne Gigli, które również poległo w kinach. To właśnie po nim reżyser na dobre usunął się w cień, z którego już nie wyszedł. Być może ma to związek z jego dużym perfekcjonizmem. Ale chyba nigdy się nie dowiemy całej prawdy.

Advertisement

Dante, Joe

Protegowany Rogera Cormana, a nazywany następcą Stevena Spielberga. Z oboma zresztą udanie współpracował, zgrabnie łącząc ich style w swoją własną wizję. Dla Cormana wyreżyserował jeszcze w latach 70. Piranię, czyli swoisty odprysk po Spielbergowskich Szczękach. Potem było tylko lepiej – horror Skowyt, zwariowane segmenty Amazonek z Księżyca, dwie części Gremlinów, Interkosmos, Odkrywcy, Na przedmieściach, Przedstawienie i Mali żołnierze były idealnymi wykładnikami Kina Nowej Przygody, ładnie uzupełniając te większe dzieła, tworzone przez Spielberga właśnie. W dodatku pod jego opieką, gdyż kilka z nich Steven wyprodukował, i gdyby nie napięty terminarz, to zapewne sam stanąłby za ich kamerą.

Dante wyręczał go także na małym ekranie, kręcąc odcinki słynnych Niesamowitych historii oraz Strefy mroku – na planie kinowej odsłony tej ostatniej panowie też połączyli siły. Ostatnim w miarę dobrym, acz generalnie zmiażdżonym przez publiczność i krytyków, filmem Dantego było nakręcone już w nowym milenium połączenie animacji z filmem aktorskim, Looney Tunes znowu w akcji. I to właśnie po finansowej wtopie tegoż dzieła kariera twórcy mocno wyhamowała. Choć aktualnie ten sympatyczny i pełen miłości do X muzy siedemdziesięciojednolatek pracuje nad dwoma nowymi projektami – fantastycznym Labirintus i komediowym The Man with Kaleidoscope Eyes.

Advertisement

Czy będzie to jego wielki comeback? Oby, bo takich ludzi jak Dante dziś w Hollywood brakuje. Trzymamy kciuki – także za to, by znalazło się w tych dziełach miejsce dla stałego aktora tego reżysera, Dicka Millera.

Hill, Walter

Wzorem swoich kolegów Walter Wesley Hill startował jeszcze w latach 70., wcześniej robił zaś za asystenta reżysera przy takich dziełach jak Sprawa Thomasa Crowna i Bullitt oraz pisał scenariusze, m.in. do Ucieczki gangstera. Po wyrobieniu sobie nazwiska nakręcił trzy godne uwagi dzieła: Ciężkie czasy, Kierowcę i Wojowników. Ale dopiero w dwóch następnych dziesięcioleciach trafił do pierwszej ligi, za sprawą Śmiertelnych manewrów oraz przede wszystkim megahitu 48 godzin, których sequel także wyszedł spod jego ręki.

Advertisement

Zaliczany do Nowego Hollywood robił jednak bardzo klasyczne w formie oraz wymowie kino. Johnny Przystojniak, Ulice w ogniu, Nienawiść, Wstęp wzbroniony i Czerwona gorączka to kolejne filmy, pod którymi się podpisał, a które na powodzenie nie narzekały. Maczał także palce przy trzech pierwszych częściach Obcego, mimo iż ostatecznie sam nie wyreżyserował żadnej z nich.

Szkoda jedynie, że do samego końca nie odpuścił temu tematowi jako producent i zawdzięczamy mu również koszmarki pokroju obu odsłon Obcy kontra Predator oraz Prometeusza Ridleya Scotta.

Advertisement

Jego ulubionym gatunkiem jest natomiast western, który pomógł ożywić za sprawą takich tytułów, jak Straceńcy, Geronimo czy mniej udany Dziki Bill, a później także w postaci seriali Deadwood oraz Przerwany szlak. Niestety Dziki Zachód, którego moralność przenosił praktycznie na każdą swoją produkcję, również zachwiał jego pozycją, a ostatecznie podkopał ją utrzymany w tym samym klimacie, gangsterski Ostatni sprawiedliwy, czyli remake Straży przybocznej Akiry Kurosawy. Gwoździem do trumny kariery okazała się fantastyczna, zrobiona na przełomie stuleci Supernova, czyli artystyczno-finansowe fiasko, po którym Hill poważnie zaczął rozważać emeryturę. Zanim do niej doszło, zrobił jednak jeszcze w miarę solidnego Championa, który… także przepadł w box offisie. Z niebytu próbował wyciągnąć go Sylvester Stallone za sprawą Kuli w łeb, ale kiepski efekt finalny jedynie potwierdził, że czas Hilla minął bezpowrotnie. Ten niegdyś znakomity, topowy twórca skończył 76 lat.

