Zestawienie

PROROCZE filmy – nie tylko science fiction. Wizje PRZYSZŁOŚCI, które się sprawdziły

Autor: Katarzyna Kebernik
opublikowano

Twórcy kultury fantazjowali o przyszłości, odkąd powstał ten świat. Niektóre wizje okazywały się dużo trafniejsze od innych, a ich autorom udawało się wykazać niebywałą intuicją. Także kino, mimo swojej stosunkowo krótkiej historii, zrodziło wiele proroczych opowieści. Które filmy przewidziały nadchodzące zmiany? O tym przeczytacie w poniższym zestawieniu.

Telewizja: Oko przyszłości (1947)

To chyba najbardziej spektakularny przykład proroczej wizji przyszłości. Francuski film już w latach 40. przewidział uzależnienie społeczeństwa od smartfonów! Krótkometrażowy obraz z 1947 r. został zainspirowany esejem René Barjavela, w którym autor zastanawiał się nad wpływem telewizji na społeczeństwo i jego długofalowymi efektami. Film J.K. Raymonda-Milleta dzieli się na dwie części: pierwsza to dokument o początkach telewizji, druga przedstawia fantastyczną wizję przyszłości. W futurystycznej Francji z Telewizji: Oka przyszłości ludzie noszą w kieszeniach miniaturowe ekraniki, stale się w nie wpatrują, przez co przestają zwracać uwagę na siebie nawzajem i świat dookoła. Sceny z filmu bardzo przypominają te z naszych miast, a przechodzące postaci – nas samych, wlepiających nosy w ekrany telefonów. Sami zresztą zobaczcie ten fragment filmu:

Truman Show (1998) i Uciekinier (1987)

Oba filmy przewidziały popularność reality show. O ile jednak brutalne walki na śmierć i życie z Uciekiniera zasygnalizowały tylko ogólną tendencję tego typu programów do karmienia się szokiem i kontrowersją, to Truman Show okazał się w swoich prognozach dużo trafniejszy i głębszy. Peter Weir uchwycił bowiem pewną niezmienną cechę ludzkiej natury, która każe nam interesować się życiem i codziennością ludzi do nas podobnych. Współczesną formą „zaglądania w okna sąsiadów” są właśnie reality show, ale też ich pochodne: vlogi i streamy youtuberów rejestrujących każdy, nawet najbanalniejszy moment życia, profile influencerów sprzedających swoją prywatność w mediach społecznościowych, internetowa popularność zwykłych, niczym niewyróżniających się osób. Śledzimy ich życie tak samo, jak w filmie z 1998 roku widownia oglądała codzienne perypetie everymana Trumana.

Film Weira w pewien sposób przewidział też coś nieco bardziej niepokojącego. Kluczowe w jego obrazie jest to, że bohater grany przez Jima Carreya do pewnego momentu nie ma świadomości bycia nagrywanym i obserwowanym na każdym kroku. Dziś, kiedy stale zostawiamy informacje na swój temat w sieci, dane o nas są zbierane i gromadzone w nie do końca jasny sposób, a media społecznościowe pozwalają nam prowadzić niemalże transmisję live z własnego życia, można zaryzykować stwierdzenie, że każdy z nas jest takim Trumanem – pociesznym głupcem, niezdającym sobie sprawy z tego, w jaki sposób tak naprawdę wykorzystywana jest jego prywatność. Poza tym za każdym razem mam na plecach ciarki, kiedy osoby z otoczenia głównego bohatera (przede wszystkim jego żona) zachwalają jakieś produkty, dokonując niezauważalnej dla niego reklamy. W dobie wszechobecnego product placementu, marketingowego charakteru niemal każdej treści i coraz bardziej ukrytych, trudnych do wychwycenia reklam sceny te okazały się więcej niż prorocze.

Contagion – Epidemia strachu (2011)

Wyludnione ulice, obowiązkowa izolacja, wszechobecny strach, wyzwanie przekraczające możliwości służby zdrowia i wyścig naukowców po wynalezienie jakiegokolwiek lekarstwa – fabuła Contagion w 2020 roku stała się rzeczywistością. Poszczególne sceny z filmu do złudzenia przypominają to, co działo się na całym świecie wiosną po wybuchu pandemii koronawirusa. Choć filmowy wirus jest – na szczęście – dużo groźniejszy od aktualnej mutacji COVID-19, to już objawy zakażenia i sposób rozprzestrzeniania są bardzo podobne w obu przypadkach. Koronawirus, jak jego filmowy odpowiednik, roznosi się drogą kropelkową, atakuje przede wszystkim układ oddechowy i przypomina grypę. Co więcej, pandemia z Contagion również zaczyna się w Chinach, co widzimy w początkowych scenach przedstawiających wracającą z tego kraju zarażoną kobietę. Film Soderbergha nie jest oczywiście jedyną wizją pandemii, jaką stworzyło kino. Jednak już w momencie premiery obraz chwalono za wrażenie realizmu i prawdopodobieństwo scenariusza. Dzięki tej naukowej staranności twórców ich wizja globalnej pandemii w wielu miejscach pokryła się z rzeczywistością. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ma się co dziwić, że Contagion odnotował w 2020 roku gwałtowny wzrost popularności wśród widzów.

Wideodrom (1983) i Dziwne dni (1995)

Wideodrom

Cudownie obrzydliwy i wizjonerski Wideodrom opowiada historię Maxa, właściciela sieci kablowej, który staje u progu prawdziwej telewizyjnej rewolucji. Dowiaduje się o tworzeniu nowatorskich, ultrarealistycznych i pełnych przemocy nagrań pornograficznych. Z jednej strony czuje, że kanał z takimi kontrowersyjnymi filmami przyniósłby mu ogromne zyski, z drugiej podejrzewa, że nagrania mogą nie być wcale reżyserowane. Kiedy zaczyna zgłębiać tę zagadkę, odsłania się przed nim jeszcze śmielszy plan pewnych grup, szykujących wprowadzenie telewizji nowej generacji: wychodzącej do widza, ingerującej w jego życie, umożliwiającej wejście „do środka” filmów i mieszającej świat wirtualny z rzeczywistym… Czy David Cronenberg już w 1983 roku przeczuwał powstanie Internetu? Więcej: kanadyjski reżyser w swoim filmie zdaje się przewidywać także ciemną stronę tej sieci i zapowiadać wszystkie okropieństwa darknetu. Co do samego enigmatycznego „nowego ciała” z Wideodromu: na pewno współcześnie taką nową, przełomową formą egzystencji jest wirtualne życie, przeniesienie bytu ze sfery materialnej w niematerialną. Nasze zespolenie z cybernetyczną rzeczywistością nie manifestuje się jeszcze jak u Maxa pod postacią odrażających fizycznych zmian, ale staje się coraz bardziej namacalne, a czasem wręcz autonomiczne względem biologicznego życia. Wielki przełom, powstanie wirtualnych bytów całkowicie uniezależnionych od materialnego świata, zdaje się czekać na nas za przysłowiowym zakrętem. Cronenberg rozwijał te wątki także w późniejszym eXistenZ (1999).

Dziwne dni

Z kolei temat technologii wykorzystanej do zaspokajania najbardziej chorych fantazji poruszyła 12 lat później Kathryn Bigelow. Jej nakręcone na podstawie scenariusza ówczesnego męża, Jamesa CameronaDziwne dni przedstawiają świat z przełomu tysiącleci, w którym furorę robi technologia pozwalająca nie tylko oglądać filmy z punktu widzenia nagrywających je osób (POV), ale także odczuwać ich wrażenia w trakcie seansu. Nic tak zaawansowanego jeszcze się nie pojawiło, ale i w naszym świecie, i w Dziwnych dniach dostęp do nagrań z wynaturzoną pornografią jest przerażająco łatwy, każdy może też zarejestrować i udostępnić innym urywki z własnego życia. Przerażenie głównego bohatera, który wchodzi w posiadanie nagrania przedstawiającego brutalny gwałt, udziela się widzowi, ponieważ wie, że podobne, a nawet gorsze filmy naprawdę znajdują się w sieci.

System (1995) i Gry wojenne (1983)

System

Lęk przed utratą tożsamości i własnego „ja” jest niemal tak stary jak sam gatunek homo sapiens sapiens i stanowi podłoże dla wielu chorób psychicznych, a także punkt wyjścia dla licznych fabuł. System przeniósł ten stary motyw w realia, które w latach 90. określilibyśmy jako futurystyczne, a dziś możemy je niestety nazwać prawdziwymi. Film z Sandrą Bullock w roli głównej opowiada bowiem o wirtualnej kradzieży tożsamości. Bohaterka ma za zadanie rozpracować tajne oprogramowanie, ale dyskietka z nim zostaje jej wykradziona podczas pobytu na wakacjach. Kiedy kobieta wraca do domu, okazuje się, że hakerzy wykradli jej o wiele więcej: od mieszkania po wszystkie ślady istnienia. Co prawda, w momencie kręcenia Systemu większość przedstawionych w filmie technologii już istniała, ale twórcom udało się przewidzieć to, do jakich nadużyć będą one prowadzić. Przejęcie czyichś danych osobowych, zhakowanie cudzego konta i podszywanie się pod kogoś innego należą do przestępstw, które rozwój Internetu przeniósł na inny poziom. Z trochę mniejszą dokładnością samą możliwość hakowania i włamywania się do obcych oprogramowań przewidywały już w 1983 roku Gry wojenne – na dobrych kilka lat przed powstaniem Internetu.

Ostatnio dodane