Seriale TV

STAR TREK: PICARD. Recenzja pierwszego odcinka nowego serialu science fiction

Triumfalny powrót kapitana Picarda na mały ekran

Autor: Gracja Grzegorczyk
opublikowano

Stark Trek: Picard to już druga duża serialowa produkcja ostatnich lat, która stara się nadać nowy blask legendarnej serii Star Trek. Poprzednia próba nie była do końca udana. Początkowy zachwyt nad Star Trek: Discovery szybko zmienił się w totalne znudzenie i przestałam oglądać produkcję po zaledwie jednym sezonie. Na Picarda czekałam więc zaledwie z lekkim entuzjazmem, nie dając się ponieść emocjom fana startrekowych produkcji. Ta strategia opłaciła się – wciągnęłam się już po pierwszym odcinku.

Jeżeli do tej pory nie byliście zaznajomieni z przygodami kapitana Jeana-Luca Picarda i jest to wasza pierwsza próba zanurzenia się w historię Gwiezdnej Floty, niczym się nie martwcie. Ekspozycje prezentowane w odcinku wszystko wam wyjaśnią, przy czym twórcy nie starają się być w tym wszystkim nachalni. Zarówno nowi widzowie, jak i fani klasycznej już serii Star Trek: Następne pokolenie, w której po raz pierwszy pojawił kapitan Picard, będą usatysfakcjonowani tym, w jaki sposób poprowadzono całą historię.

Po wydarzeniach z serialu Następne pokolenie i czterech filmów z jego udziałem (z którym ostatnim był Star Trek: Nemesis z 2002 roku) tytułowy bohater wiedzie spokojne życie we Francji, prowadząc winnice. Jego spokojna egzystencja zostanie jednak zachwiana przez fakt pojawienia się w jego życiu tajemniczej, szukającej pomocy kobiety. Picard decyduje się ją chronić za wszelką cenę. Tylko czy mu się uda?

Zacznę od największego atutu nowej serii, czyli Patricka Stewarta. To dalej ten sam kapitan, którego zapamiętałam z filmów i poprzedniego serialu. Świetny negocjator oraz – co ważniejsze – dobry człowiek, który chce pomagać innym. Dalej pije też earl greya. Niestety mocno się zestarzał i – co twórcy podkreślają – nie będzie nam dane zobaczyć jego badassowych akcji. To przede wszystkim staruszek, dla którego pościgi i wybuchy stanowią już nie lada problem. Poziom aktorstwa jest jednak fenomenalny. Po pierwszym odcinku wydaje się, że serial będzie przede wszystkim teatrem jednego aktora. Ale za to jakiego!

Sama historia nie wydaje się zbyt skomplikowana i stanowi jedynie punkt wyjścia do tego, by Picard zebrał drużynę i ruszył w nieznane. Tajemnicza Dahj okazuje się kimś dużo bardziej ważnym, niż nam się początkowo wydawało. A to jedynie początek odkrywania kolejnych tajemnic. Czy fabuła mogłaby być lepsza? Mogłaby. Ale to bez znaczenia, gdyż widz jak po nitce do kłębka powoli przenosi się od jednego punktu do drugiego, nie tracąc przy tym zainteresowania.

Osoby, które – tak jak ja – dorastały ze Star Trekiem, będą wniebowzięte. To bowiem nostalgiczny powrót do ulubionych bohaterów oraz szereg smaczków, którymi twórcy raczą nas na każdym kroku. Na szczęście nie są one nachalnie rzucane widzowi w twarz. A stanowią jedynie subtelne mrugnięcia okiem do fanów.

Serial stara się być także komentarzem do obecnej sytuacji na świecie. Opowiadając historię z przyszłości, idealnie prezentuje naszą teraźniejszość. Dotyka dzisiejszych problemów, ze szczególnym uwzględnieniem kryzysu uchodźców, terroryzmu oraz mocarstw wciąż grożących sobie zniszczeniem. W tym właśnie kontekście Picard idealnie podsumowuje działania Federacji oraz Gwiezdnej Floty, stwierdzając, że nie może ich popierać, skoro uznały, że życie kogokolwiek nie jest ważniejsze od polityki.

Bez wątpienia zachwyciła mnie czołówka. Jestem łasa na piękne otwarcia seriali, dlatego cieszy mnie, że twórcy włożyli swój czas i energię w stworzenie czegoś unikatowego. Oczywiście nie jest to poziom czołówek prezentowanych przez chociażby American Horror Story, jednak jak na serial o przygodach w kosmosie wydaje się dużo bardziej intrygująca niż nijakie otwarcie odcinków Star Trek: Discovery.

Pierwszy odcinek Picarda stanowi dobry i obiecujący początek. Mam nadzieję, że twórcom uda się utrzymać poziom i pozwolą nam na eksplorowanie kosmosu razem z admirałem Picardem. A po zapowiedziach można wnioskować, że prawdziwa zabawa ma dopiero się zacząć. Na razie serial otrzymuje od mnie duży kredyt zaufania i na pewno będę oglądała kolejne odcinki.

Ostatnio dodane