Kasdan, Lawrence

Obecnie mający na karku 69 lat Kasdan to w pierwszej kolejności uznany scenarzysta. Jemu zawdzięczamy sukcesy gwiezdnej sagi George’a Lucasa, któremu napisał Imperium kontratakuje oraz Powrót Jedi, a po latach wskrzesił ten świat Przebudzeniem Mocy i ostatnio solowym Hanem Solo. To także on wysmażył historie będące podłożem Poszukiwaczy zaginionej Arki i Bodyguarda. I, jak wielu innych, zapragnął stanąć za kamerą. Uczynił to w 1981 roku, na planie znakomitego hołdu dla kina noir – Żaru ciała. Potem były równie dobre, często oscarowe, a w niektórych przypadkach także już kultowe: Wielki chłód, Wielki kanion (wbrew pozorom nie sequel), Przypadkowy turysta, Kocham cię na zabój, Francuski pocałunek oraz dwa westerny – Silverado i Wyatt Earp. Do większości z nich oczywiście sam napisał skrypt.

Advertisement

Ogółem Kasdan nakręcił w tamtym okresie zaledwie dziewięć produkcji (z czego w aż pięciu z nich pojawił się jego ulubiony aktor, Kevin Kline), z których każda trzyma solidny poziom – ostatnią taką była pod tym względem tragikomedia Mumford z 1999 roku. Inna sprawa, że w porównaniu do lat 80. kolejna dekada okazała się dla niego pasmem finansowych porażek, którego zwieńczeniem była jedyna prawdziwa wpadka w jego reżyserskim dorobku – ekranizacja opowiadania Stephena Kinga, Łowca snów. Film ten poległ na każdym możliwym polu, co sprawiło, że do reżyserii Kasdan wrócił jeszcze tylko raz, i to po dobrych dziesięciu latach. Bez powodzenia.

Levinson, Barry

Równolatek Hilla – w przeciwieństwie do niego pozostaje aktywny, mimo równie wyraźnego spadku formy oraz jakości, którą raczył nas 30 i 20 lat temu. Też zaczynał od pisania scenariuszy – spod jego ręki wyszły niektóre klasyczne komedie Mela Brooksa i Tootsie. Przełomem był dla niego dramat retro Diner, który w USA zyskał status „kultowca” wśród młodzieży, bo prawił o dorastaniu w rodzinnym mieście Barry’ego – Baltimore.

Advertisement

Potem był baseballowy Urodzony sportowiec, przygodowy Młody Sherlock Holmes i mocno niedocenione, dziwaczne Zabaweczki z Robinem Williamsem, z którym wcześniej Levinson zrobił także doskonałe Good Morning, Vietnam. Ukoronowaniem tego okresu był natomiast pamiętny sukces Rain Mana, za którego reżyserię otrzymał swojego jedynego Oscara.

W kolejnym dziesięcioleciu pozostał wierny dwóm gatunkom – komedii (Jimmy Hollywood) i ambitnym dramatom, wśród których wyróżnić należy znakomitych Uśpionych, mający polskie akcenty Avalon (nie mylić z tym późniejszym, japońskim), bio gangstera Bugsy czy bezbłędną satyrę filmowej branży Fakty i akty. Udanie próbował także sił w typowych blockbusterach, czego efektem świetny thriller W sieci (będący jego ostatnim wielkim sukcesem kasowym) i ambitne kino science fiction Kula.

Advertisement

Ta okazała się jednak dotkliwą porażką finansową, po której przyszło jeszcze kompletnie nieudane – i również zaliczające klapę – połączenie kryminału z komedią w postaci Włamania na śniadanie. Od tej pory Levinson błąka się po równie chybionych, coraz mniej popularnych eksperymentach, okazjonalnych produkcjach telewizyjnych oraz dokumentalnych.

Petersen, Wolfgang

Reżyserujący w swojej ojczyźnie od lat 60. Niemiec wypłynął sukcesem wojennego, nominowanego do Oscarów Okrętu i fantastycznej Niekończącej się opowieści, po której upomniało się o niego Hollywood. Tam w latach 80. nakręcił tylko jeden film, i to w dodatku wcale nie będący przebojem kasowym – widowiskowe science fiction Mój własny wróg. Po kiepskim odbiorze tegoż Petersen na kolejną okazję czekał aż osiem lat, w trakcie których spod jego ręki wyszedł niezły, ale też przechodzący bez większego echa kryminał Okruchy wspomnień (org. Shattered), z będącym wtedy na topie Tomem Berengerem.

Advertisement

Prawdziwy potencjał Petersena pokazały dopiero lata 90., w trakcie których systematycznie udawało mu się zawojować box office hitami z pogranicza akcji, polityki i przygody – Na linii ognia (1993), Epidemią (1995), Air Force One (1997) i katastroficznym, opartym na prawdziwych wydarzeniach Gniewie oceanu (2000). Ta dobra passa przywróciła mu zaufanie producentów, którzy w XXI wieku powierzyli mu dwa wielkie blockbustery – historyczną epopeję w gwiazdorskiej obsadzie Troja i remake innej klasycznej produkcji kina katastroficznego, Posejdon. Niestety wysokie koszta oraz liczne problemy obu nie przełożyły się tym razem na zyski z kinowych kas. A i krytyka nie była życzliwa dla żadnego z tych dzieł. Od tego momentu Petersen nie zrobił już żadnego filmu w Hollywood, choć był ponoć przypisany do przygód Harry’ego Pottera, jak i ekranizacji Gry Endera. Za kamerą stanął jednak dopiero po powrocie do Europy, ale nic nie wskazuje na to, żeby ten liczący sobie już 77 wiosen twórca miał jakkolwiek odbudować swoją dawną pozycję. Ale też nie musi.

Schumacher, Joel

Mocno kontrowersyjna persona w fabryce snów, do której dostał się dzięki… modzie, tworząc kostiumy. Już od początku swojej kariery nie krył się z własną homoseksualnością, co – wbrew pozorom – nie przeszkodziło mu w znalezieniu pracy. Drugą sprawą jest bezstylowy styl reżysera, który potrafi zaskoczyć dojrzałością podjętych tematów, jak i niezwykłym kiczem w ich ukazaniu. Debiutował zresztą wszystko mówiącym tytułem O kobiecie, co malała (1981). Potem przyszły młodzieżowe przeboje – Ognie św.

Advertisement

Elma, Straceni chłopcy, Linia życia i Za wcześnie umierać, które ustawiły jego pozycję młodego, zdolnego twórcy. Upodobał sobie więc thrillery, które zdominowały jego filmografię lat 90. Świetny Upadek, adaptacje powieści Johna Grishama – Klient, Czas zabijania – czy mocne, poruszające się na granicy kina niezależnego Osiem milimetrów były dowodem wszechstronności i talentu Schumachera, któremu udało się połączyć ambicje z komercyjnym sukcesem.

Niesławnym owocem tego ostatniego czynnika stały się dwie krzykliwe kontynuacje przygód Mrocznego Rycerza. Batman Forever oraz robiący za synonim tandety Batman i Robin były pod każdym względem sprzeczne z wcześniejszymi wizjami Tima Burtona, a ich kolorowość i radosna realizacja nie pozostały bez wpływu na negatywny odbiór komiksowych adaptacji, lecz… swoje zarobiły. Być może dlatego Schumacher, jako jeden z nielicznych reżyserów na liście, bezboleśnie wszedł w nowe stulecie, w którym udało mu się powrócić do poważniejszego repertuaru dla starszych widzów.

Advertisement

Wojenna Kraina Tygrysów, sensacyjnie wykorzystujący jedną tylko lokację Telefon, biograficzna Veronica Guerin oraz nietuzinkowy dreszczowiec Numer 23 udowodniły, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. A zrobiony w międzyczasie, koncertowo przyjęty przez publikę musical Upiór w operze tylko umocnił jego nazwisko. Tym większa szkoda, że potem twórca ten znacznie obniżył loty i wraz z początkiem obecnej dekady zniknął z radaru. Akurat kończy 79 lat, więc można mu życzyć choćby jeszcze jednego sukcesu w świecie filmu.

Advertisement

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *